Gdybym dostał guzik utytlizujacy pokolenie urodzone w latach: 30, 40, 50, a nawet 60, to nacisnąłbym go bez wahania i od razu.

      Bez tej PeeReLowskiej swołoczy kraj by zaczął wyglądać co najmniej normalnie.

      Te odpadki komunizmu robią najgorszą robotę  - znaczy Żyją z NASZYCH pieniędzy (emerytury – często wyższe niż nasze wypłaty) ; chłoną TV jak głos szatana (czy to Trwam, czy TVN 24), żyją jakimiś sparodiowanymi "zasadami" z XIX wieku, z domieszką peerelowskiej siwuchy…

     Ogólnie to nie służy obecnemu społeczeństwu i nie powinno istnieć na tą chwilę.

8 odsłon(a), 8 odsłon(a) dziś

    Fajnie wam się żyło cwaniaczki?

    To wasze życie ulegnie wkrótce zmianie wydymańce systemu…

4 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

       Podobno tak jak każdy z nas ma jakiś talent (najczęściej niewykryty i niewykorzystany), tak też teoria mówi, że każdy z nas ma jakieś pierdolnięcie mózgowe. Czasem łagodne, czasem mocne, czasem wesołe, ale często smutne i agresywne.

       Najbardziej cennymi dla społeczeństwa jest ta skromna (2 do 5 % populacji) garstka najbardziej rozwiniętych, którzy owym pierdolnięciem się nie przejmują i robią swoje, czasem co prawda będąc uciążliwymi dla otoczenia, ale w podsumowaniu, przy pomocy owego defektu umysłu, bardziej bez porównania służą ludziom, niż im szkodzą.

       Na drugim biegunie są negatywnie pierdolnięci, agresywni/upośledzeni, no tak po mojemu bardziej liczni (5 do 15 %). Pomijając autentycznie uszkodzonych debili/downów/autystów/itp, których de facto jest baaardzo mało (rozejrzyjcie się po ulicach – prędzej spotkacie murzyna, czy jakiego innego taliba) to takie przygłupawe i agresywne, na ogół przypakowane stworki, których likwidacja byłaby nawet pożyteczna, a i niebiosa chyba by wybaczyły ich utylizację. To nie musi być zresztą jakiś przypakowany dres. To może być chociażby wściekły poseł Niesiołowski, który dziwnie z pyska i zachowania przypomina mi mojego byłego ojca…

      Ale ad rem.

      Cała resztka, zwłaszcza w Polsce – kraju na dorobku, po komunistycznym praniu z wirowaniem, to ludki zwyczajne i w zwyczajności się wręcz masochistycznie pławiące. Polak przeciętny i ku przeciętności dążący, ma przede wszystkim na celu odstrzelić od tej przeciętności odstających.

     No tu przeciętniactwo, mdły wygląd, mdłe poglądy, w ogóle ogólna mdłość jest wręcz celebrowana! 

     Tu mdłość jest szablonem do którego mają równać WSZYSCY!

     I broń Boże się wyróżniać.

     No ale jest nadzieja w nowych pokoleniach, które myślą jakby bardziej niezależnie i luźnie. Bo zwyczajne życie zwyczajnych ludzi, jest zwyczajnie nijakie i równe życiu zwierząt, których JEDYNYM celem jest przedłużenie gatunku.

     A wystarczy naprawdę niewiele. Odrobina szaleństwa co jakiś czas. Niech to nawet będzie skok ze spadochronem czy coś w tym stylu…

       

          "Jeśli o kimś mówisz źle - zawsze ci uwierzą."

                                                Tadeusz Dołęga – Mostowicz

10 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

      W moim wypadku, tudzież osobników w służbach mundurowych i zatrudnionych w kombinatach jak mój, to nie jakieś wyżynno-patriotyczne osiągnięcie, a… maxymalnie sześciorazowe (na rock) utaczanie krwi w odpowiednich punktach.

      A to i tak zazwyczaj spowodowane dodatkowym dniem urlopu z okazji stracenia tego czerwonego skarbu (pół litra na jakieś 5 posiadanych ogółem). 

      Duch w narodzie jednak do końca nie upadł i jest sporo zacnych, honorowych dawców, którzy nad orkę przedkładają życie – w tym wypadku rozumiane dosłownie i jeszcze w dodatku do potęgi (bo swoje, prywatne, też na tym zyskuje).

      Zgodnie ze starośredniowiecznym zwyczajem, takie upuszczenie krwi uznaję za zdrowotne także i dla mojego organizmu, więc ogólnie każda ze stron jest zadowolona.

