Miesięczne archiwum: Luty 2016

       Miniony właśnie weekend upłynął (medialnie oczywiście), pod dykdando dwóch wydarzeń:

       W hameryce rozdano Oscary.

       W Polsce odbyły się marsze niejakiego KODu, tym razem w obronie TW Bolka - zwanego dalej Lechem Niezłomnym, Herosem, Niszczycielem Komuny, itp.

       Więc zacznę od tego.

       Dotychczas nabijałem się z tak zwanych PiSiorków, wśród których większość stanowiły też tak zwane: moherowe berety. Starsi, stetryczeni, zamodleni i zawzięci sklerotycy i sklerotyczki, zapatrzone w ojca Tadzika, niczym ślepcy w słońce.

      Myślałem, że gorzej (i śmieszniej) być nie może.

      I kolejny raz nie doceniłem siły ludzkiej głupoty…

      Na marszach owego KODu ujrzałem ten sam sort starych ludzi, cokolwiek inaczej ubranych (lepiej wypasieni na UBeckich emeryturkach), lecz tak samo skretyniałych i wykończonych UBeckimi używkami, spożywanymi za sute profity wyszarpane Polsce.       

      Ogólnie kretyni, kontra kretyni, a wszystko w wieku 50+ .

      Dlatego nie miałbym ŻADNEGO wyrzutu sumienia w likwidacji CAŁEGO pokolenia początków PRLu! Oni są uszkodzeni jak jeden! I to właściwie w tym samym stylu – tylko w dwie różne strony. To skrzywdzone i skrzywione pokolenie naprawdę przeszkadza w rozwoju tego kraju! Ci starcy z KODu są o tyle gorsi, że bronią niejakiego TW Bolka, który to okazał się tak niehonorową mendą, że w życiu nie przyzna się do czegoś oczywistego i udowodnionego ponad wszelką wątpliwość, jak ongiś jaruzel do prośby o pomoc w "zaprzyjaźnionym" ZSRR.

     A że twierdzą, iż nie należy ruszać Bolka, bo jest symbolem?

     Pierdolę takie symbole!

     Niech go sobie wtedy ustawią na postumencie i wysmarują brązem…

     Brązem z gówna.

     Nie chcę, żeby takie obłudne coś było twarzą Polski!

     Znajdziemy sobie inne symbole.

     Zresztą opinia tych na zachodzie, tak ważna dla tych naszych brudnych elyt, jest dla mnie kompletnie nieistotna!

     Niech twierdzą co chcą – byle szanowali.

     A na Bolkach szacunku się nie dorobimy.

     A mogłeś Panie Lech Walesa Airport siedzieć cicho i dożywać dni swoich na emeryturce prezydenckiej. Ale nie! Ujrzał Boluś KOD i wkręcił się weń jak w strajki w stoczni, niczym Lenin w trwającą już rewolucję.

    I jak ów Lenin spieprzył wszystko dokumentnie…

    A teraz zbiera owoce swego chamstwa i pychy.

     Rozpisałem się na temat, więc o Oscarach napiszę jutro.

497 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Dresiaki, oprócz dość dziwnej i epidemicznej wręcz wśród ich środowiska antypatii do policji (te słynne JP), mają jeszcze jakieś dziwne uczulenie na żurów. Sam kiedyś byłem świadkiem, jak dres na Oruni (też zacna dzielnica), opierdzielał takiego biednego żurka, siedzącego spokojnie na  ławce za to… że był żurem!

       Wyjaśnienie jest dość proste. Dresy, podświadomie, czy świadomie, w pierwszym, czy drugim pokoleniu, nienawidzą chlejusów, bo to ich przodkowie. Te dresdzieciaki na ogół są potomkami zapuszczonych patoli i ulicznymi kundlami z pianą wściekłości na ogolonych mordach.

       Więc wymyślili sobie najtańsze umundurowanie – zwane dalej dresem ; patrząc na swych wycieńczonych chlaniem przodków, postawili na siłkę i koksy, a zamiast po prostu chlać, zaczęli tyrać ponad normę stymulanty, pod postacią przeróżnych proszków i kryształków.

