Przyjęło się ogólnie uważać (a właściwie nam to chamsko narzucono), że oto żyjemy w najlepszym z możliwych momentów w historii (przynajmniej naszego państwa). Właściwie jedyną przesłanką do głoszenia takiego poglądu jest niewyobrażalna trauma, którą ten naród przeszedł od 1939 do 1953 roku.

    Tudzież wcześniejsza masakra całego pokolenia Europy na frontach I Wojny Światowej. Ogólnie chodzi o teoretyczny czas długiego pokoju. Chociaż jak tak się rozejrzeć po historii świata od zakończenia II WŚ, to tego pokoju w zasadzie nie było… Naparzano się nawet całkiem niedaleko od nas – sęk w tym, że wojna w pojęciu staroświeckim zamieniła się w zwykłe chuligaństwo, z nader obfitym odsetkiem ofiar cywilnych.

    I stało to się normą.

     Więc naturalnie zaczęto uważać, że wcześniejsze czasy były równie brutalne – bo trwały permanentne walki gdzie i rusz, co wiemy z historii, więc żyć się nie dało!

     No i dlatego teraz jest raj pokoju.

     Błąd!

     Wojna stała się totalną i destrukcyjną (chodzi o cywili) dopiero po I WŚ. Co nie znaczy, że wcześniej nie zdarzały się masakry! Zwłaszcza starożytność słynęła z niszczenia całych, opornych miast, razem z ludnością (sprzedawaną zazwyczaj w niewolę). Bywały takie przypadki także  w średniowieczu… i tyle!

     Zdecydowana większość społeczeństwa żyła przez całą historię w błogiej nieświadomości jakichkolwiek wydarzeń dziejących się w świecie! Jedyną tragedią wojenną bywały przemarsze wojsk przez okolicę – co kończyło się wyżarciem wszelkiej zwierzyny chodowlanej, łownej, tudzież czegokolwiek do żarcia, a czasem i gwałtowną defloracją miejscowych piekności. No i po zmianie właściciela ziem, zmieniał się kierunek płaconych danin – co ludności prostej zwykle po prostu zwisało i powiewało…

  Podobnie zresztą jest i teraz – gdyby nie nasza mobilność i totalny zalew informacji, to nikt by się nie przejmował właściwie niczym!

  Bo po co i czemu?

     Sęk w tym, że ludobójstwo jest teraz w czasie konfliktów na porządku dziennym, no ale oprócz dawnej Jugosławii i rejonu Kaukazu, rzeczywiście tego kontynentu nie nawiedziła wyjątkowo długo żadna zadyma.

    A przychodzi taka pożoga zazwyczaj niespodziewanie i bezlitośnie.

 

     Swoja drogą, w nieciekawych czasach, całkiem naturalnym i zdrowym odruchem są od czasu do czasu konkretne zadymy, upust krwi i płonące ulice – co niedawno udowodnili Ukraińcy…

1,450 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 34.239.149.34
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code