Miesięczne archiwum: Marzec 2017

        Nauczyciele postanowili sobie postrajkować, teoretycznie w związku z likwidacją gimnazjów. Praktycznie wiadomo, że to przeciw aktualnie rządzącej partii. Najśmieszniejsze, że gdy przechodzono na system gimnazjalny, to także protestowali z wielką mocą!

        Czyli że nic im nie pasuje ogólnie!

        Ta megalomańska, oderwana od zwykłego życia, rozpieszczona przez system (karta nauczyciela) kasta wyższa z paniką reaguje na wszelkie zmiany, trwając na swym zabetonowanym postumencie aż do upragnionej emerytury (wysokiej), na której też sobie nieźle dorabiają.

         No właśnie. Miałbym tą wywyższającą się kastę zasadniczo w tyle ciała (mimo, że to z MOICH podatków są utrzymywani!). Olewałbym nawet ich levackie w większości poglądy (mniejsza ich część jest z kolei skrajnie prawicowa – czyli, po polsku, są fanatykami niejakiego PiSu), gdyby nie owa Karta

         Ano ta karta sprawia, że są praktycznie nietykalni!

         A przynajmniej połowa tych pedagogicznych głąbów powinna być natychmiast odsunięta od dzieci, bo tylko czynią im krzywdę.

         Ale nie można.

         Więc pływają te odszczepione od społeczeństwa jednostki (zazwyczaj młode babska – bo to już prawie kompletnie sfeminizowany zawód) we własnym sosiku, z nudów potem zabierając się za politykę – czego efekty sami wciąż odczuwamy.

          Mają na przykład trzynastki (!!!). Normalni, normalnie pracujący ludzie, już po upadku PRL zapomnieli co to jest!

          Ale nie oni, nie górnicy…

          Górnicy niedawno mieli czelność protestować, bo obcięto im CZTERNASTKI (!!!!!!).

          Tu już granice absurdu zostały wyraźnie przekroczone!

          I oczywiście ci, którzy mają czuwać nad porządkiem i sprawiedliwością.

          Czyli immunitentni (a przez to KOMPLETNIE nietykalni) sędziowie.

          Sędzią nie można zostać, nie będąc tam wprowadzonym (kolejna kasta), co powoduje, że zostają nim na przykład 30, 40 letnie zdziwaczałe baby, deformując system – teoretycznie sprawiedliwości – w sposób wręcz wyuzdany!

          A człowiek zwykły, pokorny, musi na to wszystko zapierdalać w pocie czoła…

          I jeszcze obrywa cięgi, opluwany przez te systemowe wymoczki, gdy smie wyrażać prawdę i oburzenie…

 

 

   

          "Ze wszystkich zaś jarzm najcięższe jest to, które zakłada ci republika."

                                                                                            Niccolo Machiavelli

173 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Czemu prawdą się przegrywa?

Czemu mądrość trzeba skrywać?

Uczciwością nic nie zdziałasz

Wszystko musi być na zaraz!

Czemu złych się robi z dobrych?

A z najgłupszych czyni mądrych?

Czemu "fakty" są wybranych?

Wszystko czemu dla zabawy?

Jakby śmierć nie miała nadejść

Jakby się nie mogli nażreć!

Nie dość ciagle karuzeli

Co mózg z kroczem wraz wymieli

Czemu zazdrość, czemu zawiść?!

Czemu nikt nie chce naprawić?

Czemu wiecznie i uparcie

Na poważnie – nie na żarcie

Tłuszcza wkracza w grzęsawisko

Myśląc, że raj jest już blisko?

Czemu mili moi smutni

Bałamutni i obłudni

Zamiast z czasu płynąć falą

Dmiecie w złudzeń pusty balon?

 

115 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

        W Danii i Holandii, lata już nieliczne dzielą owe państwa od zaprzestania narodzin dzieci z zespołem Downa. 

        Tak zupełnie, do zera.

