Miesięczne archiwum: Marzec 2014

    Po zakończeniu II WŚ Europejczycy postanowili żyć bez wojen (co jest całkowicie zrozumiałe po tym, co przeszli), w dostatku, przyjaźni i radości. Wprowadzali ten plan przez ponad pół wieku, mięknąc przy tym niczym Sybaryci i stając się jak oni zbyt otyli, syci i szczęśliwi, by stawić opór czemukolwiek.

    Okazało się ostatnio, że muzułmanie i ruscy mają takie podejście do życia daleko w tyle i po staremu ostrzą sobie zęby na zardzewiałą Europę.

    Albowiem kruszenie próchna jest rzeczą nadzwyczaj łatwą.

    A co ta zmurszała Europa wciąż czyni? 

    Ano pławi się w socjaliźmie, kompletnie oderwana od rzeczywistości.

    A my? Cokolwiek część tej wesołej rozpierdółki? Na przykład wczoraj cofnięto zegarki o godzinę. Dwa razy do roku ma miejsce taka manipulacja. Wszystkich to wkurza, każdy – ABSOLUTNIE każdy wie, że to jest KOMPLETNIE bez sensu.

     I co?

     Ano nic.

     Są setki przepisów, nakazów, opłat i innych absurdów, które są równie bezsensowne, samodzielnie są niegroźne, ale złożone do kupy czynią z nas ludzi bezwolnych i nieistotnych.

     Tak działa ten czerwony faszyzm.

     Nie pęta nas potężnymi dybami, a kajdanami złożonymi z malutkich ogniw. Genialnie pozbawia nas samodzielności. Nie zabija, nie rani, a upokarza i odczłowiecza.

      I nic z tym nie możemy zrobić – bo to niby my rządzimy…

739 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Czyli rzecz o tym, jak po zachowaniu kierowcy zdefiniować jego zaburzenia psychiczne.

   Cokolwiek nie mówić, większość polskich kierowców (dowolnej płci) jeździ normalnie. Za wyjątkiem:

  1. Dresów, którym testosteron zalewa oczy i gnają niczym jeźdźcy apokalipsy, by zbierać główne wygrane w puli śmierci.
  2. Stuprocentowych blondynek (nawet jak są brunetkami), co to potrafią się zapomnieć, wjechać pod prąd, przy parkowaniu potrzebują hektara wolnej przestrzeni, ale za to zgrywają słodkie niewiniątka i się dziwią i złoszczą, że ktoś coś od nich w ogóle chce?.
  3. Starców w kapeluszach, nieodgadnionych w swoim zachowaniu, niczym ich początkująca demencja, za to pełni agresji, gdy się zakwestionuje ich umiejetności: przecież ja jeżdżę już 50 lat! Wiem wszystko o prowadzeniu auta!

   Ale reszta jest w miarę normalna. Tylko od czasu do czasu, ku ogólnemu zaskoczeniu, wyłazi z pozoru normalnego człowieka – niezwykły psychopata. Ale jak się wydaje, właśnie siedzenie za kierownicą, nader łatwo prowokuje takie uzewnętrznienia ukrytych wad psychiki. Najczęściej objawiające się agresją słowną i fizyczną.

   I tak na przykład ostatnio czytałem w jakiejś gazecie wspomnienia instruktorów nauki jazdy, którzy zgodnie twierdzili, że najwredniejsze dla kursantów sa kobiety za kierownicą!

   Bo kobiety ogólnie sa wredne – a Polki podwójnie!

   Tłumaczyli to tym, że w samochodzie mijała cała kobieca niepewność, strach, życiowe zagubienie… i odreagowywały!

   W podobny sposób rusek za kierownicą szaleje niczym meteor nad Czeliabińskiem (czego dowodów jest na pęczki w internecie,to właśnie tam specjalnie po to zaczęto instalować masowo kamery na przedniej szybie!). Chodzi o to, że społeczeństwo wielkoruskie jest mocno zhierarchizowane na styl azjatycki (dlatego mentalnie to nie są Europejczycy), ale za kierownicą, w swoim samochodzie, taki pionek systemu, trybik imperialnej maszyny, nagle staje się człowiekiem wolnym i z tej wolności mu odpierdala!

