Jakbyście nie zauważyli, coś się nam odmieniło ostatnio. Pomijając zjebany dokumentnie rok. Tu mały wtręt: nawet za komuny (tej schyłkowej oczywiście – bo tyle pamiętam) nie było takiej jazdy jak w tym zapisanym już chyba nieodmiennie w historii roku 2020! No nie jestem fanem PRLu, ale dzięki przebywaniu w nim mam skalę porównawczą: tam nakaz chodzenia w jakichś szmatach na ryju, pod pozorem lepszej grypy, równałby się natychmiastowo kompletnym rozniesieniem systemu. Oddolnie i masowo. Na widłach, czy czymkolwiek.

       A tu cyk i wszyscy pokornie przemykają z domu do roboty, trochę po zakupy i kryją się w domach, jak w norach i to wszystko z pieluchami na twarzach.

       I to wszystko w podobno wolnym (?!) świecie.

       Co tu poszło nie tak?!!!

       Co ludziom tak zniszczyło poczucie wolności?!!!!!

       No po trochu media (TV), ale to ci starzy, ale co młodym tak ryje beret?!

       Internet?


       Ja internet zawsze chwaliłem, jako taki hyde park, no ale się okazało, że to wiara subiektywna. Bo obiektywnie, jak TV odbierają głąby i dają się nią sterować, to niestety z tym nowym medium, w którym można już namacalnie odnaleźć cokolwiek – łącznie z prawdą, no to nie każdemu się chce.

       I tak narodziły się Julki.

      To takie nowe pokolenie szumocipek kompletnie pozbawionych fundamentu,

      Jakiegokolwiek.

      Uwidoczniło się to w czasie protestów pod znakiem jakiegoś zygzaka/pieruna (poprzednio KOD i LGBT), na skutek którego jakby mocniej zaczęły one piać. Te kurki bezjajeczne i bez koguta. Zauważyłem ich zwyżkę pewności od razu w tymże internecie: cisną i nie odpuszczają! Poczuły moc cholery!

      One chcą!

      Wszystkiego!

      Już, bezdyskusyjnie, bo ich racja jest najracniejsza!

      No nie jest…

      To niedoczytane, niedojebane, niedomyślone gimbofeministki, którym pozwolono krzyczeć.

      Świat popadł w chaos i anarchię, nasz kraj nie jest w tym wyjątkiem.

      W USA czarni krzyczą na białych, a tu jakieś niedojrzałe gówniary, o IQ na poziomie kostki brukowej usiłują nam narzucić… same nie wiedzą co?!

      Są na to za tępe.

      Ale za to jak asertywne!

      

    

44 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

       Półtora tysiaca lat temu, w 406 roku, podobno w noc sylwestrową, po wyjątkowo zamarźniętym Renie, który był naturalną granicą Cesarstwa Rzymskiego, przeprawiły sie tabuny róznych plemion barbarzyńskich (głównie germańskich). To był początek nieuchronnego już upadku Imperium Romanum, albowiem stało się to imperium, w tym momencie, początkiem Europy narodów. W 410 roku Wizygoci pod dowóctwem Alaryka, splądrowali Rzym, co było naturalną koleją rzeczy, ale dla mieszkańców ówczesnego świata było to szokiem niewyobrażalnym! Nikomu nie mieściło się w głowie, że tak potężna stolica, tak potężnego imperium, z tak ogromnymi murami, może ulec barbarzyńcom!

       No nie uległa… Znudzeni, wkurzeni zgnilizną i niemocą imperium, mieszkańcy sami otworzyli bramy barbarzyńcom… Cesarstwo już od lat toczył rozkład ekonomiczny, moralny i militarny. Społeczeństwo albo popadło w hedonizm, albo w fanatyzm religijny, normalnych pozostało niewielu. Władcy skupiali się tylko na utrzymaniu władzy, bo co parę lat ich mordowano i zastępowano nowymi. Reformy były wykluczone, bo nie miały szansy na wprowadzenie. Odwrót był niemożliwy i 66 lat później cesarstwo przestało istnieć formalnie i zaczęło się tysiącletnie średniowiecze.

         Nie przypomina wam to czegoś?

        14 lipca 1789 roku, wkurzony lud Paryża zdobył opustoszałą Bastylię.

