Miesięczne archiwum: Sierpień 2017

          Ludki zwyczajne (już prawie popełniłem: "normalne") dobierają się w pary. Tak to jakoś zostalo ongiś ustalone, chociaż pozostały na skrajach świata cywilizowanego wyjątki, gdzie na przykład żonę przejmuje się po bracie, jedna żona ma wielu mężów, mąż cztery żony (islam) i inne układanki.

               Czyli monogamia nie jest normą, czymś ustalonym i zakorzenionym.

              Ale nieustannie promowanym, pomimo odrzucenia korzeni chrześcijańskich, czyli teraz dla odmiany: love, serduszko, różowe pierdoły i na wieczność razem!

               Właśnie zdałem sobie sprawę, że tak uprawiana, nawożona i pielęgnowana ponad stan miłość… to statystycznie ściema! I w ogóle ściema!

                 Albowiem dobór w pary stadła nieświadomego odbywa się na bezdyskusyjnych zasadach (ewentualnie można dostać w ryło): "Znalazłem(am) swoją drugą połówkę i takiej drugiej nie ma na świecie!".

                 Tyle że świat liczy już nieco ponad 7 miliardów ludzi (7 000 000 000 dla ogarnięcia skali), a ci love szczęściarze znajdują swe brakujące części jakoś zazwyczaj tak dziwnie na miejscu?

                 Czyli coś się nie zgadza z tym romantycznym dobieraniem się na całe życie, bo coraz liczniejsze (acz wciąż procentowo mikroskopijne liczbowo) pary, które dobierają się z najdalszych stron świata, potwierdzają tą regułę na zasadzie wyjątku?

                   Bo żeby nie tam, to by się sparzyli tu. 

                    Więc co powoduje, że ludzie się łączą w pary i są przekonani (lub przekonują), że to niespotykane szczęście, rzut od losu i przeznaczenie?

                    Ano trzy czynniki zależne od objętości mózgownicy gospodarza:

  1. Jednostki najbardziej prymitywne sądzą, że kochają, ale są pod tym względem upośledzone jak małe dzieciaki. Już wielokrotnie udowadniałem, że miłości nie ma, a kto w nią wierzy ten kiep! Mała pożąda dużego, duży małej (szparki), burze hormonów, akcje, sytuacje i takie tam…
  2. Interes: piękne lgną do bogatych, plejboje wyrywają co leci i tak się urządzają na starość. Kiedyś się takie związki ustawiało, dziś to poszło na spontan, ale schemat pozostał ten sam: lepsi przyciągają się z lepszymi, gorsi zostają dla pasztetów. Tudzież przyzwyczajenie: znałam(em) dawno swe lof, to niech ten stan się utrzymuje. Okolica akceptuje, rodzina się nie burzy, więc niech tak zostanie.
  3. Znudzenie. Ludki żyjące samotnie i nie kwalifikujące się do dwóch powyższych grup, szukają drugiego takiego, by nie płakać w samotności. To o dziwo jest grupa najbardziej siebie wierna i spełniająca warunki doskonałego związku! 

                  No i skromna i niepozorna grupa na granicy błędu statystycznego, do której niestety należę i ja (a tak bym chciał być pospolity!).

                  Mi po prostu brakuje baby, która złapałaby mnie za jaja, a ja ją za mordę!

                  To tak trudno zrozumieć?!

                  I żadnych kurwa różów, tudzież pieprzenia o miłości, słodkości, kredytach, limitach, itp…

                  A zaufanie to limit podstawowy, którego szukam całe życie, a wymagania są wygórowane, bo nie ufam nawet sam sobie.

 

 

"Co wniosły kobiety do historii? Dzieci i intrygi!"

                                                                     Elias Canetti

70 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

  1.            Gdzieś tam na Mazurach zaczyna się festiwal muzyki weselnej (????!!!!!). To nie jakiś denny dowcip, a najprawdziwsza prawda! I jak znam życie, lud prosty i turystycznie wypoczywający, rzuci się na to cuś tłumnie i licznie (chyba powtarzam wyrazy z tego oszołomienia?). A coś takiego, jak "muzyka" weselna, to coś poprzeczkę niżej od disco polo… czyli gdzieś tak już poniżej dna. Gwoli (skąd ja te słowa biorę?!) przypomnienia, nurt disco polo (bo to na nazwę "muzyka" nie zasługuje) ma swe korzenie właśnie w kapelach weselnych, w które ongiś mafia pruszkowska i wołomińska zainwestowała, chcąc wyprać pieniądze… a te nieoczekiwanie zaczęły się mnożyć!