        Coś mi się ostatnio obiło o uszy (z radia), że Holandia jakoby osiągnęła już ten poziom i dzieci z Downem się nie notuje (badania prenatalne i następująca po nich aborcja).

         To faza pierwsza, na którą pozwala aktualnie występująca technika.

         Ale technika idzie do przodu i przewiduję następne fazy.

         Nieuchronnie wręcz!

         Więc drugim krokiem będzie pozbywanie się na starcie WSZYSTKICH płodów ze wszelkimi ułomnościami (nawet tymi drobnymi).

         Normalne i logiczne następstwo pierwszego etapu.

         No ale z czasem, jak już wszyscy będą się rodzić normalni (co za nuda!), naturalnie zacznie się współzawodnictwo potencjalnych rodzicieli, pod hasłem: "Chcę mieć lepszego!" (lub lepszą).

          Ludzkie to takie.

          Więc zacznie się wyciąganie mężczyzn powyżej dwóch metrów wzwyż i co najmniej metr w barach, a kobiet także w górę, z zabezpieczeniem antyotyłościowym (wszystko pójdzie w cycki). 

           To trzeci szczebel. I ostatni.

           Bo jak to zazwyczaj bywa, ludki proste i zazdrosne zaczną tak kombinować, że skończy się stadami coraz to większych mutantów… coraz to mniej odpornych na coraz to najmniej oczekiwane strzały z natury.

          I znowu mali będą górą.

          Bo natura wytrzebi wszystko, co nienaturalne – jak ongiś banany najlepszego sortu, lub tak zwyczajnie, po ludzku, gdy w XIV wieku dżuma skosiła połowę polulacji Europy, zostawiając przy życiu w opustoszałych wioskach i miasteczkach, najmniej oczekiwane do tego jednostki…

          Dziwnie nad wyraz omijając wtedy Polskę?

         A tak przy okazji, te downy to całkiem sympatyczne zwierzątka – w przeciwieństwie do takich na przykład zupełnie niekontaktowych autystów.

        A ci co pogardą obdarowywali tych "gorszych" , to tak historycznie rzecz biorąc kończyli zazwyczaj na gilotynie, albo na innym Sybirze…

 

        

       "Z natury widzimy tylko zewnętrzne pozory, obdarzeni łaską zwracamy się ku głębi. Natura często się myli, łaska zaś ufa Bogu i nie dozna zawodu."

                                               Tomas a Kempis

178 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

      Kraina nasza, oprócz tego, że jej mentalna granica przebiega wzdłuż Wisły, jest jeszcze dodatkowo oddzielona pionowo. Północ wyraźnie odcina się od południa. Chociażby ilością zaludnienia. Pędząc na północ (lub w drugą stronę), mijasz dzikie, lesisto/polne, niezamieszkałe tereny, które raczej nie dają nadziei na spotkanie jakiejś cywilizacji (a ona tam jest wbrew pozorom!).

       Podobnie granica muzyczna, której wyznacznikiem dla większości zespołów jest linia: Poznań, Bydgoszcz, Toruń, Warszawa, Lublin. Większość kapel (zwłaszcza tych pomniejszych), nie chce się zapuszczać dalej, bo to się zwyczajnie nie opyla – za daleko (tym z północy też jest o wiele za długo w drugą stronę). No co prawda ostatnio się to zmieniło, bo chociażby w Trójmieście przybyła jedna konkretna hala, równie konkretny stadion i przynajmniej ze 2, 3 konkretne kluby zaczęły ściągać równie konkretne zespoły.

      Co nie zmienia przynajmniej mojego przeświadczenia, że dogłębne życie muzyczne (i medialne) odbywa się na południu, w takim wąskim trójkąciku: Śląsk (zagłębie czarnej muzy), ten drugi Śląsk z Wrocławiem, Kraków i oczywiście stolyca.