        Przyczyną ich wzburzenia był kryzys, nieurodzaj i widmo głodu. Co na to bogaci arystokraci i para królewska? Ano plebs ich nie obchodził, a Maria Antonina na sygnał, że nie ma chleba, odparła by lud głodny jadł ciasteczka…

        Jakiś czas później cała ta czereda z rodowodami potraciła głowy, a obsługiwana przez fanatycznych, postępowych morderców gilotyna, zaczęła ciąć z takim impetem, że z braku wysokourodzonych, Jakobini ścinali się nawzajem – jak to w rewolucji. Przy okazji tak nienawidzili chrześcijaństwa, że zorganizowali regularne ludobójstwo w Wandei. Lud zbuntowany odszedł na dalszy plan.

        No ale wcześniej odbył się marsz kobiet na Wersal!

        Czy naprawdę wam to czegoś nie przypomina?!

        Przed I wojną światową Rosja była najbogatszym (tak!) państwem świata, sęk w tym, że podobnie jak we Francji przedrewolucyjnej, obywatelami z pełnią władzy, pieniędzy i samozadowolenia była tamtejsza arystokracja. Car był miękką cipą, wszystkim sterował słynny Rasputin. Chłopi i robotnicy byli tylko podludźmi do orki i walki. Wojna to zmieniła. Rosjanom nie szło za dobrze, pogłębiał się kryzys, znowu nadchodził głód… Bolszewików jeszcze nie było.

       Pierwsi zbuntowali się marynarze z Kronsztadu. Chodziło tylko o gnębienie ich przez arystokratycznych oficerów – więc ich zlikwidowano (fizycznie) i rozpoczęła się, ot tak, oddolnie, rewolucja. Tworzono nowy rząd, Rosja zmierzała ku demokracji… i w tym momencie Niemcy wysłali tam Lenina, władzę przejęli bolszewicy, rozpoczęła się wojna domowa, terror i głód, które to pochłonęły tak z 20 milionów luda. Potem był Stalin, II światowa i tak jeszcze dodatkowe 50 milionów minus. No i totalitaryzm.   

       O likwidacji chrześcijaństwa chyba nie muszę wspominać?

       Lud prosty znowu był w ciemnej dupie.

       Macie jakieś skojarzenia?

       Bo ja tak.

       Mamy hiperbogaczy, jak Jeff Bezos, który zaraz dociągnie do biliona dolców (!), mamy hiperbiedotę, która dla niego zatyrowuje się na śmierć, mamy swoich Kulczyków, Krauzów, Gudzowatych, itp.

       I mamy lud który buzuje.

       Ale teraz, dla odmiany, to bolszewicy feminonazistki/LGBTowcy/namiętni miłośnicy czarnych (to w USA) są na czele.

       Lud zbuntowany tylko do nich dołącza. Bezmyślnie na ogół, bo kierują nim tylko uczucia. Ze szczególnym uwzględnieniem wkurwienia.

       Zamiast wojny jest jakiś COVID. Kryzys też jest. Wszystkie składowe prowadzą nieuchronnie do kolejnego przewrotu.

       Tylko że w tych medialnych czasach, tak na odwrót, od razu zaczyna się od terroru i niszczenia wiary…

       Tej prawdziwej wiary…  

       W imię kolejnej paranoi…

       Powodzenia "buntownicy"!

       Właśnie zostaliście wrobieni!

257 odsłon(a), 6 odsłon(a) dziś

        Kontynuując poprzedni wątek, bo teraz już codziennie coś tam przemyka obok mego domu, pod hasłami typu ***** *** , czarnymi parasolkami i symbolami połowy SS. Oczywiscie nie jest to ruch oddolny, ale takim się stał. No to trochę historii:

        Po upadku komuny stałem się wyznawcą ideologii głoszonej przez UPR i jej prezesa JKM. Tak! Byłem kucem, kiedy to jeszcze bylo modne! Niestety w miarę upływu czasu dotarło do mnie, że pan Kurwin to połączenie kompletnego oszołoma, cwaniaka i coraz bardziej wierzę, że rosyjskiego sługusa, który rozbił powstającą prawicę i skanalizował ludzi o poglądach takich jak moje – czyli niepasujących do oficjalnych i mainstreamowych.

        Sporo lat później uwierzyłem znowu Kukizowi. No ten się wypalił i sprzedał bardzo szybko – ale chociaż całkiem jawnie.

        Nie, pisiorem nie jestem, ale po kompletnie zdegenerowanym PO, swoimi hasłami rozmontowania systemu, partia Jarosława dawała chociaż nadzieje na jakieś zmiany. Oczywiście na nadziejach się skończyło.

