Miesięczne archiwum: Luty 2018

       Polacy to ogólnie naród gnuśny. Od zarania chyba, bo wzmianki o posiadaniu tej cechy pojawiają się już wieki temu. Też częściowo leniwi, ale tylko pod względem ideowym – bunty i rewolucje tak charakterystyczne dla zachodu, a nawet Rosji, tutaj skutecznie i bez problemu wygaszano. No ale leniwi pod wzgledem pracy już nie są, a wręcz przeciwnie! Przeciętny polski robotnik zapierdalać wręcz uwielbia (najwyższa średnia tygodniowego czasu pracy na przykład). Orkę polak przeciętny ma już niejako na stałe zainstalowaną w swojej postpańszczyźnianej krwi. Oczywiście jest też mała, ale głośna za to grupka nierobów, która to jest i gnuśna i leniwa pod każdym już względem. Oni w swej krwi (niekoniecznie błękitnej) przechowali za to wszystkie złe cechy arystokracji I RP. Najgorszą z nich jest permanentne wywyższanie się ponad resztę ludu, graniczące wręcz z rasizmem (gdyby nie to, że wszyscy korzeniami tkwimy w tej samej, leśno/bagiennej, starożytnej Polsce)! Oni to są samozwańczym rozumem i sumieniem narodu, a prawda przez nich objawiona ma być łykana przez lud ciemny bez żadnych zastrzeżeń, bo to ta nasza inteligencja oświecona i to im tylko prowadzić te wiecznie beczące stado baranów, których wciąż muszą się wstydzić przed tym pięknym zachodem.

       Właśnie. Wstyd ów jest wręcz bijącą w oczy oznaką potężnych komplexów, mających korzenie w wieku XIX, gdy społeczeństwo formalnie nieistniejącego i rozdartego na trzy części państwa bezradnie patrzyło na niespotykaną wcześniej w historii explozję techniczno/społeczno/ekonomiczno/kulturalną wolnej, kwitnącej i szerzącej na świat cały swe idee i wynalazki Europy. Więc spadkobiercy (najczęściej już tylko duchowi) owej leniwej arystokracji, łykają do dziś bez zastanowienia WSZYSTKO co zachodnie, jak szpaki wiśnie. Oni jeszcze niestety nie wyszli ze stanu zaborów i okupacji, więc coś takiego jak interes narodowy dla nich nie istnieje, bo zwyczajnie łączności z żadnym narodem nie czują – nie mogą się przecież utożsamiać z tak przez nich pogardzanymi ciemniakami z wiosek odległych! Oni to przecież młodzi, wykształceni, z wielkich miast! Nazwali sami siebie inteligencją i wyrażenie to funcjonuje chyba tylko tutaj? Bo chyba nikt nie wie, co tak naprawdę oznacza. Podobnie jak słowo "faszyzm", które jest tak uniwersalne, że aż się chyba już znudziło i coraz mniej go słyszymy. Za to ostatnio zastąpiono je jakże groźnym "nazizmem". Cokolwiek by nie mówić, lud ów pogardzany i flekowany od stuleci, także posiada swoje komplexy, ale objawiają się one w całkiem inny sposób. Potomkowie chłopów pańszczyźnianych i drobnego mieszczaństwa reagują na zachód dokładnie odwrotnie, po swojemu, gburowato i prostacko. Negują ten zachód, wyśmiewają i nadeń się wywyższają. 

        W przeciwieństwie do pełnej i bezkrytycznej akceptacji elit, takie kompletne wręcz wyparcie.

        A prawda jak zwykle, tradycyjnie leży po środku i ten zachód, podobnie jak my, ma swoje wady i zalety, niektóre warto zaakceptować, o innych wręcz nie warto dyskutować!  Ma też inną historię i wynikającą z niej mentalność. Można wybierać, ale trzeba czynić to z rozumem, a to wciąż dla wielu jest zbyt trudne, a dla "elit" chyba wręcz niemozliwe!

198 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Na początku lat dziewięćdziesiątych rozpieprzył się w drobny (czerwony od krwi) pył, podobno niezniszczalny (a na pewno nieziszczalny) system paranoiczny, nieludzki – bo soviecki, komunistyczny. System ów zaczął się sypać przynajmniej w połowie lat osiemdziesiątych i rozpoczął się ten proces od samego centrum czerwonej zarazy – czyli Moskwy. Wcześniej każde oznaki buntu (PRL) tonęły we krwi. Czyli sam potwór zdał sobie sprawę z tego, że zdycha. Wbrew temu, co usiłują nam wmówić różne bolki i Frasyniuki, rozpieprzył się sam!

