PiS płynie na fali i nic nie wskazuje na to, by przez nastepną kadencję (Ba! Nawet dwie!) mógł z niej zlecieć. Powody są co najmniej dwa:

  1.            To w zasadzie, sumie, ogólnie i szczególnie, jedyna partia od 30 lat tego postkomunistycznego cyrku, która wywiązała się z chociażby części swoich obietnic wyborczych (jak niewiele trzeba…). W przeciwieństwie do tej naprawdę już żałosnej opozycji, jakiekolwiek propozycje w ogóle ma! I ma na to pieniądze: czy to sie komuś podoba, czy nie! Wystarczyło, że położyli łapę na mafii vatowskiej i paliwowej, by za te zgarnięte do budżetu państwa miliardy złociszy mogli spokojnie realizować swoje nawet najbardziej wybujałe fantazje (jak przekop mierzei, czy centralny port lotniczy, o skromnym 500+ nie wspominając). Starczy im na kadencję, lub nawet dwie… a potem tradycyjnie choćby potop!

Nawiasem mówiąc, te krytykowane 500+ , nawet dla tych patoli, tak mi coś mówi intuicja, nijak się ma do tych bilionów zagarniętych podczas transformacji przez układ zamknięty (Kulczyki, Gudzowate i inne pasożyty z pierwszej setki miliarderów polskich, co to nic nie produkowały, niczego nie tworzyły, a jeno ssały…).

2.        No i ta żałosna opozycja… Takiego cyrku nie grali jak ten kraj tą śmieszną "demokracją" stoi! To już nie cyrk, nie chlew z kwiczącą żałośnie trzodą, której przestano sypać do koryta… to jakiś dom wariatów!

           Rozsypka tego mainstreamu jest tak totalna, że nawet dziś, w jakimś radiu, usłyszałem apel jakiejś pisowskiej kobieciny z kół rządzących, by się już nie pogrążali, bo… jeszcze trochę, a nie dociągną nawet do wyborów, a (w domyśle) pełna wygrana, bez praktycznie żadnego przeciwnika, zaleciała by mocno co najmniej wczesnym PRLem, Koreą Kima (jakiegokolwiek w kolejności), lub innym totalitaryzmem z szerokiej gamy historii!

           Ja wcześniej wierzyłem, że to będzie kolejna wymiana stosowana od lat 90ch: dziś my, jutro wy, ręka rękę myje, itd.

           Ale nie! Prezes, obywatel, poseł K. (cokolwiek genialny taktyk polityczny), postanowił zmienić zasady gry i wziąć całą pulę aż do oporu!

           I to mu się uda – czy to się znowu komu podoba, czy nie!

           Takie są fakty.

           Pytanie, co będzie po wyczerpaniu funduszy? Bo ów prezes w jednym jest zerem: w ekonomii.

           A owa ekonomia wykończyła już takie imperia, jak: ZSRR, czy Rzym…

          No, ale obiecał wszystkim wyrobnikom tego pasożytniczego cokolwiek państwa… praktycznie podwojenie pensji w ciągu dwóch lat (?!) !!!

         Pierwsze co zmartwiło owych wyrobników:

         Oczywiście, że jest to do zrobienia! Można nawet zarabiać i po 10000 (słownie: dziesięć tysięcy) złociszy na miesiąc!

         Tylko co na to inflacja?

         Już to zresztą przerabialiśmy przez całe lata 80te.

         Ale z drugiej strony…

         Przez te 30 lat nibykapitalistycznego cyrku, uczestnictwa w UE, ciągle mamiono nas dociągnięciem zarobkami… no chociaż do połowy tych najskromniejszych z zachodu.

         A tu chuj!

         Ciągle ten sam chuj z wypłatami!

         Niby się bogacimy, PKB zapierdala jak nigdy dotąd, do pracy nie ma już chętnych… ale ciągle ten sam chuj!     

         Skąd to się bierze?

         Ano w Polsce – jak w żadnym innym, cywilizowanym kraju – roztrzep zarobków jest wprost nieprawdopodobny!

         Tu od razu uprzedzam, że absolutnym maximum wypłacanym przez pracodawcę jest obecnie jakieś 6000 PLN. Powyżej Urząd Skarbowy zajedzie każdego!

         Ale to wystarczy.

         Więc od lat 30tu setki zapierdalają za minimum (najlepiej przez pośrednika), majster trzepie dwa razy tyle, kierownik 3x, biura jadą na krawędzi tych sześciu tysięcy (dużo robią jakieś premie i inne sposoby na omijanie urzędowo-skarbowych raf), umowy menadżerskie i inne myki…

          A później zaczyna się totalny kosmos!

          Summa summarum statystyki średniej krajowej (jakieś 4 tysie) nabijają ci ze świecznika i paru pod nimi (góra 20% ogółu pracujących).

          Tyle że taki rozrzut nigdy nie kończył się dobrze…

          Na razie jest fajnie.

          Na fali.

          Nawet z tym obłąkanym PiSem…

         I jeszcze trochę to potrwa…

         Ale nie zaszkodziłoby przy okazji kopnąć w dupsko tych z góry!

         Nawet delikatnie!

         Bo chyba drugiej takiej szansy nie będziemy mieli!?

         Im trochę uszczknąć (proporcjonalnie), nam dodać (wyjdzie sporo z naszego punktu widzenia!). W zasadzie nikt nie ucierpi.

         Odrobinę chęci i samozaparcia, a bedziemy szczęśliwi ludziska!

         Tylko czy ja nie wołam na wiatr… ?

         

75 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.234.214.179
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code