        Druga sprawa, że w miarę upływania władzy, opozycja okazywała się kompletnymi debilami, a kaczopartia jedynie zwykłymi głupkami. No chociażby styl walki opozycji, który ciągnie się do dziś i właśnie przejechał pod moimi oknami. Pierwsze jej bojówki wyszły pod nazwą KOD i hasłem obrony czegoś tam w konstytucji. Potem ci sami ludzie objechali kraj, pod pozorem popierania perversji o skrócie LGBT. I o ile hasło z konstytucją i sądami spowodowało jakieś tam akcje w drobnych miastach takich jak moje, to LGBT naturalnie powodowało co najwyżej obojętność, a najczęściej wkurwienie spokojnych mieszkańców.

        No ale do trzech razy sztuka, i z obecną akcją banda levackich (dobrze opłacanych) bojówkarzy wkleiła się w samo sedno! Jako że Jarosław odleciał już totalnie (jego wierni słudzy co naturalne także), pisiorki dokonały prawdziwego cudu i swoją niekompetencją, zakazami, oraz chamstwem (nieprzestrzeganie zasad narzuconych ludziom w czas plandemii) wkurwiły już praktycznie cały naród, to naród całkiem naturalnie do tej akcji (teraz pod hasłem skrobanek) się podłączył. Slogan oficjalny kolejnej zadymy zbrojnego ramienia bezmózgiej opozycji, jest oczywiście bez znaczenia.

         Prezes Jarosław już nieodwracalnie popadł w syndrom Wałęsy i z pełnym przekonaniem, że ma na coś wpływ, szacunek i całkowitą rację, leci na dno niczym Titanic!

         I dobrze!

         W pełni zasłużenie, partia która mogła zmienić kraj, zaraz zajmie miejsce na ławce ze swoimi poprzednikami.

         Tylko że nie widać nikogo, kto by mógł ich zastąpić!

         Się okazuje, że partia debili i partia kretynów (wraz z odpowiednimi mediami ich popierającymi), to na chwilę obecną najwyższy poziom polskiej polityki…

         Smutne, tragiczne, żałosne, ale niestety prawdziwe…

         No ale powodem takiego stanu rzeczy jest skład naszego parlamentu: to, podobnie jak Jarosław Polski nie zbaw, ludzie oderwani od rzeczywistości i społeczeństwa, życiowi nieudacznicy, akademiccy, czy pedagogiczni teoretycy, skorumpowani cwaniacy i zwykłe czuby…

          Jakby miejsce, gdzie decyduje się o naszym życiu, miało blokadę na ludzi to życie znających?!

 

53 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

         Przez kraj cały, pod hasłem aborcji (za każdym razem, gdy ten temat wychodzi politycznie, mam odruch wymiotny, jak podczas wymazu coronavirusowego, który wczoraj akurat przeszedłem*) wyległy na ulice jakieś rozwrzeszczane wiedźmy, których jedynym celem tak naprawdę jest obalenie dyktatoKaczora + likwidacja kościołów, które namiętnie bezczeszczą przy okazji takich parad.

         Przechodzili obok mojego domu, więc z bliska przyjrzałem się tej w większości młodocianej grupie, której to członkowie autentycznie cierpią z powodu uwięzienia w domach i każda okazja do tłumnego wyjścia jest dla nich świętem.  

         Gimbusy muszą się gdzieś wyszaleć – takie są prawa młodości!

         A że wpadli od razu w macki skrajnej levicy: tej samej, która wcześniej pod hasłem "KOD" "broniła" konstytucji, potem "LGBT" – perversów, no a teraz pod znakiem pioruna "uświadamia" temu patrialchanemu światu, że to piekło kobiet? Im to wisi! Impreza w czas pandemii (?) to rzecz bezcenna!

        Tu od razu muszę zaznaczyć, czemu nie ma nawet 1% szans na to, bym chociażby trochę zboczył na tą levą stronę:

        Nie dlatego, że Wierzę, nie dlatego że czuję, żadnych innych kombinacji.

        Bo ja zwyczajnie myślę.

        Lepiej, lub gorzej, ale tak w miarę logicznie. Wiążę fakty, obserwuję i wyciągam wnioski. Obiektywnie i bez uczuć. Dla mnie to proste i naturalne, świetnie się sprawdza w życiu i je tłumaczy.