           Ciemny lud to kupił i gówno zakwitło.

       2.             Na tereny przedtygodniowej nawałnicy w Borach Tucholskich zaczęli masowo zajeżdżać swymi furami "turyści" chcący zobaczyć i uwiecznić to pobojowisko, powodując taki zamęt i wkurwienie usuwających szkody, że w końcu policja zablokowała dostęp do okolicy! 

       3.             Na krzyż na Giewoncie wdrapał się jakiś narąbany koleś – reszta miała już tyle promili, że nie podołali, mimo licznych prób…

                    I tu muszę się skupić na podhalu, podhalańczykach i trzodzie chlewnej ich odwiedzającej: nieodmiennie latem, od lat paru już przynajmniej, Zakopane i Tatry zamieniają się w jakieś kuriozum! Tłok nad Morskim Okiem jest taki, jak na koncertach owego przaśnego disco. Kolejki na owy Giewont i inne szczyty: jak po mięso w stanie wojennym. A tym buronom z całego kraju nie chce się przedreptać tych paru kilometrów pod górę i czekają w równie absurdalnej kolejce na "dorożkę" (ta za dutki zabiera po 30 osób jednym koniem!), by zdychająca szkapa zawiozła ich pod sam szczyt!!! 

                        I te szkapy zdychają masowo.

                        Ale ci sepleniący owcojebcy – zwani dalej góralami – się tym nie przejmują! Dutki lecą i jest fajnie!

                        Burak lgnie do buraka.

                        Szkoda że nie przeleci się tam jakieś z nagła halne, by zmieść tych ćwoków (przyjezdnych i miejscowych), jak owy las w powiecie chojnickim…

       4.              Jakiś bogatszy dziad w Międzyzdrojach, wjechał na miejską plażę luxusowym audi z lawetą, by zabrać swój skuter wodny. Wyciągał go jakże pasujący do sytuacji traktor.

                        Co jest najgorsze, ten tłum ćwoków wróci po urlopach i znowu zostanie naszymi sąsiadami, rodziną, współpracownikami, itp. Zostawią te badziewne megaokularki z kabaretonów i jak prawilni Janusze, Sebixy, Karyny, Dżessiki i Brajanki znów zaczną buraczyć w swojej okolicy…

                         Bo nikt ich nie wychował.

                         Bo to potomkowie pastuchów skrzywionych przez PRL.

                         A coś, co się śmie mienić elitą, która powinna być dla nich przykładem, to tylko zwykłe, zakomplexione kurwy ze słomą w butach, które za byle wyraz uznania (najlepiej z zagraminicy) gotowi są wyrzec się wszystkiego, a plebsu unikają jak ognia, bo wiedzą że ten ich rozpozna jako swojaków.

                          Więc jest jak jest…

 

            

54 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

         W ostatni piątek dość blisko mojej okolicy jebło, dupło, wydmuchało, prąd zerwało, poprzewracało,pozabijało… i teraz trwają w mediach jałowe dyskusje: jak można było do tego dopuścić?

         Otóż nie można było.

         Można było TO przewidzieć i są nawet od tego fachowcy (acz niezbyt słuchani – bo amatorzy). Można było odpędzić, ale nad takimi mieszalnikami pogody dopiero pracują największe imperia, a i to jest w fazie prób i to w dodatku na ogół ściśle tajnych. Można było szybciej i lepiej zadziałać po katastrofie, ale dotyczy to chyba tylko zbyt późno ściągniętego wojska i uruchomionych procedur katastroficznych, bo miejscowi i służby mundurowe – ze szczególnym uwzględnieniem strażaków – robili co mogli i dużo ponadto.

         Tyle było można.

