Miesięczne archiwum: Listopad 2020

        Jakbyście nie zauważyli, coś się nam odmieniło ostatnio. Pomijając zjebany dokumentnie rok. Tu mały wtręt: nawet za komuny (tej schyłkowej oczywiście – bo tyle pamiętam) nie było takiej jazdy jak w tym zapisanym już chyba nieodmiennie w historii roku 2020! No nie jestem fanem PRLu, ale dzięki przebywaniu w nim mam skalę porównawczą: tam nakaz chodzenia w jakichś szmatach na ryju, pod pozorem lepszej grypy, równałby się natychmiastowo kompletnym rozniesieniem systemu. Oddolnie i masowo. Na widłach, czy czymkolwiek.

       A tu cyk i wszyscy pokornie przemykają z domu do roboty, trochę po zakupy i kryją się w domach, jak w norach i to wszystko z pieluchami na twarzach.

       I to wszystko w podobno wolnym (?!) świecie.

       Co tu poszło nie tak?!!!

       Co ludziom tak zniszczyło poczucie wolności?!!!!!

       No po trochu media (TV), ale to ci starzy, ale co młodym tak ryje beret?!

       Internet?


       Ja internet zawsze chwaliłem, jako taki hyde park, no ale się okazało, że to wiara subiektywna. Bo obiektywnie, jak TV odbierają głąby i dają się nią sterować, to niestety z tym nowym medium, w którym można już namacalnie odnaleźć cokolwiek – łącznie z prawdą, no to nie każdemu się chce.

       I tak narodziły się Julki.

      To takie nowe pokolenie szumocipek kompletnie pozbawionych fundamentu,

      Jakiegokolwiek.

      Uwidoczniło się to w czasie protestów pod znakiem jakiegoś zygzaka/pieruna (poprzednio KOD i LGBT), na skutek którego jakby mocniej zaczęły one piać. Te kurki bezjajeczne i bez koguta. Zauważyłem ich zwyżkę pewności od razu w tymże internecie: cisną i nie odpuszczają! Poczuły moc cholery!

      One chcą!

      Wszystkiego!

      Już, bezdyskusyjnie, bo ich racja jest najracniejsza!

      No nie jest…

      To niedoczytane, niedojebane, niedomyślone gimbofeministki, którym pozwolono krzyczeć.

      Świat popadł w chaos i anarchię, nasz kraj nie jest w tym wyjątkiem.

      W USA czarni krzyczą na białych, a tu jakieś niedojrzałe gówniary, o IQ na poziomie kostki brukowej usiłują nam narzucić… same nie wiedzą co?!

      Są na to za tępe.

      Ale za to jak asertywne!

      

    

42 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Półtora tysiaca lat temu, w 406 roku, podobno w noc sylwestrową, po wyjątkowo zamarźniętym Renie, który był naturalną granicą Cesarstwa Rzymskiego, przeprawiły sie tabuny róznych plemion barbarzyńskich (głównie germańskich). To był początek nieuchronnego już upadku Imperium Romanum, albowiem stało się to imperium, w tym momencie, początkiem Europy narodów. W 410 roku Wizygoci pod dowóctwem Alaryka, splądrowali Rzym, co było naturalną koleją rzeczy, ale dla mieszkańców ówczesnego świata było to szokiem niewyobrażalnym! Nikomu nie mieściło się w głowie, że tak potężna stolica, tak potężnego imperium, z tak ogromnymi murami, może ulec barbarzyńcom!

       No nie uległa… Znudzeni, wkurzeni zgnilizną i niemocą imperium, mieszkańcy sami otworzyli bramy barbarzyńcom… Cesarstwo już od lat toczył rozkład ekonomiczny, moralny i militarny. Społeczeństwo albo popadło w hedonizm, albo w fanatyzm religijny, normalnych pozostało niewielu. Władcy skupiali się tylko na utrzymaniu władzy, bo co parę lat ich mordowano i zastępowano nowymi. Reformy były wykluczone, bo nie miały szansy na wprowadzenie. Odwrót był niemożliwy i 66 lat później cesarstwo przestało istnieć formalnie i zaczęło się tysiącletnie średniowiecze.

