Miesięczne archiwum: Listopad 2019

           W zeszłą sobotę miał miejsce w jakiejś hali na ślunsku finał eurowizji dżunior. Drugi raz z rzędu wygrała polka, drugi raz z rzędu dwunastolatka (chociaż wygląda jak skurczona trzydziestolatka). Z innych krajów wystąpiła cała masa jakiejś mniejszej gówniażerii dansującej i śpiewowywodzącej co sił natura dała!

         TVP i media pokrewne odtrąbiły to jak wielki sukces – w dorosłej eurowizji im nigdy nie szło, więc uczepili się gamonie tej wersji mini, jak podczas dorocznych klęsk w piłce kopanej: siatkówki, ręcznej i koszykówki…

        Sęk w tym, że owa eurowizja w tych dwóch odmianach – junior starszej i junior młodszej – stała się prężnym i obrzydliwym przykładem propagowania pederastii (w wersji dojrzałej (?!)), co pokazał dobitnie i wulgarnie ostatni finał w Izraelu, oraz pedofilii, czego najlepszym przykładem było to ostatnie śpiewające przedszkole.

        Pomijając całe stado zapadających nieuchronnie w alzheimera starych gospodyń domowych from the PRL – komu to się mogło podobać?!!!

        No?!

        Cały przekrój dzieciarni: od małych chłopców i dziewczynki, po nadzwyczaj rozwinięte dwunastolatki a'la Lolita.

        Podczas tego finału, od tysięcy schizoli trzepiących pałę, zadrżała Europa i pół zboczonego świata.

        Po to tylko to było.       

        Tylko czemu w taki kanał wchodzi televizja służąca niby konserwatywnej partii?!

        Całą tą eurowizję w wersji maxi i mini, każdy szanujący się kraj powinien wykopać w kosmos! 

         Bo to jest coś o wiele gorszego od sześciu kanałów porno, które aktualnie posiadam na kablówce, ale które w sumie oferują coś w zasadzie normalnego, ale wykreconego pod sufit, a nie jakieś dzieci wystawiane na ekrany, by wiadome stwory mogły się zacnie wytrzepać…

 

          PS       A tworzenie takiego hitu dla dwunastolatki? Jak to wygląda? Moja skromna wyobraźnia podpowiada mi, że gdzieś tam, w jakimś studiu, zbiera się na tydzień grupka sesyjnych muzyków – starych wyjadaczy +  odpowiedni texciarz (a nawet dwóch i trzech), imprezują dzień w dzień, kręcą z tego wszystkiego niezłą bekę, a powtem rodzą coś ku pocieszeniu tłuszczy i wyżej wspomnianych pedofili…

20 odsłon(a), 4 odsłon(a) dziś

      "Osądzono" niejakiego Najsztuba. Piotra. Najsztub ów – Piotr – dziennikarzyna nieskromna, wyznawca opcji jedynie słusznej – Michnikowo/liberalno/levicowej, bywalec salonów stolicznych, składnik tamtejszej śmietanki "intelektualnej" , rzecz jasna został naturalnie uniewinniony przez "niezależny" sąd.

       A za co?

       No tu doszło do kumulacji!  

  1.        Jechał niesprawnym samochodem (brak obowiązkowych badań technicznych).
  2.        Prowadził owe niesprawne auto bez obowiązkowego ubezpieczenia (OC).
  3.        Rzecz jasna bez prawa jazdy (równie obowiązkowego), które wcześniej stracił za łamanie przepisów.
  4.        Te trzy czynniki same w sobie już mocno świadczą o stylu życia tego gościa, ale żeby było ciekawiej celebryta Piotr Najsztub dowalił do pieca… już nie szuflę, a wagon węgla i na przejściu dla pieszych, na pasach… rozjechał staruszkę!

                  No bardziej nie można! Znaczy mógł być jeszcze pod wpływem (czegokolwiek), ale czy na pewno nie był? Patrząc na wyrok owego "niezawisłego" sądu, kto wie, co nam umknęło?

                  I właśnie to jest najgorsze w tej całej sprawie. Sam naj…naj… Najsztub to zwykły zwyrol i degenerat, który w normalnym kraju, przez normalny sąd, powinien być odpowiednio ukarany (co najmniej rok bezwględnego więzienia)… i po sprawie. Polskie sądy jednak mają jakąś taką słabość do ludków ze świecznika, że zazwyczaj ich uniewinniają – nawet w tak kuriozalnej sprawie jak ta!

                Internauci słusznie zwrócili uwagę, że gdyby w Polsce obowiązywało anglosaskie prawo precedensów, to właściwie od teraz, każdy, bele czym, bez żadnych uprawnień, mógłby spokojnie jeżdzić jakkolwiek, czymkolwiek i rozjeżdżać bezkarnie kogokolwiek, gdziekolwiek w pobliżu jezdni! 

