Miesięczne archiwum: Kwiecień 2014

   Jako że zbliżają się kolejne wybory do parlamentu (tym razom do europejskiego), to nagle zaczyna co bardziej znanych polityków wywiewać z warszafffki na prowincję.

    Normalna rzecz przed wyborami w Polsce: nagle wszyscy, nasi (?!) politycy przypominają sobie na chwilę, że są burakami spoza uwielbianej przez nich metropolijki i usiłują zgarnąć głosy gdziekolwiek, gdzie wyśle ich zarząd – podszywając się pod miejscowych. 

    Tak na chwilę, by po wybraniu przez lud ciemny i prowincjonalny, powrócić do swego gniazdka w stolycy, by tam dalej celebrycić i pławić się we własnym sosiku.

     Przykładem niech będzie chociażby niejaka Julia Pitera, co to dość konkretnie i chamsko oznajmiła niedawno, jak daleko w swej ciemnej i brudnej dupie ma swoich wyborców (co bynajmniej nie jest wyjątkiem wśród polskich politykierów).

    To powinna być następna, po jednomandatowych okręgach wyborczych kwestia, która by mogła uzdrowić polską politykę.

    Albo te pierdolone buractwo z warszafffki niech się pławi we własnym sosie, nie zawracając reszcie normalnego kraju dupy, albo niech wraca tam gdzie jego miejsce narodzin: czyli do chlewów i obór byłych PeGieeRów całej Polski!

     Dlatego matołem jest ten, który głosuje na takich łgarzy!   

 

     PS             Zauważyłem, że jadę ostatnio pełną chamówą, ale to chyba wynik wyostrzenia zmysłu wychwytującego chujozę, na skutek trzydniowego imprezowania… 

740 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Elvis był w porzo gościem, aczkolwiek się pod koniec życia roztył i zburaczał…

   Nieważne!

   Jest sobie… dajmy na to w Sopocie elvis + ( a raczej minus – i to duuuuuży!)

   Koleś od sporego czasu kręci sobie filmy pod nazwą inżyniera walczaka (walę z małej, bo to mała sprawa). 

   On coś kręci !

   Dokładnie to kręci te filmy (?!). A jeszcze bardziej dokładnie to napierdala te odpady kosmosu, w miasteczku studenckim w Olsztynie (Kortowiada się kłania), gdzie chętnych ( i napieprzonych) do wyświetlenia na dużym ekranie studentów można pakować w pęczki.

   Te wszystkie jego produkcje są popierdolone, jak polskie, g(ó)wne media.

   Bez sensu, składu i logiki!

  Ale ten patologiczny pasożyt z duuużą, rudą (pokręconą) czupryną z czegoś żyje, za coś to gówno kręci…

  Tu może skończę, bo takich szkodników nie ogarniam. Jakiś tam elvis (ten mały – z sopotu) jest tak blisko kultury jak tasiemiec odbytu!

   Tylko czemu to niepożyteczne cholerstwo chodzi po trójmiejskiej okolicy zgrywając artystę?!@

   W normalnych warunkach taki baran nie nadawałby się nawet do żebrania pod sklepem…

   A tu proszę – artysta!

484 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Parę lat temu zespół Smokie wydał "ulepszoną" wersję swojego znanego przeboju o Alicji. Ulepszenie polegało na tym, że doczepiono do piosenki zasadnicze pytanie: "Kim jest ta pieprzona Alicja?!". Co się okazało całkiem fajne w finalnym produkcie.

    Ja już od paru (parunastu?) miesięcy zadaję sobie pytanie: kim jest ten pieprzony xiądz Lemański?! 

    Nie to, żeby mi się wylewał zewsząd, jak ongiś mama Madzi, ale żyjąc w medialnym świecie, nie sposób co i rusz o nim nie usłyszeć! Nie jest to mocno upierdliwe, ale swędzi. Z tego co się orientuję, klecha owy zasłynął niepokorą wobec swoich przełożonych i brylował w prorządowej televizji TVN (którą oglądam sporadycznie – stąd też nieznajomość tematu).

