Miesięczne archiwum: Maj 2019

         No po dokumencie pana Sekielskiego – skąd inąd ostatniego mistrza dziennikarstwa śledczego (żyjącego jeszcze) – Polska zadrżała w swych religijnych posadach i temat pedofilii/molestowania nieletnich, nie schodzi z mediów wszelakich, niczym JPII po śmierci! Nawiasem mówiąc, przez swoje oderwanie od wolnego świata (życie w PRL) i niedowierzanie w takie wynaturzenia, spowodował on tą lawinę i dość spory kłopot dla całego kościoła.

         To co najbardziej wkurwia ludzi, to właśnie tuszowanie owej patologii i odsyłanie winnych w bezpieczne miejsca, bez wyciągania konsekwencji. W innych zawodach, gdzie odsetek pedofilów jest podobny, po prostu taki element dostawał kopniaka w dupę i szedł siedzieć, a w kościele skrupulatnie zamiatało się to pod dywan, aż w końcu – całkiem naturalnie – całe te skrywane szambo wybiło.

         Albowiem władcy kościoła zapomnieli o najważniejszym haśle prowadzącym ową agencją siły najwyższej:

         "Prawda zawsze zwycięża!".

         W kościele jednak – podobnie jak u nauczycieli – nie istnieje instytucja zwolnienia dyscyplinarnego, więc niewygodnych xięży odsyłano do innych parafii. Do dziś, po zapadłych wioskach, jest porozrzucana cała masa zwyczajnych debili w sutannach…

         Zaiste, genialna strategia (strzelenia sobie samobója)!

         Nawiasem mówiąc, pod jurysdykcję papieską podlega też dość skromny kośćiół unicki. Jedna z jego parafii znajduje się dość niedaleko ode mnie (jakieś 40km), a jej zarządca (ksiądz) posiada żonę i czwórkę dzieci (legalnie i jawnie!). Pedofilia i inne cholerstwa nawet nie przychodzą mu do głowy – bo zwyczajnie, jak normalny czlowiek, nie ma na to czasu. I takie rzeczy też mają miejsce w kościele katolickim!

          Można? Można!

          No ale, jak zwykle, przy okazji medialnego sraczkensa i pseudospołecznego wzburzenia, partia akurat prowadząca, wzięła się za radykalne zaostrzenie kar dla owych (procentowo cokolwiek nielicznych) pedofili, a społeczeństwo wzięło się za wyłapywanie takowych.

          Trochę jak średniowieczne polowanie na czarownice: z braku (nielicznych cokolwiek) winnych, dostaną jak zwykle po dupie jakieś Bogu ducha winne ciamajdy. Histeria została rozkręcona i już w mojej okolicy pogoniono jakiegoś fotografa, bo podobno uwieczniał z ukrycia dzieciaków (?!).

          Jakby internet nie oferował wszelkich zadowalaczy dla wszelkich dewiantów?

          Z tym nagle wprowadzanym, pod wpływem chwili, zaostrzeniem kar dla pedofili, skończy się raczej gorzej, niż z wcześniejszą akcją wsadzania do paki pijanych kierowców. Też z pozoru zacnie, ale efektem były więzienia wypełnione narąbanymi rowerzystami, którzy zwyczajnie, wiejskimi drogami (bezpiecznie!), chcieli po prostu dojechać do miejscowego gieesu po siatkę browarów.

         A teraz wystarczy bajdurzenie jakiegoś małolata, jego zdziczałej matki, lub zbyt długi obiektyw skierowany z pozoru w niewłaściwą stronę!

         Moje dwa, o ogniskowej odpowiednio: 300 i 250 mm, mogą znienacka być dla mnie dość sporym kłopotem teraz!

        A to wszystko, o zgrozo, w czasie gdy postępowo propaguje się homosexualizm!

        Paranoja totalna!

        We wszystkich strukturach (łącznie z kościołem katolickim), ryzyko molestowania oscyluje gdzieś tak około procenta zatrudnionych.

        Oprócz pederastów.

        Tam to 50 %!!!

         A środowiska postępowe uparły się, żeby dzieci uświadamiać sexualnie (bo to niby przeciw tej pedofilii)… Jakby taki mały miał jakąkolwiek szansę sam się obronić?

         Otóż KAŻDE dziecko poniżej wieku dojrzewania (jakieś 12 – 13 lat) powinno być BEZWZGLĘDNIE wykluczone z wszelkich podtextów sexualnych/płciowych/erotycznych/prokreacyjnych. Jak zacznie dojrzewać – można kombinować. Każde działanie sexualne (nawet teoretyczne) na młodym organizmie powinno być bezwzględnie traktowanie jako molestowanie i tak samo karane.

     Dotyczy to oczywiście także adopcjii maloletnich przez dewiantów typu homosexualnego. Jeśli kogoś celem życia jest swoja sexualność, to powinno się go trzymać na dystans od wszelkich bezbronnych istot.

     I karać jak najsurowiej!

     A zgniła, europejska cywilizacja obrała dokładnie odwrotną drogę…

     Przykre, ale prawdziwe…

     A kościół, który tych rzeczy oczywistych powinien bronić z całą zaciętością, sam wpieprzył się w taki kanał, że Hospody pomyłuj!

20 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

     I patrząc na to, co dookoła się dzieje – tak wychodzi. Żyjemy w ciekawych czasach. I o dziwo, to nie są złe czasy!

     Naprawdę z radością obserwuję, jak wszystkie, dotychczas stałe niezmienne, ulegają dezintegracji.

