Miesięczne archiwum: Luty 2014

    Przyjęło się ogólnie uważać (a właściwie nam to chamsko narzucono), że oto żyjemy w najlepszym z możliwych momentów w historii (przynajmniej naszego państwa). Właściwie jedyną przesłanką do głoszenia takiego poglądu jest niewyobrażalna trauma, którą ten naród przeszedł od 1939 do 1953 roku.

    Tudzież wcześniejsza masakra całego pokolenia Europy na frontach I Wojny Światowej. Ogólnie chodzi o teoretyczny czas długiego pokoju. Chociaż jak tak się rozejrzeć po historii świata od zakończenia II WŚ, to tego pokoju w zasadzie nie było… Naparzano się nawet całkiem niedaleko od nas – sęk w tym, że wojna w pojęciu staroświeckim zamieniła się w zwykłe chuligaństwo, z nader obfitym odsetkiem ofiar cywilnych.

    I stało to się normą.

     Więc naturalnie zaczęto uważać, że wcześniejsze czasy były równie brutalne – bo trwały permanentne walki gdzie i rusz, co wiemy z historii, więc żyć się nie dało!

     No i dlatego teraz jest raj pokoju.

     Błąd!

     Wojna stała się totalną i destrukcyjną (chodzi o cywili) dopiero po I WŚ. Co nie znaczy, że wcześniej nie zdarzały się masakry! Zwłaszcza starożytność słynęła z niszczenia całych, opornych miast, razem z ludnością (sprzedawaną zazwyczaj w niewolę). Bywały takie przypadki także  w średniowieczu… i tyle!

     Zdecydowana większość społeczeństwa żyła przez całą historię w błogiej nieświadomości jakichkolwiek wydarzeń dziejących się w świecie! Jedyną tragedią wojenną bywały przemarsze wojsk przez okolicę – co kończyło się wyżarciem wszelkiej zwierzyny chodowlanej, łownej, tudzież czegokolwiek do żarcia, a czasem i gwałtowną defloracją miejscowych piekności. No i po zmianie właściciela ziem, zmieniał się kierunek płaconych danin – co ludności prostej zwykle po prostu zwisało i powiewało…

  Podobnie zresztą jest i teraz – gdyby nie nasza mobilność i totalny zalew informacji, to nikt by się nie przejmował właściwie niczym!

  Bo po co i czemu?

     Sęk w tym, że ludobójstwo jest teraz w czasie konfliktów na porządku dziennym, no ale oprócz dawnej Jugosławii i rejonu Kaukazu, rzeczywiście tego kontynentu nie nawiedziła wyjątkowo długo żadna zadyma.

    A przychodzi taka pożoga zazwyczaj niespodziewanie i bezlitośnie.

 

     Swoja drogą, w nieciekawych czasach, całkiem naturalnym i zdrowym odruchem są od czasu do czasu konkretne zadymy, upust krwi i płonące ulice – co niedawno udowodnili Ukraińcy…

750 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   IO się skończyły, a za to w oczyszczonej z politycznych mend Ukrainie, ruszyła na poważnie kwestia dostępu ZWYKŁYCH ludzi do broni palnej.

   I podejrzewam, że taki dostęp Ukraińcy sobie zapewnią – teraz nic już ich nie zatrzyma w pędzie ku wolności!

   Myśmy (znaczy – wy!) przez całą, 45 letnią okupację bolszewicką, zostaliście przekonani, że broń palna w rękach obywatela jest niczym odbezpieczony granat w rękach małpy i nie powinno mieć miejsca nawet dotykanie przez szarego człowieka zwykłego pistoletu (faktycznie jest przepis, który tego zakazuje!!!).