    Środowiska postepowe natychmiast się oburzyły na kościół, który swojego szeregowca ustawił do pionu. Ktoś tam nawet wspomniał coś o demokracji (w kościele !!!).

    Otóż kościół to instytucja szczególna, bo powolnie postępowa – co jest zarazem jej zaletą i wadą. Ale ma też wiele cech szczególnych, więc zaczynając od góry:

  • To najdłużej istniejąca dynastia świata (tak tak!). Oczywiście w stylu rzymskich cesarzy, gdzie następcę władcy Rzymu wyznaczał poprzednik i więzy krwi były tam drugorzędne. Tyle że tu założycielem dynastii był sam Bóg wcielony… Chociaż w historii Watykanu bywały też i dynastie rodzinne, jak chociażby w przypadku pociesznej familii Borgiów
  • To ostatnia w nowoczesnym świecie instytucja, która jest zarządzana na styl feudalny, gdzie hierarchia jest PODSTAWĄ jej funkcjonowania (jak w armii).
  • To w sumie największa korporacja świata (aczkolwiek raczej nie najbogatsza), której celem nadrzędnym jest interes firmy.

         Więc jakiś xiądz coś tam, skądś tam, został naturalnie ustawiony do szeregu, jak to się w tego typu instytucjach naturalnie czyni. W swoim czasie kościół bezceremonialnie skasował cały zakon (Jezuitów) i przyjęto to spokojnie. Jako instytucja ma do tego pełne prawo i albo się z tym wierny zgadza, albo nie – wtedy wybiera inne formy religijności.

         To o co ten krzyk?

         I kim jest ten pieprzony Lemański ?!

551 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Jeszcze niedawno, z wielką radością oglądałem wydarzenia na kijowskim majdanie, jako symbol buntu, PRAWDZIWEJ  demokracji, oraz formowania się narodu i państwa ukraińskiego.

   Tudzież odbierałem ich rewoltę, jako dowód na posiadanie przez tych, coby nie mówić – potomków kozaków – jaj i charakteru.

   A tu się okazało że, jak to rzekł Siara: cały misterny plan w pizdu!

   Jak większość widzów tego majdanu, nie wziąłem pod uwagę dość istotnego, jak się okazało czynnika: rosyjsko/putinowskiego.

   Więc ruskie bez walki wpierw zajęli calutki Krym! Zrobili to przy pomocy nieoznakowanych bandytów  w mundurach (znaczy doskonale wyszkolonych i uzbrojonych, zawodowych wojskowych – to tak nieoficjalnie). Ukraińcy te kukułcze jajo oddali zdaje się z ulgą i niech im tam!

   Sęk w tym, że dokładnie taki sam scenariusz ruscy realizują na wschodzie Ukrainy!

   Cokolwiek niezależnego podobno państwa!!!

   I co?

   Ano nic: bandyci w mundurach (znaczy nieoznakowana, uzbrojona po zęby, ruska armia), bez większych kłopotów przejmują nibyukraińskie posterunki policji, urzędy, sprzęt wojskowy i co tam sobie chcą!

   Oni to przejmują! PRZEJMUJĄ – nie zdobywają!

   Co by nie mówić o naszym czerwono-buraczanym, gnuśnym kraju: czy ktoś sobie wyobraża, szalejące tu po miastach oddziały jakiegoś tam (wiadomo jakiego), pozbawionego WSZELKICH oznaczeń wojska, przejmujące co się da – ot tak ! ?

   W Polsce z zasady nic nie odbywa się ot tak – to po pierwsze. Wiadomo, że krew pociekłaby strumieniami. I słusznie. Ponieważ wszelkie prawa ludzkie, międzynarodowe, narodowe i boskie wyraźnie mówią, że bandytów należy traktować na miejscu – kulą w łeb. Nieważne gdzie to ma miejsce i jaki jest kontext !

