Bez kategorii

  1.            Gdzieś tam na Mazurach zaczyna się festiwal muzyki weselnej (????!!!!!). To nie jakiś denny dowcip, a najprawdziwsza prawda! I jak znam życie, lud prosty i turystycznie wypoczywający, rzuci się na to cuś tłumnie i licznie (chyba powtarzam wyrazy z tego oszołomienia?). A coś takiego, jak "muzyka" weselna, to coś poprzeczkę niżej od disco polo… czyli gdzieś tak już poniżej dna. Gwoli (skąd ja te słowa biorę?!) przypomnienia, nurt disco polo (bo to na nazwę "muzyka" nie zasługuje) ma swe korzenie właśnie w kapelach weselnych, w które ongiś mafia pruszkowska i wołomińska zainwestowała, chcąc wyprać pieniądze… a te nieoczekiwanie zaczęły się mnożyć!

           Ciemny lud to kupił i gówno zakwitło.

       2.             Na tereny przedtygodniowej nawałnicy w Borach Tucholskich zaczęli masowo zajeżdżać swymi furami "turyści" chcący zobaczyć i uwiecznić to pobojowisko, powodując taki zamęt i wkurwienie usuwających szkody, że w końcu policja zablokowała dostęp do okolicy! 

       3.             Na krzyż na Giewoncie wdrapał się jakiś narąbany koleś – reszta miała już tyle promili, że nie podołali, mimo licznych prób…

                    I tu muszę się skupić na podhalu, podhalańczykach i trzodzie chlewnej ich odwiedzającej: nieodmiennie latem, od lat paru już przynajmniej, Zakopane i Tatry zamieniają się w jakieś kuriozum! Tłok nad Morskim Okiem jest taki, jak na koncertach owego przaśnego disco. Kolejki na owy Giewont i inne szczyty: jak po mięso w stanie wojennym. A tym buronom z całego kraju nie chce się przedreptać tych paru kilometrów pod górę i czekają w równie absurdalnej kolejce na "dorożkę" (ta za dutki zabiera po 30 osób jednym koniem!), by zdychająca szkapa zawiozła ich pod sam szczyt!!! 

                        I te szkapy zdychają masowo.

                        Ale ci sepleniący owcojebcy – zwani dalej góralami – się tym nie przejmują! Dutki lecą i jest fajnie!

                        Burak lgnie do buraka.

                        Szkoda że nie przeleci się tam jakieś z nagła halne, by zmieść tych ćwoków (przyjezdnych i miejscowych), jak owy las w powiecie chojnickim…

       4.              Jakiś bogatszy dziad w Międzyzdrojach, wjechał na miejską plażę luxusowym audi z lawetą, by zabrać swój skuter wodny. Wyciągał go jakże pasujący do sytuacji traktor.

                        Co jest najgorsze, ten tłum ćwoków wróci po urlopach i znowu zostanie naszymi sąsiadami, rodziną, współpracownikami, itp. Zostawią te badziewne megaokularki z kabaretonów i jak prawilni Janusze, Sebixy, Karyny, Dżessiki i Brajanki znów zaczną buraczyć w swojej okolicy…

                         Bo nikt ich nie wychował.

                         Bo to potomkowie pastuchów skrzywionych przez PRL.

                         A coś, co się śmie mienić elitą, która powinna być dla nich przykładem, to tylko zwykłe, zakomplexione kurwy ze słomą w butach, które za byle wyraz uznania (najlepiej z zagraminicy) gotowi są wyrzec się wszystkiego, a plebsu unikają jak ognia, bo wiedzą że ten ich rozpozna jako swojaków.

                          Więc jest jak jest…

 

            

54 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

         W ostatni piątek dość blisko mojej okolicy jebło, dupło, wydmuchało, prąd zerwało, poprzewracało,pozabijało… i teraz trwają w mediach jałowe dyskusje: jak można było do tego dopuścić?

         Otóż nie można było.

         Można było TO przewidzieć i są nawet od tego fachowcy (acz niezbyt słuchani – bo amatorzy). Można było odpędzić, ale nad takimi mieszalnikami pogody dopiero pracują największe imperia, a i to jest w fazie prób i to w dodatku na ogół ściśle tajnych. Można było szybciej i lepiej zadziałać po katastrofie, ale dotyczy to chyba tylko zbyt późno ściągniętego wojska i uruchomionych procedur katastroficznych, bo miejscowi i służby mundurowe – ze szczególnym uwzględnieniem strażaków – robili co mogli i dużo ponadto.

