Miesięczne archiwum: Sierpień 2014

       Ongiś Erich Fromm opisał dobitnie, czemu ludzie uciekają od wolności . Czemu boją się samodzielności i domagają się spokoju i szczęścia – zazwyczaj tego płytkiego i nędznego?

       Dla świętego spokoju otóż. 

       Niech będzie nędznie, ale spokojnie.

       Jak bydło przy korytku. Ciepło, pod dachem, sianko jest do przeżuwania – więc można żyć!

       A że od czasu do czasu bydełko jakieś zarżną, to szczegół. Sęk w tym, że w końcu CAŁE  to bydełko zostanie zarżnięte. Ale oni (znaczy – wy) to usuwają ze swej wyobraźni.

       Ideałem i marzeniem tego bydełka jest życie w nieskrepowanej wolności: znaczy jest kasa i dalej mam na wszystko wywalone!

       No ale tak się nie da niestety.

       Jakoś to ten koleś z brodą, tam na górze (taka symboliczna wizja), tak to poustawiał, że jakby nie przymierzać, to ta piramidka społeczna jest stała i niezmienna i jedni sie męczą, a inni cieszą. Nawet w komunie tak było.

       Co nie znaczy, że szary człowiek, z samego dołu, nie ma żadnych szans!

      Życie jest nieustaną sztuką wyboru – czyli hazardem. Albo gra się o niską stawkę i podąża za tłumem, w miarę pewną egzystencją, albo stawia się wszystko na jedną kartę i wybija ponad wszystkich…

      …albo spada na dno.

      Co nie jest niczym zdrożnym – przynajmniej próbowali!

     Życie jest sztuką wyboru, jako się rzekło, więc Pan uwielbia tych, co grają, bo oni są esencją życia i jego przyszłością (a także przeszłością).

     Tak – Pan Bóg gra w kości! Jestem tego pewny.

713 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      W niedzielę, zmęczona wojną Ukraina, świętowała odzyskanie niepodległości. Z okazji tej, w Kijowie zorganizowano zwyczajową defiladę. Różnica polegała na tym, że maszerujące oddziały od razu udawały się na front wojny z Rosją – bo to regularne wojska rosyjskie (acz nieoznakowane), regularnie wkraczające do obcego bądź co bądź kraju, czynią tą krwawą zawieruchę (a wkraczają tam z czołgami, artylerią i z czymkolwiek, co w ostatnich czasach wymyślono do zabijania!). Separatyści (znaczy zwyczajni bandyci i terroryści) miejscowi, stanowią tam ułamek procenta ogólnego stanu osobowego. Reszta to wojenne bydło od kacapów. 

      To nie żołnierze, nie bojownicy o wolność, nie jacyś separatyści, czy cokolwiek walczącego w jakiejś słusznej sprawie! To postmongolska dzicz, chcąca znowu podbić jewropę pod dyktando ich pana i władcy – imieniem Władymir.

       Każdy, kto neguje tą oczywistą prawdę, jest albo skończonym debilem, albo odbiorcą kopiejek i złotych rubli od tych pseudosłowian (a ujawnili się nieoczekiwanie tacy politycy i dziennikarze!).

       A to, że to skończone, nieludzkie, pełnoazjatyckie bydło, potwierdza przedstawienie, które urządzili w okupowanym jeszcze przez siebie Doniecku. To, że przegonili jeńców ukraińskich ulicami, jeszcze nie jest aż tak wstrząsające, ale to że puścili za nimi polewaczki, by posprzątać po faszystach (!!!?) świadczy o tym, że to nie ludzie – tylko zwykłe, ruskie podczłowieczeństwo, które ktoś powinien natychmiastowo i co do jednego exterminować!

       Bo jeśli dla nich Ukraińcy (wraz ze swym państwem), to tylko tacy chwilowo zbuntowani bracia (tak ich odbierają!), to jak by potraktowali kogoś, kto wiecznie sprawia im kłopoty i za cholerę nie chce przynależeć do ich rodziny?

        Na przykład Polaków?