   A Ukraińcy? Dali się dosłownie zgwałcić, wydymać i upokorzyć u siebie w domu.

   Bez kiwnięcia palcem…

   I tak ideał sięgnął bruku.

   W tym momencie najwłaściwsze byłoby ze strony polskiej wysłanie podobnych bojówek do Lwowa… Gdzie tam! Aż do Kijowa!

   Dopóki tych ciap nie zagarnie do reszty Putin.

   Swoją drogą ruskie z uporem godnym maniaka, zawsze coś odpieprzają z okazji olimpiady.

   Igrzyska olimpijskie naprawdę zaczynają mnie przerażać!

   Ta z idei pokojowa do bólu impreza sportowa, w końcu naprawdę doprowadzi do III WŚ !

535 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Coś tak z soboty na niedzielę, tradycyjnie gdzieś tam w Polsce (tym razem niedaleko nawet!), przepełniony małolatami samochód, znowu na zakręcie wbił się w drzewo. Tym razem przybędzie 7 krzyży na owym pniaku. Zawsze w takim momencie uruchamiają się wariaci, co to całą winę za takie tragedie zwalają na owe drzewa i by je powicinali zawzięcie co do jednego w promieniu kilometra od drogi!

    Tym razem do tej bandy kretynów, dołączył też niespodziewanie nasz, skądinąd sympatyczny rajdowiec, zwany zdrobniale Hołkiem.

    Ja już o tym kiedyś pisałem. Wtedy też połączyłem ten temat z upadkiem tupolewa, uznając go za mało istotny. Więc teraz się skupię wyłącznie na kwestii motoryzacyjnej. 

    Przede wszystkim, to nie drzewa uderzają w samochody, a na odwrót!

    A co z przypadkami (wcale nierzadkimi!), gdy samochody lądują w ścianach domów?! He? 

    Domy burzyć?

    A mosty, wiadukty, tunele, barierki ochronne, gdzie też co i rusz ktoś ląduje (często na wieki)? Zburzyć, zasypać, rozkręcić, pociąć, wyrzucić?

     A piesi i rowerzyści nagminnie wpadający pod samochody? 

    Też ich wyciąć na zaś? Po co mają się pałętać pod kołami?

    Jest grupa ludzi, która wręcz masochistyczno/sadystycznie nienawidzi zieleni (ze szczególnym uwzględnieniem właśnie owych drzew!). Dla nich ideałem byłaby wyasfaltowana i wybetonowana, płaska powierzchnia, po której bujaliby się swoimi wypasionymi brykami. Oni też nienawidzą pieszych, zwierząt, innych kierowców – bo przeszkadzają im w szusowaniu po drogach swoim szrotem z dojczlandów. Dla nich ideałem byłaby szeroka, prosta, pusta droga, po której mogliby popylać ku równie pustemu co ich łby horyzontowi…

   Zaraz! Ale są takie! Autostrady się nazywają. I co? Tam też od czasu do czasu giną ludzie! 

   To autostrady też zlikwidować?

   Ja to wiem. To syndrom naszych czasów: DLA BEZPIECZEŃSTWA pozbyć się WSZYSTKIEGO ! Bo tak naprawdę wszystko jest jakimś tam zagrożeniem. I nie przyłożę banałem, że najgorszym zagrożeniem dla człowieka jest on sam. O nie! Są wypadki losowe, na które nie ma się wpływu i gwarantuję, że nawet w krainie całkowicie pozbawionej drzew, te szrotdojcze lądowałyby w polu na dachu, niczym owy Tu 154, z podobnym skutkiem (kurde, a miałem o tym nie wspominać!).

   Takie jest po prostu życie! Niektórzy wariaci się pozabijają (razem z przewożoną ferajną), niektórym się uda, niektórzy ostrożni też zginą, ale większość będzie żyła normalnie (no chyba że wpadnie na nich właśnie taki dureń w swoim na ten przykład Bolidzie Młodzieży Wiejskiej).

