Miesięczne archiwum: Wrzesień 2014

     Otóż od czasu jakiegoś mam ciekawość (tudzież przyjemność nawet!) współpracować z młodzieżą dość patologiczną, z miasta tudzież nieciekawego obyczajowo. Z młodzieżą ową zintegrowałem się ostatnio za roboty mą bramą, w pobliżu stacji zaopatrzeniowej na "L". Integrowanie owo skończyło się stanowczym upomnieniem od szefa, by nie przychodzić na kacu w środku tygodnia, po raz kolejny… Ale nie o tym.

    Kolesie są zadeklarowanymi dresami, gabarytów potężnych i energii mocnej (aczkolwiek organizmy ich wymiękają pod wpływem używek wykańczających wątrobę bardziej o skalę, niż ja swoją od lat alkoholem). Koleś główny i największy, jest purystą muzycznym i ogarnia głównie hop-hip w stopniu najwyższego podniecenia. Co nie przeszkadza  jednakowoż mu tolerować mojego metalu, punka, tudzież innej muzy puszczanej zależnie od nastroju.

      Żeby było jasne: nigdy nie byłem radykałem muzycznym i jakby to prozaicznie nie zabrzmiało – łykam KAŻDĄ DOBRĄ MUZĘ!  Ze szczególnym oczywiście uwzględnieniem trash metalu i punka. Ale i elektronikę ogarnę i nawet ten hop – hip (Kaliber 44 i pokrewne) i nawet dżez bym łyknął w kawałku – gdybym słuchał.

     Nie mam oporów w tej materii – byleby była dobra.

     Chodzi o to, co oni robili w tym swoim gimbusie ongiś, z innymi niż oni, a co mi się obiło o uszy ówczas i nie chciałem w to wierzyć.

      Ano przerabiali wszystkich innych na dresów.

      Metale i punki mieli przerąbane…

      Tu taka mała dygresja: kuce też mnie załamują, bo są tą samą odmianą ortodoxów, odporną na inne gatunki muzyczne. I te ich włochy! Tu rzeczywiście od tylca i na fazie może się zlać facet z kobitą – co zalatuje gejowizną…

     Ale dresy załamują totalnie! Ich celem jest przerobić SWÓJ świat, na SWÓJ obraz i podobieństwo.

     Tylko po co?

     Pytam po raz kolejny… 

764 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Televizorni, jako się rzekło, unikam, ale radyja słucham (bynajmniej nie tego natchnionego przez ojca Tadzika), więc znienacka, z głośników, dopadło mnie parę dni temu oświadczenie jakiegoś tam rzecznika, czy prezesa kolei chyba podkarpackich, że oto puszczają w trasę jakieś nowe superskłady z wszystkimi szmerami/bajerami, w których wyposażenie będzie wchodziło wyżej rzeczone łaj faj.

    Czyli WiFi po polskiemu.

    Akurat to słowo, jakby go nie wymawiali hamerykańce, pozostanie zwykłym, polskim WiFi (czytać tak, jak napisano!). Bo to po prostu najprościej się wyraża. Nawet młodzież postępowa, anglizująca wszystko na potegę, też wymawia to tak, jak to się pisze – po co sobie komplikować życie? 

    Ale nie! Polski urzędas musi wyprzedzać postępowość o mile i wiorsty – nawet jak nie ma to sensu i jest śmieszno/żałosne. Podobnie polski dziennikarzyna, mamiący lud ciemny z monitorów televizorni i głośników radyj wszelakich: tam Dżordż Junior Busz był zawsze Dżordżem Dablju – cokolwiek to dablju nie oznaczało (co najlepsze – i ojciec i syn byli pisani przez "Wu" , więc te dablju było w cholerę niepotrzebne!)? Żadna kurwa dziennikarska nie wyłamała się jednak i nie zaczęła mówić po polsku! Po co ma tracić premie i plecki?