       Tak naładowani chemią wszelaką, zaczęli się łączyć w stada i zwalczać WSZSYTSKO, co nie pasuje im pod ów schemat napakowanego, łysego idioty, odzianego w jakieś firmowe szmaty.  

       Tu się jeszcze uaktywniła komuna mentalna. 45 lat systemu, który kosił każdą extrawagancję do poziomu ziemii, niespodziewanie zostawił ślad w najnowszych pokoleniach, które każde odstępstwo od (ICH) normy postanowił zwalczać… właśnie – dlaczego?

       Oni tego nie wyjaśnią – są za durni. 

       Ich świat jest prosty: ideałem jest łysy, napakowany, nawtyrany, odziany w dresik, umieszczony w BMW, agresywny młotek, z plastikową małpką u boku (chociaż większość z nich to kryptogeje).

      Co nie pasuje do tego schematu, staje się od razu wrogie i wstrętne. 

      Więc tak naprawdę, to są tylko przemalowane żury, bardziej ruchliwe ze względu na inny zestaw pobieranych używek.

290 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Dres, w przeciwieństwie do utartych schematów, dotyczących człowieka myślącego, zaczyna się od powłoki…
I w zasadzie na tej powłoce (na ogół) się kończy.
Powłoka wierzchnia, a zwłaszcza dolna – o ile nie jest totalnie obciachowym ortalionem – jest skonstruowana z czegoś giętkiego i luźnego, na kształt bawełny z dodatkami. Oni uwielbiają luz poniżej pasa, bo to im pomaga w ruchach kończyn dolnych (jeden z nich osobiście mi to powiedział).
Ja poniżej pasa wolę sztywność, a wyjście w takim badziewiu na ulice, byłoby dla mnie równie obciachowe, co popylanie w godzinach szczytu po chodnikach miast, w samych kalesonach, piżamie, lub ostatecznie z gołą dupą i kutasem w ręku.
Tak po prostu nie wypada.
Jak to ktoś słusznie zauważył: na zachodzie koleś w dresie, na ulicy, albo wraca z siłowni, albo uprawia jakiś rodzaj biegania (też bezsensowne). W Polsce to strój narodowy sporej części społeczeństwa.
Pod tym odzieniem wierzchnim musi się znajdować wypełnione sterydami, cokolwiek jednak miękkie i puszyste ciało, z mikro centralą nią zarządzającą, umieszczoną na potężnym karku.
No sorry! Ale wśród idiotów wypełniających ten świat, dresy, a szczególnie karkówka w dresie, to elita idiotyzmu i głupoty!
Gdzieś tam w głębi dresa jest jeszcze wątroba zniszczona używkami gorzej, niż u alkoholika chlającego denaturat, wybujałe piersi po większej produkcji żeńskich estrogenów (tudzież typowa dla samic drażliwość, agresja i zapętlenie emocjonalne) i związany z nim mały, nielotny ptaszek, pod wielką (acz słabą) klatką.

335 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Zastanawiałem się nad swym spadkiem mocy opisującej.
Po prostu miałem za dużo litości i tolerancji.
Dzięki Bogu (temu prawdziwemu), wczoraj przekroczyłem te dwie bariery i po spotkaniu ze stadem dresokarków, rozpocznę ich dokładny opis i rozjebkę, bo siłownie i paszarnie koksowe, są zbyt pełne tych ćwierćludzi.
Następne są tłuściochy. Wbrew pozorom i ogólnym poglądom, to nieprzyjemne, wredne, egoistyczne i leniwe świnie (nie wieprzki – tłuściochy też posiedli coś najwredniejszego z kobiet, jako te dresokarki).
Trzeci będzie mój były stary, rocznik 46, o imieniu Janusz (naprawdę!), którego poglądy i styl życia doskonale oddają kretyństwo pokolenia PRL – jakieś niby zasady, niby poglądy, niby ogólnie coś.
I jak ja mogłem się tak rozleniwić?!

