Miesięczne archiwum: Grudzień 2019

       Dopóki serce bije, dopóki w żyłach płynie krew…

       Dopóty życie trwa?

      Od 1965 roku medycyna ma jednak inne zdanie: może sobie krew żyłami płynąć, serce może bić, pacjent może oddychać, ale jak medycy stwierdzą śmierć pnia mózgu, to pozamiatane!

      Ba! To mocno tajemnicze pojęcie "śmierci pnia mózgu" jest kluczową kwestią w transplantologii! Cała ta dziedzina medycyny (?!) nie istniałaby, gdyby nie właśnie to sformułowanie!

      Bo nie wiem, czy wiecie, ale narzadów do przeszczepu nie pobiera się ze zwłok! Organy muszą być świeże, a ich właściciel ma do końca podtrzymywać w nich krążenie.

      Najlepiej jeszcze podczas wycinania…

      No i to biznes niezły (zwłaszcza ten czarnorynkowy), szczytne to takie i piękne i w okresie zatracenia wiary w życie wieczne tak niezbędne do przedłużenia tej malutkiej chwili tu, na tym czymś okrągłym i niebieskim…

      Tylko że te pieńkowe zwłoki, podczas wycinania garmażerki, czasem się potrafią poruszyć (przypominam – bez znieczulenia!).

      Tak, to garmażerka! Unowocześniona forma kanibalizmu. A pojęcie śmierci pnia mózgu jest równie mgliste, jak nowoczesny podział na 72 płci.

      Gdy w 2006 roku uruchomiono Poltransplant, byłem jednym z pierwszych szczęśliwców, którzy tam zgłosili swój sprzeciw. Kartkę z tym zaświadczeniem do dzisiaj trzymam dumnie w legitymacji honorowego krwiodawcy!

      Większość z postępowców i ludków przerobionych przez system na mielone, zaśmieje się pewnie teraz: po cholerę ci narządy po śmierci? 

      Ano ta pnia "śmierć" to ściema – to po pierwsze.

      Po drugie, jako wierzący w życie ponad to, nie życzyłbym sobie, by moje zwieracze na przykład trafiły do jakiegoś geja, a serce do neomarxisty.

      No niekomfortowo co najmniej bym się czuł w zaświatach!

      Po trzecie: i tak wszyscy umrzemy, czy to się komu podoba, czy nie! Więc po cholerę się spinać o chwilę?!

      Oddawać mogę swe wnętrzności świadomie, za życia. Chociażby wymienioną krew (właśnie 4 raz w tym roku). Nawet gejom, feministkom, czy neomarxistom (to nie jest to samo w zasadzie?) – może się pod jej wpływem przestawią na właściwy tor? Szpik, w ostateczności nerkę, płuco, czy co tam jeszcze mam parzystego pod skórą? 

      Ale nie życzę sobie być rżniętym, gdy jeszcze oddycham, a serce me bije! I nie życzę sobie, by handlowano tym moim steranym organizmem, jak szynką w mięsnym!

      I polecam to wszystkim myślącym, a nie baranom stadnym.

      Więc się zapisujcie pod tym linkiem: http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html .

      Wieczność to nie tutaj! 

    

       

      

 

48 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

         Po raz kolejny powtarzam, że ludzie nie są pępkiem świata, a wręcz są zależni od tej niebieskiej globulki, która to ma ich daleko w tyle!

         No ale wraz z rozwojem technicznym i wyparciem się wiary w coś bardziej głębszego od materii, ludzie nabrali przekonania, że coś znaczą!

         Na miarę globalną!!!

         Śmiechu warte…

         No więc tak: mniej więcej od 100 lat znajdujemy się na początku epoki ocieplenia i końcu epoki lodowcowej. To jest KOMPLETNIE niezależne od człowieka! Kulminacja tak zwanej Małej Epoki Lodowcowej miała miejsce gdzieś tak na przełomie XIV i XV wieku. Od tego czasu robi się cieplej. Wtedy zamarzał cały Bałtyk – co jest doskonale opisane w kronikach. Teraz wszystko odmarza, woda się podnosi…

        …i dzbany wszelakie wyją z mocą całą! 

        Zwłaszcza ta gówniara znad owego Bałtyku, o dźwięcznym imieniu: Greta. Że to niby my, dorośli, rozjebaliśmy jej dzieciństwo (czym kurwa?!), że to my rozpieprzamy tą planetę, ku jej nieszczęściu!

        Otóż nie jesteśmy w stanie jej rozpieprzyć. Jeszcze nie teraz. Nie mamy takiej mocy po prostu!

        Nawet jakbyśmy odpalili wszystkie te atomowe rakiety, jakbyśmy podpalili co się dało… to tylko sami siebie byśmy wykończyli. Nic więcej. Ziemia by się swobodnie pozbierała. Nie z takich katastrof się zbierała. Raz nawet zamieniła się w śnieżną kulę! I wróciło do normy.

        Teraz się z kolei ociepla, wody się podnoszą, itp.

        To stan naturalny.

        Ale po co krzyczeć za to na ludzi?!

        I czemu do kurwy nędzy ma to robić jakaś niedorobiona smarkula ze skandynawii?!!!

        I czemu ktoś to coś słucha i bierze na poważnie?!

       Ludzi już naprawdę pogrzało z tego ocieplenia!

52 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 100.26.179.196