Miesięczne archiwum: Sierpień 2016

     Pominę wszystkie monoteistyczne religie i skupię się na chrześcijańtwie, które to uważam za jedyne i właściwe. 

     Otóż jest taki myk, który dopuszcza do powtórnego ożenku wdowy i wdowców.

     Znaczy stary stary pozostaje tam gdzieś, a nowy stary przejmuje jego obowiązki w tym łez padole.

     Jest wporzo w świecie materialnym, albowiem fizyczne ciało domaga się dopełnienia, czas leczy rany, a i samotne życie komuś ze związku nie pasuje, podobnie jak ktoś posiadający samochód, czy własny biznes, już zawsze będzie owy posiadał – bez względu na okoliczności!

     No ale jako człek wierzący, zastanawiam się, co będzie w owym paradajsie, po spotkaniu, na przykład – dwóch mężów i jednej żony?

     I jeszcze żeby to były porządne chłopy, miłujące swoją wybrankę?

     Jakoś to trzeba podzielić będzie (pokojowo – bo to porządne chłopy!).

     Czyli co: co tydzień z innym, według głosowania, czy jak?!

     A męskie libido, honor, poczucie własności… chociaż to w zaświatach może zostać sprowadzone do nieistotnej i uleczonej przypadłości.

     Więc raj może się w takich okolicznościach wydawać jakąś mocno konserwatywną, acz hippisowską komuną?

     Inaczej sobie nie wyobrażam.

     Ale to by pasowało do widoku raju: zero chamstwa, nieuzasadnionej agresji – a wszystko bez przymusu.

373 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Podniszczeni tatusie, z puszeczkami w wózkach

Młode plastiki o zrypanych gustach

Buziaczki, papatki, córy swej matki

Notoryczni bezrobotni

W tanich szmatdresach

Bojowi do czasu

Aż załapią stresa

Przemądrzali emeryci

Fachowcy od mediów

Cwane dupki w wieśwagenach:

To jest polska makarena!

Jestem aminokwasem

Co martwi mnie czasem

Bywam ludziem przednim

Przedludziem nawet

Czasem się podludziwam

By ludziom się dziwić

Patrzę i podziwiam

Nieprzemyślane czyny

Tej zmęczonej czasem 

Przetrąconej krainy

To polska makarena!

Tutaj każdy tańczy

Co rusz jest orkiestra

Wodzirej samozwańczy

Bądź służną papużką 

I wywijaj nóżką…

 

 

251 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

 

     Praktycznie od półwiecza, każda dekada ma swoją muzykę wyznaczającą bunt wobec otaczającego świata i niejednokrotnie mającą kluczowy wpływ na historię. Więc:

  1. Zaczęło się toto w latach 60 niejakimi hippisami. Podpierając się swoją zaangażowaną, acz równocześnie mdłą i denną muzą, odmienili jednak świat i można to nawet nazwać rewolucją (sexualną – ale zawsze!). Ciekawy jest jednakże późniejszy los owych młodych buntowników – bo jakże podobny do obłudy ostatnich na tej liście hip-hopowców. Otóż po wyrośnięciu i pokończeniu szkół, praktycznie całe to zbuntowane pokolenie zamieniło się w potulnych, opakowanych w garniaki japiszonów, twierdzących że dorośli i teraz czas robić globalne MFW, zamiast jakichś tęczowych zadym.
  2. Potem były punki (70/80). Ich bunt był dobry, bo praktycznie nieokreślony i nieokiełznany, jak ataki obecnych terrorystów islamskich. Można było od nich dostać w najmniej spodziewane miejsce. Nokautowali system – waląc go w jądra. Co jeszcze fajniejsze: w przeciwieństwie do hippisów, którzy albo się zaćpali, albo przeoblekli w garniaki, punkowcy zostali sobą do końca i jeśli nawet wprasowali się w tryby jakichś korporacji, to rzucają się w oczy swoją dozgonną odmiennością.
  3. Lata 90 to czas metali (nie, nie grungu - to tylko przelotne coś). To mocno zaangażowana, fanatyczna, nierefolmowalna i ograniczona jednocześnie intelektualnie grupa, która przez swą zatwardziałość równie szybko zanikła…
  4. …bo została zwalczona właśnie przez dresiarzy/hip-hopowców. Powiem szczerze, że już po końcu dekady miałem nadzieję, że owa moda, wsparta "muzą" padła na ryj i trzeba czekać na co innego, ale nie. Hop-hip wciąż trzyma się mocno.

          Co to owóż jest?