812 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    W dawnych, PeeReLowskich czasach Polak emigrant zamieniał się z bumelanta, pijaka (w czasie pracy) i nieroba, w pszczółkę robotnicę – byleby dostać one dolara, który w ojczyźnie wart był majątek.  

    Czym wkurwiał miejscowych, którym psuł rynek pracy.

    Co zostało potomkom owych socjalwydymańców do dziś na emigracji.

    Azaliż to już nie jest normą i są ludziska co robotę szanują. 

    Ale stare przyzwyczajenia zostały i zwłaszcza ci starsi kolesie (głównie fizyczni) mają w zwyczaju pracować w stylu SS.

     Czyli szybko i silnie.

     Kompletnie zapominając, że podstawą sukcesu cywilizacyjnego jest inteligencja i pracowitość, która to nie ma NIC wspólnego z szybkością i siłą!

     Stare prawdy nie tracą sensu:

     Albo robisz szybko, albo dobrze.

     Lenistwo jest przyjacielem postępu – bo usprawnia i ułatwia pracę.

     Jeśli "znasz" się na wszystkim, to znaczy że nie potrafisz nic (jesteś TYLKO człowiekiem – nawet jako Polak).

      Silnie to możesz ewentualnie pierdolnąć głową w ścianę – otoczenie przez to tylko zyska…

778 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    W mediach nie sposób nie natknąć się pośród natłoku reklam, na te z szamponami przeciwłupieżowymi. Upierdliwa dolegliwość, którą kiedyś miałem i rzewczywiście był taki szampon (drogi), co na to pomagał.

    Przejściowo.

    Trwało to, dopóki nie poszedłem po rozum do łuszczącej się łepetyny  i przestałem używać szamponów w ogóle!

    Od tego momentu męcząca przypadłość minęła bez śladu.

    Za to w umyśle mym została zasiana pewna dręcząca kwestia: ilu kłopotów i dolegliwości pozbyłbym sie tak samo, bez ŻADNYCH wydatków (a nawet z zyskiem!), gdybym opróżnił swoje otoczenie z pozoru niezbędnych rzeczy i przyzwyczajeń?

    Tak przy okazji tych higienicznych kwestii: nie myję zębów po każdym posiłku, jak wciskano mi to w szkole, a teraz też usiłują mi to narzucić media!

    NIKT tak nie robi! To nienormalne!

    Żeby już dowalić ostatecznie: nie lubię pryszniców, więc takiego nie posiadam (chociaż rozumiem ludzi, którzy prysznicują się codziennie), za to co tak dwa, trzy dni spędzam w wannie godzinę i w ZUPEŁNOŚCI  starcza to do utrzymania higieny. Nie śmierdzę, nie lepię się od brudu, nie mam się czego wstydzić (bieliznę oczywiście zmieniam częściej). Nie dałem się zwariować także w tej kwestii (swoją drogą fajny zwrot – dać się zwariować!).

    A wysiłek?

    Teraz w modzie jest się męczyć dla zdrowia (!!!???). Biegać, chodzić z kijkami bez nart i pocić się na siłowniach w różnych kombinacjach (producenci odpowiedniego sprzętu mają używanie!). Ale męczenie organizmu, to jak zużywanie sprzętu mechanicznego: od nadmiernej exploatacji NIC nie staje się lepsze, a bardziej zużyte i kiepskie!

    Tako rzecze logiga, fizyka i zdrowy rozsądek!

    Czy ci maniacy wydolności fizycznej nie mają o tym pojęcia?!