    Za to jest elyta ubecko/mundurowo/myśliwska, która dostępem do broni się szczyci, ponad lud ciemny i prosty wzlatując z tej okazji. O łowcach/strzelcach/myśliwych już pisywałem, a i inni to też ciekawie robili. Ogólnie to banda prymitywnych degeneratów z ambicjami, strzelających gdzie i rusz pod byle pretextem (a tych mają wiele w zanadrzu!). Policja, ubecy i inne pupilki systemu też nie lepsi, posługiwać się bronią na ogół nie potrafią, inteligencją i opanowaniem nie grzeszą (policja), ale to narzędzie władzy i wyższości z dumą dzierżą!

    Ukraińcy broń dostaną do ręki i wiecej już im żadna władza nie podskoczy! Każdy łgarz, populista, demagog – ogólnie zawodowy, "demokratyczny" polityk, od teraz prędzej narobi w gacie, zanim zechce ich oszukać. 

    Tak oto potomkowie kozaków przypomnieli sobie o swoich korzeniach i wprowadzili znowu demokrację bezpośrednią.

    I już z tej drogi nie zawrócą!

    Mam nadzieję, że to początek procesu wykańczania systemu obecnie, bezpodstawnie zwanego demokracją. To coś, co w tej chwili panuje także w Polsce, to szopka w której lud co parę lat wybiera swojego gnębiciela. Co jakiś czas obywatele, śmiesznymi karteczkami w urnach, decydują o zmianie swojego pasożyta.   

   I wynosi się to pod niebiosa, uznając za najdoskonalszy ustrój na świecie (?!!!) !

339 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Jeszcze powrócę do owej rewolucji (cokolwiek krwawej!), bo temat wart analizy. Otóż tam doszło do regularnego przewrotu z cechami wojny domowej… i wszyscy w szoku!

    Nikt nie twierdzi, że to było niewłaściwe, a każdy jest pełen podziwu dla uporu potomków kozaków. Uporu całkiem skutecznego.

    Co nawiasem mówiąc, może być początkiem kręcenia bata na polskie elyty i układ zamknięty. Do ludzi dotarło bowiem w końcu, że ktoś zrobił z nas idiotów, powtarzając przez ćwierć wieku, że wszystko trzeba na spokojnie, dyskusją, analizą, demokratycznie, długi proces i podobne pierdoły…

    A tak się zwyczajnie czasem nie da! 

    Gdy chamstwo i debilizm opanują całe państwo - jak u naszych wschodnich braci, ale też i u nas, to jedynym wyjściem na przywrócenie normalności jest akcja bezpośrednia.

   I bezkompromisowa!

   Gdy płonęła cała europa od Grecji po Hiszpanię – polskie gnuśne społeczeństwo miało to w tyle. Gdy centrum Madrytu też było majdanem (aczkolwiek nikt do nich nie strzelał), Polaków to nie obchodziło. Gdy zimni Islandczycy wyszli na ulice, obalili rząd i pogonili złodziei (!), Polacy przyjęli to wzruszeniem ramion. Gdy Węgrzy zaczęli robić porządek u siebie odgórnie, demokratycznie, Polacy zgodnie z propagandą uznali ich za faszystów. A gdy wschodni sąsiad spłynął krwią , pod wpływem wściekłości ludu – nagle wszyscy szeroko otworzyli oczy!

   Ale podejrzewam niestety, że to będzie jedyna reakcja baranów zamieszkujących (jeszcze – dopóki nie wyemigrowali) tą krainę. 

   Bo tu za zbrodnię uznano spalenie tęczy zboczeńców i wyjątkowo spokojny jak na eropejskie warunki marsz niepodległości.