         Tyle było można.

         Swoją drogą, jak zwykle w momencie jakiegoś dramatu, ludek Polski (tu odmiana pomorska, z poszkodowanymi najmocniej Borowiakami) znowu okazał siłę i jedność ; a media tradycyjnie zawałkowują temat, wypełniając tak zwany jeszcze od PRLu sezon ogórkowy, a jak już wspomniałem ich dyskusje i reportaże to jeno mdłe pieprzenie nie wnoszące ABSOLUTNIE NIC  do sprawy.

         A co do pogody: kolejny raz powtarzam, że rządzi się ona swoimi prawami i cyklami (teraz to niby ocieplenie?), a dopisywanie do tego ludzi jest co najmniej zachowaniem mało skromnym! Wciąż jesteśmy za mali, za chudzi i za słabi by zagrozić całemu globowi. Ziemia sama stanowi dla siebie zagrożenie, ze szczególnym uwzględnieniem tego co na niej żyje.

         Chociaż ludzie potrafią podniszczyć swą siedzibę lokalnie i to czasem w stopniu dość mocnym i widowiskowym. Ale renowacja jakichkolwiek zniszczeń, to dla natury tylko kwestia czasu, a tego ma ona od groma – o wiele więcej niż ludzkość.

       Czyli my. Zwani po naukowemu: Homo Sapiens.

       Czyli dalej: część przyrody ożywionej – zwanej z dawna fauną.

       Ziemia nam została dana wraz z całym inwentarzem i… różnie jako ci królowie do tego podchodzimy. Jedni twierdzą, że można czynić z tym darem, co się żywnie podoba, inni z kolei, że… nic! Bo to przyroda jest najważniejsza, a my to tylko dodatek.

       Prawda, jak zwykle leży po środku.

       Ziemia jest jak dom, który został nam darowany, a o dom, jak każe doświadczenie, trzeba dbać. Trzeba łatać dach, a nie wyrywać belki z niego, by na środku salonu rozpalić ognisko. Same ściany też trzeba malować, należy myć, sprzątać, itp.

       Bo to w naszym interesie, bo miło jest mieszkać w przyjemnych warunkach.

        No chyba że zainterweniuje natura i nam go rozpieprzy…

43 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Jak zwykle zacznę od końca.

Więc dziś ogarnąłem pogrzeb mojego przyszywanego dziadka, którego sentencja jest moją prowadzącą. Powtarzał on zawsze, ku wściekłości licznych ciotek, bym się jednak nie żenił i słuszną drogą kroczę, unikając stałych związków.

I chwała mu za to, bo miał rację!

I cześć jego pamięci.

Przy okazji skupiłem się na kawałku cmentarza, na którym chowa się zakonnice.

Praktycznie wszystkie (a leży ich tam dużo i to po dwie w jednej kwaterze) dociągnęły do setki.

Konkluzja jest jedna.

Żadne medykamenty, żadna dieta i już broń Boże aktywny tryb życia nie zapewni ci długowieczności!

Potrzebny jest spokój i no stress.

Dowody na to leżą na cmentarzu w Oliwie.

A co do "ojca" (?!), który mnie spłodził chyba dla pokazu (znaczy on się chwalił, że ma syna).

Słuchaj stary:

Na ten tytuł trzeba sobie zasłużyć! Byle obsraniec, który mnie wyszczał takiej godności NIGDY nie dostąpi!

Ja się wbrew pozorom szanuję.

46 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Gdybym w ocenie sytuacji dookoła mnie (bliżej i dalej i to wersjach jak najbardziej osobistych, czy też ogólno narodowych i państwowych) ufał tylko przekazom medialnym… to większą szansę miałbym na szaleństwo, depresję i stan przedsamobójczy! Ewentualnie wpadłbym w zachwyt i extazę, gdybym chwytał wybrane informacje, które ostatnio z każdej ze stron już dawno straciły resztki obiektywizmu, w zamian zastąpionego totalną, subiektywną manipulacją emocjonalną.

Jak w brazylijskim serialu!

