Miesięczne archiwum: Czerwiec 2014

    Wczoraj miałem okazję gościć w stolycy naszej rozległej, po uprzedniym jej przejechaniu z północy na południe. Wyżywałem się wielokrotnie na tym mieście, podobnie jak na mojej "ulubionej" grupie społecznej – czyli nauczycielach, ale ponowię temat, bo pierwszy raz przeciąłem w ten sposób to miasto. Udokumentowałem też ów przejazd, ze szczególnym uwzglednieniem centrum, wykazując się przy tym bezwzględnym lenistwem i nawet nie wysiadając z samochodu, co widać na załączonych obrazkach:

# # # # # # # # # # # # # # # #

    Otóż owo centrum naprawdę robi dobre wrażenie, sęk w tym że formalnie centrum nie jest…  Tak się składa, że centra europejskich (w tym i polskich miast) to na ogół ich najstarsze części, z ratuszami, rynkami, katedrami, itp. Takim więc prawidłowym centrum Warszawy powinno być to miejsce z zamkiem… Tyle że nie mam pojęcia (jak i reszta przyjezdnych), gdzie to jest! Ostatni (i chyba jedyny) raz byłem tam z wycieczką ze szkoły, a oficjalnym centrum stolycy stał się decyzją partii, szkaradny, betonowy dworzec centralny.

    Cóż: jakie miasto – takie centrum!

    Można mieć tylko nadzieję, że rosnące tam jak grzyby po deszczu biurowce, w końcu to cholerstwo dokumentnie zasłonią, razem z darem "zaprzyjaźnionego" ZSRR – czyli pomniejszoną kopią Uniwersytetu Łomonosowa w Moskwie. 

    Szkoda, naprawdę szkoda, że po zrównaniu tego miasta z ziemią nie postąpiono jak z przebudową Paryża, tylko posiekano je na przemian: skupiskami betonu i skupiskami zieleni (by podmuchy jądrowe z centrum miały się gdzie rozproszyć!). W efekcie mamy miasto nieprzyjazne wędrowcom i ogólnie ludziom. Takie antyturystyczne monstrum. Duszne (fizycznie i psychicznie), śmierdzące spalinami i wypełnione pyszałkowatymi przesiedleńcami, z których ma polewkę cała reszta kraju…

708 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.227.6.156