         Swoją drogą, jak zwykle w momencie jakiegoś dramatu, ludek Polski (tu odmiana pomorska, z poszkodowanymi najmocniej Borowiakami) znowu okazał siłę i jedność ; a media tradycyjnie zawałkowują temat, wypełniając tak zwany jeszcze od PRLu sezon ogórkowy, a jak już wspomniałem ich dyskusje i reportaże to jeno mdłe pieprzenie nie wnoszące ABSOLUTNIE NIC  do sprawy.

         A co do pogody: kolejny raz powtarzam, że rządzi się ona swoimi prawami i cyklami (teraz to niby ocieplenie?), a dopisywanie do tego ludzi jest co najmniej zachowaniem mało skromnym! Wciąż jesteśmy za mali, za chudzi i za słabi by zagrozić całemu globowi. Ziemia sama stanowi dla siebie zagrożenie, ze szczególnym uwzględnieniem tego co na niej żyje.

         Chociaż ludzie potrafią podniszczyć swą siedzibę lokalnie i to czasem w stopniu dość mocnym i widowiskowym. Ale renowacja jakichkolwiek zniszczeń, to dla natury tylko kwestia czasu, a tego ma ona od groma – o wiele więcej niż ludzkość.

       Czyli my. Zwani po naukowemu: Homo Sapiens.

       Czyli dalej: część przyrody ożywionej – zwanej z dawna fauną.

       Ziemia nam została dana wraz z całym inwentarzem i… różnie jako ci królowie do tego podchodzimy. Jedni twierdzą, że można czynić z tym darem, co się żywnie podoba, inni z kolei, że… nic! Bo to przyroda jest najważniejsza, a my to tylko dodatek.

       Prawda, jak zwykle leży po środku.

       Ziemia jest jak dom, który został nam darowany, a o dom, jak każe doświadczenie, trzeba dbać. Trzeba łatać dach, a nie wyrywać belki z niego, by na środku salonu rozpalić ognisko. Same ściany też trzeba malować, należy myć, sprzątać, itp.

       Bo to w naszym interesie, bo miło jest mieszkać w przyjemnych warunkach.

        No chyba że zainterweniuje natura i nam go rozpieprzy…

43 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Jak zwykle zacznę od końca.

Więc dziś ogarnąłem pogrzeb mojego przyszywanego dziadka, którego sentencja jest moją prowadzącą. Powtarzał on zawsze, ku wściekłości licznych ciotek, bym się jednak nie żenił i słuszną drogą kroczę, unikając stałych związków.

I chwała mu za to, bo miał rację!

I cześć jego pamięci.

Przy okazji skupiłem się na kawałku cmentarza, na którym chowa się zakonnice.

Praktycznie wszystkie (a leży ich tam dużo i to po dwie w jednej kwaterze) dociągnęły do setki.

Konkluzja jest jedna.

Żadne medykamenty, żadna dieta i już broń Boże aktywny tryb życia nie zapewni ci długowieczności!

Potrzebny jest spokój i no stress.

Dowody na to leżą na cmentarzu w Oliwie.

A co do "ojca" (?!), który mnie spłodził chyba dla pokazu (znaczy on się chwalił, że ma syna).

Słuchaj stary:

Na ten tytuł trzeba sobie zasłużyć! Byle obsraniec, który mnie wyszczał takiej godności NIGDY nie dostąpi!

Ja się wbrew pozorom szanuję.

46 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Gdybym w ocenie sytuacji dookoła mnie (bliżej i dalej i to wersjach jak najbardziej osobistych, czy też ogólno narodowych i państwowych) ufał tylko przekazom medialnym… to większą szansę miałbym na szaleństwo, depresję i stan przedsamobójczy! Ewentualnie wpadłbym w zachwyt i extazę, gdybym chwytał wybrane informacje, które ostatnio z każdej ze stron już dawno straciły resztki obiektywizmu, w zamian zastąpionego totalną, subiektywną manipulacją emocjonalną.

Jak w brazylijskim serialu!

Media głównego nurtu - w większości lewicowe – łapią dowolny temat i robią z niego dramat (mniejszościowa "prawica" w tej manipulacji emocjami nie jest lepsza)!

Dziennikarska fachowość i ów pożądany w tym zawodzie obiektywizm jest w totalnym zaniku.

