Miesięczne archiwum: Maj 2020

            Co prawda kwarantanna powoli się kończy, bo nawet ci durni, sterowani z tylnego fotela politycy zdali sobie sprawę, że i owszem – na miesiąc, dwa można udupić ludzi i gospodarkę, ale dalej to już trochę niebezpieczne zabawy z tłumem. Izolatka i te śmieszne obostrzenia przyniosły też dodatkowy skutek. Podobnie jak w zeszłorocznych strajkach nauczycieli, tamta grupa zawodowa jebła wprost w dno i zagrzebała się po uszy w mule, na stałe zyskując przydomek "pasożyty społeczne" , tak teraz wyglebiła się cała grupa seniorów 60+. 

           Na swoim przykładzie - dotychczas organicznie nienawidziłem tylko dwóch rzeczy: flaków i góralskiej muzyki. Teraz doszli do tego starzy ludzie. No sam nie jestem najmłodszy: bliżej mi do 50ki, niż 40ki, ale miedzy mną, a pokoleniem lat PRLu jest przepaść zalana jakimś czerwonym betonem! Tego starego ścierwa rozumem zwykłym ogarnąć się nie da!

           Bo to nieogary są (na tym etapie te staruchy zapewne stracą możliwość rozumienia o czym piszę).

           Te rozsławione przez internet Janusze i Grażynki. Zabytki przyrody z zasadami Made In PRL. Androidy sztywności jak z serialu "Czterdziestolatek". Zwichrowane na zawsze przez wczesny komunizm pokolenie. To te słynne babcie w czasie kwarantanny stały się solą w oku reszty (normalnej) społeczeństwa. Po prostu i zwyczajnie jak wczesniej ludzi wkurwiały, tak teraz już proszą się o śmierć!

             Doprawdy ostatnie lata są arcyciekawe! Poupadały wszelkie mity i konstrukcja świata kreowana przez samozwańcze elity zamienia się w gruz. Celebryci, aktorzy, te świetnie wyszkolone medialne małpy, przestały znaczyć cokolwiek. Ćwierćinteligenci pokroju pedagogów, na własne życzenie pozbyli sie tej ostatniej ćwiartki szacunku. Ludzie wiekowi, których powinniśmy (teoretycznie) szanować za ich doświadczenie, okazali się głupsi od nas.

             O wiele głupsi.

             Dzięki tej kwarantannie wyjebała sie levica ze swoją promocją zboczeń, wyjebała się cała UE ze swoją… no ta nie miała nic swojego – nawet pomysłu na cokolwiek. Unia runęła jak kupa próchna. Media przestały być źródłem "informacji", a źródłem prawdy stał się po całości internet.

             Wystarczył jeden wirus.

             Z naklejką "Made In China".

             I to jest w sumie najciekawszy aspekt tej akcji z koroną.

             Rozpoczął się pewien nieodwracalny proces przywracania normalności w aspekcie produkcyjnym. Mianowicie jak za jakiś czas wspomnimy młodzieży, że przez 20 pierwszych lat nowego tysiąclecia wszyscy żyli na chińskich komponentach, to ci się mocno zdziwią! Jak im powiemy, że wszystkie ubrania, buty, sprzęt AGD i elektronika, a także masa żywności była sprowadzana na cały świat tylko z jednego kraju na rzeką Jang Cy, to ci tego nie pojmą!

             Nikt normalny mianowicie nie zrozumie, jak mozna było CAŁĄ światową produkcję przenieść do komunistycznego (!) , zamieszkanego przez pozbawione woli żółte małpy, państwa!

             A to, że te żółte podludziki nie zasługują na miano Homo Sapiens świadczy ich jedzenie: oni dosłownie żrą gówno! A że jeden z tych chińskich gównojadów zeżarł przez pomyłkę jakiegoś niedopieczonego nietoperza (!), czy innego skunksa, to zaowocowało tym, że żółć zazłużenie się na nich wylała…

            I nawet ta ich wielka tama tego nie zatrzyma…

 

382 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

           W wyniku tego cyrku z pandemią zrobił się taki trochę slow motion. Uziemniło celebrytów, drobnych ciułaczy, nauczycieli, urzędników i korposzczury – nagle okazało się, że pracownicy megabiurowców, którzy tam spędzali 120 godzin tygodniowo, weekendy zasypując koką, fetą, mefedronem i wschodnimi dziwkami, mogą całkiem spokojnie nie wychodzić z domu i nie zawracać innym dupy swoją obecnością (podobnie jak urzędnicy). Aktorów i celebrytów mieliśmy i tak już dosyć, ale pęd ku widoczności i dostęp do neta niestety nas ich nie pozbawił. I ich "mądrości" wszelakich. Nauczyciele znowu okazali sie niepotrzebni, albowiem działają jak automaty.

           Ale coby nie mówić (i kogo za to nie obwiniać) świat na te trzy miesiące ostro przyhamował. Większości z tego radość, części bankructwo, a reszta drapie się po głowie szukając odpowiedzi: o co tu kaman?! 

           Jest jeszcze jeden plus z tej porąbanej sytuacji (nawet w najbardziej porąbanych sytuacjach zawsze odnajdywałem plusy): wygląda na to, że (chociażby chwilowo, ale miejmy nadzieje, że tak już zostanie) załamał się pęd ku…

          …no w Polsce poPeeReLowskiej był to przede wszystkim pęd do pokazania się; mam dom (za kosmiczny kredyt), mam furę (zarżniętą przez poprzedniego właściciela w dojczlandzie), mam żonę (która puszcza się z każdym), no ogólnie dużo mam! Mam więcej od ciebie i zazdrość mi! I zrobię wszystko, by mieć jeszcze więcej! A na końcu zarypię nosem w skibę, którą wyryłem i dam się zasypać przez pług, który ciągnąłem – taki to był sposób myślenia przez ostatnie 30 lat kolejnego skrzywdzonego pokolenia.

          Ale mam nadzieję, że to się w końcu zmieni. 

          Bo po latach obserwacji, bezowocnego zapierdalania czasem, doszedłem do jedynego, słusznego wniosku:

          Przez życie trzeba się prześlizgać.

          Bez napiny, bez nerwów, ze stoickim spokojem. Bez wysiłku – bo wysiłek zabija w dalszej perspektywie.

          Jesli coś lubisz robić, i sprawia ci to przyjemność, to to rób z zaangażowaniem. Jesli robisz coś po to, by tylko przeżyć, to rób to tak, by przeżyć.

          I nie słuchaj ciotek, matek, samych zainteresowanych też, co to zachwycają się zaradnością i sukcesem.

          Za każdym jednym sukcesem stoi tysiąc porażek.

          O porażkach się zapomina, gloryfikuje się jeno sukces.

          A ci najbardziej wspierani za cholerę nie wspomną o wsparciu! To wręcz matematyczny wzór: im więcej dostałeś od życia, tym mniej o tym wspominasz, bardziej wychwalając swoje umiejętności.

          I naprawdę nie tłumaczcie, że to bełkot jakiegoś zakomplexionego karła! Żyję skromnie, stabilnie i w miarę wesoło, ale w miarę upływu życia wykształciłem w sobie coś takiego, jak miłosierdzie i to miłosierdzie kazało mi spojrzeć na miliony wykluczonych w tym kraju, którym system nie dał szansy na NIC.

          Szanujmy się, rozumiejmy i bądźmy ze sobą szczerzy.

           A przede wszystkim nie pogardzajmy drugim człowiekiem.

           Po prostu trzeba wziąć taką deskę, jaką się dostało i doślizgać nią do mety…

116 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.228.10.64