1.            Gdzieś tam na Mazurach zaczyna się festiwal muzyki weselnej (????!!!!!). To nie jakiś denny dowcip, a najprawdziwsza prawda! I jak znam życie, lud prosty i turystycznie wypoczywający, rzuci się na to cuś tłumnie i licznie (chyba powtarzam wyrazy z tego oszołomienia?). A coś takiego, jak "muzyka" weselna, to coś poprzeczkę niżej od disco polo… czyli gdzieś tak już poniżej dna. Gwoli (skąd ja te słowa biorę?!) przypomnienia, nurt disco polo (bo to na nazwę "muzyka" nie zasługuje) ma swe korzenie właśnie w kapelach weselnych, w które ongiś mafia pruszkowska i wołomińska zainwestowała, chcąc wyprać pieniądze… a te nieoczekiwanie zaczęły się mnożyć!

           Ciemny lud to kupił i gówno zakwitło.

       2.             Na tereny przedtygodniowej nawałnicy w Borach Tucholskich zaczęli masowo zajeżdżać swymi furami "turyści" chcący zobaczyć i uwiecznić to pobojowisko, powodując taki zamęt i wkurwienie usuwających szkody, że w końcu policja zablokowała dostęp do okolicy! 

       3.             Na krzyż na Giewoncie wdrapał się jakiś narąbany koleś – reszta miała już tyle promili, że nie podołali, mimo licznych prób…

                    I tu muszę się skupić na podhalu, podhalańczykach i trzodzie chlewnej ich odwiedzającej: nieodmiennie latem, od lat paru już przynajmniej, Zakopane i Tatry zamieniają się w jakieś kuriozum! Tłok nad Morskim Okiem jest taki, jak na koncertach owego przaśnego disco. Kolejki na owy Giewont i inne szczyty: jak po mięso w stanie wojennym. A tym buronom z całego kraju nie chce się przedreptać tych paru kilometrów pod górę i czekają w równie absurdalnej kolejce na "dorożkę" (ta za dutki zabiera po 30 osób jednym koniem!), by zdychająca szkapa zawiozła ich pod sam szczyt!!! 

                        I te szkapy zdychają masowo.

                        Ale ci sepleniący owcojebcy – zwani dalej góralami – się tym nie przejmują! Dutki lecą i jest fajnie!

                        Burak lgnie do buraka.

                        Szkoda że nie przeleci się tam jakieś z nagła halne, by zmieść tych ćwoków (przyjezdnych i miejscowych), jak owy las w powiecie chojnickim…

       4.              Jakiś bogatszy dziad w Międzyzdrojach, wjechał na miejską plażę luxusowym audi z lawetą, by zabrać swój skuter wodny. Wyciągał go jakże pasujący do sytuacji traktor.

                        Co jest najgorsze, ten tłum ćwoków wróci po urlopach i znowu zostanie naszymi sąsiadami, rodziną, współpracownikami, itp. Zostawią te badziewne megaokularki z kabaretonów i jak prawilni Janusze, Sebixy, Karyny, Dżessiki i Brajanki znów zaczną buraczyć w swojej okolicy…

                         Bo nikt ich nie wychował.

                         Bo to potomkowie pastuchów skrzywionych przez PRL.

                         A coś, co się śmie mienić elitą, która powinna być dla nich przykładem, to tylko zwykłe, zakomplexione kurwy ze słomą w butach, które za byle wyraz uznania (najlepiej z zagraminicy) gotowi są wyrzec się wszystkiego, a plebsu unikają jak ognia, bo wiedzą że ten ich rozpozna jako swojaków.

                          Więc jest jak jest…

 

            

54 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.80.60.91
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code