Mija już prawie 30 lat od zmiany systemu z nienormalnego, sovieckiego (czy tam socjalistycznego), centralnie planowanego, na… równie nienormalny, ale za to promowany jako wolnorynkowy i kapitalistyczny.

Miało być parę lat przejściowych problemów (tak mówili – a lud umęczony uwierzył) – wiadomo, czas zmian i chaosu, ale potem… uoooo!!! Czego to nie miało być! Raj banana i kokosy! A od kiedy zaczęto usilnie wciskać nasz kraj w ramy UE (przy pomocy narastających przepisów – pasujących do krajów zachodnich, a hamujących rozwój rozpieprzonej gospodarczo Polski), no to już miała zapanować sielanka, a zarobki i emerytury miały osiągnąć poziom zachodni!

Jak wiadomo, nic takiego się nie stało, a my wciąż jesteśmy najbiedniejszym rejonem UE.

Albowiem usilnie chciano doprowadzić do upadku państwa przy pomocy z pozoru potrzebnych działań (tak to tłumaczono) przy medialnej, doprowadzonej do perfekcji propagandzie. Wytłumaczę to jak zwykle od końca. Obecnie wychodzi na jaw patologia związana z tak zwaną reprywatyzacją kamienic w Warszawie. Prywatyzacja to ogólnie słowo klucz, przy pomocy którego regularnie rżnięto większość narodu w bezbronne odbyty. Otóż dotkniętych nią zostało prawie 50 tysięcy lokatorów!!! W samej Warszawie! To jakby sprzedać (i exmitować) cały Tczew! Wyszło nawet ostatnio, że usłyszeli oni od tej urzędniczej mafii jakże słynne hasło: "wasze ulice, nasze kamienice"! Najtragiczniejsze i najbardziej bolesne jest to, że po II WŚ owe kamienice w zasadzie nie istniały, a Warszawa była morzem ruin, a budynki, ot tak, oddawano w pełni odbudowane i nikogo to nie ruszało. Prawo było nieme, media ciche, bo to panie już tak jest w kapitalizmie. Jeśli kapitalizm=bezprawie, nędza i złodziejstwo, to i owszem, jesteśmy (byliśmy właściwie – niemrawo się zaczyna bowiem to porządkować) przodujacym krajem "kapitalistycznym". Już od prawie 30 lat.

Ale to był drugi etap rozszarpania kraju przez układ zamknięty, czyli służby specjalne PRL (i związku sovieckiego). Szczęśliwie przyhamowany w swej kulminacji i co nieco się nawet może uda przywrócić normalności.

Nie da się jednak odwrócić tego, co stało się na początku lat 90 (a i trwało to dobrą dekadę).

Zaczęło się od likwidacji PGRów. Tego cholerstwa akurat nikt nie żałował i nie bronił, tyle że została po tym czarna, patologiczna dziura, która wciąż niewielu obchodzi.

Ale Polska była jeszcze wtedy pełna firm po Gierku. Owszem, zacofanych sprzętowo, źle zarządzanych (jak to w PRL), ale do uratowania. Trzeba było tylko zainwestować i zmienić sposób zarządzania. Niewiele w sumie. Tyle że tam wtedy zadziałało inne, magiczne hasło: "inwestor strategiczny". Ów inwestor to zazwyczaj była konkurencyjna korporacja z zachodu, której jedynym interesem było przejęcie i skasowanie niedoinwestowanego przeciwnika.

I to się udało.

Resztę działających firm poprzejmowali ubecy i ich rodziny (teraz to już ciągnie trzecie pokolenie).

A masa zwyczajnego narodu tak naprawdę wciąż wegetuje. Małe, pozostałe przy życiu firmy, ledwo wiążą koniec z końcem. Pracownicy najemni wciąż działają w systemie folwarcznym, gdzie pan przez swych zarządców (kierownictwo niższego szczebla) ciśnie ich równo do posadzki, by równo i cicho wyrabiali normę. Żeby przeżyć, zapieprzają po 24h na dobę, spłacają kredyty, a za normalną pracę nie mają co liczyć na normalną zapłatę. Dzięki temu jakieś 3 miliony ludków nie wytrzymało i wyjechało w zachodnią cholerę, gdzie za normalną pracę, w normalnych warunkach normalnie się zarabia.

Obecny rząd wieszczy sukcesy, ale do sukcesów jeszcze daleko!

Pozostała mentalność owa folwarczna i tak przez te trzy dekady zaczopowany układ zamknięty (do 3 pokolenia włącznie – jak wspomniałem), że powrót do normalności będzie trwał kolejne dekady, a i wyłuskanie pasożytów z poprzedniego systemu nie obędzie się bez bólu.

A nam przez ten czas nie wzrośnie poziom życia.

Nie ma z czego.

Mimo niskiego bezrobocia, wciąż jesteśmy krajem wschodnim, azjatyckim, montażownią dla zachodnich koncernów, bez swojej techniki, przemysłu, pomysłów, gdzie przeciętna płaca jest jeno ułamkiem europejskiej. Polacy nie mają przyszłości niestety…

…i jaj…

Nieszczęśliwy, wykastrowany naród…

 

 

PS    W każdym normalnym kraju 50 000 ludzi wywalonych na bruk wywołałoby co najmniej zamieszki… Ba! W Poznaniu dochodziło do podobnych wynaturzeń i jakiś cwaniak oczyścił z lokatorów 12 kamienic. Mieszkańcy trzynastej się zjednoczyli, sprawę nagłośnili, wynajęli prawników… i swoje mieszkania obronili! Ci Warszawiacy zawsze wydawali mi się jacyś dziwni…

149 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.224.91.246
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code