        No ale grupa, która wczoraj minęła wrzeszcząc i klnąc mój dom, to kwintesencja bezmyślności i braku logiki:

        To levaczki.

        Kobiety to w ogóle fenomen i jak ktoś to fajnie określił, jest to takie stadium rozwoju pomiedzy dzieckiem, a mężczyzną. Otóż w miarę ewolucji zyskały one (kobiety znaczy) niesamowitą zdolność totalnej manipulacji (mężczyznami) przy minimalnej wydajności ich płyty głównej (mózgu?). Oczywiście głównym czynnikiem dawania się przez nie ogłupiać jest niepohamowany, naturalny pęd facetów ku ich narządom rodnym. Wtedy umysł faceta przestaje działać, a skromna jednostka obliczeniowa kobiety grzeje się na najwyższych obrotach!

         I faceci wtedy łykną wszystko, a kobiety wyuczone przez pokolenia, wszystko obrócą na swoją korzyść.

        I pozbędą się jakiejkolwiek odpowiedzialności za cokolwiek – co opanowały już do całkowitej perfekcji!

        Zauważcie, że one są zawsze niewinne! ZAWSZE! Każdy zły uczynek, każde przewinienie, spowodowaną przez siebie katastrofę, czy inny dramat, one wytłumaczą czynnikami zewnętrznymi, a najlepiej zwalą na faceta (czy to mąż, czy to syn). Bo świat cały, na czele z samcami gatunku Homo Sapiens, zmówił się, by im zgotowac piekło!

        Kobiety są fałszywe, bo zawsze kreują swój wizerunek, który nie jest zgodny z rzeczywistością, ale bronią go zaciekle. Udają niezainteresowanie sexem, ale potrzebują go niejednokrotnie bardziej od facetów. Udają odpowiedzialne i dojrzałe, ale ich odpowiedzialność jest bliska zeru.

        Udają jeszcze wiele, ale gdy już połączyć te dwie cechy, to wychodzi właśnie obraz typowej levackiej proaborcjonistki, do której zwyczajnie nie dociera, że ru…chać trzeba się z głową i zabezpieczeniem (w XXI wieku od dostępnych zabezpieczeń głowa może pęknąć!), a usuwanie płodu, bo ten może mieć na przykład zespół downa (rzadsze niż Covid 19), to prosta droga do eugeniki, gdzie stopniowo będzie się wyskrobywać nienarodzonych, bo za mali, za brzydcy, cokolwiek! Są kraje jak Islandia i Belgia, gdzie dzieci z zespołem downa nie rodzą się od paru lat…

        Sumienia nie swędzą?

 

 

         *Oczywiście nic nie znalieziono…

43 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

     W świecie normalnym, zwyczajnym, tolerancyjnym, ludzie są różni, różnie myślą i się zachowują, a inni im podobni to zwyczajnie szanują.

     Bo taki jest człowiek.

     Jestesmy różni, wyjątkowi, niepowtarzalni.

     I to jest fajne.

     Lecz jest grupa ludzi (tak jakieś 200 lat temu zawiązana), której ta różnorodność przeszkadza.

    Uaktywnili się dobitnie (bo dobijali niepokornych) w 1917 roku, od kiedy to innomyślących zaczęto milionami posyłać w piach.

    Bo trza wyrównać!

    No mimo wszystko to wyrównywanie nie wyszło, więc zaczęli tak jakoś inaczej, bardziej pokojowo, tak z góry nas pouczać dla odmiany:

    Ano żebyśmy nie byli za bardzo wszyscy biali i czarni, a tacy ciapaci ogólnie, a to żebyśmy tą płcią swoją wrodzoną tak nie epatowali i tacy bezpłciowi się stali, no i w kwestii wiary żadnych tam kwestii typu – Bóg, nauka jeno i to tylko ta pra levilna!

   A jak doszedł ten nieszczęsny Covid 19?

   No to oni sobie założyli, że my tak stadnie (znaczy cała ludzkość!) założą maseczki, zamkną się w domach i ten vir po prostu zaniknie, bo nie będzie się miał gdzie rozprzestrzeniać. Po prostu przeczekać globalnie i kolejna utopia się spełni.

   Otóż się nie spełni panowie i panie levoskrętni!

   Większość może i się dostosuje i przerazi, ale zawsze… ZAWSZE!… znajdą się indywidualiści/jednostki roztargnione/zbuntowane/upośledzone* które tych maseczek nie założą, znajomych odwiedzą, pionę przybiją, itp, itd.

