Spoglądałem wczoraj na oczekiwania (live) i przylot prezydenta USA – Donalda (okazało się, że to wbrew pozorom mocno polityczne imię). Stacja tendencyjnie levicowa i prokomunistyczna (TVN 24 – UB rządzi!), po której należałoby się raczej spodziewać wylewu szamba na tego rudego odszczepieńca, relacjonowała tą wizytę w samych superlatywach i zachwytach! A cała zgromadzona tam załoga wręcz rozpływała się w ochach i achach nad tym jakże wiekopomnym (?) wydarzeniem, a zwłaszcza nad wyglądem i wyposażeniem żony rudzielca i jego córki. 

Jakby do Pcimia Dolnego przybył papież…

I tu jednak zaczęło wychodzić z warszafskiej elyty z całą mocą i nieopanowaną expresją ledwo co ubite siano z butów i nieokiełznane komplexy.

       A komplexy to oni mają potężne i zwłaszcza ukierunkowane właśnie na te Stany Złajdaczone, ze szczególnym uwzględnieniem Hoollyywooduu. Jak zaczyna się do nich uśmiechać cokolwiek właśnie z tamtego kierunku, to ci nasi włodarze, celebryci, artyści z bożej łaski i jeszcze podlejsi umysłem entelygenci rozklejają się kompletnie! Oni wtedy są gotowi dać się wydymać, skoczyć w ogień, bój ostatni – samobójczy i bezsensowny, czy zwyczajnie paść na kolana przed byle małpą z hameryki i ze szczerym i niewymuszonym śmiechem obrobić jej gałę!

Bo tacy są podli, mali i bezwartościowi.

Z drugiej strony, bizantyjski rozmach wizyty owego cesarza… znaczy prezydenta, ma na celu wtłoczenie reszty świata w fotele i uzmysłowienie mieszkańcom pozaamerykańskiej prowincji – kto tu rządzi!

Więc prezio i cesarz imperium nie przybywa ot tak sobie! Nawet nie jednym samolotem! To muszą być dwa wypasione po gwiazdy Jumbo Jety, setki, lub nawet tysiące osób świty i kawalkada samochodów ciągnąca się kilometrami, a sprowadzona już przynajmniej tydzień wcześniej – tak samo jak ogarnięcie trasy przejazdu owego cesarza.

A to wszystko na niecałe 48 godzin obecności…

Robi wrażenie! Nie wiem czemu, ale teraz wyobraziłem sobie Chrystusa wjeżdżającego do Jerozolimy na skromnym osiołku? No ale to stare czasy i nie było wtedy samolotów Air One, opancerzonych limuzyn i osłaniających je oddziałów komandosów w furgonetkach. Poza tym Dżizus to był Dżizus i nie posiadał walizki atomowej. On władał innymi, bardziej subtelnymi mocami.

 

 

"Imperium zbudowane orężem, potrzebuje oręża, by się utrzymać przy życiu."

Montesquieu

 

 

 

 

67 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.162.139.105
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code