   Bo jak oni strzelali, to były trudne decyzje, a jak ludzie łapią za broń – to żądny krwi motłoch…

488 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Coś jest w tym narodzie, że człowiek uśmiechnięty zostaje z automatu uznany za wariata i wywołuje agresję (!). Tak agresję! Jestem wyjątkiem od reguły (polskiej) i moja morda jest w zasadzie wiecznie rozchachana. Co niestety parokrotnie spotkało się ze spięciem ze strony przeciwnej. Właśnie sobie to przypomniałem, oglądając mocny kawałek filmu na podstawie powieści równie mocnego autora: "Szczęśliwego Nowego Jorku". Trochę się to poprawiło pod wpływem emigracji trzech milionów pachołków, co to zobaczyli jak świat i człowiek cywilizowany wygląda, ale mentalność homo sovieticusa pozostała i nieprędko się zmieni podejście polskiego stwora do drugiego człowieka.

    Jest to wynikiem mieszanki owego opanowania polskich dusz przez sovietów (45 lat PeeReLu), biedy, poczucia niesprawiedliwości (uzasadnionego cokolwiek!) i zwykłego, wrodzonego, wielopokoleniowego, polskiego chamstwa.

   Wszystko to tworzy dość przerażający obraz agresywnego, tępego buraka, pozbawionego wyobraźni, fantazji, dystansu i cechy niezbędnej u ludzi inteligentnych: poczucia humoru i autoironii (zwanej dalej dystansem do siebie i wszystkiego).

   Tak oto prezentuje się Polak u siebie i na wyjazdach gościnnych…

    I nie wygląda na to, by miało coś się szybko zmienić w tej kwestii, bo chodowanie cebulactwa uznano w tej nacji za sport narodowy…

 

428 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Ukraina płonie niczym piec hutniczy, mi sie zepsuł ostatni televizor w wieku podeszłym  - lat 20 i w dodatku leżę zmożony chorobą, uzależniony właściwie ostatecznie od internetu. Wzruszeniem mnie napawa postawa ukraińskiego społeczeństwa, które powiedziało BARDZO WYRAŹNIE: DOŚĆ!

   A co się działo w Polsce do tej pory?

   Typowy polski tępak (bo z takich głównie składa się ten naród*) żył informacjami serwowanymi mu łopatologiczne przez różne przemądrzałe indywidua, jak: ekonomiści, dziennikarze, "artyści" i politycy.

   Skupie się na politykach, bo dwóch dziwadeł, które ostatnimi czasy pałętają się po parlamencie i mediach, nie widział ani ten kraj, ani inne państwa! Przy czym zostały one demokratycznie wybrane!!!

   Wyjątkowo pojadę nazwiskami.

   Pierwszy z nich to Krzysztof Bęgowski z Rucha Palikmiota ( teraz Twojego Rucha). Potężny, podstarzały facet, który nagle doszedł do przekonania, że jest kobietą.

    I trzeba go tą kobietą tytuować pod groźba karną!!!

    Tu mi się przypomniał koleś z hameryki, któremu się ubzdurało, że jest tygrysem. Zrobił sobie masę operacji plastycznych, wytatuował cętki i nawet doprawił wąsy!

    Tyle że nikt normalny nie uważał go za kota.

    Podobnie jak w szpitalach psychiatrycznych, nikt normalny nie uzna istnienia na odziale Napoleona, czy Boga za realny fakt.

    Takie rzeczy nie są sprzeczne z naturą, ale z logiką i rzeczywistością!

    Ludzie którzy nie uznają za realne bycie tym, czym się człowiek rodzi, czyli kobietą, LUB mężczyzną, żyją w jakimś mrocznym, nie trzymającym się kupy Matrixie!

    To tak jakby ktoś popylał po ulicy całkiem nagi, a ludzie twierdzili że jednak jest ubrany, a na głoszącego prawdę patrzyliby jak na oszołoma…

     Ale tu chyba pojechałem jakąś bajką? Zostawmy więc biednego, wykorzystywanego, chorego na umyśle i skrzywdzonego przez lekarzy Krzysia, a skupmy się na jego koleżance z czerwonej ławy LSD.

