Miesięczne archiwum: Grudzień 2018

     Jest pewien trend, który już od lat paru niebezpiecznie się rozwija – rozprzestrzenia się wręcz demonicznie!

     To rosnąca miłość do zwierzaków (zwłaszcza tych domowych) i analogicznie wzrastająca pogarda do ludzi.

     Jedną z jej najbardziej widocznych oznak, jest coroczna akcja pod hasłem: nie strzelajmy w sylvestra, bo psiunio musi się wyspać. Coraz więcej miast rezygnuje z noworocznego pokazu fajerwerków po to właśnie, by ów psiunio mógł się spokojnie wyspać (!!!). Nie niemowlaki, ludzie z nerwicą, czy starcy na odlocie – ale właśnie psy!

     Mamy witać Nowy Rok cichutko, szeptem, na paluszkach, bo jakiś pieszczoszek, jakiejś samotnej wariatki, na którymś tam piętrze betonowego kloca, może dostać znienacka zawału…

     Czemu samotna wariatka? Albowiem najbardziej rozpieszczone i narażone na stres są zwierzęta wypieszczone przez ludzi odizolowanych i pozbawionych życia hucznego, zabawowego, którzy jedyny przelew uczuć kierują właśnie na jakiegoś futrzaka/sierściucha, a którego odporność na stres wtedy wprost proporcjonalnie maleje i zdycha od pierwszego huku!

      Szarik z "Czterech Pancernych" tak nie miał! Wystrzały go tylko motywowały!

     Gdy za maleńkości, mieszkając w nadmorskiej wsi, odzywały się syreny miejscowej OSP, miejscowe łańcuchowce (trzymanie psa na łańcuchu, w gospodarstwie, też już jest zbrodnią) chóralnie zaczynały wyć.

     I tyle!

      Sęk w tym, że ta nieliczna banda żałosnych dziwaków, zdołała owe hasło ciszy noworocznej zasiać w mediach głównego nurtu, rozpropagować w internecie i zaszczepić w pożytecznych idiotach.

      Kolejny przykład paranoi nowych czasów: nieliczna, zwichrowana mniejszość, przy pomocy jęków, płaczu i narzekań zmienia życie i poglądy większości po to, by IM i tylko IM było dobrze i by ONI czuli się wspaniale! 

      Najlepiej powolną, systematyczną metodą odcinania po plasterku, jak to czynili homosexualiści od lat 70ych. Efekt jest taki, że obecnie mogą już wszystko i mają status świętych krów, a kraje, które dzięki żelaznej kurtynie uniknęły tego zgłupienia, są teraz uznawane za dzikie i zwyrodniałe… bo do dzikości i zwyrodnienia nie dopuszczają!

      To jest skutek wyzbycia się dawnych zasad, które jasno określały, co jest normalne, a co nie. 

      Ale… Coś mi to przypomniało. Z historii. Już w I RP mieliśmy, u jej schyłku, coś, co wszyscy doskonale znamy:

      Liberum Veto.

      Wtedy też postawiono na mniejszość – jak to się skończyło – wiemy.

      Teraz, przy końcu roku, znowu głos ma mniejszość (ta podejrzanie zbyt blisko zaprzyjaźniona ze zwierzakami). Znowu miliony mają chodzić tak, jak każą im nieliczni…

      Potwierdzeniem tej paranoi są dwa wyroki wydane niedawno w polskich sądach: kolesiowi, który potrącił na śmierć, NA PASACH dwie dziewczynki, dano rok w zawieszeniu.

      Kolesia, który znęcał się nad psem wpakowano na 4 lata do paki.

       Życie ludzkie jest już mniej warte od psiego…

 

 

      P.S.   A sezon letni? Sezon burz – częstokroć nocnych? Boga i naturę też uciszycie? Bo wtedy huk jest totalny…

211 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Czas Bożego Narodzenia (który to nic wspólnego z owym narodzeniem nie ma) to kumulacja czegoś, co górnolotnie zwie się tradycją. Tradycją doprowadzoną do absurdu i paranoi przez czasy zaborów, a zwłaszcza przaśny PRL.

Przede wszystkim potrawy, których ma być 12.

  • Na ich czele ma być niejaka kutia…

Co to kurwa jest kutia?!!!

