Miesięczne archiwum: Lipiec 2019

Mamy w Polsce całą taką grupę mentalnych wirusów. To na ogół starsi ludzie, skażeni PeeReLem, wyznający całkiem kosmiczne, oderwane od rzeczywistości poglądy, które dla samousprawiedliwienia zwą dalej zasadami.

Internet zwie ich Januszami, a ich potomków Sebixami, lub przytłoczonymi przez nich Pioterami…

Tu to się dziwnie pokrywa z moim życiorysem, albowiem stary miał na imię Janusz i taki był (namiętnie słuchał Lata z Radiem na przykład:), a ja oczywiście to ten Pioter (też tak mam na imię!).

Pamiętam tych dziadków borowych, którzy w czas przełomu chwalili się, że nie wyciągają ręki do państwa – bo to wstyd. Gdy natenczas miliony w biedzie i beznadziejnej robocie (jak mieli!), usiłowały dotrzeć do pierwszego z pełnym brzuchem… Gdy tymczasem Kulczyki i inne systemowe pijawki opływały w luxusy.

No zjeby normalnie!

Już wtedy docierały do mnie komunikaty o pomyśle nowego podatku (jakby ich było za mało!) zwanego dalej bykowym – czyli za twarde kawalerstwo.

No pomysł, że bym tak rzekł antyczny, gdzieś tak z XIX wieku .

O dziwo propagowany do dziś przez jakieś niedobitki systemu (PRL) – tudzież jakichś niewychędożonych polityków z głowami w chmurach, notorycznie oderwanych od realiów życia codziennego.

Rozpieprzę tą bzdurę na wejściu, dla świętego spokoju:

Otóż pierwszymi, którzy by dostali po dupie (jak to w polityce bywa) byliby ci żyjący na kocią łapę – a jest ich dość sporo! To normalne rodziny, z dziećmi, kredytami, itp. – tyle że bez formalnego kwitka. Nawet F1 to zaakceptował: bo to teraz trend taki.

Tylko dlaczego ta złość postsovieckich skorupiaków skupia się tylko na facetach?!

Wystarczy tylko się rozejrzeć, zebrać dane, pomyśleć i wyciągnąć wnioski!

Winnymi niskiemu stanowi przyrostu naturalnego są kobiety!

Wyemancypowane, sfeminizowane "xiężniczki" , oczekujące od męża nieosiągalnych rzeczy!

Czy ja to kurła muszę po raz kolejny powtarzać?!!!

Tu nie jest potrzebne bykowe ze średniowiecznym rodowodem – kompletnie nie pasujące do XXI wieku, a właśnie krowowe!

Jakby te zatwardziałe kurewki, z niebotycznymi ambicjami, żądaniami i wymaganiami, zaczęłyby dostawać po pensji…

…to natychmiast przysiadłyby na kuprach!

I by wszystko wróciło do normy.

Czy to tak trudno ogarnąć do ciężkiej cholery?!

15 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

         Niedawno zakoczyły się mistrzostwa świata w kobiecej piłce nożnej, gdzie to amerykanki (te z USA) wygrały finał. To dyscyplina rozwojowa, w Polsce także coraz bardziej widoczna. W sumie popieram całym sercem – niech sobie kobietki grają – co to komu szkodzi? Być może z czasem tą kobiecą wersją piłki kopanej będziemy się pasjonować na równi z dzisiejszą siatkówką, piłką ręczną, czy koszykówką w wersji women?

         Ale jeszcze nie teraz.

        Obecnie męską piłkę nożną, od tej kobiecej dzieli nie przepaść, a ocean z przepaścią i łańcuchem wulkanów! I dotyczy to WSZYSTKICH kwestii! Poziomu graczy, liczby kibiców, sponsorów, ustawek, kiboli, itp, itd.