      Dodatkowo takim upuszczaniem czyszczę sobie sumienie – i kontrargumentuję maniakom życia za wszelką cenę, albowiem jednocześnie, praktycznie od samego początku wpisany jestem, jako nieliczny, do rejestru sprzeciwów organowych.

      Znaczy że po śmierci nikt nie dostanie mojej garmażerki.

      Albowiem przeszczepy uznaję za kanibalizm, a śmierć pnia mózgu jest dla mnie określeniem tak niejednoznacznym, jak "dowody" na istnienie Boga.

      Po prostu w pewne rzeczy wierzę, a w inne nie.

      No ale moda jest na dawstwo organowe i tacy jak ja są uznawani co najmniej za egoistów i cymbałów.

      Niesłusznie.

      Rusza się ten temat zwłaszcza przy okazji WOŚP i podobnych akcji charytatywnych. Że to życie forever, przede wszystkim, nad wyraz, itp. i milczeć reszcie!

       Sprawa jest jednak konkretna i jasna:

       A) Wszystkich nie uratujemy.

       B) I tak wszyscy w końcu umrą.

       JKM rzucił jeszcze z właściwą sobie fantazją, że ratowanie dzieci niepełnosprawnych przyczynia się do degeneracji genetycznej przyszłych pokoleń, ale to podejście raczej mało chrześcijańskie i trącące jakże nieludzką eugeniką.

      Co za tym idzie, starcy także są już niepotrzebnymi odpadkami.

      No takie brednie można by wyśmiać, gdyby… nie funkcjonowało to już od dawna masowo pod postacią aborcji i eutanazji w krajach mieniących się postępowymi!

      Postęp obecny cierpi na ostrą schizofrenię, ponieważ promuje z jednakową stanowczością idee wykluczające się nawzajem.

      Ale krev, szpik, nawet nerkę, czy cokolwiek innego za życia gotów jestem oddać.

      Jednak na krojenie swego ciała z bijącym jeszcze sercem NIGDY się nie zgodzę! Nawet gdyby przywaliliby mi pniem w pień!

 

 

                              "Pierwszy kieliszek z butelki nauki robi z nas ateistów, ale na jej dnie czeka Bóg."    

                                                        Werner Karl Heisenberg

9 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Spacerowiczu ze świeczników

Co ogarnąłeś przestrzeń całą

A mimo wszystko było mało

Czy z nudów to, czy z głupoty

Czy z mixu zabójczego obu

Gdy tylko widzisz ostrzegawczy znak:

Nie wchodź tam!

Natychmiast leźć zaczynasz

I nie wiem czego to przyczyna?

Bo człeczek chociaż minimalnie mądry

Mając wszystko – uniknie szkody

Ale nie wy, rozbrajający mnie idioci

Których życie na minach młoci

Przyciaga was jak kocimiętka

By żywot swój zakończyć w mękach!

Zaprawdę nie znam nikogo, komu dano

By wciąż nie było jemu mało.

Zadziwiający ten w kłopoty pęd

Jest specyfiką tylko męt

Bo wychowani w bezkarności

Żyjący ponad miarę

Zakałą są ludzkości

Ci co nie liczą już na karę…

15 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

     Podobno najwiekszym zwyciestwem Szatana jest skłonenie dzieci Pana, by przeszły na mroczną stronę i pozbawienie ich przodków.

    Przeszedłem mroczny panie – nie mam rodziców.

    Nikt ni Boga nie stoi nade mną!

    Nie mam ojca, ani matki

    Nie mam siostry, ni kochanki!

    Nie mam brata ani wroga

    Ni sąsiada, koleżanki

    Ni ziomala, ni cholery

    Cmokcie mnie w cztery litery!

    Ani Boga, ni szatana

    Weźcie mi nie sapcie z rana!

   I nie chciejcie mi z wieczora

   Domagać się belfegora

   Niechaj szczeznę, niechaj skonam!

   Niech spierdala ta,

   Metafizyczna,

   Pojebana sfora…

19 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

      Wszystkim. Absolutnie wszystkim, których znam i mnie znają, życzę tego samego, co oni chcieliby życzyć mnie!

      Niech wam się to spełni w całości i bez wyjatku!

      Tak mi dopomóż Bóg.

15 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Maszeruj przez życie

Miej litość w limicie

Myśl tylko o sobie

Kariera w przerobie

Depcz Go!

Wybierz swój cel i zmierzaj ku niemu

Dreptaj po trupach, bo ci się nie uda

Pluj śmiało na resztę

I ciągle chciej więcej

Depcz Go!

Zadeptuj na śmierć!!!

Sławą swą śmierdź

Epatuj karierą

Za złamaną barierą

Zniszcz Go!