      I faktem też jest, że wypuszczając się za każdym razem na południe, z cokolwiek tej dzikiej północy (Żuławy, Kaszuby i Kociewie), czy to wypasioną autostradą, czy to wybajerzonym ścigaczem szynowym, za każdym razem czuję się, jakbym mijał jakąś barierę odgradzającą moją swobodną zonę (wyposażoną dodatkowo w potężną dawkę jodu!), w strefę nazbyt zaludnioną, gdzie ludź depcze po ludziu, a tacy podróżnicy jak ja, są odbierani jak przybysze z dziczy.

 

 

 

           "W świecie ważne jest, aby nie zanadto nie wyglądać na to, czym się jest."

                         Andre Gide

151 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Mieszkam w przelotowym, niewielkim mieście, niedaleko autostrady A1 (widzę ją z okna!) i…

      W ciągu tygodnia, może raptem dwóch, dotarły do mnie wieści o przynajmniej pięciu ofiarach śmiertelnych motoryzacji w okolicy.

      Piesi, przewrócone tiry, pijani kierowcy, etc.

      Wygląda na to, że jakby Bóg chciał nas zlikwidować, to… tylko popatrzy, jak się zabijamy przy pomocy ogólnodostępnych urządzeń.

      Jak na przykład samochody wszelakich gabarytów.

      Jesteśmy tak prości, jak maszyny, które obsługujemy.

      I równie prosto możemy się pozbyć życia, jak one żywotności. 

      Wycinamy siebie, niczym drzewa po odpuście (ustawowym).

      Jesteśmy dzicy i niebezpieczni: dla siebie samych i innych ludziów.

      Dopóki grzejemy przeż życie, jak tymi furami, dopóty jesteśmy prymitywami.

172 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

         Po odespanej (trzeciej) nocce, długiej kąpieli, odpaliłem televizornię  na chwilę – akurat były jakieś wiadomości – i zobaczyłem jakąś kobitę z Podhala prowadzącą owce. Stado owiec dokładnie. Po asfaltowej ulicy. 

         Się okazało, że to pierwsza baba-baca w historii podtatrza.

         Jakby to miało jakieś znaczenie?

         Podhale to jakies podgórne zadupie, które liczbą ludności i obszarem, stanowi zaledwie jakiś promil na mapie Polski…

         No ale od kiedy pamiętam (a urodziłem się i dzieciństwo spedziłem w PRL), ten region był promowany ponad granice zdrowego rozsądku!

          Co nie zmieniło się do dzisiaj.

          Chociażby muzycznie. W czasach tak zwanego big bitu (to ta siara trwająca aż do punkowego odrodzenia pod koniec lat 70), ludność była katowana tymi podgórnymi zaśpiewami, jako to czymś folkowym…

          Jakby 99,9% reszty Polski nie istniało!

          Ten stan utrzymuje się wciąż, albowiem dla stolycy Podhale jest celem urlopowych pielgrzymek (narty kurwa, narty!!!) i miejscem zachwytu nad tym jakże odmiennym od słoikowa miejscem.

           Co mnie, człeka z północy, mieszkającego blisko ostatniej, nadmorskiej, słowiańskiej grupy ludności z własnym językiem, zwanej dalej Kaszubami, rozpieprza o podłogę wręcz!

           Ale ten postPeeReLowski stan zachwytu nad wybranymi rejonami całej Polski, nie zamierza opaść nawet na milimetr i wygląda na to, że jest odgórnie podkręcany przez właśnie owo słoikowo – znaczy warszafkę.

            No fakt, trzeba przyznać, że ci stolyczniacy zauważają jeszcze tereny bliskomorskie i mazurskie jeziora, ale głównie jako tereny do wypadów na wykręcone, krótkotrwałe, letnie imprezy.

             A te Zakopane jest dla nich jak Mekka! I ten kult, za pomocą swoich mediów, rozprzestrzeniają na całą krainę. A jako że robili to przez dziesiątki lat, to teraz trudno komukolwiek wytłumaczyć, że to tylko zwykłe wypizdowie, pełne sepleniących owcojebców, uzależnionych od halnego.

           Podobnie jak Śląsk.

           Za komuny była to ziemia święta, albowiem tam żyli ci ciężko pracujący wunglokopcy.

