Bez kategorii

  Czyli o pewnych rzeczach nie do przejścia (tak mi się przynajmniej wydaje).

  No bo weź tu mądry człowieku, wytłumacz tym przeciętnym oglądaczom televizorni, pasożytom z układu i innym wypasionym bubkom że:

  1.   Tu nie ma kapitalizmu!!! Panuje socjalizm etatystyczny.
  2.   Nie można się durnie cieszyć z zastanego stanu rzeczy, bo jest zwyczajnie do dupy! Ale nie – zwłaszcza te wypasione larwy nowego systemu, ciągle z sarkazmem wypominają wegetującej reszcie, że ta tylko narzeka na tą tak doskonałą demokrację, kapitalizm i kraj prawa. A jak już wcześniej wspominałem – tępe zadowolenie jest domeną imbecyli.
  3.   Ktoś nas regularnie rżnie na kasę (patrz punkt pierwszy) i doprowadza ten kraj do bezbronności (przez rozbrojenie i uczynienie ze społeczeństwa zwyczajnych ciamajd) na żer takim na przykład ruskom. 
  4. Że od wojny chorujemy na przewlekłą czerwonkę i za grzyba nie dociera do nas, że dokonaliśmy największego aktu kolaboracji ze wszystkich narodów, przechodząc masowo na stronę sovietów (obecnie ruskich – czyli naszych odwiecznych wrogów). Przy okazji tej kolaboracji życie straciło co najmniej paręset tysięcy luda – w większości elitarnego.
  5. Że nie trzeba się wszystkim kłaniać uniżenie, przepraszać za nic, bać się wszystkiego dookoła i wciąż myśleć, co inni sobie o nas pomyślą! Inni o nas od dawna nie myślą – bo dlaczego i po co? W świecie od początku cywilizacji liczą się tylko ci, co napieprzają bez litości i exponują swoją siłę. To wygrani czynią świat uległym…

…a my kurwa na przekór, musimy ciągle przegrywać, z jakimś dzikim, masochistycznym zadowoleniem!

      Boże, gdzie ty mi się kazałeś począć!!!

748 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

   Na początek może o tym, jak tego nie robić i z kim nie trzymać.

   Więc jest taki Duda, z którym na bank nic się nie uda! Wjechał jakiś czas temu ten pozer, z masą swoich przydupasów spod sztandarów Solidarności, do stolycy z zamiarem (?) zrobienia jakiejś zadymy.

   Wyszedł z tego lajtowy piknik.

   A zrobiła się kicha dlatego, że ci związkowcy byli z państwowych zakładów, w których mogli sobie pozwolić na wzięcie urlopu na tą wycieczkę, mogą sobie tam pozwolić na bycie w związku, no i najważniejsze: każdy z nich dostał gratyfikację pienieżną na tą wyprawę!!! Delegację taką.

   Jak już niejednokrotnie wspominałem, reszta ciężko pracujących na prowincji, w małych, prywatnych firmach, Stefanów i Zenków nawet nie marzy o związkach (natychmiastowy wilczy bilet)! Inne Janusze myślą tylko o tym, by dociągnąć do pierwszego i utrzymać rodzinę.

    A te czopki ze związków, kanalizują tylko zbierający na sile (i nieunikniony) społeczny bunt i marzą o polityce (Krzaklewski na ten przykład).

    Tak więc ci, którym najbardziej zależy na zmianie systemu, siedzą w domach pracując, lub nie i uczestnictwo w jakimś proteście jest dla nich równie nierealne, co urlop na karaibach…

    A to błąd!

    Bunt nie musi się zaczynać w centrum kraju, w świetle jupiterów i pod czujnym okiem kamer i aparatów!

    Bunt może się zacząć właśnie w tych małych firmach, w których pracownicy jakże często są gnojeni. I nie trzeba od razu robić tego oficjalnie! A nawet nie można! Potrzebna jest grupa zaufanych osób, od której można zacząć zorganizowany opór.

     Tak! W dzisiejszych czasach potrzebna jest konspiracja, bo związki zawodowe to pic na wodę służący tylko wybranym. Prawo służy tylko tym ze świecznika, policja to prawdziwe psy systemu, a media oficjalne, są brane na poważnie już tylko przez kompletnych idiotów (tych co się zawsze cieszą, że jest fajnie – bo to cecha niewydolnych intelektualnie). 

     A co mają robic w tym czasie bezrobotni?

     Jak już kiedyś napisałem, wrogie bazy systemu znajdują się w każdym mieście, to przede wszystkim Urzędy Skarbowe, ZUSy, tudzież pomniejsze instytucje gnębienia obywatela. Nie trzeba ich od razu wysadzać w powietrze, palić i mordować! Gdzie tam!

     Wystarczy chociażby powymazywać odpowiednie hasła na początek – to zwróci uwagę ludzi, a z czasem przyniesie odpowiednie efekty.

     No ale najważniejsza sprawa, bez której nic nie ruszy, to pozbyć się toczącej nas od lat wielu powszechnej czerwonki!

     A uczynić to można tylko i wyłącznie od rozpoczęcia jednej zasadniczej akcji:

     Pozbyć się tej masy obelisków i porozsiewanych po wielu cmentarzach czerwonych gwiazd sołdactwa sovieckiego!

     Nie należy się bać ruskiego marudzenia, bo te symbole okupantów niszczą nam duszę, niczym gówno na godle!