Dla swojej radości

Miażdż cudze kości

Jak cyborg, jak robot, bezduszny komputer

Cel w twoim oku wyznaczy ci trasę

Ignoruj Go!

Barbarzyńska kariera

Awansem się odcina

Odgradza od plebsu

Szczur każdy sukcesu

Miej To!

Czymkolwiek to jest

Poświęcaj się

Bo po to jesteś

Byś miał coraz lepiej…

16 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Kobiety, jako te stworzenia mające naturalnie wprasowaną funkcję wicia gniazdka, spinę maxymalną uwidaczniają w czas świąteczny, gdzie to Boże Narodzenie (które to z autentycznymi wydarzeniami nie ma nic wspólnego – ale o tym na końcu) zajmuje miejsce pierwsze wśród wszystkich dni w roku.

      No na Wigilię ma być szał i już!

      Tak to mają babska proste.

      Przyznajcie faceci (ci jeszcze istniejący), że dzień wigilijny najchętniej spędzilibyście w robocie i jedynym waszym marzeniem po przyjściu do domu jest zjeście kolacji, zalanie pały i niepatrzenie na ten cały cyrk?

      No nie mówcie, że jest inaczej!

      Bez jaj (nomen omen)!

      Te strojenie, sprzątanie, gotowanie, wałkowanie ciast i inne duperele wywracające domostwo do góry nogami.

     Po co to nam – facetom?! 

     Chociażby mycie okien przedświąteczne na przykład. Co z tego, że w wieżowcowisku, na 10 piętrze się umyje okno? Równie dobrze można by je obsrać na rzadko, potem powiesić się w iluminacji, w pokoju bez firanek - i tak nikt z zewnątrz na to nie zwróci uwagi!

     Później żarcie na siłę, w sztywnej atmosferze, tradycyjne, podhalańskie kolędy z ekranów TV (nagrywane w czerwcu) i wymuszone rozdawnictwo prezentów z dupy i po nic.

    Nie zapominajmy też o karpiku do chwil ostatnich blokującym wannę i tym samym uniemożliwiającym ablucję - dlatego najczęstszym prezentem od Mikołaja są kosmetyki.

     Mikołaja zresztą też już dawno zastąpił jakiś komercyjny, zarośnięty tłuścioch spod znaku megakorporacji rozlewającej jakiś chemiczny ulepek po wszystkich krajach.

     No i sama definicja święta.

     Taka śmierć Chrystusa jest jasno określona i co jakiś czas jej data pokrywa się z rzeczywistością (Święto Paschy).

    Stąd też wyższość świąt Wielkiejnocy nad tymi teraz.

    A to teraz?

    Ano to teraz zastapiło stare, pogańskie święto najdłuższej nocy (przesunięte bezpiecznie dzień dalej)… i za cholerę nie zgadza się z opisem Narodzenia Pańskiego!

     Więc tak. Media doniosły, że w tym tygodniu śnieg spadł w Algierii. Śnieg w tamtych rejonach, o tej porze, jest czymś może nadzwyczajnym, ale nie niesamowitym. W Izraelu zimą może być zimno, chociaż to strefa palmiarska, podzwrotnikowa, ale jednak. 

     A w czas taki pasterze siedzą w domach, a bydło w oborach – jak to chociażby na wymienionym Podhalu. Obecnie badacze Pisma Świętego skłaniają się ku teorii, że cała akcja miała miejsce wiosną, ewentualnie wczesnym latem. Rok Jego narodzenia jest taką zagadką (+/- 5 lat od Narodzenia Chrystusa), że nikt już tego nie rusza.

     Urodził się ów czczony jako biedaczysko w stajence…

     Przypominam, że przybyli do Betlejem na spis powszechny i tłok musiał być jak na Euro 2012 w Gdańsku, więc znalezienie wolnego hotelu (jakkolwiek się to tam wtedy nazywało) graniczyło z cudem. Rezerwacje przez neta odpadały, więc nocowali i tak w sumie nieźle (w cieple i pod dachem).

     A ta mityczna bieda Jezusa? Przecież, jak jego ojczym Józef, był cieślą! To do dziś dość intratny i wystarczający na co najmniej porządne przeżycie zawód (to słynne darcie szat i gra o nie w kości przez rzymskich wartowników – o zwykłe łachy z lumpexu by tak nie grali).

     Więc nie był biedny, przez niedopatrzenie nie załapał się na urodziny w porządnym miejscu (do dziś kobiety rodzą w taxówkach, czy samolotach – co im zapewnia dożywotnie darmówki w tychże). 

     Był konkretnym gościem urodzonym w niespodziewanych okolicznościach wczesną wiosną…

     Więc co my do cholery teraz świętujemy?!