Był po prostu tak niewydolny i śmiertelnie chory, że z wyczerpania padł! 

Glebnął na ryj, mimo że wciąż jeszcze wyglądał na niezniszczalnego (o tym z kolei byli przekonani właściwie wszyscy na zewnątrz tego systemu). Gorbaczowa, który nasyłał na buntujące się republiki ZSRR czołgi i specnaz, które to oprócz licznych ofiar nie osiągnęły niczego - bo już NIC nie były w stanie uratować – wciąż oskarża się w Rosji o zniszczenie tego czerwonego imperium, gdy on tym czasem właśnie robił co mógł, by to imperium uratować!

Tyle że nie mógł już NIC.

Za to na zachodzie jego beznadziejną walkę odebrano jako w miarę pokojową rozbiórkę komunizmu i darowano mu w nagrodę nawet Nobla (!!!).

Na naszym poletku w ten czas wyrósł nam przaśny bucefał, twierdzący, że samodzielnie ten system obalił (też Noblista), niczym czterej pancerni wygrywający II WŚ. Koleś ostatnimi czasy przerósł w pysze, chamstwie i paranoicznym postrzeganiu rzeczywistości samego siebie, a to już było praktycznie nie do przeskoczenia!

A żeby nie czuł się samotny, to dołączył do niego niejaki Frasyniuk, prezentując ten sam poziom arogancji, potężnej pychy i jakiejś nieogarniętej wściekłości na to, że lud niewdzięczny nie czci ich jak należy (czyli totalnie i bezkrytycznie), a nawet śmie ich traktować jak zwykłych osobników równych wobec chociażby prawa, lub o zgrozo – jak zdrajców!

Marzeniem tych wyssanych już do cna ze skromności i obiektywizmu osobników jest chyba ostatecznie przypięcie do nich na stałe brązowej tabliczki z napisem: "Obiekt historyczny, prawem chroniony.". 

Tyle że historia już ich ocenia, podobnie jak "generała", który  wynalazł to sformułowanie i tuż przed śmiercią się tej oceny doczekał. Taka nikła namiastka sprawiedliwości…

 

209 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Jestem człowiekiem zazwyczaj spokojnym i z natury, albo z treningu unikam stanu zdenerwowania. Naprawdę, trzeba mocno nadepnąć mi na odcisk, lub z buciorami wpieprzyć się w strefę mojej prywatności, bym dostał cholery! To chyba taka typowo słowiańska cecha, bo gdzie nie spojrzę i nie wyczytam w kronikach historycznych, to tu, w Polsce umęczonej (a ongiś wielkiej!), lud był zawsze wyjątkowo spokojny, spolegliwy, tolerancyjny i tylko gdy kto mu za bardzo cisnął, to wtedy zamieniał się w bombę.

       Ale czasem się denerwuję.

      Lekko, ale się denerwuję.

      Ma to miejsce na przykład wtedy, gdy muszę co poniektórym ludziom tłumaczyć rzeczy oczywiste. To strasznie dołujące, gdy wiesz, że masz rację, ale ci bardziej uparci twierdzą, że ich racja jest bardziej racjonalna i za cholerę nie chcą dopuścić do świadomości chociażby, że mogą jej nie mieć, lub że prawda leży pośrodku, a nie po ich stronie. To też słowiańska (polska) przypadłość, począwszy od rzeczy przyziemnych, podstawowych wręcz. Ze swojego poletka chociażby: kumpel, typowy taki Sebix ;) wciąż mnie pomniejszał, a siebie powiększał, twierdząc, że mam co najwyżej półtora metra, dopóki się przy nim nie zmierzyłem i wyszło cokolwiek skromne, ale metr sześćdziesiąt pięć. No wzrost mam nikczemny, jak to rzewiej nazywano, ale do zniesienia, więc po co to przeżywać? Ojciec (typowy Janusz z PRL!) wraz z matką, skupieni byli wyłącznie tylko na sobie, a każda próba dotarcia do nich była z góry skazana na klęskę. Mur nie do przebicia. Żeby było weselej, zwę się Piotr. Taki typowy. Podobnie z tłumaczeniem "rekinom" biznesu i kariery w korpo, że branie kredytu na chatę, przy średniej krajowej i notorycznej zmianie miejsca pracy (już samo to jest co poniektórym ciężko wytłumaczyć, a w normalnych krajach to norma!) jest co najmniej bezsensowne. Itd, itp.