        To azjatyckie ścierwo nigdy nie miało i nie będzie mieć przyjaciół i rodziny. Nigdy nie będą cywilizowanym ludem – a niewolniczą dziczą, z psychiką ustawioną na natychmiastowe wykonywanie poleceń swych panów. Jeśli okazują pojedyńczo jakąś empatię, czy sympatię, to jest to kompletna ściema. Dla tego czegoś, tam ze wschodu, uczucia, sumienie, opanowanie i inne pozytywne cechy są tylko i wyłącznie czymś nieszczerym i na pokaz.

        Ukraińcy już zdaje się wybrali, kim chcą być – cywilizowanymi ludźmi zachodu. Więc naprawdę powinno się zrobić wszystko, ABSOLUTNIE WSZYSTKO, by tej wschodniej swołoczy nie przepuścili dalej!

       

        PS              …albo sobie skopmy dla radości (to w końcu kraj rad) jakąś babkę,  bo smiała nie pluć na tych faszystowskich (?!!!) Ukraińców! 

I jak tu nie być rasistą, jak nie nienawidzieć, gdy mamy do czynienia z takim pogardliwym czymś jak ruscy, z muzolami wyrzynającymi w orgastycznym zadowoleniu chrześcijan, czy z robotycznymi chińczykami pozbawionymi uczuć tak i wyższych, jak i niższych?

585 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

      Niestety wczoraj miałem okazję odwiedzić XIII In Memoriam ku pamięci Grzesia Ciechowskiego, co okazało się pechowym przedstawieniem w tym smutnym jak pizda mieście (znaczy Tczewie). Właściwie tą wczorajszą szopkę w amfiteatrze można uznać za kolejny, symboliczny koniec życia kulturalnego w tej zapyziałej, acz przelotnej dziurze.

      Poziom artystyczny konkursu ku czci kolesia, który wyrzekł się swojego rodzinnego miasta na rzecz kariery, z roku na rok padał w dół, ale w tym, trzynastym, pechowym odcinku, pierdolnął z całą mocą w dno, przebił je i poleciał w głąb otchłani (czy też kulturalnego szamba).

     Poprzednio rozśmieszyło mnie dziewczątko o nazwisku Brodka. Laureatka, czy tam zwyciężyni konkursu televizyjnego z cyklu: mam parcie na szkło, jak ja co rano na porcelanę. Cudo to medialne, nie wycisnęło z siebie nic, ale pokazało się tłumnie zgromadzonej publice, spragnionej ujrzenia kogoś widzianego w ekranie TV. 

     Teraz nie było nawet tego! Gwiazdą okazał się jakiś miejscowy męczystrunowiec, co to powinien w najlepszym wypadku rzępolić na piwo w jakimś przejściu podziemnym (co jest dość częstą przypadłością obecnie – znaczy rzępolenie z dumą godną fachowca). W ogóle muzyka też ogólnie poszła na dno! Ostatnim, takim autentycznym wyrywem tej sztuki, był grunge i black metal (polecam porażającą xiążkę o tym fenomenie: "Władcy Chaosu"). Od dobrych 15 lat muzyka jest niczym. Nie ma krzyku, nie ma autentyczności, nie ma czegokolwiek, co w prosty i niewyrafinowany sposób rwie zwyczajnie dupę. Jest komercyjny muł, w którym brylują jakieś ambitne dziewczątka i wyjący wysokim "C" , sympatyczni geje.

    Muza zeszła na psy, więc do kurwy nędzy, czas chyba w końcu spuścić ze smyczy kolejne, wściekłe psy muzyczne!

    Niech to nawet będą Psy Pustyni!

586 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Na pewno nie w tym roku! Na Ukrainie już im się plan pierdzieli. Poza tym świat też jakoś na nich oddziaływuje (przyhamowując ich imperialne zapędy). Także nie w przyszłym, ani za dwa lata, nawet za trzy!

    Oni wkroczą tu za lat równo pięć (wiadomo – z Kaliningradu).