 

 

"Największa hańba – nie móc się za dobro otrzymane odpłacić."

                                                                               Sokrates

30 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

       Donosicielstwo od zawsze było jednym z najgorszych zachowań, a w epoce prawilnego hip-hopu jest wręcz kluczowym przykładem zachowań niedopuszczalnych.

       Acz dość częstym niestety. Oprócz owych ulicznych donosicieli w dresach, najczęściej forma tego jakiegoś takiego kurduplowatego skurwysyństwa jest spotykana w miejscach pracy, a ostatnimi czasy w polityce, ze strony DEMOKRATYCZNIE wyrzuconych poza koryto członków starego układu, którzy to nie zawahaliby się przed wprowadzeniem do Polski Ruskich (jak tego ongiś pragnął towarzysz Jaruzelski), Niemców, Amerykanów, czy całej UE, do której namiętnie latają ze skargami, byleby zachować swoje status quo w ogrzewanym od ćwierćwiecza kurwidołku.

      Ale skupię się na najczęstszym i na codzień spotykanym przykładem tej choroby, czyli konfidentami firmowymi.

      Indywidua takie świetnie się odnajdują w większych zakładach, gdzie to niby łatwiej się zakamuflować (chociaż załoga zazwyczaj wie kto i co i nawet kiedy, więc konfitury tylko na pozór są bezpieczne), tudzież małe są szanse na wpierdol od podjebanych, chociaż są mendy typu załóżmy niejaki Artur z Kopytkowa, któremu ktoś kiedyś za owe donosicielstwo obiecał łomot przy najbliższej okazji, słowa dotrzymał i przy pierwszej sposobności odesłał gościa wprost z jakiejś dyskoteki, na oddział chirurgii szczękowo-twarzowej, drutowaniem owej zmuszając go do dożywotniej zmiany oblicza w postaci brody (ukrycie blizn pooperacyjnych).

      Co barana nic nie nauczyło i po zmianie działu (firma jest dość duża – ponad 3000 luda) odpieprza te same numery, węsząc, czając się, podsłuchując i zerkając zza winkla, co chyba sprawia mu orgiastyczną przyjemność.

      Mimo że formalnie jest nikim!

      Ale takich jest na pęczki, tylko że w różnym stopniu zaangażowania i pomysłowości. Mistrzem nad mistrzami był starszy koleś w firmie ojca kolegi. Dziadzio zomowiec był znany jako donosiciel, ale styl w jakim to odpierdzielał zadziwił wszystkich! Dnia bowiem pewnego zgubił w toalecie notatnik (dziennik właściwie), w którym zapisane było dzień po dniu, nazwisko po nazwisku i godzina po godzinie, co ktoś powiedział, co robił (lub czego nie robił), itp. !!!

      To że są tacy ludzie – podobnie jak inni chorzy, to normalne ; to jednak, że ich przełożeni dają się wciągnąć w takie szopki, normalnym już nie jest, bo tym sposobem kultywujemy wschodni, radziecki system z domieszką niemieckiego ordnungu wprost z KL (wcześniej opisywani kapo). Co na dłuższą metę absolutnie nie służy dobremu funkcjonowaniu firm i zakładów – w cywilizowanych krajach już dawno odkryto, że dobra, zgrana załoga to podstawa.

       To, że ta honorem słynąca ongiś kraina schamiała, też nie jest niczym dziwnym, bo przez 45 lat łamania systemem sovieckim w końcu coś się musiało naturalnie spierdolić.

       A spierdolili się głównie ludzie.

      Albowiem system komunistyczny promował podobne zachowania, a jako ideał w centrum tego czerwonego piekła, przedstawiany był niejaki Pawlik Morozow - donosicielstwo i brak zaufania do najbliższych skutecznie niszczy społeczeństwo, zastępując je państwem. Na podobnej zasadzie zepsuci zostali przez UB Polacy (cała rzesza nieujawnionych dotąd TW, z Bolkiem na czele). Chociaż na o wiele większą skalę każdy denuncjował każdego w NRD, a w Korei Północnej system taki przekroczył już granice absurdu i SF (chociażby Rok 1984 Orwella).

      Czyli znów życie zaskoczyło swą kreatywnością.

 

 

 

       "A choćbyś pękł, nie zmieni się postępowanie ludzi."

                                                              Marek Aureliusz

27 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie

Użytkownicy na stronie

Aktualnie online: 1

Stronę odwiedziło

019631
Dzisiaj : 13
Wczoraj : 9
W tym miesiącu : 171
Obecnie online : 1
Twoje IP: 54.159.187.17

Kontakt

Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code