Kolega był w Rzymie. Mieście starożytnym, zakorkowanym, o wąskich uliczkach, gdzie ruch samochodowy jest iście piekielny i jako typowy Polak niemal na wejściu wbił się w szok, widząc parkowanie miejscowe: mianowicie kierowca bez żadnych skrupułów wrąbał się w niewielką przestrzeń między dwoma samochodami, prawie urywając zderzaki im i jemu… Tak samo beznamiętnie owi sąsiedzi wyjechali ze swoich miejsc. Ogólnie tamtejsze samochody, przez takie procedury, są porysowane i pogięte maxymalnie, ale nikt się tym nie przejmuje, bo to dla nich NORMA. Inaczej by się pozabijali za ryski i wgięcia.

      Będąc ongiś w Szwecji, zobaczyłem ze zdumieniem, że po ich drogach generalnie jeżdżą dwa typy aut: nowiusieńkie i wypasione, oraz dobite ponad miarę, z dziurami po rdzy, jak po wojnie w Syrii. Po prostu jako naród bogaty wyszli oni z założenia, że nie warto inwestować w zakupiony pojazd i masakrują go równie beznamiętnie jak Włosi po kres jego możliwości… po czym kupują nowy.

      Od pewnego czasu obserwuję ze zdumieniem, jak polscy kierowcy prężą dupska nad swoimi ponad 15 letnimi dojczszrotami (na ogół), spinając poślady nad każdym szczegółem, odcieniem lakieru, nadżerkami rdzy, nic nieznaczącymi duperelami, czy niedaj Bóg ryską! Oczywiście nie wszyscy – jakaś przynajmniej 1/4 ma na to (słusznie) wywalone, ale reszta wręcz się onanizuje nad swymi maszynkami za 5 koła brutto!

      A niby zrobiliśmy się bogatsi?

      Obserwując tych wieśniaków w dojczszrotach z milionem kilosów przebiegu na liczniku, raczej w to wątpię.

      Dla nich to skarb nad skarby i jedyne – zdaje się – hobby.

      Dla niektórych to nawet jakby istota i kwintesencja życia, stawiana na równi z dziećmi, żoną i dużo powyżej psa.

      Sama bieda nie jest wyjaśnieniem, bo oni inwestują czasem niemało w te swoje złomy, pieszcząc je nazbyt jakoś expresyjnie.

      Dużo robią komplexy: tu "dobra" (znaczy dobrze odszpachlowana) fura czyni cię wciąż lepszym – zwłaszcza na zadupiach typu Pelplin (to tak przykładowo). Tu w wyścigu o samicę wciąż się liczy ryk koni mechanicznych i blask lakieru. Tudzież zabłyśniecie przed potencjalnymi teściami i zawodnikami w biegu o rękę najładniejszej.

       Podobną logiką kierował się półnagi Papuas widziany w TV, który w nos wepchnął sobie pióro wieczne Parkera (skąd inąd sporej wartości), jego biedniejsi współplemieńcy nosili w uszach puszki po coli. Dla nas to śmieszne – dla nich to poważna oznaka statusu społeczno/ekonomicznego.

       A dla Polaków (I tylko specjalnie dla nich! Tylko na ten rynek!) Volkswagen powinien otworzyć montownię Golfów serii jeden. Wóz prosty, tani i w zasadzie niezniszczalny – coś w sam raz na tą krainę. Ci z większymi ambicjami oczywiście nadal kupowaliby sobie BMW z dojczszrotów, ale ów Golfik jest tak pięknym następcą Garbusa, że nie można się do niego przyczepić, a już broń Boże znienawidzić! Klasyka, jak The Beatles.

 

         "Nikomu los nie wydaje się tak ślepym, jak tym, którym nie sprzyja."                                         

                                                  François de La Rochefoucauld 

251 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.224.103.239
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code