   Nie da się ludzi ujednolicić… bo oni już tak mają!

   Chociażby skały srały!

   Nawet takie zwykłe zalecenie (czy już zarządzenie?!@) by maseczki nakładać na nos. Każdy noszący okulary (ja na przykład) wie, że to oznacza natychmiastowe oślepienie przez zaparowanie.

   Więc nie zasłaniam swojego kartofla. Dodatkowo mam atut w postaci astmy oskrzelowej… no i teraz sobię zapalę ;)

   I już!

 

 

 

*Odpowiednie/nieodpowiednie wykreślić

 

70 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

       Jest 16 październik, właśnie nadciąga druga – spodziewana fala… No właśnie czego?

       Przed chwilą obejrzałem kwadrans wiadomości TVN. Na więcej nie miałem siły. Cios medialny był taki, że prawie się poszczałem! Wszędzie spodziewane zgony, zapchane szpitale, w całej Europie hale sportowe na szybko przerabiane na szpitale, na cały kontynent obostrzenia, czerwone strefy, rząd daje dupy (tu akurat się zgadzam), liczba zgonów rośnie w tempie zatrważającym, itp, itd…

       Ale dlaczemu?!

       Bo – może z innej strony – świat postępowy, nieśmiertelny (bo smierć postępowców przeraża) za pomocą takich właśnie, codziennych komunikatów dostał zwyczajnego pierdolca?

       Bo wypuszczony z labolatorium bardziej zmutowany wirus grypy (tego akurat jestem pewien na 100%!) trzebi nadwymiarową ludzkość w stopniu odstrzałowym: czyli starych, chorych i grubych?

       A czemu by nie?!

       Matka Natura/Ojciec Bóg* może sobie właśnie tak to sobie określili?!

       Może jest nas odrobinę za dużo?

       No ale dla postępowców/levaków/gimboateistów taki stan rzeczy jest dość mocno nie do pomyślenia, więc…

       Jedyne co potrafią…

       To siać panikę!

       Trzeba zamknąć cały świat, aż przejdzie!

       Sęk w tym, że nie przejdzie…

        Z grypą żyjemy, odkąd zaczęliśmy chodować zwierzęta.

        I w cholerę to nie przechodzi!

       Od tysięcy lat.

        A ta nowa odmiana?

        No cóż. Jest nas 7 miliardów więcej, medycyna podtrzymuje co może, czasy są bardziej jakby technologicznie inne…

        Więc czego się kurwa spodziewaliście?!!!

        Coby ten rząd światowy nie robił, wychodzi na jedno: trzeba to zwyczajnie puścić na żywioł!

        Grypy się nie zatrzyma.

        To nie dżuma, gdzie wymarła 1/3 Europy. To podrasowana grypa, która wyrżnie starych, chorych i grubych.

         I co panie zrobisz? Nic nie zrobisz!

        Tak samo jak szczepionkami nie wykończyło się ciągle mutującej grypy, tan ten koronawirus+ jest zwyczajnie nie do zatrzymania.

        Więc pożegnajmy się zwyczajnie i po prostu z chorymi, starymi i otyłymi i zwyczajnie żyjmy!

        Tym bardziej, że niedługo święto zmarłych.

        Jest nas aktualnie na tej planecie coś koło 7 miliardów, więc nawet jak się odstrzeli z tego połowę, to świat nie ucierpi…

        A nawet zrobi się lżej.

        To nie żadna megazaraza!

        To tylko mocniejsza grypa, z mocniejszymi skutkami ubocznymi.

        A co będzie, jak zaraz wypuszczą coś na kształt dżumy, czy ospy… ?!

        Tu zwyczajna sraczka nie wystarczy…

      

        *Niepotrzebne wykreślić.

 

89 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Pan Krzysztof to taka zgasła "gwiazdka" kabaretu, która się dopaliła w końcu millenium. W latach 90 był jeszcze w miarę śmieszny… ale potem przestał.

      I gdzie się natenczas pan Krzysztof odnalazł?

      Ano w groteskowym programie pod nazwą "Szkło Kontaktowe".

       Tu trzeba co nieco powiedzieć o tym z gruntu paranoicznym programie, który spełnia wszelkie kryteria czegoś, co RAZ opisał w "Chamie Niezbuntowanym".