   Ale problem będzie zawsze.

    W takiej chociażby Anglii, czy Niemczech, drzewa przy drodze też są czymś normalnym. I nie ma z tym problemu.

   Bo tam kierowcy są NORMALNI !!!

   Oni jeżdżą NORMALNIE, NORMALNYMI drogami, w NORMALNYCH samochodach.

   Ot co!

548 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Tak z okazji nadchodzącego Wielkiego Piątku (jedyny dzień mojej abstynencji w roku). 

   Są dwie szkoły: falenicka i otwocka.

   Jedni chcieliby, żeby na ich pogrzebie ryczano, rozpaczano, a tłumy ludzi rwały włosy z głowy (lub spod pachy w przypadku łysych), że oto odszedł tak wspaniały człowiek.

    Inni chcieliby radosnego pożegnania i stypy z tańcami.

    Ja pragnę Armageddonu na swoim pogrzebie! Początka Apokalipsy, inwazji kosmitów, pieprznięcia asteroidy, lub co najmniej zamachu terrorystycznego z użyciem broni masowego rażenia, co to by rozniósł w pył okolicę pochówku w promieniu circa ćwierć tysiąca kilometrów!

    Inny sposób pożegnania mych szczątków doczesnych, z tego łez padołu mnie doprawdy nie interesuje!

   

558 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Zasunę trochę jak nastolatek. To jest jakąś normą: większość dziewczyn nie musi się starać o partnera ; większość chłopaków musi się łasić o ich względy.

    Ale jak się bliżej przyjrzeć, to są wyjątki. Naturalne wyjątki. Naturalnym stanem rzeczy, naturalni (normalni) faceci omijają szerokim łukiem baby tłuste. Nawet jeśli wam wmawiają, że tłustość jest atawistycznym wyznacznikiem wartości macierzyńskiej kobiety (takie tam darwinowskie pierdolenie), to w rzeczywistości miłowanie bab tłustych jest zboczeniem. 

    Więc normalny facet pożąda pięknej i szczupłej, a normalna babka…

    No tu mamy schody zakręcone kobiecego pożądania!

   Oficjalnie oczywiście będą twierdziły, że fizyczność faceta ma drugorzędne znaczenie… co ma dużo wspólnego z prawdą! Humor, inteligencja, libido, stan posiadania, siła przebicia, męskość (ta mentalna – bo dwumetrowcy niestety nader często okazują się zwykłymi cipami, i nie piszę tego z czystej zawiści, a z obserwacji!), to wszystko najlepiej razem wzięte, przyciaga do cię baby jak elektromagnes!

   No ale na widok dwumetrowca z wydatnymi pośladami i kaloryferem w okolicach pępka, robią sie tak samo mokre w okolicach genitaliów, jak nam staje pała na widok fajnej foczki.

   Taki naturalny odruch normalnych ludzi.

   Doskonałość jest pożądanym ideałem.

   Tyle że nie tylko w tej kwestii (ale też na przykład w kwestii posiadania) obowiązuje odwieczny podział: mała część jest idealna, równie mała szpetna, a reszta kieruje się mniej, lub bardziej w którąś z tych stron.   

    I ta największa część musi się pogodzić z tym, że jest najliczniejsza, i starać się z tym normalnie żyć.

    Marginesy zostawiając samym sobie (co nie znaczy, że nie można tam od czasu do czasu pogrzebać ;)

  

 PS

   A propos emotikonów. Naturalnym odruchem człowieka jest dodawanie, udoskonalanie, domalowywanie… Emotikony doskonale uzupełniają pismo – jeśli się nad tym spokojnie zastanowić. W KAŻDYCH xięgach średniowiecznych było gęsto od takich małych rysowanek. Graffitti ma korzenie w głębokiej starożytności. Więc czemu stawiać TYLKO na pismo, z tym PeeReLowskim, zasadniczym uporem?