    Widocznie nie…

450 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Kacapy z histerią wszędzie zwalczają faszizm (tak to chyba wymawiają?), sami bedąc największymi faszystami. Wobec rewolucji (z ich, osobistym, dopatrywaniem się w tym podtextu neobanderowskiego) w NIEZALEŻNYM państwie zwanym dalej Ukrainą, podjęli odpowiednie kroki i niedawno zajęli część tego NIEZALEŻNEGO państwa (zwaną dalej Krymem), łamiąc wszelkie zasady prawa międzynarodowego i posługując się nieumundurowanymi, anonimowymi bojówkami, które w normalnych warunkach powinny być natychmiastowo wystrzelane co do jednego i zakopane w bezimiennych grobach – tu to prawo też jest bezwglednie racjonalne. W następnej kolejności mają na celowniku Mołdawię, nadbałtycką trójkę (Tam dopiero żyje masa mniejszości ruskiej! Cóż za pretext do inwazji!) i zwyczajowo na końcu dojdą do Polski.

    A co na to Polacy?

    Ano gdzie nie spojrzeć, jadą po Ukraińcach, bo nagle sobie przypomnieli, że tam są owi neobanderowcy i Ukraina pragnie ziem polskich (?!) ! 

    Pomijam główne strony, gdzie jak już wspominałem we wcześniejszym wpisie – na potęgę hejtują etatowi pracownicy ruskiego wywiadu. Niedawno jednak wdałem się w dyskusję na Facebooku z idiotą. Pożytecznym kacapom idiotą, nie będącym bynajmniej wyjątkiem! O nie! Idiota zatrzymał się w roku 1943, ględząc wciąż o neobanderowcach, neofaszystach i podobnych, nie wspominając nawet słowem o nadciągającej, rosyjskiej fali. Na dodatek pracował ongiś w MONie (!!!), powodując tym wyznaniem ostre ciarki na moich plecach…

    Imperium kontratakuje, a tacy gamonie tylko o neobanderowcach i faszystach!

    Nie uwierzyłbym w skalę ludzkiej głupoty, gdybym tego bezpośrednio nie doświadczył!

    Więc musiałem sobie to jakoś wytłumaczyć, bo przerosło to moje wyobrażenie o ludzkiej durnocie.

    Wytłumaczeniem jest zwykły strach.

    Nie tylko Polacy boją się ruskich. To taka międzynarodowa tendencja. Ale reakcja histeryczna wymierzona w Ukraińców, przypomina zachowanie uczniów podstawówki, którzy zaczynają dręczyć jakiegoś słabeusza, bo zaczął tak jakiś najsilniejszy, najbardziej wyrośnięty psychopata. Więc zajeźdźmy słabego ewrybady razem, to może psychopata nas nie ruszy?

    To nie jest działanie świadome, a podświadome. Widziałem już takie coś na własne oczy właśnie w podstawówce (bynajmniej to nie byłem ja!).

    A historia pokazuje wyraźnie: dajemy szaleć psychopatom kosztem najmniejszych, to kończy się to tragedią na megaskalę.

    To takie proste…

    A wystarczy tylko przestać się bać! 

536 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Niedawno na peryferiach swojej mieściny, niespodziewanie ujrzałem wart milion złociszy samochód marki Ferrari. Łatwo go było zidentyfikować chociażby po sylwetce czarnego konika. Co już nie było takie proste dla pracującego obok, młodego budowlańca, który był pewny że to Ford Mustang (!!!!!). Podejrzewam że koleś nie był wyjątkiem i wiekszość z naszych fanów motoryzacji miałaby problem z identyfikacją lepszego, acz mniej powszechnego samochodu.

    Za to gdyby obok przejechałaby jakaś beemka, czy volksvagen (golf na ten przykład), to wszyscy od razu znaliby model, rocznik, przybliżoną cenę, przebieg, historię stłuczek i na której linii montażowej go składano!

    Jak dla mnie, to oznaka kompletnego buractwa, bo te wszystkie tłuki żyją wyłącznie szrotem sprowadzanym z dojczlandów, rezygnując przynajmniej z połowy światowej motoryzacji! Nawet nie stać ich na marzenia i zachwyt nad czymś naprawdę pieknym.

    Specjaliści kurwa od złomu powszechnego!