    A skąd ta pewność? Ano będą mieli podobny powód do interwencji, jak na owej Ukrainie: zamieszki, albo nawet rewolucję! U nas, w tej gnuśnej Polsce! A dlaczego akurat wtedy i skąd ta pewność? Ano na tyle maxymalnie wyliczono trwanie instytucji o tajemniczej nazwie: "ZUS". Wtedy szlag trafi wszystkie wasze kredyty (brane na staruchów zazwyczaj), szlag trafi tychże staruchów (dopomagających regularnie i masowo swoje dzieci i wnuki) i w efekcie szlag trafi wszystkich i wszystko. A na to tylko na granicy będą czekali ruscy….

    Oni (znaczy kacapy) wykorzystają każdy powód, by ich imperium powróciło. Oni (znaczy ich władcy) są na tyle sprytni, by poczekać, aż sytuacja zmieni się całkowicie na ich korzyść (UE i USA staczają się nieuchronnie w dół po równi pochyłej). Ukrainy chociaż część się utrzyma, Łukaszenka póki żyje, to nie chce być częścią Rosji, więc zostaje tylko jedyna granica ich z nami. Ich lud jest nieobliczalny, niczym wściekłe psy i na pohybel każdemu, kto kupił ich gościnność i uwielbienie dla nas – Polaków! Jak to trafnie wyraził Kukiz w TV, oni mają azjatycką duszę i bierze ich żal, gdy już poderżną nam gardło (od 22 minuty)…  A jak wcześniej pisywałem, zarżnięcie nas przez nich, to kwestia odpowiedniego rozkazu. Zresztą już to przerabialiśmy i do dziś odczuwamy tego skutki…

    PS                    Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że chyba za dużo piję. A skąd to domniemanie? Ano kupując właśnie pepsi w monopolowym (tylko to!), sprzedawczyni zadała jednoznaczne pytanie: a co do tego?

489 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Komórki zdominowały nasze otoczenie względnie niedawno. To nawet nie życie jednego pokolenia! Jedno pokolenie co najwyżej wychowało się w ich obecności, przyjmując to jako coś normalnego. W zasadzie sformułowanie "komórka" , już odchodzi w zapomnienie. Teraz królują smartfony i tablety. Na ogół dotykowe cholerstwa… i duże jak kafelki!

      Nie wiem w sumie, gdzie teraz kończą się smartfony, a zaczynają tablety? Nie potrafię znaleźć tej cienkiej granicy. Pamiętam za to, jak pod koniec lat 90 komórki zaczęły się kurczyć tak bardzo, że… zatrzymano ten proces, bo nie szło z nich już korzystać!

      No ale wtedy telefony służyły do dzwonienia. Dzisiejsze kafelki (i ta mniejsza terakota) robią zdjęcia, łączą się z siecią, tudzież inne cuda. Czyli robią wszystko – a wiadomo, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. 

      Przede wszystkiem NIE DA SIĘ (wbrew powszechnemu mniemaniu) zrobić porządnych zdjęć komórą, czy tabletem (robienie zdjęć kafelką jest chociaż cokolwiek śmieszne). Żadne pixele i programy nie rozwiążą tego problemu. Optyka (ogniskowa), czas, przysłona – tego się na czas obecny nie da niczym zastąpić. Owszem, może czasem jakas focia z bliży i po obróbce wyjdzie nawet nawet… Ale to czasem. Kompa kafelek, czy taki terakocik nie zastąpi. Ino to miejsce zajmuje wszystko i śmiech budzi.

     A tak sie zaczęło ongiś ładnie wszystko miniaturyzować…

     Widocznie komuś się przypomniały początkowe cegły i dawaj robić kafelki!

502 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Otóż już wspominałem, że nie jestem jakimś tam marynistą, a konkretnym chrześcijaninem, co związane jest z wiarą w umieszczonego w nazwie tej religii Chrystusa. Jego stara jest dla mnie postacią co najmniej trzeciorzędną. Swojej nie lubię i nie szanuję, to czemu miałbym czcić jakąś obcą żydówkę sprzed dwóch tysięcy lat?

       No żeby to była jeszcze jakaś wybitna, ważna i udzielająca się na kartach Nowego Testamentu postać. 

      A tu ni chu… chu…!