     No po prostu przeciętny Polak przejawia nadmierną, niczym nie uzasadnioną pewność siebie, przeciwnie proporcjonalną do jego inteligencji (i nie mającą na ogół związku z zajmowanym stanowiskiem i stopniem wykształcenia), którą ci z dołów społecznych zwą zasadami, a ci z góry inteligenckim dostosowaniem do wzorców zachodnich, czy jakoś inaczej…  

     Ale jest też inna nacja, ongiś blisko związana z Polską, która to rację swą stawia ponad wszystko, co ostatnimi dniami doprowadziło do paranoi. 

     Zwą się żydami.

     Otóż ponad 40 lat po holokauście naszła ich jakaś taka dziwna i sadystyczna wprost chęć, by za tą zbrodnie obarczyć… właśnie Polaków! To by było nawet śmieszne, mroczno śmieszne, gdyby nie to, że jest prawdziwe. Ukuli oni więc taki międzynarodowy zwrot: Polish Death Camp i cały ten drugowojenny antysemityzm zaczął być spychany… właśnie na Polaków!

      Kowal zawinił, cygana powiesili.

      W pale to się nie mieści, ale jakby cały świat się zmówił (poprzez media napędzane właśnie przez żydów i niemiecką politykę historyczną (!!!)), by z ofiar cokolwiek (Polaków), zrobić katów!

      No idzie się wkurwić.

      Swoją drogą, te wyrażenie: "Polish Death Camp", to całkiem niezła nazwa dla jakiejś kapeli deathmetalowej. Jakby to odpowiednio wykorzystać…?

      Najbardziej przykre jest to, że ponosimy konsekwencje (jakby jeszcze było mało!), czegoś, co 80 lat temu zostawili po sobie idioci z arystokratycznym na ogół rodowodem rządu II RP. Megaparadoxem jest to, że ci tchórze, którzy po rozpoczęciu wojny co do jednego ewakuowali się do GB, są tak naprawdę odpowiedzialni za wojnę! Puszyli się przed największą potęga militarną świata, czyli Niemcami, a ostatecznie dostali kopa w dupę od ruskich, których – żeby było jeszcze bardziej absurdalnie – po 1939 wybrali sobie na sojuszników!!!

    Efekt jest taki, że wszyscy nas wydymali, a w zamian zostaliśmy uznani za antysemitów!

    I dobrze! Za frajerstwo powinno się cierpieć!

    Tylko czemu cierpi już kolejne pokolenie…?

     I małą pociechą jest to, że ta żałosna arystokracja po wojnie skończyła w angielskich garkuchniach na zmywaku. Dziś przez nich robimy to samo.

     No ogólnie wciąż zamiatamy rozpieprz, który zostawili po sobie właśnie ci kretyni z II RP i musimy słuchać, że za II WŚ są odpowiedzialni jacyś niejasnej proweniencji naziści (na ogół niemieckojęzyczni), a za ów holokaust odpowiedzialni są głównie Polacy, bo to oni obsługiwali Polskie obozy, w Polsce (?!) i tylko się jakoś nie wspomina że ofiarami byli obywatele polscy – tyle że narodowości żydowskiej. Jakby do pieca trafiali polscy żydzi, a przez komin wychodzili już po oczyszczeniu tylko sami żydzi? Naziści tam jakieś filtry zainstalowali, czy co?

    Przy okazji wyjaśniła się ta szopka z polskimi (a jakże!) naziolami gdzieś w lesie, na tle płonącej swastyki, z torcikiem z takąż z czarnych wafelków. Po prostu do TVN 24 wparowali przedstawiciele albo żydów, albo tej żałosnej opozycji, a najpewniej wszyscy razem i poprosili o coś, co potwierdzi polski pęd do nazizmu, bo za niecały miesiąc wchodzi ta nieszczęsna ustawa o IPN. Ci wygrzebali coś tak debilnego, sprzed ponad roku, że sami tego nie chcieli wyemitować. No ale pod naciskiem poszło na vizję i teraz już wiadomo pod co ten grunt przygotowano…

130 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.144.100.123