 

 

    A z tymi marginesami też nastąpiła gruuuba przesada! Albo teraz mamy modelki ważące 40 kilo i mające po 1,80 metra wysokości, albo tuczniki pasione w hamburgerowniach o wzroście 1, 50 i wadze toże odpowiedniej: 150 kilo czystego, skapującego, ociekającego potem sadła.

622 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

    Przez cały mój żywot byłem człekiem spolegliwym, wesołym i tolerancyjnym (w zasadzie wszystko mi wisiało). Do dzisiaj się w sumie trzymam tej postawy – aczkolwiek staram się odchodzić w stronę asertywności, co skutkuje zwyczajnym chamstwem (inaczej sie nie da z pewnym typem ludzi!). Miało to też swoje konsekwencje w postaci nie traktowania mnie poważnie.

    Co bolesne – także przez najbliższych.

    Najgorsza jest pogarda tych, na których masz zamiar polegać.

    W moim przypadku, pogardy jest długa lista – co miało swój plus – hartując mój charakter.

    Ale to cecha permanentnie się powtarzająca u rocznika powojennego i ich odrostów: tępota, zawziętość, przemądrzałość i jakaś dziwna chęć wdeptania bliźniego swego (?) w błoto.

    Przerażające monstra przesiąknięte czerwonką (Homo Sovieticus), z ryjem wlepionym w televizornie – niczym dupa w sedes.

    Przeżarte spirytem alzheimery.

    Najgorsze gówno, które nosił na sobie świat! Na zachodzie hippisi. Tutaj Homo Sovieticus.

    Bydło do natychmiastowej utylizacji – rocznik powojenny.

   

465 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Nasze morowe chłopaki, wieku różnego (choć tych najmłodszych jaby to nie dotyczy?) lubują się popisywać cechami wyjątkowymi, maczoistycznymi wręcz, by sobie owej brakującej i ubywającej gwałtownie męskości pododawać.

   Więc mój ulubiony text, rozkładający nieodmiennie na łopatki i paraliżujący język: "Nie lubię piwa, wolę walnąć twardziela…" (czyli wypić wódkę zamiast piva!). I owszem – nader zbyt często, kupując owe pivo, widuję kolesi biorących setę do natychmiastowego wykorzystania (przecież to ryj wykręca!). Tak na styl radziecki (kolejny skutek ruskiej okupacji). A przecież od początku swojego istnienia słowianie to ludek głównie piwny! Aczkolwiek oczywiście, miesza się tutaj też strefa wpływów wódczanych, co absolutnie nie usprawiedliwia pogardy dla króla napoi wszelakich: czyli piwa.

   Prawdziwy polski facet nie może też lubić słodyczy, ze szczególnym uwzględnieniem ciast (!). Kawa i ciasto razem, prawdopodobnie powodują u takich wyciek resztek testosteronu.

   Jak ktoś słusznie zauważył:  9 na 10 ludzi lubi słodycze, a ten dziesiąty kłamie. Otóż tutaj muszę się podeprzeć genetyką, doborem naturalnym, ewolucją i podobnymi bzdetami. Tak mamy to naturalnie ustawione od wieków w mózgu, że słodkie (całkiem na ogół słusznie) kojarzy nam się z dobrym: bo odżywczym, wyposażonym też zazwyczaj w vitaminy. Więc jeśli ktoś NAPRAWDĘ nie lubi słodkiego, to znaczy że jego płat czołowy stracił połączenie z resztą ciała, tudzież inne składowe w głowie się porozłączały.

