Miesięczne archiwum: Październik 2013

    W warszafce bywam przynajmniej raz w rocku. Na koncertach. Innego wyjścia nie ma – tam zjeżdża zwyczajowo najwięcej ciekawych zespołów. W tym kryzysowym sezonie byłem tylko raz w tym porażającym mieście – na Depeche Mode, no ale sytuacja na szczęście się poprawia i na takie na przykład Primal Scream wpadnę na miejscu, w Gdańsku 29 listopada. Co i rusz coś ciekawego występuje na miejscowym stadionie, lub hali, więc jest git.

    Żeby była jasność: NIE CIERPIĘ WARSZAWY!

    Opisałem to gdzieś na tych stronach, ale powtórzę i wytłumaczę:

http://zyciejestzabojcze.bloog.pl/

http://typnegatyvny.blog.pl/

    To miasto zostało zabite na amen w 1944 roku. Razem z mieszkańcami. Od tego czasu to pastwisko pełne napływowych baranów. Poszatkowane nieprzebytymi alejami, rozłożone ponad miarę, pełne niepotrzebnych parków (zimna wojna i plany rozproszenia podmuchu atomowego), wypełnione betonowymi wieżowcami w samym centrum (!), ale najważniejsze jest to, że straciło ono nieodwołalnie swoje Genius Loci. To miasto nie ma ducha! Jest pozrastane bez sensu po swej zagładzie, niczym Frankenstein.

    Nie ruszałbym tego tematu, ale wczoraj słuchając trójki, jakiegoś benefisu, czy cuś, oprócz samozachwycającej się śmietanki z owej warszafki, niejaki Soyka zaśpiewał znowu coś o tym potworze. Jak słyszę kolejną piosenkę o tym mieście, to mi się kruszą zęby. Zachwycał się nim Niemen, śpiewało Lady Pank, T Love i cały szereg innych platfusów…

     Czy oni się stamtąd nie ruszają?!

     Czy oni nie czują tego co ja, widząc każde inne miasto i porównując je z tą bezduszną atrapą, by się nią wciąż zachwycać?! 

      Nie ogarniam tego!

      Nawet zburzony doszczętnie przez sovietów Gdańsk, pozbawiony rdzennej ludności, a zastąpiony inną, zachował tego ducha. Nie trzeba wychwalać pod niebiosa jego piękna, śpiewać tandetnych pieśni, by czuć się w nim dobrze.

      Więc po co w tak prymitywny sposób ożywiać zwłoki, zwane ongiś Paryżem wschodu?

653 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

     Jako że zbliża się czas moich ulubionych, najbardziej klimatycznych świąt, rozgorzała dyskusja i wręcz zwalczanie doczepionego do nich, anglosaskiego halloweenu (gdzie te Dziady z dawnych lat?). 

     Niestety jest to jeden z wielu takich przeszczepów, co prawda nie tak tandetny, jak takie na przykład badziewne do porzygania walentynki, a nawet więcej! Mi to święto(?) całkiem się podoba ze względu na parę imprez, na których bywałem, gorzej znoszę dzieciarnię chodzącą po domach za cukierkami – to wywołuje we mnie obrzydzenie, jako kalka zachowań oglądanych w hoolywoodzkich filmach.

     Ale imprezy? Czemu nie! Jeśli są robione z fantazją, to można się przebrać, powydurniać i zabawić – nie widzę przeciwwskazań!

     W moim mieście od lat organizowane są zaduszki dżezowe i nikogo to nie rani i nie rusza. Bo niby czemu?

     W podobnie wyluzowany sposób podchodzę do halloweenu. Pod jednym wszakże warunkiem!

     Następnego dnia KONIECZNIE trzeba się stawić na cmentarzu i zapalić chociażby tylko jednego, symbolicznego znicza na jakimś grobie. 

911 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Sąsiadka, stara wdowa, zakupiła ostatnio od jakiejś cwaniary z nieciekawą mordą, zestaw noży, widelcy i łyżeczek, zdaje się za 200 PLN. Wcześniej inni cwaniacy wcisnęli jej drzwi wejściowe razem z futryną, za parokrotność tej sumy. Gdy zobaczyłem, po powrocie z roboty, jak je jej wstawiają, to miałem się ochotę pociąć szlifierką kątową! Innej babci telesukinsyn z banku wtrynił pożyczkę. Babcia robiła niepotrzebne zakupy w marketach (dawniej mówiono na takie sklepy – supersamy – czyż to nie było piękne?!), połowę żarcia wyrzucała, a jak zmarła, to jej spadkobiercy zostali z długami do spłacenia.