Media głównego nurtu - w większości lewicowe – łapią dowolny temat i robią z niego dramat (mniejszościowa "prawica" w tej manipulacji emocjami nie jest lepsza)!

Dziennikarska fachowość i ów pożądany w tym zawodzie obiektywizm jest w totalnym zaniku.

Mądrość, prawdę i logiczne wyciąganie wniosków zastąpiono grą na nerwach: od niskich rejestrów, czyli strachu i wkurzenia ; do wysokich, czyli transu i zachwytu nad byle pierdołą.

Czyli niepostrzeżenie zostaliśmy sprowadzeni do poziomu małomyślnych dzieciaków, których można przetresować odpowiednimi (?), prostackimi "argumentami".

Aż mnie szczęka rozbolała na przykład, gdy obecny patron medialny Jurka O., czyli TVN rozplywał się w zachwytach nad niedawno zakończonym Przystanku Wódstok. No baja normalnie! Wolność, miłość, radość, tolerancja… same superlatywy! Nie wspomnieli oczywiście nawet półgębkiem o tradycyjnej, corocznej prawie ćwierci tysiąca zgłoszonych przestępstw (w tym gwałt!). Tak drobna liczba ginie oczywiście w tłumie pół miliona rozbawionej trzody, ale to nie znaczy, że nie istnieje tam przestępczość. Nikt na samym przystanku, ani w mediach nie wspomni też o tych, którzy rokrocznie nie wracają już do domu z powodu zgonu. Takie przypadki oficjalnie nie istnieją (podobnie jak ofiary) – to mogłoby zaszkodzić wizerunkowi całej akcji.

No i to chamskie upolitycznienie tego z teorii apolitycznego, bo rockendrollowego festiwalu. Chodzi o regularnie przeprowadzaną agitację jakże podatnej na manipulację młodzieży, przez zapraszanych polityków, o dziwnie levackiej i prosystemowej opcji.

W tym roku gościem wykładającym kwestie tolerancji był złotousty pedryl ze Słupska. Karierowicz, gwiazdorek medialny, typowa obłudna politykierka, jak i jego poprzednicy (na przykład poprzedni prezydent RP – obecnego już nie zaproszono). Te występy i perfidna agitka są niezbyt obiektywne, bo już na przykład mojemu ulubionemu Kukizowi podziękowano i uznano go za persona non grata – nie spełniał ideologicznej normy. Żeby jeszcze chamówa była pełna, to po terenie miasteczka namiotowego szalała delegacja tak zwanej opozycji (PO), która poprzednio płoszyła plażowiczów nad polskim morzem.

I nikt ich stamtąd nie wypieprzył!

Podpieranie takich akcji rockendrollem, to zwykłe bluźnierstwo, a cała akcja powoli przerodziła się w coś na kształt zlotu komsomołu w dawnym ZSRR.

Rzygać się chce panie Owsiak…

 

63 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Ostatnimi czasy, zwłaszcza po wydaniu przez RAZa "Jakie Piękne Samobójstwo" i  Zychowicza "Obłęd 44" , porobiło się…

Znaczy apologeci Powstania Warszawskiego zarzucili krytykom… że to krytykują! Jak oni śmią w ogóle!

Sprawa jest prosta i określę ją w paru zdaniach (to będzie najkrótszy wpis): szanuję tą gówniażerię z wyższych sfer, która wówczas bez zastanowienia rzuciła się w bój beznadziejny.

No bohaterowie!

I za cholerę nie chciałbym z nimi dyskutować, bo po tej traumie są niedostępni dla mnie, jak moi starzy przewałkowani przez PRL!

Miałbym za to spore pole do dyskusji (a nawet do kłótni) z tymi, którzy ich na tą rzeź wysłali.

Tyle że oni niestety już nie żyją…

Ale jakbym ich dorwał w swoje łapska, to bym rozerwał!

To jako żywo przypomina obecne czasy, gdy banda sprzedajnych amatorów wysługuje się tłumem…

Na szczęście ten tłum nie ginie za ich chore idee w liczbie setek tysięcy – jak wtedy.

Ale w końcu pozbądźmy się tego wrzoda! Rządźmy się sami! Nie ważne co oni mają w nazwie: PiS, PO, Niezależna, czy inne gówno! Wtedy tacy jak oni doprowadzili do dramatu narodowego (to już nie tragedia). Po prawie 100 latach wciąż za to cierpimy! (?!)