   

727 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Na początku była wymiana, zwana dzisiaj barterem. Małe społeczności robiły wszystko razem, ludzie żyli w komunach – tak jak dzisiaj ostatnie dzikie plemiona. Od czasu do czasu, ktoś robił coś komuś za inne coś. Gdy ludzi i obsługujących ich kupców zaczęło przybywać, a i szlaki handlowe się przetarły, życie wymusiło powstanie uniwersalnego środka przetargowego. Siłą rzeczy najlepiej nadawały się do tego najrzadsze minerały: złoto, srebro, kamienie szlachetne, ale na wyspach Pacyfiku służyły do tego na przykład muszelki, gdzie indziej drążone kamienie – tu wyobraźnia ludzka nie zna granic! 

   Parytet złota odszedł w zapomnienie. A szkoda! Z drugiej strony jestem przeciwnikiem bezproduktywnego trzymania ton złotego kruszcu w bankach/skrytkach/sejfach wszelakich. Dzisiejsze możliwości techniki pozwalają spokojnie puścić tony złota w obieg, wtopionego w wytrzymałe banknoty.

   I od razu zapomnielibysmy o inflacji, deflacji, stopach procentowych i innym cholerstwie, które wysysa z nas NASZE pieniądze!

   Nawiasem mówiąc, wszelkie oprocentowanie pieniędzy trzymanych w bankach i kredytów, w średniowieczu i jeszcze w XVIII wieku uchodziło za lichwę, manipulację, szwindel i było karane gorzej od zwykłego złodziejstwa!

   A teraz to norma…

   Swoją drogą Polska, Niemcy i inne kraje, mają naprawdę wielki problem z odzyskaniem ton złota zdeponowanych w Anglii, czy USA!

   Istnieje dość uzasadnione podejrzenie, że słynny Fort Knox zieje już od dawna pustką!

   Dziś posługujemy się całkowicie wirtualnym szmalem. Gdyby wszyscy na raz chcieli wypłacić z banków SWOJE pieniądze, okazałoby się, że ich fizycznie nie ma.

   Żyjemy w świecie złudzeń, kreowanych przez wąską grupkę bankierów i posłusznych im jak psy polityków i mediów.

   Kwestią czasu jest, kiedy ten obłudny system padnie.

   Bo nic, co fałszywe i nieludzkie nie trwało długo. Zawsze prawda i rzeczywistość niszczyły fałsz i mrzonki!

   Ale jak to napisał ongiś Lech Jęczmyk, przy tych przewrotach zawsze nie mogło się obyć bez znaczących ubytków w biomasie ludzkiej.

   I to mnie martwi… 

   

  

665 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Jak to (nie)działa, że trzy miliony (3 000 000) ludzi wyjechało z tego kraju za pracą, ciągle wyjeżdżają i praca dla nich na zachodzie jest!? 

    A tu ni cholery!!!

    Nie chodzi tu tylko o słabe uprzemysłowienie tego umęczonego kraju, jego nedzę ekonomiczną, czy biurokratyzm rozrośnięty do monstrualnych rozmiarów.

    Musi być jeszcze jakiś powód, bo obecna sytuacja nie mieści mi się w głowie! 

    Naprawdę tego nie ogarniam! Tu się powinni w tej chwili pracodawcy zabijać o pracowników… a co się dzieje? Jest jeszcze gorzej niż było! I taki stan się pogłębia!

    Zaprawdę browar postawię temu, co ten absurd wytłumaczy!

    Przy okazji: wiem, czemu magistry i studenciaki wszelakie mają też źle. Niestety nie ja to tak pięknie opisałem, więc wkleję linka cytując:

     https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=360412347427046&id=270229509778664

1,000 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

    Raz jeden moja wiara w Boga została zachwiana. Na krótko, ale jednak. Miało to miejsce po zdaniu sobie sprawy z możliwego, przypadkowego wykreowania rzeczywistości, w której funkcjonujemy. Było to związane z teorią chaosu.

    Zakłada ona w całkiem prosty sposób, że możemy mieć do czynienia z kompletnym chaosem dopiero wtedy, gdy pewne jego elementy są uporządkowane. Ponieważ kompletnie chaotyczny chaos jest na swój sposób przewidywalny – każdy jego element nie pasuje do poprzedniego, więc chaos kompletny musi mieć elementy współgrające ze sobą.

    Tym sposobem z teorii wielkiego wybuchu można całkiem spokojnie wykluczyć całą metafizykę!

    No ale zaraz zadałem sobie pytanie: co było przed?!

    Jesteśmy tak uformowani, że ZAWSZE musi być coś przed, w trakcie i po. Mylnie nazywa się to czasem. Nie ogarniamy wieczności, bo niejako na wejściu zostaliśmy wyposażeni w ogranicznik nie pozwalający jej ogarnąć.

    Zawsze musi być coś przed, w trakcie i po.

    Tym mocnym, przejmującym akcentem, rozpoczynam funkcjonowanie na własnej stronie!

 

   Teraz kwestia techniczna:

   Mój stary bloog (http://zyciejestzabojcze.bloog.pl/) funkcjonuje od dziś w formie archiwalnej, stare wpisy postaram się powoli poprzenosić tutaj.

2,240 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli jak zrozumieć obecną (posraną dokumentnie) sytuację.

Czytaj dalej

953 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli o obserwacjach z niedalekiej podróży.

Czytaj dalej

690 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli czemu należymy obecnie do strefy wschodniej?

Czytaj dalej

586 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli o tym jak zostać perfekcyjną panią domu.

Czytaj dalej

662 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

…czyli o posłuszeństwie obywatelskim.

Czytaj dalej

825 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 52.87.253.202