       Program ów, z dawien dawna nadawany, ma utwierdzić klasę niewykształconą, a zakompleksioną wobec tamtych – wyedukowanych, tak samo jak tych już wykształconych utwierdzić w swojej racji… że są lepsi!

       Bo tak! Bo przez samo oglądanie i leciutkie, inteligenckie heheszki wstępujemy do elity.

       No nie.

       Fenomen tego zakalca polega na tym, że ma być w podstawie inteligentnie śmieszny, ale tak nie za bardzo. Mamy się tak z lekka, inteligencko uśmiechać, ale nic na mocno i nic dosłownie.

       Wychodzi z tego maksymalna, miękka, niestrawna buła: bo nie jest to ani inteligentnie, ani śmiesznie.

       Jest nudne w opór!

       I w tym momencie pojawił się siwy pan Krzysztof, który tak z gracją, inteligecko w chuj, wyśmiał niejakiego Patryka Jakiego (eurodeputowanego), który tym eurobaranom starał się przekazać udokumentowaną (przez samego sprawcę!) prawdę, że coś takiego, jak "Strefy wolne od LGBT" rozwieszał sam działacz tej ideologii: Bart Staszewski.

       Koleś ma to udokumentowane w necie na kopy, euroczopy łyknęły to jak stado pelikanów, a jak zareagował na to siwy Krzysiu z PeeReLu?

      Ano takim obrzydliwym, ignoranckim półśmieszkiem (jakim jest cały ten program), takim "inteligenckim" niedowierzaniem, ledwo skrywaną pogardą, że co to za bzdury w ogóle?! Kto by takie tabliczki rozwieszał po Polsce?!! Że to paranoja ludu prostego z tej zapadłej prowincji!!!

      No nie panie stary Krzysiu! Prawda jest do pobrania w necie zaraz, już i teraz, sam sprawca (Bart Staszewski)  nie krył się z tym ani na chwilę!

      Nie ogarniasz Krzysiu?

      Ten Bart Staszewski chociaż miał jaja by zrobić taką prowokację, a ty Krzysztofie Daukszewiczu nie masz nawet dość szerokiej cipy, by to przyjąć do tego siwego, postPeeRoLwskiego łba…

    

76 odsłon(a), 3 odsłon(a) dziś

        KOD padł, PO padło, totalna opozycja staje się totalnym flakiem. No nie to, żeby PiS wybujało jak bluszcz po tych wyborach! Oni też zaraz się podzielą, bo z braku jakiegokolwiek (inteligentnego chociażby) przeciwnika mają takie warunki do rozrostu… że zaraz się rozpadną pod swoim własnym ciężarem.

        I stać ich na to. Przynajmniej przez następne 3 lata.

       Tak to wygląda demokracja – czy to się komuś podoba, czy nie.

       No ale totalni debile… opozycja znaczy! Nie poddają się. Temat z konstytucją nie wyszedł… znaczy wyszedł – ludziom totalnie bokiem, no to przyczepili się do ostatecznego obciachu, czyli LGBTrtvagd.

       Że to ci "tęczowi" tacy prześladowani, że faszyzm, itp. No temat już wałkowalem (nie tylko ja) tak głęboko, jak penis w dupie geja, że nie będę go znowu rozwałkowywał.

       Chodzi o to, że ta przegrana strona demokracji (tak, ciągle żyjemy w demokracji!) w ostatnich podrygach uczepiła się właśnie tej "tęczowej" zarazy i będzie ją mieliła aż do (swojego) końca.

        No widać to wyraźnie po ostatnich zadymach, profanacjach, bezczeszczeniach, itp. , pod pozorem szerzenia miłości (?!), tolerancji (?!!), czy innych górnolotnych haseł. Samych, pustych haseł.

        Więc wczoraj policja zawinęła na dwumiesięczny areszt, zasługujacego na niego całkowicie i niepodważalnie kolesia ukrywającego się pod pseudonimem "Margot".

        Normalna policyjna robota, nic szczególnego, ale nie! Polacy nie gęsi i swojego Geroga Floyd'a teraz mają (znaczy taki sam śmieć jak ten czarny, tylko pasuje do rozpętania zadymy).