Nikt tego nie potrafi przyrządzić, wygląda jak gówno w salaterce – no jakby to było dobre, to by to jadano na codzień!

Ale ktoś po złości zaserwował tą melasę jako nieodzowne danie wigilijne.

To musiał być pierwszy człowiek skurwiel.

  • Karp.

Dość denna ryba, wymagająca starannego przygotowania, ale przez propagandę PRL wypromowana już chyba na wieki na tradycyjną.

Co poniektórzy jeszcze pławią ją w wannie, kosztem higieny osobistej, ale rozbroił mnie dzisiejszy widok kolejki pod rybnym (na zewnątrz)… no jakby żywcem wyjęty ze stanu wojennego!

3 dni do wigilii!

Karp wymaga starannego przyrządzenia, by nie walił mułem, więc tak: 

- podsmażenia

- podduszenia z białym winem (półwytrawnym), śmietaną i cebulą

- to wszystko trwa około godziny

I dopiero wtedy karp jest cudownym daniem!

Reszta, przygotowywana przez większość społeczeństwa, to zwyczajny szajs.

  • Pierogi.

Jedyne dobre pierogi z kapustą i mięsem robiła babcia Bronka, tak po wiejskiemu, kieleckiemu, niedbale, ale wspaniale!

Takich nie spotkałem w żadnej pierogarni, a cholera ruskich, z tak dobrym farszem, jak robi moja stara nie wypada!!!

Tu muszę wygasić sentymenty, bo mojej starej … itd

  • Jakiś dziwny kompocik ze składników jakby wydłubanych z syfonu pod zlewozmywakiem i takoż smakujący.

Teoretycznie z jakiegoś suszu? Ale susz to raczej wolę wypalać.

  • Kluski z makiem…

No litości! 

Następna potrawa wrzucona w tą wieczerzę, bo normalnie nikt tego nie chciał wcinać!

  • A barszcz, śledzie, grzybowa i ciasta są trudne do spierdolenia – w ostateczności można wsypać zupki z torebki, ciasta kupić u fachowca, a śledzika na raz z marketu i będzie OK!

Więc proszę: nie kombinujcie z wynalazkami.

Ta "tradycja" nie jest tego warta.

150 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

          To, że w Polsce wciąż obowiązuje mentalność wschodnia, najlepiej obrazuje zachowanie kierowców.

           Trzy przykłady z tego tylko tygodnia:

  1. Gdzieś tam na południu, sześćdziesięcioletnoparoletni (trzeźwy!) Janusz, z dwukrotnym już zakazem prowadzenia, w końcu, za trzecim razem skasował dwie pięćdziesięcioparoletnie kobiety wracające ze spotkania opłatkowego (!). Oczywiście na przejściu dla pieszych (oczywiście na śmierć).                                                                                                                                                                                                                                                                 
  2. Protesty we Francji wciąż trwają, więc gdzieś tam na prowincji, 26letni polski kierowca tira staranował zaporę protesujących i rozjechał na śmierć jednego z nich (od 2 dni świeżego ojca – teraz niestety trupa).                           
  3. A w moim wesołym miasteczku 59latek, znowuż na pasach, rozjechał 57atkę

            Lubią się dobierać wiekiem…

            Więc problem ogólnie polega na tym, że tak średnio licząc, 3/4 polskich kierowców uważa się za mistrzów kierownicy. Oni są bezbłędni, najmądrzejsi, najlepsi, itp, itd…

            Jak typowy Janusz w życiu codziennym!

            Jednak spece od szkolenia kierowców i BEZPIECZNEJ jazdy są zgodni w czymś dokładnie odwrotnym:

            Tylko 1/4 polskich kierowców potrafi jeździć.

             Potwierdzają to statystyki wypadków (daleko w ogonie Europy).

            Tak normalnie.

            Reszta wymaga doszkolenia, lub w ogóle nie powinna siadać za kółko!

            Bo to potencjalni zabójcy (po co nam broń, jak mamy samochody?).

            Tylko weź wytłumacz takiemu kretynowi, że ma uważać, a przejścia dla pieszych to absolutna świętość?!

            Polak za kółkiem jest królem i mijają mu tam wszelkie komplexy – jawne, czy ukryte…

            Wesołych świąt mordercy!