         Nie przypomina wam to czegoś?

        14 lipca 1789 roku, wkurzony lud Paryża zdobył opustoszałą Bastylię.

        Przyczyną ich wzburzenia był kryzys, nieurodzaj i widmo głodu. Co na to bogaci arystokraci i para królewska? Ano plebs ich nie obchodził, a Maria Antonina na sygnał, że nie ma chleba, odparła by lud głodny jadł ciasteczka…

        Jakiś czas później cała ta czereda z rodowodami potraciła głowy, a obsługiwana przez fanatycznych, postępowych morderców gilotyna, zaczęła ciąć z takim impetem, że z braku wysokourodzonych, Jakobini ścinali się nawzajem – jak to w rewolucji. Przy okazji tak nienawidzili chrześcijaństwa, że zorganizowali regularne ludobójstwo w Wandei. Lud zbuntowany odszedł na dalszy plan.

        No ale wcześniej odbył się marsz kobiet na Wersal!

        Czy naprawdę wam to czegoś nie przypomina?!

        Przed I wojną światową Rosja była najbogatszym (tak!) państwem świata, sęk w tym, że podobnie jak we Francji przedrewolucyjnej, obywatelami z pełnią władzy, pieniędzy i samozadowolenia była tamtejsza arystokracja. Car był miękką cipą, wszystkim sterował słynny Rasputin. Chłopi i robotnicy byli tylko podludźmi do orki i walki. Wojna to zmieniła. Rosjanom nie szło za dobrze, pogłębiał się kryzys, znowu nadchodził głód… Bolszewików jeszcze nie było.

       Pierwsi zbuntowali się marynarze z Kronsztadu. Chodziło tylko o gnębienie ich przez arystokratycznych oficerów – więc ich zlikwidowano (fizycznie) i rozpoczęła się, ot tak, oddolnie, rewolucja. Tworzono nowy rząd, Rosja zmierzała ku demokracji… i w tym momencie Niemcy wysłali tam Lenina, władzę przejęli bolszewicy, rozpoczęła się wojna domowa, terror i głód, które to pochłonęły tak z 20 milionów luda. Potem był Stalin, II światowa i tak jeszcze dodatkowe 50 milionów minus. No i totalitaryzm.   

       O likwidacji chrześcijaństwa chyba nie muszę wspominać?

       Lud prosty znowu był w ciemnej dupie.

       Macie jakieś skojarzenia?

       Bo ja tak.

       Mamy hiperbogaczy, jak Jeff Bezos, który zaraz dociągnie do biliona dolców (!), mamy hiperbiedotę, która dla niego zatyrowuje się na śmierć, mamy swoich Kulczyków, Krauzów, Gudzowatych, itp.

       I mamy lud który buzuje.

       Ale teraz, dla odmiany, to bolszewicy feminonazistki/LGBTowcy/namiętni miłośnicy czarnych (to w USA) są na czele.

       Lud zbuntowany tylko do nich dołącza. Bezmyślnie na ogół, bo kierują nim tylko uczucia. Ze szczególnym uwzględnieniem wkurwienia.

       Zamiast wojny jest jakiś COVID. Kryzys też jest. Wszystkie składowe prowadzą nieuchronnie do kolejnego przewrotu.

       Tylko że w tych medialnych czasach, tak na odwrót, od razu zaczyna się od terroru i niszczenia wiary…

       Tej prawdziwej wiary…  

       W imię kolejnej paranoi…

       Powodzenia "buntownicy"!

       Właśnie zostaliście wrobieni!

256 odsłon(a), 5 odsłon(a) dziś

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.238.184.78