A sytuacja się powtarza…

A ruskie jak zwykle zacieszają…

 

61 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

 

Fejs-bóg cię opuścił ?

Jak TiVi bożęcie?

Wykopał cię system me żelpacholęcie?

Nie masz kontaktu, dostępu, aplauzu, 

Nikt nie wie co z tobą i znikasz od razu,

Jebki nie czynisz w samo i w kogoś

W trendy nie wchodzisz

Brak ci dostępu! Hejt znikł na łączach

Toż to megadramat i samopocięcie!

Wspomnienia serwerów diabli zabrali!

Młody człowieku świat się tu wali!

I skąd bajerę, skąd modę chwilową? Skąd zebrać znajomych i zwołać ich z sobą?!

Coś spłyniesz z tej fali i nic nie ocali

Sławki chwilowej, w bitach liczblasku

Zostaniesz ramolem!

Lecz ja taki układ jak żyję – pierdolę!

Ze stoickim spokojem…

Życia zaskoki są dla mnie natchnieniem

Zmiany obserwuję, lecz sam się nie zmienię

Jestem starą skałą – a to jest jak lśnienie

Jesteś drobnym kąskiem na me podniebienie.

Co poczniesz bez sprzętu, co głasku wymaga?

Jak spojrzeć w oczy, gdy nic nie wspomaga?

Co morda twa rzeknie plująca na ekran, gdy przyjdzie jej mówić wprost do człowieka?

Skąd ripost fraz ciętych teraz pobierzesz?

Jak nikt już nie będzie wyświetlał do ciebie.

I wszyscy zamilkną – bo brak ci matrycy

Na wieki ucichniesz, boś chwilą, boś niczym…

90 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

                   Jak już wielokrotnie wspominałem, jestem człowiekiem – jak na polskie warunki – niezależnym. Niezależność owa objawia się brakiem kredytu, luźnym "przywiązaniem" do KAŻDEJ wykonywanej przeze mnie pracy nakładczej (niestety muszę pracować, bo z tego co lubię robić, wciąż nie da się przeżyć), tudzież brakiem typowo polskiej kobiety, której związek partnerski opiera się głównie na chceniu.

                    Dalej są schódki, związane głównie z nieposiadaniem swoich 4 kątów, ale ostatnimi czasy i tak mam luxus, bo osadzony jestem w 60 metrowym, 3 pokojowym mieszkaniu, w centrum dość żywego osiedla, w dobrze skomunikowanym, średniej wielkości mieście, na obrzeżach aglomeracji Trójmiejskiej.

                    Niestety dzielę je z matką. A jako że niedługo walnie mi Mickiewiczowski wiek: 44, to jest to już kwestia do pośmiewiska… i naprawdę za cholerę nie mogę ludziom wytłumaczyć, że polska norma to właśnie takie życie, lub obroża kredytowa i totalne niewolnictwo samo sobie narzucone!

                    Nawet tym z warszafki…

                    I wciąż słyszę: czemu sobie nie wynajmiesz? Bo nawet w tej warszafce można mieszkać za tysiaka! No tu się szybko wyjaśniło, że ten tysiak to za pokój, w mieszkaniu z lokatorami - a to tak jakbym mieszkał w kartonie, pod mostem, wśród innych bezdomnych. A za takie podejście zarzucono mi hrabiowską mentalność! Bo chyba jestem za mało asertywny, kreatywny i pracowity (znaczy że wciąż chcę żyć, a nie zapierdalać jak wół na niewiadomo co?) i za dużo wymagam od życia?

                   A ja właśnie chcę żyć normalnie!!!

                   Od 20 już lat.

                    Ale nie da się ze względu na dwa kluczowe punkty, które powodują, że życie w Polsce to wciąż wegetacja. I nawet ci, którzy posmakowali zachodniej normalności, nie bardzo są w stanie tej prostej prawdy ogarnąć i żyją w świecie fantazji, jak ich PRLowscy przodkowie, z mordami wlepionymi w TV i stamtąd ściągającymi dane.

                   Więc podstawowym problemem w Polsce jest CAŁKOWITY BRAK RYNKU WYNAJMU MIESZKAŃ!

                   Chyba widocznie to określiłem?