    Ale są pacany gorszej proweniencji: to kulturyści. Ich życie to ciągłe kursowanie pomiędzy siłką, sklepem z odżywkami i masturbacja przed lustrem w domu. Na imprezę taki nie pójdzie, bo jeszcze przez pomyłkę zjadłby coś, lub wypił spoza harmonogramu, rujnując sobie tym samym lata rzeźbienia sylwetki (?!). W ogóle sylwetka to sens ich istnienia! Podobnie jak dla modelek – ale one wystarczy że nic nie jedzą, lub żrą i wyrzygują, a mieśniak musi trzymać rygor żywieniowy. Niedawno czytałem (chyba na kwejku? Nie mogę odnaleźć) dumną wypowiedź jednego takiego czuba, co to zrezygnował z normalnego żarcia i życia, by stać się supermięśniakiem. No i bracia kulturyści byli pełni zachwytu nad samozaparciem narcyza, a normalni ludzie kręcili bekę z muminka…

   Swoją drogą zdarzyło mi sie odwiedzić parę takich amatorskich siłowni…

   …i wszędzie tam wisiały plakaty mięśniaków!

   Żadnej baby! Żywej, czy na obrazku!

   To mi zalatuje gejostwem i homopedalstwem na mile, hektary, wiorsty i parseki!

    Więc Boże od kulturystów strzeż, bo przed gender sam się obronię!

   

551 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

     To oczywiście kacapy (ze względów sentymentalnych od dzisiaj przestaję używać sformułowania: rosjanie). Od jakiegoś czasu trwa już niestety wojna (informatyczna) między Polską, a owymi kacapami. Łatwo to można dojrzeć w największych serwisach internetowych.

      Ci z Newsweeka dość szybko połapali się, w czym rzecz . Niestety ci z Onetu, WP i innych takowych, jakby mieli klapki na oczach, współpracowali z wrogiemi i nie reagowali na owe ataki.

      A dość przykro patrzeć na miotających się we wściekłości na owy trolling, nieświadomych manipulacji ludzi…

      I to tyle na dziś!

421 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Wczorajszy Dzień Kobiet, co bardzo ciekawe, jest oficjalnym świętem państwowym w ZSRR , znaczy w Rosji! W Polsce, w ten dzień organizowane są zwyczajowo tak zwane manify, które służą… no właśnie czemu?

    Jeśli walce o jakieś prawa kobiet, to bez sensu – kobiety obecnie są tak wyzwolone, że żadnych dodatkowych praw im naprawdę nie trzeba. Ba! W niektórych kwestiach to faceci są dyskryminowani (kwestie przydziału dziecka po rozwodzie, wcześniejsze emerytury, czy parytety – bo na cholerę komu kompetencje?!). Jeśli zaś to defilowanie feministek służy pokazaniu babskiej mocy, to automatycznie jest to zaprzeczeniem idei feminizmu, bo miast równać, oddziela i wywyższa nibyprześladowaną grupę społeczną (podobnie zresztą czynią pederaści, żydzi i murzyni w USA). Co ciekawe, zawsze w takiej sytuacji, jest sprowadzany do parteru i pomiatany na wszelkie sposoby tylko jeden rodzaj człowieka: biały, hetero, chrześcijanin !

    Coby nie mówić, kobicie nigdy nie dogodzi – jak Rosji, a zbyt znaczące ustępstwa powodują tylko dalej idące żądania -aż poza granice absurdu i logiki.

    No ale ostatnio opanowała świat grupa ludzi, która jest zbyt ambitna, żeby zrezygnowac z walki o cokolwiek, ale zbyt tchórzliwa by naprawdę walczyć.

    I oni właśnie wywracają wszystko na lewą stronę. 

399 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Jeśli przyjrzeć się temu, co wyprawia Putin, to analogie z Hitlerem nasuwają się wprost same!

    Otóż Adolf H. , podobnie jak Władymir P. zorganizował olimpiadę będącą upolitycznioną, propagandową pokazówką (to w Berlinie w 1936 narodził się zwyczaj zapalania znicza olimpijskiego ogniem przyniesionym przez sztafetę, a także były to pierwsze igrzyska transmitowane przez televizję!).