    Media wciąż donoszą o przekrętach takich babć…

    …tu może dygresja: ZAWSZE to są babcie! Na ogół wdowy. Bo tak się nieszczęśliwie składa, że kobiety w 9 przypadkach na 10 przeżywają swoich mężów, a potem sobie samotnie świrują na tym łez padole…

    No ale babcie przekręca się dość łatwo i zazwyczaj skutecznie: metodą na wnuczka, chorego, ostatnio oskubali jakąś babkę na 5000 PLN , wmawiając jej że ma dostać spadek po JPII (?)!!!

    I sumy w tych granicach zazwyczaj się powtarzają przy okazji takich przekrętów.

    Biedne kurwa emerytki !!!

    Nie wiem jaki będę na starość (o ile dożyję), ale coś mi mówi, że jak nie dostanę alzheimera i sklerozy, to nie powinno być kłopotu z wykopaniem podobnych cwaniaków w kosmos.

    Ale tu chodzi też o mentalność. Te powojenne ścierwo (tak – nienawidzę wręcz zwierzęco tego pokolenia!) jest totalnie oderwane od rzeczywistości, przyssane do ekranów TiVi i "mądre" na zasadzie: nie znam się ale wypowiem i zakrzyczę! 

     Najgorsze, że nawet przekręty na kasę nie uczynią im krzywdy – i tak z niej nie korzystają. Jedyne co te stare rury potrzebują, to leki (na ogół niepotrzebne – bo to zdrowe krowy), twarożki, bułeczki i inne duperele, a z całą resztą nie mają pojęcia co począć? Mogłyby zaszaleć, ale na to brak im wyobraźni. Więc ostatecznie jestem za robieniem w bambuko staruszek – niech przynajmniej ktoś korzysta!

434 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

    Prawie pół wieku okupacji sovieckiej spowodowało, że zdziczeliśmy. Nie miał kto nas trzepać po uszach przez cały PeeReL, ponieważ straciliśmy elity, których potencjał odrabia się przynajmniej przez trzy pokolenia. Od lat 90 teoretycznie powinny się one odradzać. Sęk w tym, że nie miały już z czego, więc za elyty uważają się ludzie posiadający pieniądze, biznes, medialne prostytutki i inna swołocz ze słomą w butach, która po przełomie lat dziewięćdziesiątych zagarnęła co się dało i wyszła na czoło społeczeństwa.

   Tyle że to tak naprawdę buraki. Ci medialni w dodatku jeszcze zakompleksieni – każą reszcie, którą uważają za bydło, cieszyć się durnie z zastanego stanu rzeczy, wstydzić za swe pochodzenie (bo sami mają podłe), każą zapomnieć o przeszłości  (bo sami mają na ogół wstydliwą), każą zapomnieć o klęskach, mimo że ta zaczęta w 1939 ciągnie się za nami do dzisiaj – czy tego chcemy, czy nie!

   Ale najgorsze jest pewnego rodzaju zezwierzęcenie. Dziś, podobnie jak u tych pseudosłowian ze wschodu, panuje u nas agresja hierarchiczna. Objawia się to najprościej tym, że ci z góry gardzą tymi z dołu. Wieprze gryzą wszystkich dookoła, broniąc swojego koryta, ale także ci na samym dole drabiny społecznej nazbyt często przejawiają niebywałą, niewytłumaczalną i niepotrzebną agresję wobec siebie. Panuje kult siły, mocnej mordy, pogardy wobec słabszych i cwanego ustawienia się po stronie mocnych…

    …czyli zwykłe chamstwo! 

394 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Co trzeba zrobić, by dziś zaistnieć (medialnie) w tym pseudokapitalistycznym, zahukanym i zakompleksionym kraju?

    Ano na przykład wystarczy być ostatnim idiotą i wpieprzyć się w stację transformatorową, tam z lekka zbliżyć się do napięcia o wartości 15 tysięcy voltów i tym sposobem stracić rączkę i nóżkę. Strata życia to w tym przypadku parę dni niewysłowionych męczarni (wiem coś o tym – kiedyś byłem elektrykiem wysokich napięć), więc tępy gówniarz miał szczęście, że skończyło się na utracie paru odnóży.