     Najpierw oba kolana, z całego magazynka, poprzestrzelali sobie nauczyciele.

     Mit inteligenta padł.

    To nie takie zwykłe rypnięcie, a porządne pierdolnięcie mordą w ubłoconą glebę, z kamieniami na dnie!

    Teraz, po dokumencie Tomasza Sekielskiego, zadrżał w posadach kler (film pod tym tytułem, swoją drogą, przetarł ten szlak).

    Nie kościół – bo ten ma wytrzymać, co jest istotne dla mnie, jako katolika – ale kler właśnie, z drugą grupą kompletnie oderwaną od rzeczywistości (jak nauczyciele), czyli z książętami kościoła, odzianymi w purpurę, żyjącymi w swoich pałacach, ze swoją służbą i kochankami (płci obojga, wieku zazwyczaj młodego, zazwyczaj nie ze swojej woli). Spasione paniska, dla których życie zwyczajne, zwyczajnych ludzi, jest niczym jakiś film SF.

    A tu nagle dopadł ich realizm!

    Ale jest jeszcze trzecia grupa, żyjąca w równie oderwanym od realizmu świecie. I sfeminizowana niemal w takim samym stopniu, co nauczycielki.

    To palestra.

    Sędziny i prokuratorki. Podobnie jak ów kler i pedagożki, żyją w swojej fantazji, totalnie innej, niż realizm reszty społeczeństwa.

    Jak obalimy i ten mit trzeciej władzy, to naprawdę będzie baja!

    I nie chodzi mi o to, żeby to bezpowrotnie rypło. Szkolnictwo da się odbudować, podobnie kościół przetrwa (bo ma przetrwać!), a i sądownictwo da się zrobić normalnym.

    Tylko trzeba rewolucji, przewrotu, trzeba rozpieprzyć to co zgniło. Pozbyć się niewłaściwych ludzi (Nie! Broń Boże nie fizycznie!). Wystarczy ich wywalić tylko na bruk: bezlitośnie i bezpowrotnie. Tylko tyle wystarczy.

    Takie czasy!

    Nie trzeba krwi – wystarczy samo upokorzenie.

    Mamy dookoła całą masę nauczycieli głąbów, xięży zboków i sędziny popierdółki. Tą masę, która niszczy rzeczy najważniejsze, czyli: wiarę, naukę i sprawiedliwość, trzeba odesłać na samo dno społeczeństwa.

    To wystarczy…

    

16 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

          Kobiety (wszelkiej maści, wagi i intelektu) zostają starymi pannami na własne życzenie. Zgodnie z moimi wcześniejszymi spostrzeżeniami, każda potwora znajdzie swego amatora. 

          Naprawdę!

          Nie ma na świecie tak wstrętnej (wewnętrznie i zewnętrznie) baby, której by nie pożądał jakiś zboczeniec/dewiant/psychol.

          Sam mam na tapecie dwa odchylone maxymalnie od pionu marzenia erotyczne: sex z kadłubkiem i kobietę z trzema piersiami.

          To naturalne dla mężczyzn, stąd też tyle obleśnych, tłustych pasztetów paradujących z wózkami i partnerami.

          One to nazywają miłością – dla mnie to tylko deviacja.

          Jak homosexualizm i pokrewne zboczenia.

          Co naturalne – w drugą stronę to nie obowiązuje, co najwyżej partner ma być źródłem szmalu i opiekunem dla nie swoich dzieci, tudzież zarządcą uwitego gniazdka, pod nieobecność xiężniczki…

          Jestem facetem (oprócz paru skrzywień) w miarę normalnym, posługującym się w wyborach życiowych intelektem i intuicją. Życie sprawiło, że dorobiłem się sporego pancerza, więc kwestie uczuciowe właściwie już dla mnie nie istnieją. Miłość, jako romantyczny (XIX wieczny) wynalazek, uznaję za kompletną bzdurę! Rycerskie podejście do kwestii damsko męskich także jest tym romantycznym, wczesno-dziewiętnastowiecznym bełkotem.

          Wcześniej zasady były jasne: praktycznie NIKT nie żenił się z miłości!!!

          Małżeństwa aranżowano.

          Żaden rycerz/xiąże, nie zapierdalałby na białym koniu pod zamek swej wybranki, gdyby nie miał ku temu ekonomicznych podstaw!

          Uczucia, owszem – czasem explodowała jakaś namiętność, ale działo to się poza małżeństwem – czyli instytucją.

          Dzisiaj związki są parodią, a małżeństwo jako formalność wręcz w zaniku!

          Ludzie postanowili, że będą dobierać się w pary na zasadzie jakiegoś dziwnego słowa: "miłość"!

          Jaką to jest ułudą, potwierdzają notoryczne wręcz już rozwody i rozstania. Tudzież częste zdrady, których przyczyną jest owa, jakże realna namiętność.

          Ale namiętność to stan krótkotrwały, a żeby zbudować długotrwały zwiążek potrzebna jest logika i wręcz chłodny osąd sytuacji!

          Tak się tworzy prawdziwe partnerstwo.  

          Kobity tego nie rozumijo!

          Ich debilni partnerzy także.

          Więc całą winę za obecny rozpad więzi rodzinnych, malejącą demografię, itp,  zwala się na takich jak ja…

           Bo nie chcemy wydalić z siebie jakże okropnego zwrotu: "Kocham Cię!".

           Sęk w tym, że oprócz Siebie i Boga naprawdę nikogo nie kocham.

           Jakiś problem gamonie?!

30 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 34.229.151.87