    Taką maszkarą wywijającą wnętrzności jest Joanna Senyszyn. To jest typowy przykład, że aby zostać straszydłem, potrzeba wiele czynników, jak w serialu pod tytułem "Katastrofa w przestworzach". Samą jej szczeżujowatą twarz możnaby jeszcze znieść, ale w połączeniu z jej piskliwym, zrywającym tynk ze ścian głosem, mamy sytuację, gdy wpatrujemy się w obsrany kibel i słuchamy nieustannie skrzypiących, nienasmarowanych drzwi! Gdy do tego dodać jej skrajnie levackie poglądy, które charakteryzują się ciągłym gadaniem o dupie Maryni (i Mariana) i jechaniem po kościele, to mamy coś, przed czym trzeba bez zastanowienia spierdalać!

    O dziwo harpia ta ma męża! Jeśli facet posiada wszystkie zmysły i wytrzymuje z nią mając wzrok i słuch, to z mózgu musi mieć już strzępy…

 

 

 

 

*Typowy polski tępak, to korpoludek służący wielkiemu panu, pomniejszy robolek liżący łapy swemu karmicielowi, zanudzeni, gnuśni emeryci, pozbawieni ikry bezrobotni, zaganiani za każdym groszem przedsiębiorcy, młodzież leniwa, hedonistyczna i beneficjenci systemu żyjący w swoich indywidualnych kokonach. 

399 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Kiedyś takimi ogólnonarodowymi, światowymi hasłami były: Bóg, honor, ojczyzna. 

    No ale Boga się wyparto – bo to niepostępowe. Honor zanikł na rzecz korzyści, a z pojęciem ojczyzny się walczy jak z rodziną, bo to zaszłość z przeszłości, która stoi na drodze ku lepszemu (czemu?).

    Więc teraz takim ogólnoświatowym, ponadpolitycznym okrzykiem jest: demokracja! Demokracja stała się bożkiem polityków i ich mediów. Takim złotym cielcem, przed którym się kłania i klęka, ale za bardzo nie zastanawia się, co on symbolizuje?

    Chcesz uchodzić za postępowego, światłego i cywilizowanego, to musisz być za demokracją, jak muzole za allahem (cokolwiek ta nazwa nie oznacza)! Więc kolbami karabinów i bombami z samolotów wprowadza się demokrację tam, gdzie zwyczajnie nie może się ona przyjąć, a gdy wybory ludzi są niezgodne z doktryną, to się je uparcie powtarza aż do skutku (Jugosławia po wojnie, Irlandia przed wejściem do UE, i inne).

    A czemu wspominam o demokracji? Przed chwilą w radiu usłyszałem gdańską gwiazdę intelektu o pseudonimie TW Bolek, która znokautowała mnie swoim kolejnym pomysłem na rozwiązanie kolejnego problemu – tym razem ukraińskiego: mianowicie według Lecha W. prezydent Ukrainy został wybrany DEMOKRATYCZNIE, trzeba to uszanować i zrobić referendum. To rozwiąże sprawę…

   Wszystko w momencie, gdy już nie wiadomo, czy tam trwa jeszcze rewolucja, czy to już wojna domowa? Tam raczej nikt nie zawraca sobie głowy czymś tak nieistotnym jak demokracja, a walka trwa faktycznie o to, w które łapska Ukraina się dostanie: ruskie, czy jewropejskie?

  No ale dla ludzi oderwanych od rzeczywistości najważniejsza jest demokracja! Po trupach, bez sensu, ale demokracja!

  Demokracja uber alles!

451 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    My tu gadu gadu, olimpiada leci, dzieje się dużo nieistotnych duperel, którymi żyją Polacy, a na Majdanie kijowskim, protestanci mimo upływu paru miesięcy, nie zamierzają się cofnąć nawet na milimetr!

    Zaparli się kozacy i nie odpuszczą! Pozabijać się dadzą, ale nie ustąpią!

    Marudne, tchórzliwe i gnuśne polskie cebulactwo, może tym dzielnym ludziom co najwyżej buty czyścić!