   Mnie to do tego momentu by w zasadzie melało!

   Ale kolo złapał po tym durnym wydarzeniu wiatr w żagle i nagle zaczął znajdować się w różnych dziwnych punktach kuli ziemskiej. Dostał na to sowite odszkodowanie i rentę za głupotę (nie on jedyny w tej absurdu krainie), zaczął bywać na salonach, poznajdował sponsorów, stał się znany…

   …i nakręcono o nim film!!!

   No a to mnie już rozpieprzyło powiem szczerze!

   Sprawa jest w zasadzie jasna. Mamy tak popierdolone czasy, że czci się i podziwia: idiotów, kaleki, obiboków, chamów, zboczeńców i całą resztę marginalnej czeredy, z której w normalnych czasach powinno się tylko naśmiewać, współczuć, ewentualnie izolować od reszty normalnego społeczeństwa, by się ono nie wypaczyło.

   Ale nie! Teraz wszystko robi się od dupy strony (dosłownie czasami), a im kto bardziej ułomny i cwany, tym więcej ma punktów na wejściu i wyjściu, chociażby jak ten ostatni "bohater" powstania w getcie warszawskim, którego wynoszono pod niebiosa, mądrował się równie mocno, a jedyne co naprawdę zrobił, to przypadkiem znalazł się w bunkrze, z którego równie przypadkiem udało mu się uciec…

   I gdzie tu Panie sprawiedliwość?! 

533 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Co prawda jesień idzie nieubłaganie, mimo że jest jeszcze nadzwyczaj pogodnie, ale temat jest wart wzmianki, chociażby przez nawiązanie do systemu w którym tkwimy i jego bezsensu.

    Więc w socjalizmie (czyli obecnym systemie), zakazy i nakazy to podstawa tresury obywateli – bo obywatele to idioci, a urzędasy muszą za nich myśleć. Jedną z takich odwiecznych bolączek w(ł)adzy, jeszcze z PeeReLu, były trawniki na nowo budowanych blokowiskach.

    "Głupi" ludzie deptali je na bieżąco, mimo licznych tabliczek zakazujących tego procederu!

    Robią to złośliwie do dzisiaj, gdzieniegdzie te tabliczki się jeszcze pojawiają, nie wiem, czy za to straż nasza dzielna miejska i policmajstry wypisują mandaty, ale bym się nie zdziwił?!

    A chodziło (i chodzi) o prostą kwestię: chodniki, zwłaszcza te z dawnych czasów (ale i teraz jeszcze to się zdarza), były maniakalnie prowadzone pod kątami prostymi! Jak dla robotów. A człowiek, jak zwierzęta i jak prosta woda, czy prąd – wybiera drogę najkrótszą i najwygodniejszą.

    Logiczne.

    Niespodziewanie najprostsze (i jak zwykle najlepsze) rozwiązanie znalazł mer jakiegoś ukraińskiego miasta, który jednego roku posiał masę trawy na takowym osiedlu, a następnego roku kazał położyć chodniki tam, gdzie wydeptano ścieżki.

    I nikt już niczego nie musiał pilnować…

    Teraz zadajcie sobie pytanie: czemu tu się tak ciężko żyje, a większość czuje się uciskana i gnębiona? 

    Ano dlatego, że jak z owymi trawnikami, robi się wszystko wbrew naturze (także ludzkiej), ale w zgodzie z nieżyciowymi fantazjami krawaciarzy zza biurek wielgaśnych, urzędasów zza unijnej tarczy i innych psów systemu oderwanych od rzeczywistości.

413 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

  Czyli o pewnych rzeczach nie do przejścia (tak mi się przynajmniej wydaje).