           Jakby nikt poza nimi nie pracował od Odry do Bugu i heeen po Hel!

          Czasy się zmieniły, ale te paromilionowe stado kopaczy pozostało, teraz z kolei traktowane przez polityków, jako kluczowa grupa wyborcza i tak samo przez nich rozpuszczane.

          Nadludzie normalnie! Tak im z tego odjebało, że tą swoją polsko/niemiecką gwarę zaczęli uznawać za język, a siebie samych za naród!!!!!

           I ta oscypkowo/ karbonowa grupka żyje sobie na wyrost, niczym jakaś pierdolona arystokracja, a reszta Polski jest skazana sama na siebie.

           No sprawiedliwość jak chuj!

  

 

           "Opinia publiczna to dziwka!"

                                                    Napoleon Bonaparte

182 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

        Jako że jest 8 marca – kobiet dzień: to takie socjalistyczne, nowoczesne, postrześcijańskie, a już tym bardziej postpogańskie "święto" (podobnie jak walęwtynki… walędrinki… no to 14 lutego!) ; to nie dość, że te nasze wyzwolone kobitki poczęły się domagać szczególnej czci i uwielbienia (w PRL okazywano je goździkami – sztuk raz i tandetnymi rajstopami, teraz zamieniono je na konkretne bukiety i bombonierki), to jeszcze doszły kwestie protestacyjne i żądania… no jak to po kobiecemu – wszystkiego właściwie.

        Powtarzam kolejny raz, że świat obecny jest antymęski, matrialchalny, a mężczyźni (głównie biali, o proweniencji heterosexualnej i chrześcijańskiej) zostali zepchnięci na kompletny margines i tamże są obrzucani gównem, bombardowani inwektywami i gnębieni za każdy, najmniejszy chociażby głos sprzeciwu!

        Jakby komuś zależało na pozbyciu się tej, kurczącej w skali świata grupy?

        Za to białe kobiety, spuszczone już od dawna ze wszelkich więzów i okowów, wręcz się prowokuje do łamania kolejnych barier… chociaż żadnych barier już nie ma (społecznych, czy ekonomicznych – one zarabiają tyle co mężczyźni wbrew pozorom)!

        I sobie hasają po tak dzikich polach i bagnach swobody, że już naprawdę ciężko ogarnąć, czego tam jeszcze szukają?

        Ano najogólniej, w tych wyuzdanych, sexualnych do bólu czasach, wykorzystuje się je do żądania jeszcze większej, utopijnej już wręcz "wolności".

         "Wolności" zeszmacenia swego ciała do ostatka (jakby nie było brzydkie, lub stare – najczęściej ku radości pozbawionych tym samym odpowiedzialności mężczyzn), "wolności" niszczenia w sobie życia – tego jeszcze bezbronnego i CAŁKIEM obcego od nich, "wolności" do wdeptywania poglądów innych ludzi głęboko w błoto. 

         Czyli czysty – tu takie wyświechtane słowo – faszyzm!

         

 

 

         " Najgroźniejsze jest zepsucie tajemne ; zepsucie, które się kryje, które udaje porządek, które przybiera kształt zasady, które kieruje się tam, dokąd na pozór nie zmierza."

                                                                            Montesquieu

196 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Mówię do kamienia

Lecz kamień się nie zmienia

Zimny, niełupliwy

Kamień prymitywny

Kamień jest bez serca

Kamienna jego nędza

Kamień tylko trwa.

Leży i przeszkadza

Bezzmiennie od stuleci

Cokolwiek nie przyleci

Jego nic nie zniszczy

Dla się jest on śliczny

On nad wyraz trwały

Omijają go przypały

Ten kamień wręcz węgielny!

Stały, niepodzielny

Niedoszły, nieruszalny

Nie mówi i nie słucha

Jest sobie tylko sam

I w sobie tylko trwa

Aż nie nadejdzie młotek

I zrobi się kłopotek

I łupnia wtedy da

Rozleci się na drobne

Co miało być do cna….

149 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.226.227.175