Weekend w weekend miałem przyjemność i nieprzyjemność dokonać skali porównaczej w tak zwanych z różna dniach miasteczek prowincjonalnych typu: Przasnysz i Tczew. 

            Tczew teoretycznie był liderem pod względem zrobienia imprezy masowej: pod zarąbistym mostem, przy Wiśle, tudzież piękny bulwar. Przasnysz to z kolei jakaś osada na bezwodnym pustkowiu, o połowę mniejsza od Tczewa i jak mi się wydaje pozbawiona miejscowych przedsiębiorstw, gdzie Tczew jest liderem co najmniej powiatowym w tej kwestii. No i tam zwyczajnie, na stadionie to zorganizowano.

             Tyle że organizacja pozamieniała wszystko i potencjalna klęska stała się sukcesem, a wspaniałe szanse zostały zmarnowane!

             No więc jak się powinno robić taką imprezę?

            Jednocześnie powinno się zacząć od zaplecza i od frontu.

            W Tczewie rzeczą numer jeden, przyćmiewającą swym ogromem scenę, było rozrośnięte do Gargantuicznych (nazwa do wygooglowania) wesołe miasteczko – nie wiadomo, czy bardziej jasne, czy bardziej głośne? Tam miasteczko (nieodłączny element takich dni) było gdzieś tam, na widoku, ale na tyle daleko, żeby nikt się tym nie przejmował.

             To od frontu.

             Od tyłu właściwie nie było porównania. Tczew popisał się gołą, świeżo zakupioną sceną, małymi głośniczkami cichszymi od tych na miasteczku… i nic więcej! Przasnysz miał perfekcyjne nagłośnienie wraz z obsługą (wynajęcie chyba wychodzi taniej), dwa telebimy, które są podstawą takich plenerowych wydarzeń – ale to nie jest oczywistością dla takich wieśniackich organizatorów jak w Tczewie, serię namiotów dla każdego wykonawcy tuż za sceną i przede wszystkim ogarniętą menadżerką, która robiąc pięć lat w tym szołbiznesie załapała wszystkie, możliwe kontakty i jest w stanie bez problemu załatwić (podejrzewam, że za ten sam budżet) każdego artystę i gwiazdę, a tych niepokornych tak naznaczyć, że już nigdzie nie wystąpią!

              No chyba że w Tczewie…

              W sumie najbardziej było mi żal dwóch, rozpoznawalnych zespołów, które były jeno tłem dla wesołego miasteczka ; i mieszkańców Tczewa, z których podatków to wszystko zasponsorowano.

              A to mogła być taka fajna impreza…

 

54 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
021620
Dzisiaj : 1
Wczoraj : 4
W tym miesiącu : 126
Obecnie online : 1
Twoje IP: 54.162.218.214
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code