          Na pewno nie muzyka, bo ponad 90% prymitywów tworzących bity pod bełkot rapera, zwyczajnie nie ma pojęcia o muzie, słuchu, wyczucia rytmu, talentu i innych składowych niezbędnych do tworzenia tej pięknej sztuki. Mają tylko kompy z odpowiednimi programami i czasami klawisze, w które walą losowo i namiętnie, aż się coś nie ułoży.

         Ale oczywiście najważniejszy jest bełkoter, który z totalnym, emocjonalnym zaangażowaniem, godnym dojrzewającej gimnazjalistki, wyciska z siebie "buntownicze" texty, w których przodującym tematem jest: jarajmy trawę, jebmy policję i trzymajmy się zasad (?!).

        Z tego co się orientuję, te mondzioły w większości wciągają mefedron (bo tani i ogólnie dostępny).

         Z tym hasłem "JP na 100%" są wprost pocieszni, jak jakieś upośledzone downy! Bo gdy te "P" się za nich zabiera, to zwyczajnie robią w pieluchy, ewentualnie gdy wpadają w kłopoty, to sami drepczą pośpiesznie do owych "P" po pomoc. I są w tej akcji po prostu żałośni, jak zbuntowane, małe dziewczynki.

         Zasady? Pierwsza i podstawowa: gnębić słabszych i innych – WSZYSTKICH innych! Świat dresa ma się składać z samych dresów, a oprócz hop hipu nie ma lecieć nic innego – monotematyczność jak w Korei Północnej. Ale ci "wokaliści" mają powszechną tendencję do pouczania wpatrzonego w nich dresiarskiego plebsu, typu: "Zrób coś ze swoim życiem" , "Weź się za siebie", "Nigdy się nie sprzedawaj" , "Bądź wierny (swoim ideałom?)" , itp, itd. ...

       …po czym , jak ostatnie kurwy, gdy tylko się odkręci kureczek z kasą, wbijają się w garniaki, luxusowe fury, rozkręcają biznesy (najczęściej odzieżowe) i baaardzo szybko zapominają skąd przyszli!

      Podsumowując: rozwrzeszczani jak baby, rozemocjonowani jak przedszkolaczki, "mocni" w stadzie jak samice, fałszywi jak ostatnie kurwy.

      Ktoś, kto ma tyle żeńskich cech, musi być przynajmniej kryptogejem (A! Nad wyraz starannie te drescioty dbają o swój wizerunek zewnętrzny – jak baby!)

272 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Kto rano wstaje.. ten się nie wysypia.

      Oszczędzaniem i pracą… ludzie się wykańczają.

      Kto ciężko pracuje… ten szybko umiera.

      Kto zdrowo żyje… ten smutno żyje.

      Ucz się ucz… a i tak skończysz smażąc frytki.

      Od ciężkiej pracy można dostać jeno garba (i paść koło pięćdziesiątki na zawał, czy inny udar) . Wstając skoro świt, tracimy bezcenną rzecz – jaką jest sen. Uprawiając sporty, zużywamy tylko organizm, a im bardziej wyczynowo je uprawiamy, tym szybciej organizm się niszczy – niczym służbowy samochód handlowca. Nie warto. Spokojni starcy żyją dłużej i lepiej. 

      Od maleńkości, po polskości, z pradawnym, sanacyjnym zwyczajem, wprasowuje się nam bzdury odwrotnie proporcjonalnie do wyżej wymienionych.

      Że mamy się zrywać o poranku, zapindalać, oszczędzać, męczyć się na siłowniach, fitnessach, czy innych sprintach (z kijkami, czy bez), po to, żeby…

      No właśnie?

      Po co?

      Każdy z nas, świadomie, czy podświadomie, chce zaznać trochę szaleństwa, a całą resztę życia spędzić w błogim lenistwie.

     Bo to lenistwo i szaleństwo jest naszym naturalnym stanem, wszczepionym w umysł ludzki przez Boga, lub naturę (do wyboru).

     Pozostałość – choć pożyteczna, bo popycha do przodu cywilizację – jest zaprzeczeniem człowieczeństwa.

     Dlategoż ci z wielkich miast i korporacji, tak radośnie i emocjonalnie reagują na kontakt z dziką przyrodą i spokojem odludzi.

     Bo wracają do korzeni.

     Z drugiej strony, gdyby trzymać się korzeni, nie byłoby rozwoju.

     Więc jak żyć?

     Nie przesadzając!

     Ani w jedną, ani w drugą stronę…

262 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

       Plebsu jest tak z 50 % (w zależności od szerokości geograficznej – w miejscach dalekich i bezludnych bywa więcej). Plebs jest wynikiem niedoczytania, niedouczenia i… strachu! Strachu przed odtrąceniem przez otaczający, przeważający w swej masie plebs.