                Tu mały wtręt: rocznie około 300 ludzi w Polsce ginie rozjechanych NA PASACH, a około 30 NA CHODNIKU !!! 

                Idziesz sobie spokojnie chodnikiem, mając to wszystko w tyle, a tu nagle zabija cię jakiś autodebil!

                Paranoja totalna !!! 

                A spróbuj jeszcze mieć we krwi trochę alkoholu, to z miejsca staniesz sie winny swojego zgonu, a kierowca zostanie uniewinniony!

                Żeby było jeszcze bardziej absurdalnie, parę lat temu wprowadzono zaostrzenia kar dla pijanych kierowców, w wyniku czego do więzień trafiło około 20 – 30 tysięcy rowerzystów, którzy na ogół zmierzali do wiejskiego gieesu po piwo polnymi drogami…

                Debile podburzane przez takie zakały, jak ten naj… naj… Najsztub, burzą się na jakieś tam trybunały, jakąś tam konstytucję, media "właściwe" drą koszule i ryja nad "łamaniem" prawa przez jedynie słuszną partię na szczeblu najwyższym(?)… a rokrocznie jest bezkarnie zabijane jakieś pół tysiąca ludzi.

                 Ot tak!

                 Bo takie mamy "prawo" i pilnujące go "sądy"… 

28 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Sprawy na pozór skomplikowane, mają na ogół proste rozwiązania. Tyle, że obecne czasy nie lubią prostoty. Dziś im bardziej skomplikowanie, zagmatwanie, niezrozumiale – tym lepiej!

       Prosta, zwyczajna mądrość jest w odwrocie. Jest zwalczana. Nikt dziś nawet nie chce i nie usiłuje jej zrozumieć!

       Chociażby nasilająca się, "tęczowa" ofensywa, skierowana na ostatni bastion normalności w UE – czyli Polskę. Pod niegroźnym z pozoru hasłem walki o prawa mniejszości, usiłuje się zniszczyć podstawy bytu większości (rodzina, wiara, własna tożsamość, itp). Z iście szatańską fantazją, ze szczytnymi sloganami na ustach, zmierza się do kompletnej destrukcji cywilizacji zachodniej!

        I co kogo interesuje, że recepta na idealne współżycie ogółu zawiera się w jednym zdaniu:

        Mniejszość nie może narzucać NIC większości, a większość nie może ingerować w wolność mniejszości.

        No co to kogo obchodzi?!

        Ułamek procenta spokojnego, przaśnego, nadwislańskiego społeczeństwa, zasilany niewyobrażalnymi pieniędzmi z "tęczowego" lobby, postanowił przerobić resztę na swój wzór i podobieństwo. Krytyki ma nie być. Dyskusji ma nie być. Logiki ma nie być. Ma być tak, jak oni to sobie wymyślili.

         Wszelkie inne rozwiązania są niepożądane.

          To wojna totalna. Najgorsza z możliwych, bo psychologiczna…

      

         PS Lesbijska aktywistka wspierająca ruch LGBT przyznała szczerze, iż celem działaczy nie są prawa homoseksualistów. Celem jest całkowity demontaż małżeństwa i rodziny.

– Nie chodzi o prawo homoseksualistów do zawarcia małżeństwa, ale o to, że instytucja małżeństwa powinna  przestać istnieć. Walka o małżeństwa dla homoseksualistów zazwyczaj wiąże się z ukrywaniem tego, co mamy  zamiar zrobić z małżeństwami, kiedy ten cel osiągniemy. Mówienie, że instytucja małżeństwa wówczas nie ulegnie  zmianie, jest kłamstwem –  stwierdziła Masha Gessen, rosyjska dziennikarka dumna ze swojej homoseksualnej orientacji.

– Sądzę iż ona [instytucja małżeństwa] nie powinna istnieć – dodała. To samo tyczy się rodziny w tradycyjnej formie. Dzieci powinny znajdować się pod opieką „społeczności rodziców”, których może być nawet piątka. Do bólu szczere wyznanie kobiety udowadnia, iż społeczeństwo LGBT jest czymś więcej, niż jedynie zbiorem osób o konkretnych zaburzeniach czy problemach.

Cały ruch posiada swoje cele, do których realizacji skrupulatnie dąży.  Powoli, świadomie, z wyrachowaniem i pilnymi kalkulacjami. Przechodząc powoli od walki o akceptację, aż po zniszczenie panującego jeszcze ładu zbudowanego na chrześcijańskich wartościach. LGBT naśladuje wiernie wielkie systemy totalitarne, za fasadą miłości niosąc coraz większy chaos i bezsens.

42 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 2
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.234.214.179