                    Bo w normalnych krajach, normalnie pracujący człowiek, za normalne pieniądze, może wynająć normalną, skromną kawalerkę przynajmniej. Byliście, widzieliście, możecie potwierdzić. A o pracę tam, jak i tu (ostatnimi czasy) nie jest trudno. 

                     Tyle że wciąż nie idą za tym pieniądze.

                     Tu ciągle obowiązuje zwichrowany system, gdzie rozrzut widełek płacowych jest wręcz absurdalny! Więc ci najzwyklejsi wyrobnicy dostają najniższą gwarantowaną pensję, za którą można jedynie wegetować (to jest ten punkt drugi właśnie). Zwykły już jednak brygadzista, majster, czy inny fajfus może liczyć na dwukrotność tej kwoty – co starcza na życie co najmniej w miarę normalne. Wyżej to zaczyna się absurd i jeden z głównych powodów, który dzieli te społeczeństwo na: wymuskane i przemądrzałe jednostki zarządzające i na tych co cierpią i nienawidzą pupilków systemu… i te dwie grupy nie wiedzą właściwie, jak to się dzieje? A co gorsza nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że to chory układ.

                     A układ ów ma swoje korzenie przed ćwierćwieczem, gdy uwolnionemu z pęt komuny społeczeństwu wpojono ideę wyścigu szczurów. No i się zaczęli ścigać: każdy na swoją rękę, w miarę swoich możliwości. Ci którzy mieli profity na starcie (potomkowie ubecjii) dostali się na szczyty błyskawicznie i stamtąd zaczęli olewać całą resztę, wyśmiewając się z niej do oporu – acz dla bezpieczeństwa nawet stamtąd nie schodzą, by nie dostać zwykłego wpierdolu. Dalej są słoiki właśnie, którym się wydaje, że ciężką harówą dotrą też na szczyty… no to jest jeszcze mało prawdopodobne, ale możliwe, tyle że większość z nich straci swe najlepsze lata na służbie korporacji… a potem korporacja ich wypluje.

                     To takie dwie grupy aspirujące do elity, z wielkich miast.

                      Ci z prowincji tak nie mają i mieć nie mogą. Oni się wspinają jak owe szczury, po plecach słabszych i spokojniejszych ku każdej złotówie i groszowi, a możliwości mają ograniczone: to nie stolica, czy inna aglomeracja! 

                       A tak być nie powinno!

                       System jest chory i najgorsze co mogło nam, społeczeństwu się przytrafić, to właśnie zaakceptowanie go jako normę i działanie według jego zasad!

                        Albowiem w normalnym systemie, normalnie pracujący człowiek może się utrzymać nawet za tą najniższą wypłatę (wiecie o tym doskonale emigranci!). W normalnym systemie 1/3 tej wypłaty idzie na opłaty, 1/3 na życie… i o dziwo 1/3 zostaje!

                        Tu tak nie ma.

                         W normalnym systemie KAŻDEGO stać na dach nad głową, z zastosowaniem owej reguły trzech. Każdy oczywiście organizuje sobie owe siedlisko według zarobków – ambitnych, zdolnych i pracowitych stać na więcej, bo tam te cechy realnie przekładają się na pieniądze, a zdolności są doceniane z miejsca.

                        Tu się liczą układy i pochodzenie.

                        System feudalny wręcz, nie do przejścia przez uczciwego szaraczka, świadomego swojej wartości, a już nie daj Boże z jakimiś zasadami!

                         A ja naprawdę chcę NORMALNIE żyć, bez zbytniej napinki, za normalną pracę chcę otrzymywać normalne pieniądze, za które normalnie się utrzymam.

                         Czy to takie trudne do pojęcia?!

                          Zazwyczaj, gdy wielu ludzi mówi mi, że robię coś nie tak, to analizuję to i przeważnie się z nimi zgadzam. Jednak nie w tej kwestii. W niektórych sytuacjach czuję się jak jedyny widzący wśród ślepców. Jedyny trzeźwy wśród pijaków. Jedyny zdrowy wśród obłąkanych.

                          Bo większość rzadko miewa rację. 

                          Większość to stado bezmyślnie pchające się w nieznanym kierunku.

 

 

 

                            "Istnieje dwojaka śmiałość: śmiałość płynąca z wyższości i śmiałość zrodzona z ciasnoty umysłu."