      Raptem na całą, grubą Biblię, uzbierałaby się z nią może jedna kartka? A i to głównie jakieś dane  historyczne związane z narodzeniem i śmiercią jej Syna (cokolwiek Boga!).

      Ale że lud Boży (polski zwłaszcza, ale nie tylko) tępy, ciemny i niereformowalny, to czci ową babkę niczym boginię, przeżywając jej wniebowzięcie (całkowicie zmyślone przez jakiegoś zakręconego na jej punkcie papieża!). Że znowu przytoczę przykład mojej nieszczęsnej matki. Ona nie ma pojęcia o rzeczy podstawowej, że  Biblia to połączenie Starego i Nowego Testamentu !  Jej wiara jest płytka niczym psia miska i prymitywna jak jego buda. Do kościoła chodzi przede wszystkim po to, by "pośpiewać", co kończy się zawsze żałosnym wyciem – bo tego też nie potrafi. A to nie jest wyjątek – to reguła w polskich kościołach.

     Weźmy choćby takie mohery. Sklerotyczne staruszki na granicy śmierci, ale agresywne do końca, pod dyktando swojego szefa, który do zwykłego: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus…" , dodać musiał: "…i Maryja zawsze dziewica!".

      Z tym jej dziewictwem też jakiś cyrk straszliwy! Ja proponuję, by zamiast jej posążków świątobliwych, zainstalowano po kościołach rozłożone nogi, z rozwartym cipichem, ukazującym ową świętoniejebliwą błonę! Może to by doprowadziło ludzików pokroju ojca Tadzika i innych dziadków do wytrysku i uspokojenia? Nie wiem. Ogólnie takie prymitywne zabawy i wierzenia mnie nie kręcą! Staram się mysleć, co rodzi nieustanne problemy i czasem zazdroszczę tym bezmózgom, klęczącym pokornie, bezmyślnie i bezczelnie przed obrazami i posągami NMP. Ja tak nie potrafię – tak samo jak szanować i kochać własnych rodziców. No tak wyszło! Co zrobić Panie?

476 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

     W latach dziewięćdziesiątych hip-hop zasadniczo nie istniał w Polsce (a i na zachodzie też raczkował – co nie znaczy, że nie powstał wcześniej!), był wtedy rap, a i to zresztą mało kogo interesowało – królował grunge i pokrewne odmiany rocka.

      To w Polsce. Gdzieś tam w gettach amerykańskich i francuskich ten hip – hop się rozwijał… i tyle.

      Pod koniec lat dziewięćdziesiątych  rozbuchał się ten gatunek muzyczny (?!!!) w Polsce, tudzież na świecie i gówniażerka zaczęła machać łapkami i zgrywać chojraków – władców ulicy i buntowników. Dresiarnia "przejęła władzę" i nuż ganiać ostatnich metali i panków, tudzież meneli. Taki bunt bez określonego sensu – ot jest mi źle, więc to wykrzyczę, a tych co się nie zgadzają, to pozabijam i pokraję!

     Tu akrat ci hop-hipowcy w pełni odpowiadają charakterem tym bojownikom o "prawa" pederastów: jak nie swój, to w ryj bez zastanowienia!

     Wbrew pozorom ten gatunek nie wymarł ostatecznie i trochę tej nadmiernie emocjonalnej gówniażerki niestety jeszcze mieli to cuś, widząc w tym jakiś sens.

      Przede wszystkim hip – hop i pokrewne – to nie muzyka!

      Te naładowane amfetaminą prymitywy w dresach nie znają się na muzyce ni chu…chu! Nigdzie na świecie.

      Ich texty w 999 przypadkach na 1000 to bełkot.

      Ich bunt w równym stopniu jest nietrafiony.

      Jak ich narodziny w ostatniej warstwie społeczeństwa.

      Oni myślą że myślą, łudzą się że to coś jest czymś i spinają się jak blachary wyrzucone z samochodu po opierdoleniu loda.

      Prawdziwy hip-hopowiec jest gorszy od zatwardziałego metala: kuc skupia się wyłącznie na muzie – reszta jest dla niego tylko dodatkiem. Zatwardziały dres hop-hipowy posiada złudną cokolwiek nadzieję (i to – paradoxalnie – jedyny plus tej subkultury!), że ten bełkot pod pseudomuzę coś znaczy i coś może zmienić. Jest za to gotowy umrzeć i zabić. 