    Potem, identycznie jak to czyni Władymir, zaczął przyłączać poszczególne kraje do III Rzeszy, na podstawie tylko tego, że mieszkała w nich mniejszość niemiecka! 

    Zaczęło się od Anschlussu Austrii, gdzie także ogłoszono plebiscyt za przyłączeniem i zostało to uznane przez państwa zachodnie! 

    Dla świętego spokoju…

    Za cenę chwilowego pokoju oddano Hitlerowi także Czechosłowację.

    Żałosne pozbycie się dwóch małych krajów, bo nikomu na nich nie zależało!

    Podobne głosy padają teraz w stosunku do państw nadbałtyckich! Że nie warto bronić! Typowo postsovieckie myślenie, gdzie dba się tylko o duże państwa – małe zostawiając samymi sobie.

    Co w przypadku Hitlera i tak skończyło się pożogą wojenną na niespotykaną skalę!

    Więc bandytów w stylu Hitlera i Putina trzeba niszczyć FIZYCZNIE, dopóki nie rozwinęli skrzdeł!

    Bez zastanowienia, wyrzutów sumienia i zastanawiania się nad liczbą poległych! Bo jeśli nie powstrzyma się kacapów już teraz, to jutro ofiary pójdą w miliony! A oni sami się nie zatrzymają…

778 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Mam kolegę… Właściwie to za mocno powiedziane – znajomy inwalida (Umysłowy?!  Ale cokolwiek nie mówić na coś w górnej półce rentę dostaje), któremu się ubzdurało, że jest poetą i fotografem. Poezji się nie czepiam – coś tam skrzybie bez ładu, składu i zrozumienia – czyli na fali. Kwestia gustu, ale siary coby nie mówić nie robi. Ale tego, że uważa się za fotografa, za grzyba wybaczyć mu nie mogę!

   Chodzi o to, że się miejscowo udziela w owych dziedzinach – czyli szokuje wieczorami artystycznymi, w domach kultury, swoimi dokonaniami miejscowe emerytki i wbija w przekonanie, że jest fachowcem od sztuki...

   Taki czar prowincji… 

   I pstryka z lustrzanki w promocji gdzie i rusz!

     A do robienia zdjęć sprzęt jest potrzebny na ostatnim miejscu, albowiem fotografowanie to PRZEDE WSZYSTKIM  umiejętność odpowiedniego kadrowania! To tak jak w muzyce: posiadanie wyczucia rytmu i melodii to postawa! Tego się nie da nauczyć – albo się to potrafi, albo nie! Dobre zdjęcie można zrobić i prostą komórką. Oczywiście lepszy sprzęt daje możliwości o tyle lepsze, co samochód sportowy nad furgonetką…

    …ale dojechać do celu na każdym się da!

    Może się powtarzam, ale nie uznaję fotoszopów, zdjęć monochromatycznych, czy tam czarno-białych: bo to popelina dla pozerów.

    Nie uznaję kaczuszek, dzieciaczków i imprezowych megastrzałów megaseriami -chociaż ostatnio na moich urodzinach dorwano się do mojego fotopstryka i poszła seria 300u! – ale zostawiłem ku pamięci (pewnie i parę moich tam jest – ale kto dojdzie?!), a nowy sprzęt przetestowałem wpierw na dzieciach sąsiadów (przy ich obecności – żeby nie było!).  

    Uznaję za to ruszanie dupy z miejsca, bo to najlepszy sposób, by znaleźć dobry cel i brak oporów w robieniu z pozoru nieciekawych fotek.

    Chyba że jest się typową, wywyższoną samoistnie pozerką bez talentu, z Akademii Sztuk Przepięknych, co to ze swoim nowym, drogim sprzętem ruszyła robić zdjęcia menelom na Oruni i wróciła bez sprzętu i bez zębów.

     I słusznie!

     Bo dobry fotograf jest jak myśliwy, ten prawdziwy i pradawny myśliwy, co to łazi i poluje i sam nie da się upolować!

533 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.80.60.91