314 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

 

 

Bynajmniej nie chodzi o ludków z neta, anonimowo wyżywających się na forach wszelakich (chociaż ta nazwa słusznie się głąbom należy).
Chodzi o dresy.
I to nie same dresy dresowe – bo wśród tych znalazłem paru zacnych okazów, którzy ów dres nosili, bo taką mieli fantazję, ale łeb mieli na miejscu i ogarniali rzeczywistość na poziomie przynajmniej filozoficznym.
Za co szacun – mało takich jest, ale robią wrażenie.
Chodzi o karkówkę.
Jak dres zwyczajny zaczyna popylać na siłkę, tyrać koksy (znaczy odżywki – dla niewtajemniczonych) i nadużywać fety, czy kryształków…
No sorry: wychodzi z tego pedryl!
Dziś widziałem jak cała loża takich napompowanych łysoli tańczyła wtulona w siebie!
Oni nie mają dziewczyn!
Zwyczajne dziewczyny się ich boją, a niezwyczajne wstydzą.
Zauważyliście?
To banda małp zapatrzona TYLKO I WYŁĄCZNIE w siebie.
WSZYSCY mają wyglądać tak jak oni, słuchać tego co oni i wyznawać te same "wartości" co oni.
Bo inaczej pójdzie dyskwalifikacja do stopnia (z ich punktu widzenia) żuli, trolli, odpadków miejsko/wiejskich.
Tacy przyjeby rządzą dzielnicami, barami, szkołami.
Nawtyrani, napakowani, ogoleni, narapowani.
Oni są, niczym SB za komuny.
Wtedy nie mogłeś mieć innych poglądów, teraz nie możesz mieć innego wyglądu.
Kacapy zwą to urawniłowką.
Pierdolone, rozrośnięte, łyse ameby w kalesonach z trzema paskami.
Z moich obserwacji wynika, że jednak przynajmniej 2/3 populacji nadaje się natychmiastowo do likwidacji!
Starzy za niewolnicze myślenie.
Dresy za frajerstwo (frajerem jest każdy, co nie jest w stanie stanąć twarzą w twarz do przeciwnika, tylko porusza się stadami).
No i ci "normalni". Ci co mają kredyty we frankach, biorą WSZYSTKIE nadgodziny i pasą swe małe córunie na przyszłe, feministyczne xiężniczki.

PS Zostało udowodnione naukowo, że faceci z większym potencjałem testosteronu płodzą mężczyzn.
Zauważcie, że dresy karkowe mają zazwyczaj córeczki (swe kochane ponad miarę).
Bo to pedały są! Agresywne i bezmyślne jak baby!
Nie ma większego pedała nad napakowanego dresa!
A najlepsze jest to, że im nie staje ;)

364 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Poprzednie pół wieku, w poprzednim millenium, było dość jasne w kwestii muzycznej: ktoś z wytwórni musiał muzyka wychwycić, jak okazywał się dobry (tudzież cały zespół), to wytwórnia ryła płyty i zespoły żyły z ich dystrybucji, wspomaganej nadawaniem radiowym (a później televizyjnym – kto pamięta dziś, że MTV nadawało muzykę i klipy?!).
Tak to sobie trwało mniej więcej do końca poprzedniego tysiąclecia, kiedy to władzę przejął internet.
Sprzedaż płyt radykalnie zmalała (można ściągnąć), a głównym źródłem dochodów muzyków, zaawansowanych w szołbiznesie i tych początkujących, stały się koncerty.
Co bynajmniej nie wyszło na złe muzyce. Dziś kto nie gra na żywo, ten w zasadzie nie istnieje.
Ale powstał ostry dość konflikt pomiędzy tymi, co owe płyty ściągają (nazwano ich piratami) i tymi co chcą za nie żyć (nazwano ich cwaniakami). Po jednej i drugiej stronie są rozwiązania, ale i po obu tych stronach jest zbyt wielu radykałów, a prawda chyba leży, tradycyjnie po środku.
Otóż ci znienawidzeni przez muzyków (zwłaszcza tego niskiego sortu), piraci, są NAJCZĘŚCIEJ kupującą płyty grupą społeczną!
Po prostu sprawdzają nausznie, co kupują.
Zrozumiało to parę zespołów, które nie mają oporów przed wstawianiem CAŁYCH płyt w neta – ZA DARMO!
Pierwszym zespołem, który tak uczynił ongiś (i zrozumiał nowy rynek), był Radiohead, który wrzucił swój album do sieci z zaznaczeniem: co łaska…
…i tym samym zarobił na nim parokrotnie więcej, niż na pozostałych albumach!
Słynny, Latający Cyrk Monty Pythona, uczynił to samo, wrzucając do sieci swoje skecze… i zanotował przychód powyżej 1000% (!!!).
Bo ludzie są ludźmi. Sprawa jest prosta. Gdy mogą coś dostać bez ruszania dupska do sklepu muzycznego (częstokroć bardzo oddalonego od ich gniazda), to to biorą!
Ale gdy im się to spodoba, to przy pierwszej, nadarzającej się okazji, kupią tą staromodną płytę (winyla, czy CD).
Bo tacy są kurwa ludzie!
Zrozum to jebany Hołdysie, fryzjerze i inni radykałowie broniący ongiś ACTA, którzy potknęli się na progu tysiąclecia, nie zauważając, że nastały inne czasy!