  No bo weź tu mądry człowieku, wytłumacz tym przeciętnym oglądaczom televizorni, pasożytom z układu i innym wypasionym bubkom że:

  1.   Tu nie ma kapitalizmu!!! Panuje socjalizm etatystyczny.
  2.   Nie można się durnie cieszyć z zastanego stanu rzeczy, bo jest zwyczajnie do dupy! Ale nie – zwłaszcza te wypasione larwy nowego systemu, ciągle z sarkazmem wypominają wegetującej reszcie, że ta tylko narzeka na tą tak doskonałą demokrację, kapitalizm i kraj prawa. A jak już wcześniej wspominałem – tępe zadowolenie jest domeną imbecyli.
  3.   Ktoś nas regularnie rżnie na kasę (patrz punkt pierwszy) i doprowadza ten kraj do bezbronności (przez rozbrojenie i uczynienie ze społeczeństwa zwyczajnych ciamajd) na żer takim na przykład ruskom. 
  4. Że od wojny chorujemy na przewlekłą czerwonkę i za grzyba nie dociera do nas, że dokonaliśmy największego aktu kolaboracji ze wszystkich narodów, przechodząc masowo na stronę sovietów (obecnie ruskich – czyli naszych odwiecznych wrogów). Przy okazji tej kolaboracji życie straciło co najmniej paręset tysięcy luda – w większości elitarnego.
  5. Że nie trzeba się wszystkim kłaniać uniżenie, przepraszać za nic, bać się wszystkiego dookoła i wciąż myśleć, co inni sobie o nas pomyślą! Inni o nas od dawna nie myślą – bo dlaczego i po co? W świecie od początku cywilizacji liczą się tylko ci, co napieprzają bez litości i exponują swoją siłę. To wygrani czynią świat uległym…

…a my kurwa na przekór, musimy ciągle przegrywać, z jakimś dzikim, masochistycznym zadowoleniem!

      Boże, gdzie ty mi się kazałeś począć!!!

469 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Na początek może o tym, jak tego nie robić i z kim nie trzymać.

   Więc jest taki Duda, z którym na bank nic się nie uda! Wjechał jakiś czas temu ten pozer, z masą swoich przydupasów spod sztandarów Solidarności, do stolycy z zamiarem (?) zrobienia jakiejś zadymy.

   Wyszedł z tego lajtowy piknik.

   A zrobiła się kicha dlatego, że ci związkowcy byli z państwowych zakładów, w których mogli sobie pozwolić na wzięcie urlopu na tą wycieczkę, mogą sobie tam pozwolić na bycie w związku, no i najważniejsze: każdy z nich dostał gratyfikację pienieżną na tą wyprawę!!! Delegację taką.

   Jak już niejednokrotnie wspominałem, reszta ciężko pracujących na prowincji, w małych, prywatnych firmach, Stefanów i Zenków nawet nie marzy o związkach (natychmiastowy wilczy bilet)! Inne Janusze myślą tylko o tym, by dociągnąć do pierwszego i utrzymać rodzinę.

    A te czopki ze związków, kanalizują tylko zbierający na sile (i nieunikniony) społeczny bunt i marzą o polityce (Krzaklewski na ten przykład).

    Tak więc ci, którym najbardziej zależy na zmianie systemu, siedzą w domach pracując, lub nie i uczestnictwo w jakimś proteście jest dla nich równie nierealne, co urlop na karaibach…

    A to błąd!

    Bunt nie musi się zaczynać w centrum kraju, w świetle jupiterów i pod czujnym okiem kamer i aparatów!

    Bunt może się zacząć właśnie w tych małych firmach, w których pracownicy jakże często są gnojeni. I nie trzeba od razu robić tego oficjalnie! A nawet nie można! Potrzebna jest grupa zaufanych osób, od której można zacząć zorganizowany opór.

     Tak! W dzisiejszych czasach potrzebna jest konspiracja, bo związki zawodowe to pic na wodę służący tylko wybranym. Prawo służy tylko tym ze świecznika, policja to prawdziwe psy systemu, a media oficjalne, są brane na poważnie już tylko przez kompletnych idiotów (tych co się zawsze cieszą, że jest fajnie – bo to cecha niewydolnych intelektualnie). 

     A co mają robic w tym czasie bezrobotni?

     Jak już kiedyś napisałem, wrogie bazy systemu znajdują się w każdym mieście, to przede wszystkim Urzędy Skarbowe, ZUSy, tudzież pomniejsze instytucje gnębienia obywatela. Nie trzeba ich od razu wysadzać w powietrze, palić i mordować! Gdzie tam!

     Wystarczy chociażby powymazywać odpowiednie hasła na początek – to zwróci uwagę ludzi, a z czasem przyniesie odpowiednie efekty.