   Jako że jestem wiekowym kolesiem, to pamiętam, namiętnie jeżdżących na wielkich rowerach niedorostków. Ostatnio znowu takiego widziałem! Polegało to na tym, że taki metrowy gówniarz wspinał się na wieeelgaśny rover z ramą, gdzie nawet nie sięgał do pedałów! I z radością, po kozacku popylał takim, dopóki nie musiał się zatrzymać – wtedy padał na ryj tracąc resztkę mleczaków. Przy okazji przypomniało mi się, jak jeden taki się dziwił, że mam za nisko siodełko (!). A że wzrostu zawsze byłem nikczemnego, to normalne, że siodełko miałem tak ustawione, by sięgać stopą do ziemii. To reguła jazdy na rowerze. Ale nie! Oni musieli mieć siodełka wywalone maxymalnie do góry! I jeździli gamonie jak na bicyklu…

    Pamiętam tych idiotów, co to po odsłużeniu (?) 1/5 do 2 lat wojska wspominali to niczym pobyt na tropikalnej wyspie! Zawsze opowiadali z rozrzewnieniem o jakimś pasie na jajach, opinaczach i pogoni dziadów za kotami, co mi bardziej zalatywało szpitalem psychiatrycznym pełnym zboczeńców, niż wojskiem.

    Bo i wojsko polskie do końca lat 90 było zwykłą popierdółką i przechowalnią mięsa armatniego – niczym ukraińskie dzisiaj, o czym przekonalismy się niedawno na żywo. 

   Te dziady borowe, Janusze, cebulaki (swoją drogą nie wyobrażam sobie świata kulinarnego bez cebuli!) i ich potomkowie, do dzisiaj się dziwili, że tracę czas i pieniądze, na niejednokrotnie długie podróże na koncerty.

    Dla nich to kompletnie niezrozumiałe - bo przecież wszystko można zobaczyć w telewizji za darmo!

    Dla nich istnieją TYLKO niemieckie samochody – reszty nie dostrzegają.

    Ich imprezy są wyjęte żywcem z PeeReLu: sztuczne, tandetne, nieszczere i badziewne do bólu.

    Papu, bzykanie i chlanie (dopóki stara nie przyłoży z liścia). No i praca! Tam się kurde realizują z całą mocą, ku uciesze ich nadzorców.

    Tak to soviecki system pozamieniał milionom Januszy mózgi na cebule.

    I nieprędko z tego wyjdziemy…

 

452 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Nie wiem czemu… No w zasadzie, w sumie wiem.

    Przyjęło się, że klapa od sedesu ma być opuszczona (?!). Przyjęło się to niedawno, albowiem większość naszych przodków załatwiała się w łopiany za zagrodą, jeszcze do połowy XX wieku i dalej. Część jeszcze tak robi.

     I oto nagle przenieśliśmy się w wieloformatowe blokowiska z sedesami (tudzież poinstalowaliśmy to sobie w nowobudowane chałupiny – dołączając do tego dla picu bidety).

     A nasze baby, dla swojej wygody nakazały nam opuszczać klapę nad tym śmierdzącym problemem.

     Co ma trochę sensu – lepiej żeby kloaka była zakryta.

     Z drugiej strony kibel to nie muzeum, więc wchodzi się tam TYLKO po to, by spuscić z siebie nieczystości. Nie, żeby rozwiązywać krzyżówki, czytać gazety albo jarać (niebezpieczeństwo wybuchu – metan).

     Łączenie kibla z łazienką – co jest normą w nowym budownictwie (i u nowobogackich pozerów), uważam za chore. No ale to wynik naszego ubóstwa. Także mentalnego.

     Kibel, że to tak brutalnie określę, powinien być intymnym, odrębnym pomieszczeniem, z PODNIESIONĄ deską!

     Najlepiej, żeby podnosiła się i opuszczała automatycznie – czemu jeszcze nikt tego nie opracował do cholery?!

     Odpowiedni czujnik, kopniak w sedes, szybkie siłowniki, ogólnie coś w tym rodzaju i byłoby po kłopocie.

     Po kiego grzyba się schylać, by podnosić, lub opuszczać jakiś kawał plastiku?! 

528 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.80.60.91