Jestem człowiekiem zazwyczaj spokojnym i z natury, albo z treningu unikam stanu zdenerwowania. Naprawdę, trzeba mocno nadepnąć mi na odcisk, lub z buciorami wpieprzyć się w strefę mojej prywatności, bym dostał cholery! To chyba taka typowo słowiańska cecha, bo gdzie nie spojrzę i nie wyczytam w kronikach historycznych, to tu, w Polsce umęczonej (a ongiś wielkiej!), lud był zawsze wyjątkowo spokojny, spolegliwy, tolerancyjny i tylko gdy kto mu za bardzo cisnął, to wtedy zamieniał się w bombę.

       Ale czasem się denerwuję.

      Lekko, ale się denerwuję.

      Ma to miejsce na przykład wtedy, gdy muszę co poniektórym ludziom tłumaczyć rzeczy oczywiste. To strasznie dołujące, gdy wiesz, że masz rację, ale ci bardziej uparci twierdzą, że ich racja jest bardziej racjonalna i za cholerę nie chcą dopuścić do świadomości chociażby, że mogą jej nie mieć, lub że prawda leży pośrodku, a nie po ich stronie. To też słowiańska (polska) przypadłość, począwszy od rzeczy przyziemnych, podstawowych wręcz. Ze swojego poletka chociażby: kumpel, typowy taki Sebix ;) wciąż mnie pomniejszał, a siebie powiększał, twierdząc, że mam co najwyżej półtora metra, dopóki się przy nim nie zmierzyłem i wyszło cokolwiek skromne, ale metr sześćdziesiąt pięć. No wzrost mam nikczemny, jak to rzewiej nazywano, ale do zniesienia, więc po co to przeżywać? Ojciec (typowy Janusz z PRL!) wraz z matką, skupieni byli wyłącznie tylko na sobie, a każda próba dotarcia do nich była z góry skazana na klęskę. Mur nie do przebicia. Żeby było weselej, zwę się Piotr. Taki typowy. Podobnie z tłumaczeniem "rekinom" biznesu i kariery w korpo, że branie kredytu na chatę, przy średniej krajowej i notorycznej zmianie miejsca pracy (już samo to jest co poniektórym ciężko wytłumaczyć, a w normalnych krajach to norma!) jest co najmniej bezsensowne. Itd, itp.

     No po prostu przeciętny Polak przejawia nadmierną, niczym nie uzasadnioną pewność siebie, przeciwnie proporcjonalną do jego inteligencji (i nie mającą na ogół związku z zajmowanym stanowiskiem i stopniem wykształcenia), którą ci z dołów społecznych zwą zasadami, a ci z góry inteligenckim dostosowaniem do wzorców zachodnich, czy jakoś inaczej…  

     Ale jest też inna nacja, ongiś blisko związana z Polską, która to rację swą stawia ponad wszystko, co ostatnimi dniami doprowadziło do paranoi. 

     Zwą się żydami.

     Otóż ponad 40 lat po holokauście naszła ich jakaś taka dziwna i sadystyczna wprost chęć, by za tą zbrodnie obarczyć… właśnie Polaków! To by było nawet śmieszne, mroczno śmieszne, gdyby nie to, że jest prawdziwe. Ukuli oni więc taki międzynarodowy zwrot: Polish Death Camp i cały ten drugowojenny antysemityzm zaczął być spychany… właśnie na Polaków!

      Kowal zawinił, cygana powiesili.

      W pale to się nie mieści, ale jakby cały świat się zmówił (poprzez media napędzane właśnie przez żydów i niemiecką politykę historyczną (!!!)), by z ofiar cokolwiek (Polaków), zrobić katów!

      No idzie się wkurwić.

      Swoją drogą, te wyrażenie: "Polish Death Camp", to całkiem niezła nazwa dla jakiejś kapeli deathmetalowej. Jakby to odpowiednio wykorzystać…?

      Najbardziej przykre jest to, że ponosimy konsekwencje (jakby jeszcze było mało!), czegoś, co 80 lat temu zostawili po sobie idioci z arystokratycznym na ogół rodowodem rządu II RP. Megaparadoxem jest to, że ci tchórze, którzy po rozpoczęciu wojny co do jednego ewakuowali się do GB, są tak naprawdę odpowiedzialni za wojnę! Puszyli się przed największą potęga militarną świata, czyli Niemcami, a ostatecznie dostali kopa w dupę od ruskich, których – żeby było jeszcze bardziej absurdalnie – po 1939 wybrali sobie na sojuszników!!!

    Efekt jest taki, że wszyscy nas wydymali, a w zamian zostaliśmy uznani za antysemitów!

    I dobrze! Za frajerstwo powinno się cierpieć!

    Tylko czemu cierpi już kolejne pokolenie…?

     I małą pociechą jest to, że ta żałosna arystokracja po wojnie skończyła w angielskich garkuchniach na zmywaku. Dziś przez nich robimy to samo.

     No ogólnie wciąż zamiatamy rozpieprz, który zostawili po sobie właśnie ci kretyni z II RP i musimy słuchać, że za II WŚ są odpowiedzialni jacyś niejasnej proweniencji naziści (na ogół niemieckojęzyczni), a za ów holokaust odpowiedzialni są głównie Polacy, bo to oni obsługiwali Polskie obozy, w Polsce (?!) i tylko się jakoś nie wspomina że ofiarami byli obywatele polscy – tyle że narodowości żydowskiej. Jakby do pieca trafiali polscy żydzi, a przez komin wychodzili już po oczyszczeniu tylko sami żydzi? Naziści tam jakieś filtry zainstalowali, czy co?

    Przy okazji wyjaśniła się ta szopka z polskimi (a jakże!) naziolami gdzieś w lesie, na tle płonącej swastyki, z torcikiem z takąż z czarnych wafelków. Po prostu do TVN 24 wparowali przedstawiciele albo żydów, albo tej żałosnej opozycji, a najpewniej wszyscy razem i poprosili o coś, co potwierdzi polski pęd do nazizmu, bo za niecały miesiąc wchodzi ta nieszczęsna ustawa o IPN. Ci wygrzebali coś tak debilnego, sprzed ponad roku, że sami tego nie chcieli wyemitować. No ale pod naciskiem poszło na vizję i teraz już wiadomo pod co ten grunt przygotowano…

81 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.81.244.248
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code