Normą już jest, że przed nadchodzącymi świętami, których w naszym kalendarzu występuje parę – ale dotyczy to zwłaszcza świąt Wielkiejnocy – robi się tłok okrutny w sklepach wielkich i małych, tudzież na bazarach. Ludzi ogarnia dzikość jakaś okrutna i obłęd wściekły, dosłowny szał zakupów!
Jęczący przez rok cały na biedę swą i nędzę, ugięci pod pręgierzem kredytów, opłat i wydatków, głodujący wręcz obywatele, nagle na te dni przed świętami, zamieniają się w krezusów, którzy lekką ręką będą wypełniać w markecie swój wózek, aż się z niego nie zacznie wysypywać.
A i wtedy potrafią wziąść* drugi i też go wypełnić ( o ile są jeszcze jakieś wolne wózki, czy kosze, pośród tej dziczy sklepowej!).
Jakby te dwa dni zamkniętych marketów, miały być pierwszą oznaką apokalipsy?
Więc w czas świąt i tuż przed nimi, bieda w dziwny sposób znika, bierze wolne i gdzieś wyjeżdża, czego ślady można znaleźć jeszcze w parę dni po świętach, w śmietnikach wypełnionych niewykorzystanym żarciem.
A potem wszystko wraca do normy i zaczyna się biadolenie na biedę i niedostatek.
Przodującą grupą w tym narzekaniu, psioczeniu i biadoleniu, są emeryci, których jeśli tak wziąść* na poważnie, toby wyszło, że są oni tuż przed śmiercią głodową, leków nie widzieli na oczy od dawna – bo ich nie stać, a i prądu ni mają, bo za drogi.
Po czym człowiek słyszy o babciach obrabianych metodą "na wnuczka" , "na policjanta" i na inne metody, w których kreowaniu złodzieje mają zdaje się nieograniczoną fantazję.
Za każdym wtedy razem słyszy się o babciach (ich mężowie na ogół już nie żyją), które w takim rabunku tracą sumy przynajmniej czterocyfrowe. Najczęściej jest to kwota pomiędzy dwoma, trzema, a pięcioma, lub nawet dziesięcioma tysiącami złotych.
Czyli zadziwiająca troszku, jak na taką z pozoru bidulę?
Rekordzistką była babcia , zdaje się z Białegostoku, której podpierdzielono na ulicy torebkę, w której trzymała wszystkie swoje oszczędności… w kwocie jakichś* 30 000 złotych (słownie: trzydzieści tysięcy PLN)!
Że nie wspomnę o chociażby aferze "Amber Gold" ,
w której największą część poszkodowanych stanowili skąpi, pazerni i zachłanni… acz jednocześnie durni emeryci, którzy to owe uciułane tysiące potracili, w łącznej sumie wielu milionów złotych.
I tu właśnie jest pies pogrzebany. Polski emeryt pieniędzy nie traci, bo po przejściu na owe świadczenie, niemal natychmiast przechodzi w stan wegetatywny… i po prostu przestaje korzystać z życia.
Przed-agonia taka.
Więc ciuła grosz do grosza staruszek na owym świadczeniu socjalnym, jednocześnie, z nudów, narzekając na wszystko, a najbardziej na owych grosików brak.
Gdy tymczasem ich rówieśnicy, z krajów niedotkniętych komunizmem, korzystają na starość z życia, aż nie dostaną demencji, lub zapaści.

 

 

 

 

 

 

 

 

* Bede se pisau, jak bede hciau!

636 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.92.190.11
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code