Kobiety (wszelkiej maści, wagi i intelektu) zostają starymi pannami na własne życzenie. Zgodnie z moimi wcześniejszymi spostrzeżeniami, każda potwora znajdzie swego amatora. 

          Naprawdę!

          Nie ma na świecie tak wstrętnej (wewnętrznie i zewnętrznie) baby, której by nie pożądał jakiś zboczeniec/dewiant/psychol.

          Sam mam na tapecie dwa odchylone maxymalnie od pionu marzenia erotyczne: sex z kadłubkiem i kobietę z trzema piersiami.

          To naturalne dla mężczyzn, stąd też tyle obleśnych, tłustych pasztetów paradujących z wózkami i partnerami.

          One to nazywają miłością – dla mnie to tylko deviacja.

          Jak homosexualizm i pokrewne zboczenia.

          Co naturalne – w drugą stronę to nie obowiązuje, co najwyżej partner ma być źródłem szmalu i opiekunem dla nie swoich dzieci, tudzież zarządcą uwitego gniazdka, pod nieobecność xiężniczki…

          Jestem facetem (oprócz paru skrzywień) w miarę normalnym, posługującym się w wyborach życiowych intelektem i intuicją. Życie sprawiło, że dorobiłem się sporego pancerza, więc kwestie uczuciowe właściwie już dla mnie nie istnieją. Miłość, jako romantyczny (XIX wieczny) wynalazek, uznaję za kompletną bzdurę! Rycerskie podejście do kwestii damsko męskich także jest tym romantycznym, wczesno-dziewiętnastowiecznym bełkotem.

          Wcześniej zasady były jasne: praktycznie NIKT nie żenił się z miłości!!!

          Małżeństwa aranżowano.

          Żaden rycerz/xiąże, nie zapierdalałby na białym koniu pod zamek swej wybranki, gdyby nie miał ku temu ekonomicznych podstaw!

          Uczucia, owszem – czasem explodowała jakaś namiętność, ale działo to się poza małżeństwem – czyli instytucją.

          Dzisiaj związki są parodią, a małżeństwo jako formalność wręcz w zaniku!

          Ludzie postanowili, że będą dobierać się w pary na zasadzie jakiegoś dziwnego słowa: "miłość"!

          Jaką to jest ułudą, potwierdzają notoryczne wręcz już rozwody i rozstania. Tudzież częste zdrady, których przyczyną jest owa, jakże realna namiętność.

          Ale namiętność to stan krótkotrwały, a żeby zbudować długotrwały zwiążek potrzebna jest logika i wręcz chłodny osąd sytuacji!

          Tak się tworzy prawdziwe partnerstwo.  

          Kobity tego nie rozumijo!

          Ich debilni partnerzy także.

          Więc całą winę za obecny rozpad więzi rodzinnych, malejącą demografię, itp,  zwala się na takich jak ja…

           Bo nie chcemy wydalić z siebie jakże okropnego zwrotu: "Kocham Cię!".

           Sęk w tym, że oprócz Siebie i Boga naprawdę nikogo nie kocham.

           Jakiś problem gamonie?!

31 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 34.229.151.87
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code