Miesięczne archiwum: Listopad 2018

                Na drugiej turze wyborów nie pojawiłem się z prostego powodu: nie pasował mi żaden z dwóch pozostałych na finiszu kandydatów na prezydenta mojego miasta. Inni wyborcy myśleli podobnie, więc frekwencja była dość mała. W ogóle w pierwszej turze głosowało około połowy uprawnionych, co media odtrąbiły jako wielki sukces! To stan naturalny w Polsce, od kiedy wprowadzono tak zwaną demokrację: połowa ludzi ma wywalone na te dziwne wybory.

                  Co też jest wyborem.

               No ale od samego początku istnienia panującego teraz systemu (prawie 30 równych lat) propaguje się dość podłą ideę, którą można wyrazić jednym zdaniem: "Nie byłeś na wyborach, więc nie masz nic do gadania w kwestii polityki!".

               Prosty myk psychologiczny zrzucający winę za partactwo polityków na zwyczajnych ludzi, na tych biedaków z dołu.

               A tym co wybierali, z kolei odpowiada się: "Jest źle, bo tak wybraliście…".

              Genialne pozbycie się odpowiedzialności przez rządzących!

              Żeby tego było mało, to przed 30 laty wmówiono ludziom jeszcze gorszą bzdurę: "Od teraz jest kapitalizm i wolność, więc jeśli ponosisz klęski, to tylko i wyłącznie TWOJA wina!".

               I ludzie to łyknęli !!!

               No dziś, po latach, wyraźnie widać, że to też wierutna bzdura, albowiem w pierwszej kolejności na sukces skazane były systemowe dzieci, warszawska klika i co bardziej ambitni mieszkańcy dużych miast.

               Prowincję nie dość, że skazano na klęskę, to jeszcze z głębokim przekonaniem, że to ich wina! 

               Do dzisiaj dość często można usłyszeć słynną frazę: "Młodzi, wykształceni, z wielkich miast.".

               Która niejako automatycznie klasyfikuje mieszkańców prowincjonalnych wsi i miasteczek, jako starych przygłupów.

               I zamyka im usta.

               I ten rasizm nie jest karalny!!!

               Więc teraz już wyraźnie widać, że jedyne co zatryumfowało przez te 30 lat, to wybitne chamstwo rządzących i ich mediów…

             

              

179 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

        Już za momencik odbędzie się takie okrągłe święto narodowe pod znakiem 11 listopada. W tenże czas, tłumy (do 100 000 luda), nadzwyczaj spokojnie (w porównaniu na przykład z Niemcami, czy Francją) paradowały sobie ulicami stolicy pod flagami, flarami (pirotechnicy kibole)… i w zasadzie nic się nie działo!

        Było trochę paniki medialnej, strat w zasadzie zero…

        Ale nie!

        Po chyba dekadzie takich marszów, nagle ich zakazano (zermsta HGW?).

       Na zdrowy, chłopski rozum: czego się dalej spodziewać?

       Ano te 100 000 (słownie: sto tysięcy), przyzwyczajonych do tego miejsca i czasu ludzi stawi się na miejscu (zakaz ogłoszono w tak samo absurdalnym czasie, jak wolne 12 listopada).

       I co?

      Oni nie pójdą na piwo, ani zwiedzać zabytki (?!) Warszawy.

      Oni pójdą na marsz.

      I nie zatrzyma ich policja, której 40% składu jest akurat na L4.

      Straż pożarna ma ten sam problem.

      Więc komu zależy na niedalekim już rozoraniu stolicy?

      Mogło być zwyczajnie spokojnie, ale przywódcy słoików właśnie zwołali burzę.

      I każda kropla krwi będzie na ich rękach.

      A bez tego się za cztery dni nie obejdzie.

      Idealna prowokacja!

102 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Muszę poruszyć (znowuż) temat spasłych babsk, które to swoją spaśiną zatruwają mi krajobraz.

       No to jest zakłócanie mojej wolności – podobnie jak parady pederastów i pokrewnych im zboczeń, albowiem to narusza moją przestrzeń cokolwiek publiczną.

       Otóż od dłuższego czasu, wracając z pracy (roboty, czy jak tam zwał), regularnie mijam takiego spaślaka, który za cholerę nie chce ukryć swojej tłustości pod jakąkolwiek szatą dostępną kobietom i notorycznie psuje mi apetyt exponowaniem swojej nadmiarości, nie wychodząc z owych legginsów.

       Ja wiem, że to wygodne i tak dalej, ale kurwa jak widzę półprzeźroczyste legginsy, spod których świecą czerwone majdy rozmiaru XXXL, to zwyczajnie tracę apetyt i chce mi się rzygać!

       I to nie jest przypadek odosobniony!

       Wychowane w asertywnej atmosferze słonice jakby się uparły, by pokazywać ten gówniany nadmiar ciała wszem i wobec!

       Na to powinien być jakiś paragraf! Spaślactwo exponowane powinno być karane chociażby zwykłym mandatem!

       Zbliżanie się do takich monstrów, życie z nimi i ich zapylanie (a to jest normą) powinno być obarczone przymusowym leczeniem psychiatrycznym.

       Tak to powinno wygladać w normalnym świecie.

       Niestety te ćwierćtonowe pasztety na krzywych odnóżach,  łażą sobie w swych obcisłych, półprzeźroczystych legginsach exponując zwyczajną obrzydliwość.

       Coś tu wyraźnie jest nie tak…

 

 

316 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 18.206.48.142