      A pytanie i odpowiedź w jednym, jak zwykle brzmi:

      Tylko po co idioci?

527 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Wraz z rozprzestrzenieniem się telefonów wszelakich, tabletów, czegokolwiek z wbudowanym aparatem mogącym pomieścić zdjęć tysiące (a także samych, tanich, podłych aparatów) nastała moda na tak zwane…

       I tu pierwszy problem: oficjalnie i medialnie nazywa się to selfies (?!) ; a w naszym, przaśnym i dosadnym języku brzmi to o wiele ciekawiej: samojebka.

      Celują w robieniu tego czegoś (a zwłaszcza dziubków) moje ulubione, nastoletnie idiotki. Internet jest pełen tych upośledzonych dziewczątek, wyginających się z komórą w łapie przed lustrami. 

      Ani to podniecające, ani przyjemne.

      Raczej żałosne.

      Ongiś gdzieś na antypodach, wymyślono niejaki planking , czyli robienie sobie foci leżąc płasko. Gdziekolwiek… W efekcie zanotowano parę ofiar śmiertelnych, które z owego gdziekolwiek się zwyczajnie spierdalały w dół (ach ta grawitacja!). A same te płaskingi ani to ciekawe,  oryginalne, ani piękne, ani buntownicze i idące w zaparte. Ot takie modne, foto-nic bez żadnego celu i przesłania.

      Debilizm ludzi nieodmiennie mnie zaskakuje i poraża. I to chyba jedyna rzecz, która mimo  tego, że się jej spodziewam, zawsze ścina mnie z nóg (na płask).

      Nie zaprzeczam – parę razy zdarzyło mi się pieprznąć taką samojebkę. Na ogół pod wpływem, albo na kacu. To nic zdrożnego – podobnie jak okrajanie kolorowych fotek do samej czerni i bieli. Czasem to nawet bywa fajne!

      Tyle że z umiarem, bo nawet najsłodszy smakołyk spożywany w nadmiarze, w końcu zacznie trącić gównem…

626 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Coś to tytuł kultowego już horroru Johna Carpentera. Zresztą z dobrym prequelem , zrealizowanym w ostatnich latach i kończącym się w momencie rozpoczęcia właściwego filmu. W sumie to najlepszy horror/SF , który widziałem.

      Tytułowe Coś jest beznamiętną formą życia, przybierającą dowolne kształty i mającą za zadanie opanować jak największy obszar. Pasożyt idealny! Aż rodzi się pytanie: skąd u tego czegoś Duch?

      Na dniach ostatnich takie cuś pobiło kolesia, u którego chciało wynająć mieszkanie, a ten się zorientował że to jest "cuś" i odmówił…

     Potem narozrabiało w studiu TV , bijąc kolejnego kolesia, który wypomniał mu, że jest męską dziwką, przebraną (nieudolnie) za kobietę.

     Otóż społeczeństwo polskie kupiło niejakiego Annę Grodzką, bo jest z niegoniej, tego – zwyczajna beka. Ale z tego, co wypłynęło z tego gejowskiego szamba znowuż, już beki nie ma. To jest agresywne, obrzydliwe (nawet gorzej niż ten Grodzki!) i niestety się wstrzeliło w media swym chamstwem (dopomógł w tym niestety jakiś gamoniowaty politykier).

      Cuś takiego już dawno opanowało zachodni świat, robiąc z tyłków adoptowanych przez się chłopczyczyków prześcieradła. Cuś takiego w krajach wschodnich, drobnoustrojowych przemian, nie ma prawa zaistnieć.

      Ale próbuje i walczy!

      Takie cuś ma fory w mediach, polityce i sądach.

      Takie cuś może bić, obrażać, ale tknąć tego nie można w żaden sposób! 

       Takie cuś, w normalnych warunkach siedziałoby w psychiatryku, na przymusowej zmianie (groźnej wbrew pozorom!) orientacji.