    Smutne, że Polacy z odważnego i bitnego narodu, stali się zbieraniną wykastrowanych baranów…

    Ukraińskie kobiety są dzielniejsze pod każdym względem od polskich pozerów, co to w gadce wszystkim dadzą radę i z każdym zrobią porządek…

    Czemu niestety zaprzeczają fakty i realia.

398 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Właśnie wszedł na ekrany film o jednym z najciekawszych uczestników Zimnej Wojny, o pseudonimie Jack Strong. Pomijam podejrzenia, że był podwójnym agentem, a jego informacje były bez porównania mniej cenne, niż na przykład Olega Pieńkowskiego. To mniej istotne, nawet jeśli prawdziwe. 

    Trochę rozrywające łepetynę jest podejście dość sporej części społeczeństwa, do aktu przejścia owego pułkownika na stronę amerykańską. Starym się nie dziwię, bo to komuszludki często mający na sumieniu współpracę z okupantem - czyli z ZSRR, lub zwyczajni idioci uważający, że żyli w wolnym kraju (!!!). Ale logika młodych mnie zastanawia?

    Mianowicie oni go uważają za zdrajcę, bo złamał przysięgę wojskową polskiej (?!) armii !!!

    Otóż kraje takie jak PRL, zaznacza się na mapach historycznych paskami: jako wasalne, zależne, z ograniczoną autonomią, itp. Polska powojenna (45 lat wchłaniania przez społeczeństwo tego czerwonego szamba) krajem niepodległym nie była! Mimo że pozory kazały tak twierdzić, to wielki, ruski, czerwony "brat", trzymał łapę nad tym kawałkiem atlasu dość mocno, a Wojsko Polskie było jedynie zależną częścią molocha zwanego Układem Warszawskim. Tu de facto rządził Związek Radziecki.

     Tenże związek zdradziecki, co to napadł na Polskę 17 września 1939 roku wespół z Hitlerem (!), a po "wyzwoleniu" przez 45 lat pozbawiał sukcesywnie Polaków duszy.

     Czego skutki odczuwamy do dziś.

     Więc OBOWIĄZKIEM każdego prawdziwego patrioty było – równie z pozoru zdradzieckie – przeciwstawianie się tej czerwonej zarazie we wszelki, możliwy sposób!

     Ci co sądzą inaczej, przeszli tym czerwonym maceratem do szpiku kości i są już straceni dla życia społecznego… 

     Właściwie powinno się ich odizolować, bo uzdrowiłoby to ten ginący i zagubiony naród niemal natychmiast!

 

473 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Kobiety polskie mają w zwyczaju zarzucać polskim mężczyznom, że ci są ogólnie niedojrzali…

   Ale drogie (dosłownie!) panie – jakim trzeba być mentalnym zerem, by podniecać się jak mała, durna dziewczynka jakimiś serduszkami, misiami, różem i loffciami… zaraz rzygnę!

   Polskie babki ogólnie mają naturę maxymalnie egoistyczną i chcą WSZYSTKIEGO!

   NARAZ!

   A im młodsze, tym bardziej jest to odczuwalne.

   Więc babeczki wyemancypowały się dokumentnie i chcą być równe chłopakom… do czasu na przykład, jak nie nadejdzie ten nieszczęsny przeszczep z zachodu o terminie: 14 lutego. Wtedy znienacka chcą być hołubione, noszone na rękach, podziwiane, a na 8 marca jeszcze tulipanek i jakieś niespodzianki i prezenciki niespodziewane…

   No tak się kurwa nie da!!!

   Mężczyźni polscy, co niestety zbyt często widać, zrezygnowali z męskości, dostosowując się do nowych czasów i stali się kompletnymi cipami. Za to panie, nie rezygnując ze swoich kobiecych pragnień i przywilejów, wepchały się na nową, równorzędną facetom pozycję.