        No i zadyma się zrobiła. I teraz zmierzam do clou. Dziennikarz jedynie słusznej stacji ("prawda" TVN) zawalił chyba szkolenie ideologiczne, bo w relacji na żywo mówił o panu "Margot" per "pan" . Zgodnie z realiami i danymi policji. Na to wrypał mu się jakiś aktywista i (z calym szacunkiem do jedynie słusznej stacji) zaczął go poprawiać. No że jako pan "Margot" czuje się panią, to trzeba o nim mówić jako o pani. Swoją drogą, skąd do cholery mam wiedzieć, kto się aktualnie kim czuje i jak się w zwiazku z tym mam do niego zwracać, by go/to/coś broń Boże (a raczej po postepowemu – matko naturo) nie uraziło ?! Gdy na przykład widzę 200 kilowego, 2 metrowego kolesia, który do piędździesiątki był mężem (brodatym), ojcem i pracownikiem wywiadu wojskowego (tak – WSI), a któremu na skutek jakiegoś przestawienia mózgowego ubzdurało się, że jest Anną Grodzką, to czemu mam go nie odbierać jako starego, dobrego Krzysia Bęgowskiego?! Bo co?

         Ale zostawmy starego Krzysia i skupmy się na tym, co owy aktywista powiedział. A świetnie to oddaje paranoję tego kolorowego ruchu.

        Reporter więc wyjaśnił: "Nie sposób pominąć tej rzeczywistości, która też jest realna". Chodzilo oczywiście o prawdziwą płeć tego Margot (tak ma w papierach zresztą).

        "Nie ma takiej rzeczywistości proszę pana!"

        Tak mu odpowiedział "tęczowy" aktywista.

         Oni mają swoją rzeczywistość, z innego wymiaru, na innych zasadach, kompletnie niezrozumiałą dla nas (znaczy ostatnich ludzi rozumnych). Ale to ich rzeczywistość ma wyprzeć naszą.

         Bo tak!

         Koleś jeszcze na samym początku tego pouczania wysypał się z formułką, którą tym działaczom LGBTQwerty aplikują chyba zaraz na wejściu: "Jeżeli nie zaczniemy od zmiany języka, nie zmieni się całe społeczeństwo".

         No język jest ważny. On to odróżnia nas od zwierzyny i jest niezbędny do rozwoju cywilizacyjnego.

        Niemi już nie będziemy ludźmi.

        Jeśli słowa będą tylko nic nie znaczącym bełkotem, to zejdziemy na psy.

        Dosłownie.

         

220 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

         Jeśli czujecie się jak w Matrixie, coś wam tam nie pasuje, coś nie kmini z oficjalnie podawaną propagandą, coś nie pasuje do oficjalnego wizerunku rzeczywistości…

       …no to polecam poczytać.

        W zasadzie wystarczą dwie książki. O dziwo polskich autorów! W sumie nic więcej nie trzeba, by zrozumieć, dokąd ten świat zmierza (do upadłości – w skrócie kolejnej i do kolejnego odrodzenia) i co z nami (polakami) jest nie tak, na tym kolejnym zakręcie historii.

        Wiec pierwsza (Niereklamowana jak następna! A potrzebujaca dodruku, jak i ona.) to: "Roztrzaskane Lustro. Upadek cywilizacji zachodniej" Wojciecha Roszkowskiego.

        Autor jasno i precyzyjnie wyjaśnia, co się na zachodzie spierdzieliło i czemu jest z mordą tuż przed wygrzmoceniem się w totalne bagno.

        Nieodwracalnie!

        To widzimy i to wiemy, bo obserwujemy z pozycji niejako widza, który to ledwo wydostał się z jednego bagna utopijnych idei, a tu już mu wkraczają drugie.

        I tu pojawia się nieoceniony Rafał Aleksander Ziemkiewicz ze swoim "Chamem niezbuntowanym".

       On mówi, co z nam (Polakom) dolega i czemu w momencie tak historycznym, gdzie możemy zyskać wszystko… możemy nie ugrać niczego.

       Ano dlatego, że w wielkim skrócie, jestesmy właśnie takimi niezbuntowanymi chamami, ktorzy wbrew oficjalnej propagandzie, że to Polak niepokorny, przekorny, oporny… no nic z tych rzeczy!

       Z jego dość konkretnej i udokumentowanej opowieści wychodzi…

       No nasza miałkość niestety.

       Nie mamy charakteru i jako te chamy niezbuntowane wciąż się kogoś słuchamy i czołem bijemy przed panami.

       Choćby to największe buraki były.

       No tak mamy wpojone od 300 lat przynajmniej!

       Najbardziej mnie jednak z tej xięgi rozwalił ostatni roździał. Przeczytany w wannie, na urlopie, przy piwku, na luzie.