       Ale takie cuś bryluje masowo na wymierającym zachodzie, a u nas próbuje wejść drzwiami, oknami, kominem i jakąkolwiek dziurą!

       Bez szans, ale uparcie.

       A na końcu i tak wejdą kacapy i to cuś pozamiatają, jak u siebie w domu.

734 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Miałem coś napisać o Powstaniu Warszawskim (dziś rocznica tego końca Polski), ale życie na tyle wyprzedziło moje pomysły, że dla odmiany napiszę o czym innym.

      Zresztą, co można jeszcze pisać o Powstaniu? Klęska militarna, strategiczna i polityczna… Właściwie żenada połączona z masakrą i wkurwiajaca radość z tego zrywu, żyjących do dziś powstańców, którzy natenczas byli zwykłymi gówniarzami (średnia wieku – 10 lat). Zabawa w wojnę rozbrykanych szczyli, dowodzonych przez debili.

      A cenę krwi poniosło miasto, wraz z ćwierć miliona (!) jego normalnych mieszkańców: kobiet (wtedy jeszcze w miarę porządne z charakteru podobno?), starców (ci i tak by zaraz umarli) i dzieci (a tego kurwa nie wybaczę!). 

      Napiszę za to o typowym, polskim Januszu biznesmenie, którego dziś zaobserwowałem znienacka w swojej firmie, a który o mało nie przyczynił się do pozabijania ludzi dzisiejszych(!). Dwójka z poranionych była zresztą z mojej brygady, a i nawet mi się dostało odłamkami!

      Otóż koleś przyjechał po szyby, które u nas zalegały.

      Nie takie zwyczajne, a ważące po ćwierć tony tafle grubego, hartowanego szkła. Chciał to załatwić przy pomocy dwóch harpaganów, dwóch pomniejszych kolesi i dwóch solidnych przyssawek. Kolo podobno obcykany w kwestiach szklanych, chciał tym sposobem owe tafle przetransportować na swoją furgonetkę. Szybko i bezpiecznie.

      Błąd! 

      Harpagani dali radę, ale uniesione dwiema przyssawkami, ćwierćtonowe szkło, natychmiast rozsypalo się w pył (proste prawa fizyki – za duże naprężenie w jednym miejscu), raniąc wszystkich dookoła, w tym świeżo (nieszczęśliwie niewczas) przybyłego mnie. Na szczęście nikt nie dostał po oczach, ani po tętnicach. Za to polała się autentyczna krew.

     Ot, wypadek spowodowany bezmyślnością debila – jakiegoś tam kierownika, czy tam "byznesmena".

     Ale ten ciul się nie poddawał, nawet się nie przejął i chciał dalej kontynuować tą śmiertelną "zabawę"!!!

    Miał ten idiota na celu zabrać towar i chciał to zrealizować za wszelką cenę!!!

     Tu taki wtręt: ja często używam mnóstwa wykrzykników i dużych liter, co podobno jest objawem psychopactwa, ale ktoś kto logicznie myśli, w tym kraju prędzej, czy później musi stać się psychopatą.

     Więc debil (sam stojąc bezpiecznie z boku) za wszelką cenę usiłował wynieść te szyby na swój pojazd.

      I za cholerę nie docierało do niego, że nie ma ku temu środków, sprzętu, czasu i ludzi.  

      Ci z naszej firmy, łącznie ze mną, uciekli natychmiast, kląc imbecyla na czym świat stoi. Ten ze swoimi kolesiami coś tam jeszcze próbował (poszła następna – mniejsza cokolwiek szyba, polała się następna krew), po czym przyjechał sam prezes, naszej już firmy i wyjebał go (racjonalnie całkowicie) na zbity (nomen omen) ryj.

     I teraz zdałem sobie sprawę z podobieństwa owej niemożliwości, dziś, u mnie w firmie, z tą bezsensowną rzezią w 1944 roku, w stolycy naszej zburzonej i wymiecionej.

     Tylko że u mnie znalazł się szef, co debila wypierdolił za bramę, a tam debile wpierdolili wszystkich w piach (łącznie z sobą w końcu)…

526 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.80.60.91