     No ale najważniejsza sprawa, bez której nic nie ruszy, to pozbyć się toczącej nas od lat wielu powszechnej czerwonki!

     A uczynić to można tylko i wyłącznie od rozpoczęcia jednej zasadniczej akcji:

     Pozbyć się tej masy obelisków i porozsiewanych po wielu cmentarzach czerwonych gwiazd sołdactwa sovieckiego!

     Nie należy się bać ruskiego marudzenia, bo te symbole okupantów niszczą nam duszę, niczym gówno na godle!

   

555 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Na początku była wymiana, zwana dzisiaj barterem. Małe społeczności robiły wszystko razem, ludzie żyli w komunach – tak jak dzisiaj ostatnie dzikie plemiona. Od czasu do czasu, ktoś robił coś komuś za inne coś. Gdy ludzi i obsługujących ich kupców zaczęło przybywać, a i szlaki handlowe się przetarły, życie wymusiło powstanie uniwersalnego środka przetargowego. Siłą rzeczy najlepiej nadawały się do tego najrzadsze minerały: złoto, srebro, kamienie szlachetne, ale na wyspach Pacyfiku służyły do tego na przykład muszelki, gdzie indziej drążone kamienie – tu wyobraźnia ludzka nie zna granic! 

   Parytet złota odszedł w zapomnienie. A szkoda! Z drugiej strony jestem przeciwnikiem bezproduktywnego trzymania ton złotego kruszcu w bankach/skrytkach/sejfach wszelakich. Dzisiejsze możliwości techniki pozwalają spokojnie puścić tony złota w obieg, wtopionego w wytrzymałe banknoty.

   I od razu zapomnielibysmy o inflacji, deflacji, stopach procentowych i innym cholerstwie, które wysysa z nas NASZE pieniądze!

   Nawiasem mówiąc, wszelkie oprocentowanie pieniędzy trzymanych w bankach i kredytów, w średniowieczu i jeszcze w XVIII wieku uchodziło za lichwę, manipulację, szwindel i było karane gorzej od zwykłego złodziejstwa!

   A teraz to norma…

   Swoją drogą Polska, Niemcy i inne kraje, mają naprawdę wielki problem z odzyskaniem ton złota zdeponowanych w Anglii, czy USA!

   Istnieje dość uzasadnione podejrzenie, że słynny Fort Knox zieje już od dawna pustką!

   Dziś posługujemy się całkowicie wirtualnym szmalem. Gdyby wszyscy na raz chcieli wypłacić z banków SWOJE pieniądze, okazałoby się, że ich fizycznie nie ma.

   Żyjemy w świecie złudzeń, kreowanych przez wąską grupkę bankierów i posłusznych im jak psy polityków i mediów.

   Kwestią czasu jest, kiedy ten obłudny system padnie.

   Bo nic, co fałszywe i nieludzkie nie trwało długo. Zawsze prawda i rzeczywistość niszczyły fałsz i mrzonki!

   Ale jak to napisał ongiś Lech Jęczmyk, przy tych przewrotach zawsze nie mogło się obyć bez znaczących ubytków w biomasie ludzkiej.

   I to mnie martwi… 

   

  

464 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

    Jak to (nie)działa, że trzy miliony (3 000 000) ludzi wyjechało z tego kraju za pracą, ciągle wyjeżdżają i praca dla nich na zachodzie jest!? 

    A tu ni cholery!!!

    Nie chodzi tu tylko o słabe uprzemysłowienie tego umęczonego kraju, jego nedzę ekonomiczną, czy biurokratyzm rozrośnięty do monstrualnych rozmiarów.

    Musi być jeszcze jakiś powód, bo obecna sytuacja nie mieści mi się w głowie! 

    Naprawdę tego nie ogarniam! Tu się powinni w tej chwili pracodawcy zabijać o pracowników… a co się dzieje? Jest jeszcze gorzej niż było! I taki stan się pogłębia!

    Zaprawdę browar postawię temu, co ten absurd wytłumaczy!

    Przy okazji: wiem, czemu magistry i studenciaki wszelakie mają też źle. Niestety nie ja to tak pięknie opisałem, więc wkleję linka cytując:

     https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=360412347427046&id=270229509778664

714 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
021620
Dzisiaj : 1
Wczoraj : 4
W tym miesiącu : 126
Obecnie online : 1
Twoje IP: 54.162.218.214