                                                                                                                                                            Karol Marx

51 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Jakie spustoszenie zrobiła pokoleniu PRL propaganda – głównie televizyjna – można zobaczyć po ostatnich politycznych zadymach.

Oni to autentycznie i mocno przeżywają!

Młodzi mają to ogólnie w dupie, albo poprzez dostęp do NIEZALEŻNYCH mediów (internet) sami znajdują prawdę. A to nie jest trudne – wystarczy poszukać. Zresztą jak tak obiektywnie spojrzeć na te międzypartyjne przepychanki, to najlepszym rozwiązaniem rzeczywiście jest mieć to w dupie.  

No ale nawet dla tych uzależnionych od TV staruchów dojście do prawdy nie powinno być problemem. To naprawdę nie jest skomplikowane! Wystarczy użyć pilota! 

Więc tak: za ich młodości (czyli w PRL), CAŁA televizja składała się z dwóch (!) propagandowych kanałów i wystarczyło tylko wszystko odczytywać odwrotnie, by ogarnąć co jest na rzeczy.

No teraz sprawy się pokomplikowały technicznie i mamy dziesiątki polskojęzycznych stacji, z czego prymat wiodą trzy: przejęta przez "jedynie słuszną partię" jej tuba propagandowa o nazwie -TVP. Zawsze postępowa i prosystemowa TVN i taki na uboczu, acz też levacki Polsat.

Każda z nich fakty interpretuje skrajnie i subiektywnie.

No tu już czysta logika nakazuje, że aby dowiedzieć się prawdy, wystarczy obejrzeć wiadomości z wszystkich trzech i wyciągnąć średnią obiektywną.

Ale dla tych sierot po szarym PRLu to zbyt potężny wysiłek intelektualny, a poza tym dawny podział na komuszków i ich przeciwników zamienili oni gładko na fanatycznych zwolenników jednej z dwóch opcji (znaczy mohery i lemingi).

I za chuja jasnego nic do nich nie dociera!!!

No tego nawet za PRL nie było! Tam jakoś wszyscy razem żyli (pamiętam schyłek tej ideologii), ewentualnie ktoś komuś robił cicho koło pióra (TW). Teraz jedne staruchy żrą się z drugimi do krwi!

Tylko po co?

Prawdziwy problem, jakim jest gospodarka, chora ekonomia (3 000 000 emigrantów zarobkowych – słownie trzy miliony), tradycyjnie schodzi na margines, a krzyk podnosi się o pierdoły…

…no chociaż sądy i prokuraturę już dawno należało pozamiatać, bo tam sprawiedliwości nie było!

Ale niestety zamiatanie w wykonaniu PiS, to tylko kolejna zmiana właściciela władzy. No lepsze to niż nic – lecz to wciąż NIC.

Tyle że medialnie rozdmuchane po ekranach.

A czym mi jeszcze te niedobitki z czasów PRL podpadły ongiś?

  Ano jeszcze całkiem niedawno, przed totalnym spadkiem bezrobocia, kłuła w oczy kategoria starych, peerelowskich pojebów, co to pomimo wysokich swych emerytur podejmowały się każdej pracy, czopujac tym samym etaty młodych ludzi.

Czasem robili to na kredyty dla swych dzieciątek i wnucząt, ale częściej przez to, że po skończeniu pracy nie mieli co ze sobą zrobić.

Tacy byli prymitywni!

Albowiem prawdziwą wartość człowieka poznaje się po tym, jak spędza czas wolny i jak długo jest w stanie wytrzymać sam ze sobą.

I w ciszy…

60 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Jesteśmy z dwóch różnych światów

Ty i Ja – Człowiek Wolny

Sam sobie jedynym światem

A wokół krążą atomy

Tyś w mej orbicie się znalazł

Najbliższy chwilą atomku

Lecz nigdy się nie zetkniemy

Nie można robić wyjątków!

Możesz tak krążyć i wieczność

Świecić ci mogę dowolnie

Dopóki wolności płomień

Nie wniknie

I nie rozpali się w tobie

Tyś wiru wielkiego cząstką

Co się nawzajem popycha

Przyciąga też z wielką mocą

Lecz mnie to nie dotyka

I kiedy w końcy zrozumiesz

Rozpalisz woli swej ogień

Podam ci rękę swą w zgodzie

I z dumą stanę przy tobie.