 

 

            PS                    I życzę wam dodatkowo "mistrzowie kierownicy" , żeby wam tak ktoś na pasach rozjechał córkę, siostrę, matkę, lub przynajmniej pijanego szwagra!

                       Może wtedy zaczniecie kminić, że coś nie halo jest u was w dyni operatorzy torped…

162 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

         Jest typ humoru, który trawię i uwielbiam. To typ absurdalno/sarkastyczno/demolujący. Bracia Marx, zespół reżyserski Zucker-Abrahams-Zucker, oczywiście Latający Cyrk Monty Pythona, a żeby nie było, że za zagraminicę spoglądam, to chociażby: "Chłopaki nie płaczą", także "Sexmisja". No i "Kapitan Bomba" i "Blok Ekipa"!

        I wciąż nadający i niedorastający "South Park".

        No więc ten ostatni mnie oświecił ostatnio stwierdzeniem dosyć oczywistym, acz niespostrzegalnym ogólnie, że… kobiety nie mają poczucia humoru!

        Nie trzeba się nad tym głęboko zastanawiać.

        Wystarczy przetrzeć oczy i spojrzeć.

        Czy znacie jakąś dowcipną kobietę?

        Nie to, żeby się nie śmiała, ale żeby miała potencjał dowcipu: sytuacyjnego, absurdalnego, sarkastycznego (słowo trudne i najwyższy polot poczucia humoru).

        Ja wiem, kobiety się lubią cieszyć, śmiać, nawet cisnąć żartem!

        Tyle, że nie mają poczucia humoru…

        I to jest ogólne.

        Nie ma śmiesznych kabaretów żeńskich, stand uperki… no to zupełna żenua!

        W życiu codziennym i prywatnym jest jeszcze gorzej.

        One są śmieszne jak rozluźniona nauczycielka: pośmialiśmy się, ale teraz na poważnie!

        Tyle, że poważne też nie są.

        Są ciągle spięte. Ich powaga jest nielogiczna, ich radość niedogłębna i zawsze zakończona realem.

        Niby chichrają, niby się bawią, niby poważnie rozkminiają, ale…

        To o kant dupy rozbić!

        Zawsze swą powagę tłumaczą obowiązkami wręcz ponadziemskimi!

        Gdy tymczasem ich dobrze wytresowani partnerzy wieszają się, nie mogąc sprostać rzeczywistości.

        One to wiedzą.

        I to je wkurwia.

        Dalej nie ciągnę tematu, żeby mnie nie rozszarpały: w końcu są potrzebne do rozpłodu i sprzątania (gotowanie i tak im na ogół nie wychodzi)…

 

                                          PS                                                                                                           Poczucie humoru jest oznaką intelgencji, a sarkazm jest oznaką inteligencji totalnej.

                            Niestety kobiety tego nie potrafią…

         

149 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

                Płonie już drugi tydzień dokładnie, pod kryptonimem strajku żółtych kamizelek.

               Powodem było zdecydowanie przez UE o niedalekiej likwidacji samochodów napędzanych dieslem, tudzież jednoczesna podwyżka cen paliwa. No i Francja dosłownie zaczęła się palić, albowiem lud tamtejszy stwierdził, że po czasach promocji silników wysokoprężnych… po prostu zrobiono ich w wała! I w zamian zaproponowano megadrogie i megaabsurdalne (mały zasięg) samochody elektryczne.

               A co w Polsce? My diesla mamy najdroższego w całej UE, a zarobki jedne z najniższych (tak 1/4 francuskich). I co? Ludki dobrze wytresowane przez 30 lat mediaurabiania wymysliły akcję: "W poniedziałek nie tankujemy…".

              Zatankujecie we wtorek 2 razy więcej miękkie debile, a poza tym co jest winna stacja benzynowa?!

             Polak jest już dobrze wytresowanym zwierzakiem, co to wie, iż nie może wykazać ani odrobiny agresji! Televizja i radio zabrania! Tu bunt, płomienie i latający bruk ulicy – rzeczy tak naturalne we Francji, Niemczech, ogólnie na całym tym demokratycznym formalnie zachodzie, a jeszcze bardziej ogólnie naturalnie ludzkie, stare i bezdyskusyjne, jak owa nowoczesna demokracja (cokolwiek to nie jest?) nie występują, są nie do pomyślenia i tępi się takie postawy bezlitośnie!