   I są zdziwione, że nie dostają wszystkiego!

   W tym momencie najwłaściwsze byłoby pierdolnąć takiego babsztyla… nie kwiatkiem! Pięścią, taboretem, w ostatecznośći paralizatorem!

   Bo tak jak są dzieci, które ewidentnie wymagają lania, bo ich zachowanie przechodzi ludzkie pojęcie i normalnie się nie da ich uspokoić, tak też są baby, które trzeba trzasnąć w ryj, by się ogarnęły!

 

 

 

 

 

 

 

1,524 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Media tego oszołomskiego kraju, oraz lud jego ciężkomyślny i gnuśny, żyją dniami ostatnimi histerią ogólną, związaną z pewnym mordercą-pedofilem (pederastą właściwie), który po odbyciu kary 25 lat więzienia wychodzić właśnie ma na wolność…

    Kary CAŁKOWICIE zgodnej z wyrokiem i chorym prawem, które durni ludzie przed ćwierćwieku ustanowili! Niestety nie można zakwestionować tego wyroku, bez zakwestionowania całego sensu istniejącego od 25 lat systemu (prawnego, ale nie tylko)!

    Więc spanikowani członkowie systemu, prześcigają się w absurdach tworzonych dla uziemnienia tego psychopaty. Niespotykanych nawet w absurdalnym do oporu PeeReLu! I potencjalnie groźnych dla reszty zdrowego, acz buntującego się potencjalnie społeczeństwa.

    Ale o tym możecie poczytać gdziekolwiek, więc o czym innym. Tych morderców ma wyjść na wolność około setki i już od jakiegoś czasu wychodzą, ale hałas zrobił się dopiero, gdy nie wyszedł jakiś pojedyńczy zbrodniarz, a psychopata, który brutalnie pozbawił życia czwórkę dzieci (chłopców dokładnie – bo to pederasta jest).

   Typowa, postsoviecka mentalność: na pojedyńczych ludzi tu nie zwraca się uwagi, choćby ich końmi rozrywano, ale powyżej 5 ofiar robi się już krzyk!

   Początek tego całego problemu ma miejsce w 1989 roku, czasie nibyobalenia poprzedniego systemu, gdy "mądre", utytuowane (a właściwie utytłane)  łby, które wówczas przejęły władzę, postanowiły  błysnąć postępowością i humanitaryzmem i pozamieniały wszelkie kary śmierci na 25 lat więzienia, ustawą pisaną właściwie na kolanie, w przekonaniu że za 25 lat nikt nie będzie się tym przejmował…

   A tu taka niespodzianka!

   A czemu tak zrobili?

   Przez tysiące lat trwania ludzkości panowało przekonanie, że za zbrodnię należy się kara. Proste i skuteczne. Sęk w tym, że w zlevicowanym, zeświecczonym, zwichrowanym i zagubionym wieku XX , elyty społeczeństwa doszły do wniosku, że kara to coś wszetecznego, a sprawców zbrodni trzeba resocjalizować, by mogli wrócić do społeczeństwa (ale po co?!!!). 

   Resocjalizacja ma oczywiście całkowity sens w przypadku pomniejszych przestępstw, ale morderstwo jest czymś nieodwracalnym, gdzie jakiekolwiek działanie na rzecz sprawcy nie ma sensu!

   Bo już nie ma jego ofiar…

   Więc dla człowieka wierzącego kwestia ta jest wyjątkowo prosta: trzeba oprawcę natychmiast odesłać tam, gdzie są jego ofiary – czyli w zaświaty. Niech tam dokonuje się akt sprawiedliwości, ewentualnie wybaczenia – nie nam to wiedzieć i nie nasz problem…

   A levactwo jak zwykle samo sobie robi problemy, z którymi nie potrafi sobie poradzić! 

   Masochiści jacyś?

   Na pewno sadyści – bo dręczą społeczeństwo.

459 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.80.60.91