      Plebs słucha prostej muzy – na przykład disco polo, i nawet ma czelność porównywać ją z country! To tak jak porównywać gówno z budyniem. Budyń może nie jest najsmakowitszy, ale jednak wolę GO.

      Plebs nie czyta – plebs ogląda (najczęściej prymitywne TV).

      Plebs się "zna" i nie dopuszcza do głosu krytyki.

      Ale najgorsze: 

      Nasz, polski plebs się nie buntuje, nie organizuje, on od ćwierćwiecza daje się po cichu dymać, bo do pustego łba intelektualnego plebsu nie dociera prosty przekaz: w masie siła!

      On woli kupę od budyniu…

      Plebs "zna" się na polityce – choć polityka wprost szcza ze śmiechu, widząc jak ów plebs jest przez nią dymany!

      Plebs "zna" się na ekonomii, co polega na tym, że zapierdziela za grosze, wisząc na kredytach, niczym samobójca (ewentualnie spieprza za granicę, robiąc za parobków).

     Najgorzej, gdy w ten plebs zostaje się wprasowanym, niejako nie ze swojego wyboru i z zaciśniętymi zębami trzeba go tolerować (bo dyskusja mija się z jakimkolwiek celem). Jeszcze gorzej, gdy owa plebsowatość jest promowana przez establiszment* i kupowana przez ogół jak normalność (chociaż są miejsca, gdzie na przykład można wypromować coś normalnego – jak owe country, nie dając miejsca na inne badziewie!).

     No wtedy prędzej, czy później coś musi w człowieku pęknąć, bo w końcu zdasz sobię sprawę, że otaczają cię nie ci ludzie, co trzeba!

     A! Plebs intelektualny nie jest powiązany ze stopniem wykształcenia, miejscem pracy, czy statusem społecznym!

     Broń Boże!

     To stan umysłu – a raczej jego braku.

     Koleś zaiwaniający na roli, niejednokrotnie jest mądrzejszy od profesora (lub profesorki). Nie licząc już stad "magistrów" robiących burgery w paszarniach i klnących na swój los.

     Plebs kąsa odszczepieńców, plebs daje się zarzynać przez panów, plebs się nie zmienia, bo już tak został uformowany…

 

 

 

 

* Wiem – inaczej to się pisze, ale wolę tą wersję :)

322 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

         Tak się składa, że zakupy często robię w osiedlowej biedrze, a to z powodu tego, że w sumie najbliższy jest to mi sklep (wystarczy przejść przez ulicę). A jako że jest dziesiąty – czas wypłat, to zaroiło się w owej marketce od klientów.

         Znaczy jest jakaś kryptobida, skoro w czas wypłaty robi się tłoczno w marketach i pod bankomatami?

        Ale nie o tym.

        Bezcenna przed chwilą obserwacja dotyczyła chłopka jakiegoś i jego partnerki, którzy wałęsali się między półkami. Mianowicie owa babka o dość wrednej mordzie, wydała mu komendę niczym psu: "Zostań!!! Idę coś tam poszukać!".

       I chłopek posłusznie stanął, z koszyczkiem w ręku, czekając na swoją panią.

       Nie zawył, nie zaszczekał…

       Gdyby mu nakazała: "Siad!", to by usiadł posłusznie.

       Czyli zwykła pizda – nie chłop.

       Otóż przynajmniej 3/4 kobiet prze przez życie według naturalnego scenariusza, układając sobie świat podłóg swoich nędznych umysłów, co tylko i wyłącznie powoduje kłopoty, a zyski są nieadekwatne do strat.

        Zostało to nawet naukowo wyartykułowane, z precyzją matematyczną, brakuje tylko odpowiedniego wzoru! Wystarczy ino kliknąć.

        Jestem mizoginem, acz nie z urodzenia, a z doświadczenia. Doświadczenie owe przekonało mnie, że facet to facet, twór prymitywny, którego celem jest wydymać co się da, a jak się zabuja to już na amen! Choć sporo tych zabujanych ma dość dziwne gusta i tępota, brzydota, ni tusza ich "miłości", nie przeszkadza im w akcji, a czasami (a nawet często!) jest plusem. Uznaje to za kolejne, nienazwane jeszcze zboczenie (zboczenia to czysto męska przypadłość), bo koleś który uznaje TYLKO tłuste, głupie, lub inaczej uszkodzone baby (na przykład inwalidki), to stuprocentowy zbok!

       Co potwierdza staropolskie powiedzenie, że każda potwora znajdzie swego amatora.