 

 

 

Każdy mówi o tlenie – a oddychamy azotem

Piwo zwiemy chmielowym – a to tylko dodatek.

 

43 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Patrząc na to, co się wyprawia obecnie na polskiej scenie politycznej – tudzież na ulicach zapełnianych notorycznie "opozycyjnymi" pachołkami, można jednak odnieść wrażenie, że demokracja…wróć!… "demokracja" która istniała do tej pory napierdala po równi pochyłej gdzieś ku bliżej nieokreślonemu jeszcze systemowi (ale raczej odmiennemu od tych już przerabianych)…

No i bardzo dobrze!

Kończy się pewien etap. Etap ściemy, propagandy i pogardy. Pogardy elit wobec człowieka zwykłego. Bo człowiek ów dostał nagle w swe ręce narzędzie potężne i szerzące prawdę (dla tych chcących oczywiście):

a mianowicie internet.

Prawda przestała być ambrozją dawkowaną przez elity z Olimpu zwykłym śmiertelnikom. Śmiertelnicy także dorwali się do owego napoju. Tyle że jeszcze brakuje im boskiej mocy i mają wciąż słabą zdolność zmiany skostniałego systemu. System się jeszcze broni, ale jest w fazie nieuchronnego upadku – podobnie jak ongiś Cesarstwo Rzymskie.

Powtórzę jeszcze raz: Nie jestem PiSowcem, całym sercem jestem za antysystemowym Kukiz15, nie uważam PiSu za prawicę, a jedynie za konserwatystów… ale…

…ale to oni zaczęli w końcu, po 25 latach ściemy rozpierdzielać zabetonowany na czerwono system. I robią to skutecznie, acz na ograniczonym poletku, ale już, po wściekłości beneficjentów tego systemu widać, że to działa!

No chociażby po wczorajszych przepychankach w sejmie, gdzie jedna z obrończyń starego układu krzyczała, że suweren stanął pod sejmem (czy gdzieś tam pod pałacem prezydenckim).

I miała rację! Tyle że ów suweren to nie naród, z teorii tylko przeznaczony w tej śmiesznej demokracji do stanowienia o sobie, a bojówki owych elit, będących tak naprawdę przez te ćwierć wieku realnym suwerenem, trzymającym za mordę masy pogardzanego przez niego plebsu.

Prawdziwy suweren siedzi jeszcze na razie cicho i czeka na upadek tej parodii demokracji. A upadek tej ściemy można zaobserwować już na całym świecie. Mur pęka i wygląda na to, że już nikt go nie jest w stanie naprawić.

Ludzie uzyskali świadomość – a to bardzo dużo! Oczywiście nie wszyscy – większość się bezmyślnie bawi, nie chcąc zgłębiać prawdy, ale wystarczy paru, którzy im tą prawdę będą chcieli uświadomić. I tych paru jest na posterunku – jak świat długi i szeroki.

A to pierwszy punkt do obalenia tego obłudnego systemu, gdzie hasło demokracji zostało już kompletnie sprofanowane i pod pozorem politycznej poprawności zalągł się zamiast niej jakże to często wymieniany faszyzm.

Faszyzm demokratyczny, nieludzki i czerwony do cna.

A służący tak naprawdę nielicznemu stadu wampirów, które wysysa z niego wszystko co do kropelki, zostawiając samym sobie miliony ofiar – czyli nas, zwykłych obywateli…

 

 

 

 

PS          Przy okazji, pierwszy raz ujrzałem w czasie tej sejmowej zadymy wkurwionego prezesa partii zmiany. Twardziel odkrył karty i ujawnił swój słaby punkt, którym jest jego nieżyjący brat – a to mu źle wróży, bo oni też to zobaczyli i będą go naciskać (znaczy ten czuły guziczek), póki nie padnie. Co nie zmienia faktu, że pewien proces się rozpoczął i upadek dotychczasowego systemu jest nieuchronny. Pytanie tylko jak to się odbędzie, ile to będzie trwało i czy nie obędzie się bez strat w ludziach?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

"Władzę posiada tylko ten, kto się odważy schylić po nią i wziąć ją w ręce."

    Fiodor Dostojewski

104 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.80.60.91