       Wychowanie.

       Przez całe dzieciństwo (tudzież młodość) te stwory from the PRL wpajały mi dobitnie: słuchaj się, pracuj, nie dyskutuj, nie oburzaj się, są lepsi od ciebie, nie marudź, itd, itp.

       Młodzi może tak nie mieli (farciarze!), ale my, stracone pokolenie, które wchodziło w dorosłość w latach 90 , ciągle słyszało takie połajanki ludu niewolników. Ludu stłamszonego i zlękanego. Ludu zero, Homo Sovieticus z naleciałościami chłopstwa/chamstwa niezbuntowanego właśnie. Żyć, by przeżyć, orać by jeść, nie myśleć, tylko łykać idee innych, lepszych.

        Elit.

        Które już od dobrych 100 lat są cieniem samych siebie, a tu w tej udręczonej, polskiej krainie nawet nie są kopią tych przedwojennych. 

        Te przedwojenne to też zresztą już była totalna degeneracja - zakończona zasłużoną katastrofą. 

        Nie ma się już na kim wzorować, więc bądźmy wzorem sami dla siebie!

        Reszta niech spierdala!

        Bez względu na wiek, wykształcenie i pochodzenie!

 

94 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

           Jedną z cech polskiej mentalności, niezrozumiałą dla mnie kompletnie, jest instynkt stadny, podniesiony do poziomu paranoi.

           Co świetnie widać corocznie, w sezonie letnim, w górach. Obecnie nawet bardziej, bo poziom życia wzrasta, bezrobocie znikome (właściwie tylko dla chętnych!), a i 500+ spowodowalo wysyp luda, który wcześniej był skazany na życie wieczne (właściwie wegetację), gdzieś tam na tej ulubionej przez elyty prowincji. 

           No więc regularnie stado to rusza w góry i spędza czas… stojąc w kolejce do kolejki (!). Ewentualnie do zaprzęgu ciągnącego wozy nad Morskie Oko, zatłoczone w sezonie, jak lumpex na wyprzedaży. Co najdziwniejsze, dotarcie piechotą do celu jest szybsze i tańsze (!!!).

           Ale oni nie! Z uporem godnym prawdziwego Polaka, będą się kisić godzinami w tłoku, by osiągnąć swój zamierzony cel przejażdżki pełnym wagonikiem, czy badziewnym wozem zaprzężonym w zdychającą, zatyraną ponad normę chabetę. Bo tak to mieli zaplanowane, a i przed rodziną i znajomymi trzeba się pochwalić tą już legendarną wyprawą – bo inaczej nie wypada. Tak jak polski, typowy kierowca, zapomina od razu po odpaleniu silnika, że istnieją piesi, rowerzyści, dzieci, starcy, itp. Że w ogóle istnieje cokolwiek poza jego bolidem! Tak ci turyści wysokogórsko – sezonowi zapominają o posiadaniu odnóży dolnych. No bo najważniejszy jest wizerunek, pokazanie koleżankom, sąsiadom, teściowej i wszystkim dookoła, że oto jechaliśmy!

            A że cały kraj kręci bekę z tak dziwnie spędzanego urlopu (znaczy że w tłumie i kolejkach) zdaje się do nich nie docierać.

            Bo oni realizują plan!

            I że po takim urlopie będą bardziej wycieńczeni, niż po pracy, nie ma żadnego znaczenia.

            Najważniejszy jest sukces wizerunkowy.

           Tyle że czasy są już takie, że to poświęcenie staje się komiczne, zanim się je odpowiednio przedstawi.

            Naprawdę już lepiej siedzieć w domu, niz rozpychać łokciami pośród rzeszy innych baranów! Jedyne zgromadzenia jakie tolerowałem podczas chwil wolnych, to były festiwale, koncerty, ewentualnie jakieś jarmarki (jak na przykład dominikański, który się właśnie zaczął). Większe zgromadzenia w miejscach turystycznych powodują u mnie natychmiastowy odwrót, odruch zwrotny wręcz i polecam to samo tym ludziom, co uważają się za normalnych i pozbawionych komplexów.

            Normalnym takie przepychanki nie są naprawdę do niczego potrzebne!

170 odsłon(a), 3 odsłon(a) dziś

Kategorie

Użytkownicy na stronie

Aktualnie online: 1

Stronę odwiedziło

000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.238.184.78

Kontakt

Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code