       Przy okazji: najbardziej rozpierdalają mnie pary, w których on ma dwa metry, a ona jeden. Teoretycznie taka partnerka nadaje się do ssania pały i postawienia jej w tym czasie kufla na głowie. No ale głupota maxymalna jest nawet dla mnie nie do ogarnięcia!

       Odwrotnie jest u babeczek. Tam praktycznie w 9 przypadkach na 10, motorem jest wyrachowanie (co jest zacnie opisane w wyższym artykule). 

       Babki ciągle kombinują, nie angażując się emocjonalnie, a bardzo łatwo oszukując otoczenie. Paradoxem jest, że praktycznie jedna w jedną zasłaniają się romantycznością, właściwie jej nie posiadając w stopniu nawet podstawowym! Bo właściwie tylko faceci potrafią z zabujania totalnego popełnić najgorsze głupstwo!

      Jeśli kobieta czyni głupstwo, to po głębokiej analizie przez swój płytki umysł – co głupstwo od razu wyklucza niejako z definicji.

      Tylko facetów stać na pełne wariactwo z powodu emocji.

      Kobiety na ogół emocje tylko pozorują, z tak aktorską fachowością, że powinna zostać ustanowiona nowa kategoria Oscara za tak dobrą grę!

      To opowieść o tym, jak nadmiar uczucia może zwichrować psychikę i zniszczyć życie rodziny i otoczenia takich wariatów i pozorantów.

     Ale jest metoda na te fałszywe suki, którą to my, faceci, także dostaliśmy od natury, acz zbyt rzadko jej używamy.

     To kompletny chłód emocjonalny, obserwacja, głęboka i inteligentna analiza sytuacji, oraz celna strategia okiełznania owego cipiastego potwora, którego to właśnie cipka jest jednym z celów naszego życia (ach ta niepokonana natura, zwana dawniej grzechem pierworodnym!).

246 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Do badań statystycznych przeważnie używa się ponad 1000 ludków, z których podobno mozna wykroić jakiś prawdopodobny obraz ogółu (o ile ankieter, ankieterowani i zarządcy ankietersów nie lecą w kulki).

     Ja tam wolę bezpośrednie obserwacje i własny, subiektywny, acz prawdziwy obraz sytuacji. Obecnie posiadam taki niemal na codzień, albowiem sukcesywnie obijam się w firmie zatrudniającej prawie 4000 ludzi wszelakiego autoramentu, więc:

  • Są odpowiadające mitowi blondynki o IQ żaby – takie chodzące nieszczęścia…
  • Przerośnięte kaszaloty – dzieciate, mężate i udające dojrzałe kobiety, a w bezpośrednich odsłuchach wychodzące na zatrzymaną w rozwoju gimbazę (tyle nieistotnych plotek i niepotrzebnego zainteresowania nie swoim życiem).
  • Geje i lesbijki, ukryci lub nie, w stopniu śladowym – jak to w społeczeństwie.
  • Innej maści zboczeńcy – na przykład maniakalni wielbiciele motoryzacji.
  • Drobni dilerzy w liczbie przynajmniej pół setki.
  • Tudzież narkomani pomnożeni przynajmniej czterokrotnie.
  • Drobne cwaniaczki i złodziejaszki, na przykład dorabiający sobie po godzinach w sklepach odzieżowych w okolicznej galerii (kociewskiej).
  • Nawet rdzenni zagraminiczniaki (Holendrzy i Austriacy na przykład).
  • Lenie, nieroby i pozoranci – acz ci ku swemu zdziwieniu szybko odchodzą.
  • Ambitne, acz durne skurwysyny i kurwy, które równie niespodziewanie tym postępowaniem robią godną siebie "karierę" - złoty materiał na kadrę zarządzającą średniego szczebla (TYLKO do majstra), bez możliwości dalszego awansu, z czego nie zdają sobie sprawy, bo kierownictwo potrzebuje durniów TYLKO do dyscyplinowania pracowników – jak kapo w KL. Wyżej już są potrzebni mądrzejsi.
  • Głuptaki niezdolne ogarnąć najprostszych spraw (typu powiadomenie firmy o swojej nieobecności), dzięki którym mogliby się migać przez wieczność w takim kombinacie – a tak odlatują ku swemu zdziwieniu i śmiechowi na sali.
  • Wariaci i psychopaci (to moja podgrupa;)
  • Liczna ilość szarej masy – takie robaczki bez istotnego znaczenia dla ludzkości – jak w ogóle.
  • No i wbrew pozorom można z tej kolorowej masy wyłuskać całkiem sporo (acz nie za dużo) ludków inteligentnych, a nawet jest szansa spotkać kogoś mądrego!

251 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.80.60.91