    A "nasi" menadżerowie ambitni, handlowcy i dyrektorzy? Ci też nie mogą być normalni! Oni zamiast zwykłych, ludzkich wyprzedaży robią jakieś sale (?!). Najczęściej te sale są po 50 % (?!!!). Już nie ma od dawna supersamów – są supermarkety, a i tak zwą się z francuska, angielska, czy niemiecka (to akurat najprostsze do wymówienia), że za choooja nie da się tego przeczytać! Piosenki śpiewa się po angolsku – z myślą o karierze zagranicznej (mimo że mało kto to ogarnia, a i wymowa wykonawców w 90 % jest żałosna). Nie ma działów kadr – są HaeRy, nie ma kierowników – są vajzorzy, nie ma zwykłych, dumnych, choć biednych, ale szanujących się Polaków…

    Sa jakieś zakomplexione głąby, odziane w gajerki i żakiety, udające kogoś, kim nie są i NIGDY nie będą!

    I gardzące normalną resztą – zwaną przez nich ciemniakami i wieśniakami…

    A to wszystko przy obowiazującej ustawie o ochronie języka polskiego!

598 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Zacznę może od tego, że jakieś 100-200 metrów od mojego domu jest sobie lokal, w którym co czwartek urządza się karaoke, a w piątkowe i sobotnie wieczory zwykłe, łupane tępo potańcówy, zwane dalej dyskotekami.

    Każdy czwartkowy wieczór mam wtedy zapewnioną "rozrywkę" w postaci darcia ryja w przestrzeń, przez podpitych amatorów śpiewu, czy tam innego wydzierania się do mikrofonu (modne cokolwiek ostatnio w TV). W piątki nieco inne darcie ryja pod dyskotekówą (bardziej agresywne) i tradycyjna zadyma między 2, a 4 rano. W soboty albo ja bywam narąbany, albo jest spokojniej?

    Nieważne.

    Wytrzymuje to, bo wychodzę z założenia, że byle dyskowieprz, czy dyskoświnia też ma prawo, by pokwiczeć i pomachać racicami.

    Ot, taka tolerancja!   

    Nawet gdy kończy się to w sobotę rano, akurat kiedy mam wstawać do roboty. Na szczęście ostatnio jest chłodniej, więc okno przymknięte, mniej słyszę, a i tych sobót nie za dużo. 

   Za to, w ostatni piątek, byłem sobie na spontanicznie (wbrew pozorom jednak nie!) zorganizowanym, miejscowym festiwalu pod ogólną nazwą: "Parasol Kultury".

    Dwa następne dni sobie opuściłem, za to ten mini fest w miarę możliwości i znienacka (bo nagle zostałem oficjalnym zdjęciowcem wydarzenia!!!) uwieczniłem. Po drodze sgubiłem klapkę od aparatu, ale to nieważne, chociaż nowa niedroga – 8 zeta, to za wysyłkę musiałem zapłacić 7 PLNów, co mi znacznie podniosło koszty.

    Chodzi o to, co działo się za sceną.

    Ano organizatorka młoda i piękna, która naprawdę przeszła wszelkie biurokratyczne przeszkody, by do tego drobnego ruchu, w tym smutnym jak pizda mieście doprowadzić, nagle stanęła naprzeciw przeszkodom bieżącym. I tak:

  • Cisza nocna, której bezwzględnie należy przestrzegać do 22, bo jakiś zjeb się poskarży i wszystko idzie w totalne pizdu (+ procesy i odszkodowania).
  • Zespół (ten któremu kibicuję ;) ) , który olał to totalnie i zrobił szou ponad swoich możliwości, głównej gwieździe zostawiając pół godziny, ale kij im w ucho – na scenie można się zapomnieć.
  • Kombinowanie z totalnym stresem, jak ten czas przedłużyć chociażby do kwadransa więcej?!
  • Ale najbardziej mnie rozjebał jakiś matoł, który wpadł po 22 i udowadniał, że ten teren (znaczy działka) jest jego i sobie nie pozwala na dłuższe porykiwania, bo ludzie z okolicy nie mogą spać…

          Wiecie co ludzie? Wy co nie możecie spać raz na rock i żyjecie w smutnych jak pizda okolicach, przylepieni do radyj i televizorni, uczepieni swych robót, rent i emerytur, tudzież upośledzonych dzieciąt i wnucząt…

         Walcie się na ryj pojebańcy!