        No proszę się zastanowić: praktycznie każdy, z miejsca, może podać nazwisko przynajmniej jednego, do trzech piłkarzy! Piłkarki żadnej nie zna nikt…

        Oprócz USA. Państwa (nie kraju!), w którym królową sportu szyderczo nazywa się soccerem, a futbolem określa się jakąś błazenadę z poprzebieranymi drag queen. Państwa w którym jeszcze paręnaście lat temu w piłkę grały… tylko dziewczynki! I taki stan się utrzymał: do dzisiaj tam piłka w kobiecym wydaniu cieszy się niewyobrażalnym powodzeniem… głównie wśród (rzecz naturalna) pań. A jako że amerykanie są pozbawieni jakiejkolwiek pokory, skromności i tym podobnych cech, to naturalnie wyobrazili sobie, że wszędzie także się wielbi kobiecą piłkę nożną! Bo cały świat, to według nich to tylko taka nieistotna doczepka do USA…

        No i stąd się wzięło jakże przykre przekonanie tych kowbojów (podsycane dodatkowo levacką "logiką"), że skoro u nich to bije rekordy popularności, to te pogrywaczki powinny dostawać kasę jak inni piłkarze poziomu światowego!

        Śmieszność jest tym bardziej wspaniała, im bardziej poważni są ci samośmieszający się…

        Tylko czy amerykanie (ci z USA), feministki (także stamtąd i zowąd) i inni levicujący schizofrenicy zewsząd, są sobie w stanie zdać z tego sprawę?

        Oni (a w zasadzie one) naprawdę walczą z całą powagą o sprawy absurdalne – niczym bolszewicy o utopię.

23 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

      Jako się rzekło – jestem człowiekiem tolerancyjnym, stoikiem, nastawionym raczej pozytywnie do ludzi i życia, unikającym jak się tylko da agresji, nienawiści i poważnego podejścia do rzeczy z gruntu niepoważnych, lub nie dających się żadną siłą ogarnąć (dotyczy to zwłaszcza tak zwanych "poważnych" dyskusji).

      Z jednym wyjątkiem.

      Nazywa się on: Podhale.

      I nie chodzi mi tu o sam rejon – bo jest całkiem przyjemny i widowiskowy, a o jego mieszkańców.

     Zwanych dalej (nie wiadomo czemu?) góralami (mieszkają w końcu w dolinach!).

     No jakoś tak zwyczajnie, po ludzku, nie cierpię tych przechlanych, sepleniących owcojebców, wieszających się masowo przy okazji halnego. Być może wpływ na to ma fakt, że już od ponad półwiecza, to ulubieńcy warszafki i ich naśladowców?

     W sumie to nieistotne. Nie lubię ich, a że jest ich mało i mieszkają daleko, więc unikanie ich nie jest trudne: po prostu tam nie jeżdżę.

     Ale jest coś, czego nienawidzę wprost organicznie!

     To góralskie kapele, z dominującymi w nich piłowanymi skrzypeczkami/gęślikami!

     Uwierzcie mi: gdyby postawiono przede mną tych wszystkich samograjków, w tych pociesznych kalesonkach i kubraczkach (+ braci stolec, zakopizder i pokrewne), a sam miałbym w rękach karabin maszynowy, to bez wahania przeładowałbym go i kosił to cholerstwo aż do wyczerpania naboi! Więcej! Pozwoliłbym wydobyć się na wierzch, z głębokich otchłani mej duszy, najmroczniejszej jej części, zmieniłbym się w socjopatę i mordercę i jeszcze bym chodził wśród nich, niczym typowy esesman i dobijał bez mrugnięcia okiem strzałem wprost w łeb!

     Tak bardzo nie znoszę tych podhalańskich, sepleniących rzępołów!

     Z jednym wyjątkiem od tej reguły. Starej już kapeli De Press. Może dlatego, że to i owszem – podhalańczycy. Tyle tylko, że z Norwegii :)

105 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 5
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 35.171.183.163