Mądrość, prawdę i logiczne wyciąganie wniosków zastąpiono grą na nerwach: od niskich rejestrów, czyli strachu i wkurzenia ; do wysokich, czyli transu i zachwytu nad byle pierdołą.

Czyli niepostrzeżenie zostaliśmy sprowadzeni do poziomu małomyślnych dzieciaków, których można przetresować odpowiednimi (?), prostackimi "argumentami".

Aż mnie szczęka rozbolała na przykład, gdy obecny patron medialny Jurka O., czyli TVN rozplywał się w zachwytach nad niedawno zakończonym Przystanku Wódstok. No baja normalnie! Wolność, miłość, radość, tolerancja… same superlatywy! Nie wspomnieli oczywiście nawet półgębkiem o tradycyjnej, corocznej prawie ćwierci tysiąca zgłoszonych przestępstw (w tym gwałt!). Tak drobna liczba ginie oczywiście w tłumie pół miliona rozbawionej trzody, ale to nie znaczy, że nie istnieje tam przestępczość. Nikt na samym przystanku, ani w mediach nie wspomni też o tych, którzy rokrocznie nie wracają już do domu z powodu zgonu. Takie przypadki oficjalnie nie istnieją (podobnie jak ofiary) – to mogłoby zaszkodzić wizerunkowi całej akcji.

No i to chamskie upolitycznienie tego z teorii apolitycznego, bo rockendrollowego festiwalu. Chodzi o regularnie przeprowadzaną agitację jakże podatnej na manipulację młodzieży, przez zapraszanych polityków, o dziwnie levackiej i prosystemowej opcji.

W tym roku gościem wykładającym kwestie tolerancji był złotousty pedryl ze Słupska. Karierowicz, gwiazdorek medialny, typowa obłudna politykierka, jak i jego poprzednicy (na przykład poprzedni prezydent RP – obecnego już nie zaproszono). Te występy i perfidna agitka są niezbyt obiektywne, bo już na przykład mojemu ulubionemu Kukizowi podziękowano i uznano go za persona non grata – nie spełniał ideologicznej normy. Żeby jeszcze chamówa była pełna, to po terenie miasteczka namiotowego szalała delegacja tak zwanej opozycji (PO), która poprzednio płoszyła plażowiczów nad polskim morzem.

I nikt ich stamtąd nie wypieprzył!

Podpieranie takich akcji rockendrollem, to zwykłe bluźnierstwo, a cała akcja powoli przerodziła się w coś na kształt zlotu komsomołu w dawnym ZSRR.

Rzygać się chce panie Owsiak…

 

63 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Ostatnimi czasy, zwłaszcza po wydaniu przez RAZa "Jakie Piękne Samobójstwo" i  Zychowicza "Obłęd 44" , porobiło się…

Znaczy apologeci Powstania Warszawskiego zarzucili krytykom… że to krytykują! Jak oni śmią w ogóle!

Sprawa jest prosta i określę ją w paru zdaniach (to będzie najkrótszy wpis): szanuję tą gówniażerię z wyższych sfer, która wówczas bez zastanowienia rzuciła się w bój beznadziejny.

No bohaterowie!

I za cholerę nie chciałbym z nimi dyskutować, bo po tej traumie są niedostępni dla mnie, jak moi starzy przewałkowani przez PRL!

Miałbym za to spore pole do dyskusji (a nawet do kłótni) z tymi, którzy ich na tą rzeź wysłali.

Tyle że oni niestety już nie żyją…

Ale jakbym ich dorwał w swoje łapska, to bym rozerwał!

To jako żywo przypomina obecne czasy, gdy banda sprzedajnych amatorów wysługuje się tłumem…

Na szczęście ten tłum nie ginie za ich chore idee w liczbie setek tysięcy – jak wtedy.

Ale w końcu pozbądźmy się tego wrzoda! Rządźmy się sami! Nie ważne co oni mają w nazwie: PiS, PO, Niezależna, czy inne gówno! Wtedy tacy jak oni doprowadzili do dramatu narodowego (to już nie tragedia). Po prawie 100 latach wciąż za to cierpimy! (?!)

A sytuacja się powtarza…

A ruskie jak zwykle zacieszają…

 

61 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.80.60.91