          To nie wy powinniście mieć prawo zakazywać, tylko wam powinno się odebrać prawo do zakazywania!

         Czy lepiej się napierdalać co tydzień pod dyskoteką, bez narażenia na cokolwiek, czy RAZ NA PIERDOLONY ROCK zrobić trochę hałasu ponad miarę, w narażeniu na wszelakie możliwe sankcje i niedogodności baranów okolicznych?!

         Wybór jest chyba prosty i jasny?

         Ale system sądzi inaczej…

         I naprawdę szacun dla takich dziewczyn, którym chce się cokolwiek zorganizować, wbrew wszelkim przeszkodom!

         

832 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

     Od jakiegoś czasu staram się wrócić do fotografii, choć na razie na marnym aparacie, którego nie czuję, ale za to osprzęt zaczyna się robić w miarę porządny, więc kwestią niedługiego czasu jest wymienienie podstawy na pasującą mi.

     Tak w skrócie i ogólnie.

     Postanowiłem więc poudzielać się chwilowo na twarzomordzie w dziale fotograficznym.Tradycyjnie dla mnie nie omieszkałem powściągnąć się od szczerych komentarzy i co znienacka w zamian uzyskałem: ano ujrzałem zdjęcie kolesia karmiącego gołębie wprost z ryja, co uznałem za całkowicie naturalnie obleśne! Nie zauważyłem naprawdę, że ten oblech jest chory na bielactwo, za to zauważyłem gołębia wpierdalającego mu się do ryja!

     Za zfujowanie tej foty dostałem emocjonalną odpowiedź od autora, że zacytuję: "musiałeś mieć strasznie zimny chów ! i zapewne nie wiesz co to jest miłość, bo niby z skąd. Jak można pisać o osobie chorej na bielactwo, to nie tyczy się tylko Ciebie, ''Uo Jezu, obleśne, model odrażający''. Na ulicy powiedział byś też takiej osobie w oczy ze jest obleśna ? odrażająca ? Wolę żeby takie osoby nie laikowały i nie komentowały moich zdjęć.. To tyle !". 

    Otóż nie chodziło mi o wygląd tej osoby, a zachowanie. Naprawdę zdałem sobie sprawę z jej ułomności dopiero po zwróceniu mi uwagi!

     Chów miałem w miarę ciepły, żeby była jasność – dopiero potem sam zacząłem się oziębiać i hartować, czego absolutnie nie żałuję. Do zwierzątek mam podejście typowo wiejskie – czyli normalne:

  •      Wpierdolić
  •      Pogłaskać 
  •      Poszczuć
  •      Wydoić

      Cokolwiek szanować – dopóki nie gryzie i trzymać na dystans – bo to istota niższa.

    Wszelkie ZA BLISKIE kontakty międzyludzko-zwierzęce, z natury uznaję za zboczone i wynaturzone (wystarczy spać ze swoim pupilem w jednym łóżku).

     Zwierzę jest zwierzę, a człowiek to człowiek!

     Koniec i kropka!

554 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Ostatnio na Wykopie przeczytałem wspomnienia kolesia, którego system rozpierdzielił wprost idealnie! Chodziło o przeparkowanie samochodu na prośbę policjanta i niemal nagłe wmielenie w ów system po stwierdzeniu, że ów nieświadomy podstepu biedak miał co nieco jeszcze we krwi. Policjant dostał premię za złapanie kolejnego "przestępcy" (chociaż sam był winny namawiania do tego "przestępstwa" i w dodatku dla korzyści majatkowych!), prokurator beznamiętnie też nie okazał wyrozumiałości, a sąd odruchowo wydał kolejny wyrok na "złego" pijanego. 