327 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Tak się złożyło, że w tym novym rocku, praktycznie co niedzielę powracam koleją do domu, po jakiejś kolejnej imprezie, z kolejnego (odległego zazwyczaj) miejsca. Ogólnie rzadko korzystam ze środków komunikacji publicznej, ale wystąpiła taka kumulacja i się utrzymuje – co zrobić!
Otóż tak poruszając się ową radosną koleją polską, pomiędzy większymi miastami typu: Olsztyn, Trójmiasto, Warszafka, nawet Elbląg – jeden choooj (istotne jest istnienie w takiej miejscowości uczelni wyższej, jakiejkolwiek, nawet w pełni śmiesznej i amatorskiej), łatwo w owe niedzielne wieczory zauważyć rzecz charakterystyczną:
Otóż to owe słoiki młodziutkie, zmierzające stadami z chałup swych przaśnych ku uczelniom wysokim, internatom, akademikom, czy stancjom dla najbogatszych z nich.
Oni gromadnie – aż miejsca w owych dalekobieżnych pociągach brak – wymuskani ponad miarę, poważni, skupieni nad swymi laptopami, zeszytami i rozmowami egzaltowanymi, po tradycyjnych odwiedzinach u rodzicieli ciężko orających na tą ich karierkę w zapyziałych, prowincjonalnych poletkach (tudzież zasileni przez nich w kasiorę i te słynne słoiki z zapasami), pędzą ku wielkiej zazwyczaj aglomeracji, udawać tam przyszłą miastową elytę, tyrającą w przyszłości (taki zamiar ambitny) na rzecz korporacji obcych, drenujących ten kraj ponad miarę, tudzież na układ zamknięty śmiejący im się w ryjki gogusiowate.
Dla nich nie liczy się kierunek studiów, oni nie chcą posiąść wiedzy, oni i one (te lachociągi z erosmusa) jadą plan swój wykonać zdobycia papierka i wpadnięcia w tryby korpomaszyny, kredytów na chatki poza miastem (zawsze wracają do swoich bagiennych korzeni!), jadą w jednym tylko celu: wyrwania się z rodzinnej obory, by udawać potem wielkiego mieszczucha (jako się rzekło, zazwyczaj zamieszkałego później poza tym upragnionym miastem).
Ja ich tolerowałem, ale widok tej inwazji wieprzków i krów wiejskich, okupujących co niedzielę pociągi domiejskie, zaczyna nawet i mnie irytować!
Lemingi polne, gardzące swoimi korzeniami (które przy pomocy zatyranych ponad siły rodziców – rolników, umożliwiły im ten awans), chamy prowincjonalne o młodzieńczych mordach, dziwki i kurwy studenckie, których opanował jeden, totalny obłęd:
Wyrwać się…

Durne cielęta zmierzające na rzeź….

286 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
021620
Dzisiaj : 1
Wczoraj : 4
W tym miesiącu : 126
Obecnie online : 1
Twoje IP: 54.162.218.214