            Polak ma być łagodny, potulny i przekonany, że jest szczęśliwy.

            A jak mu przyjdzie do głowy myśl, że jednak jest coś nie tak, to ma ją zdusić kolejna frazą: taki jest system i nie da się go zmienić! A jesli coś ci nie wychodzi – znaczy sam sobie jesteś winny.

            Sęk w tym, że 30 lat temu, z padającego na ryj, wyczerpanego do cna komunizmu (ekonomicznie) nastąpiło przejście w nibykapitalizm oligarchiczno – ubecki, którego beneficjenci doczekali się już trzeciego pokolenia xiążąt.

           Maluczcy i prowincja została skazana na śmierć (dosłownie – najwyższy odsetek samobójstw mężczyzn w Europie!), albowiem uznano to za cenę możliwą do zaakceptowania. Od razu też ruszyła machina medialna mająca uciszyć lud ciemny – prowincjonalny. Na początek, przez lata 90te, dzień w dzień (pamiętam to dobrze), media zaczynały wiadomości od hasła: "W związku z planowanym wejściem do UE…".

           Aż weszliśmy.

           I co?

           Wszyscy praktycznie twierdzą, że to dzięki unii kraj się unowoczesnił (infrastruktura) - bo dotacje.

           No mamy najdroższą autostradę w UE – tą Kulczyka… Pensje, jak już wspomniałem, to 1/4 tych unijnych.

           Ale poziom kradzieży pieniedzy publicznych był tak gigantyczny, że po powstrzymaniu chociażby machlojek związanych z VATem, rząd obecny, tak znienawidzony, stać na słynne 500+ , czym chyba zapewni sobie następną wygraną w wyborach? Nie wspominając już o tym, że do funduszu UE Polska wpłaca prawie tyle, co dostaje.

          No ale większość jest przekonana, że UE to najlepsze, co nas spotkało po 1989 roku!

          Tu nikt nie ruszy dupska z domu, by sparaliżować kraj – jak ta obśmiewana przez nas Francja. Nawet ci najubożsi, którzy nie mają nic do starcenia. Im wystarczyło otworzyć granice, by milionami pojechali ciułać euro u najbogatszych. Typowe sługi pańszczyźniane, dla których obecność dymającego ich pana jest stanem naturalnym, a grosz rzucany im pod nogi przez niego jest czymś wzruszającym. Jak widać świadomość swojej wartości u Polaków jest o przepaść dalej, niż u tych obśmiewanych przez nich żabojadów.

         I to się ciągnie od pokoleń, PRL to utrwalił, a propaganda nowej rzeczywistości wręcz wryła im to w psychikę na następne lata!

        I nie uznajmy za bunt niejakiego KODu, bo to był (już się chyba wypalił?) odgórnie opłacany i politycznie sterowany motłoch złożony z uzależnionych od TVN i pokrewnych mediów (pożytecznych im) idiotów, oraz wkurwionych ubeków i TW pomniejszego sortu (ci cwańsi, jak już wspomniałem, od dawna są biznesmenami). 

        Jedynymi, którzy ongiś potrafili się zorganizować i zrobić zadymę w stolicy, byli górnicy.

        No ale podobnie, jak we Francji, nic to nie dało (to było za poprzednich rządów – żeby nie było!).

        Taką oto mamy "demokrację"… 

        Jej jedynym objawem są wybory…

        Których wynik i tak może być kwestionowany i dąży się do ich zmiany, gdy lud zechce zagłosować wbrew woli mainstreamu, naruszając swym wyborem wygodny dla pasożytów status quo!!!

        Brak słów…

             

 

 

      PS          No i te pogardzane przez nas żabojady jednak wygrały! Właśnie ich rząd ogłosił zamrożenie cen na pół roku (prąd, gaz, ropa oczywiście i takie tam…). A polski chłop pańszczyźniany dalej będzie zapierdalał z chomątem na szyi, by z radością zgarnąć każdy ochłap rzucony przez swego pana…

                    Czy ja tu się kiedyś doczekam społeczeństwa obywatelskiego skłonnego do konkretnego buntu?!

                    Czy do końca swych dni będę wegetował wśród folwarcznego bydła?

 

 

165 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.227.3.146