      Przede wszystkim nie powinno się robić sędzin i prokuratorin z młodych kobiet, a zwłaszcza ze starych panien, córek układów i innej systemowej popierdółki! Sędzią i prokuratorem powinien być ktoś z ideologicznym zaangażowaniem, z doświadczeniem życiowym i moralnością na najwyższym poziomie, a nie z ideą pierdzenia w stołek ku osiągnięciu kosmicznej emeryturki (obliczanej za kosmiczne wypłaty). Tutaj ryzyko, logika i trzeźwość osądu (nomen omen) powinna być na pierwszym miejscu.

     Niestety jest na ostatnim… 

     Przeciętny polski prokurator jest mistrzem w sprawach drobnych i nieistotnych, ale za to zagubiony w sprawach poważnych, a gdy ma do czynienia z konkretnym adwokatem i ustawionym pod niego sędziną (ten zawód zbytnio się jednak sfeminizował!), to zwyczajnie moczy się w pieluchy i ucieka z podkulonym ogonem…

     By za czas jakiś, w ramach rewanżu, zemścic się na jakimś wiejskim, pijanym rowerzyście, czy gówniarzu z gramem paleniny – a wszystko ku chwale ojczyzny i z wszelkimi najwyższymi konsekwencjami prawnymi! A to, że niszczy biednym ludziom życie? Polski urzędas nie ma serca (rozumu także). On zrealizuje każdy przepis z całą bezwzględnością! Nawet ten tylko delikatnie zalecany przez UE. Polscy urzędnicy są kwintesencją biurokracji i bezwzględności. Taka azjatycka dzicz na stanowiskach, pozbawiona uczuć wyższych, wyobraźni i logiki.

     Oni niszczą zwykłych, uczciwych, biednych ludzi, oni niszczą nasz rodzimy biznes (układ zamknięty), oni niszczą nasz kraj.

     No ale oficjalnie żyjemy w bogatym i bezpiecznym raju, chronieni niczym dzieci, a takie incydenty są rzadkością!

     Nie wydaje mi się…

      

443 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Wczoraj wprost po pracy miałem okazję odwiedzić niejaki Cytawa Festiwal. Jako że to niedaleko mojego zakładu, a i sobotę miałem roboczą, to po prostu nie wypadało nie wpaść! Występowało tam z dziesięć dobrze łojących, solidnych zespołów o metalowym rdzeniu. Najbardziej cokolwiek podobał mi się niejaki SETIN - laska na wokalu w metalowym otoczeniu, JUŻ niejako z marszu gwarantuje dobre, estetyczno/muzyczne doznania. Reszta zespołów też nie dała sobie w gitary dmuchać! Młodzi, ambitni i zdolni ludzie pokazali, że duch rocka w narodzie nie zaginął.

      I to wszystko za kompletną darmochę!

      Więc każdy lubiący jedynie słuszną muzę, powinien się natenczas stawić w pruszczańskim amfiteatrze – chociażby dla zrobienia sztucznego tłoku.

       Ale gdzie tam!

       Ludzi było, co czarny kot napłakał, mocne dźwięki niosły się w puste trybuny nieodebranym echem… Jakby mocny rock się miał ku końcowi?

       Nie podejrzewam. Podejrzewam lenistwo słuchaczy, których powinnością winno być stawianie się na takich DARMOWYCH imprezach, czy tego chcą, czy nie! Jako się rzekło – by robić chociaż sztuczny tłok, a przychylne władze takich miejscowości jak Pruszcz Gdański nie rezygnowały z popierania podobnych inicjatyw.

        Więc wypierdalać młodzieży droga z przed TeleVizorni i kompów ku swojej rockowej naturze! Marsz na koncerty! 

         Widzę was za tydzień w Tczewie – będę to dokumentował w aparacie. Nie lenić mi się! Zbierać dupska z kanap i marsz na dwór!

712 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       To końcówka z międzytoaletowego wierszyka, jak ulał pasująca do obecnej, cokolwiek śmiesznej mody. Polega toto na oblewaniu się lodowatą wodą w świetle jupiterów (cokolwiek jest ten jupiter?). Lubują się w tym artyści z zachodu, a i nasi polytycy, dziennikarze i elyty.

       Ot kolejna DURNA moda na charytatywność (?!) po noszeniu jakichś (uwielbiam to słowo!) gumowych opasek w różnorakich kolorach, mających na celu uzewnętrznienie poparcia dla wszelakich celów – zależnych od kolorów opaski. Niektóre barany nosiły tego szajsu po łokcie, we wszelkich kolorach tęczy. 

     Co i tak na nic nie pomogło, ale było się trendy tu i ówdzie, wśród podobnych baranów.

     Obecnie leją się tą wodą wszyscy, mający parcie na szkło (jak ja na porcelanę co ranka), ku uciesze samych siebie, ich klakierów i całej tej obecnej, ćwierćintelygenckiej elyty. Na ten przykład prezydent Sopotu zlany na swoim molo, oderwany od ziemii jak nadymany balon – owsik (wszyscy za nieswoją kasę), więcej nawet nie chce mi się ich wymieniać…

     Więc ja wam proponuję, nadymane, elytarne barany, by zamiast wylewać sobie na puste łby kubły lodowatej wody (co i tak nie pomaga na rozum – wbrew przysłowiu!), włożyli byście te swoje nabuzowane sodówą i pozbawione mózgu czaszki do sedesu, jebli je, jako się rzekło klapą i spuścili wodę.

      A wszystko to, by wspomóc leczenie pacjentów proktologicznych!

      Schorzenia związane z niedomaganiem jelit są o wiele częstsze, równie upierdliwe i wymagające wsparcia.

       Więc marsz do kibla młodzieży postępowa! Więc zanurzajcie łby w sedesach!

       Ku chwale srających inaczej!

       A co, oni gorsi?!

     

 

      PS        To taka odmiana łańcuszka świętego Antoniego: kto nie podejmie wyzwania (wyznaczonego przez poprzednika!), ten będzie miał 7 lat nieszczęść,  zostanie wykluczony z elyty, media go opuszczą?

      No żenada na znacznie wyższym poziomie…

587 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

       Ongiś zasady były proste: jeden władca najeżdżał drugiego, by zagarnąć jego ziemie. Ofiary zdarzały się NAPRAWDĘ rzadko – bo rycerz martwy nie mógł zapłacić okupu.

       Proste.

       Ruskie, znaczy ich ten nowoczesny Hitler o xywie: Srutin, wpadli na pomysł innej wersji podboju.

       Cokolwiek niehonorowej.

       Tylko kogo w polityce i wojnie obchodzi honor?

       Jedynie Polaków, którzy tym podejściem zjebali całe państwo na praktycznie 100 lat (17/09/1939 – tu polecam xiążkę RAZa "Jakie piękne samobójstwo" , która to szczegółowo wyjaśnia)!

       Za naszą wschodnio/południową granicą trwa REGULARNA wojna, na której ginie mnóstwo ludzi, a we wszystkim chodzi o to, by ruscy znowu nie znaleźli się przy nas.

       I wszystko (ABSOLUTNIE KURWA WSZYSTKO!!!) przestaje mieć znaczenie w tym momencie. Jacyś banderowcy i pogromcy wołyńskiej polonii (gdzie wtedy było to pierdolone AK?!). I gdzie wcześniej byli ci krytykanci znienagła Ukraińców przed tą wojną?

      Jakoś wcześniej ich nie dostrzegałem, a po agresji Hitlera Putina uaktywnili się wręcz imponująco!

      Srutin osiągnie swoje i połączy się lądem z Krymem (też niedawno zagarnietym), odczeka trochę… po czym sięgnie po resztę.

      Ukraina już jest niestety skończona. Od momentu wkroczenia na jej teren regularnych wojsk radz… rosyjskich, ich wojska są w ciągłej defensywie i rozsypce.

      A największym błędem Ukraińców było zrzeczenie się poradzieckiej broni atomowej, za gwarancję nienaruszalności granic.

     Kacapom nie można wierzyć w żadne obietnice, pakty i gwarancje!

    Dzicz trzeba exterminować, a nie wchodzić z nią w układy – potem tak to się kończy…

473 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.80.60.91