Elvis oprócz tego, że sobie jakoś tam za coś gdzieś żyje (tak – ten akurat junior młodszy żyje!), udziela się od dłuższego czasu w kręceniu filmów o Inżynierze Walczaku. Jak na razie powstały 4 takie produkcje, w pełni profesjonalnie zrobione (technicznie – żeby nie było)…

      Wczoraj, niejako z przypadku, miałem okazję znaleźć się na premierze ostatniej z nich.

      No i tu zaczął się smutek! Acz nie spowodowany samą produkcją,(która, o dziwo, wbrew wielu zastrzeżeniom i tak by uszła), a sposobem jej prezentacji…

      …której to prezentacji w sumie nie było – ot jebli film zaskoczonym ludziom do kotleta, nawet bez udziału głównego sprawcy!

      Stawili się kolesie, którzy toto nakręcili (brawa!), zmontowali (tu były domysły – czy dobrze? Ale coś mi mówi, że montarzysta spisał się niczym trener Nawałka, tocząc z niczego coś zaskakującego), no i masa przypadkowych ludków wcinających owego kotleta.

      I tu zaczyna się problem.

      Kolega Elvis bis kręcił owo cuś przez jakieś 3 lata, przy zaangażowaniu około ćwierć tysiąca ludków, za prawie pół miliona PeeLeNów by…

      …by zatrzymać to dla siebie!

      GWARANTUJĘ, że pies z kulawą nogą, jak Polska długa i szeroka, nie dowie się nigdy o tej produkcji!

      Ot, typowo PeeReLowskie podejście do realiów życia! Wtedy jak była sztuka zwana wielką, to widz już nie był do niczego "artyście" potrzebny! Wystarczyło gromne samotrzepanie konia przez zgromadzone w stolycy środowisko podobnych onanistów – co utrzymuje się w tej wiosce w zasadzie do dzisiaj.

      A teraz znalazł się taki, z mentalnością owej PeeReLowskiej warszafki, pod mym samym nosem…

     No boli strasznie!

     A co do samego filmu – schiza totalna, bez ładu i składu, która jednak zaskoczyła mnie jakimiś potencjalnymi mozliwościami na sukces! Było naprawdę sporo momentów, które wywijały wnętrzności na drugą stronę – tak pozytywnie, jak i negatywnie, aczkolwiek tych pozytywnych zarejestrowałem większą połowę – jak to mawiają matematycy.  

     …acz ich sens… Może inaczej: kwestia scenariuszowo/sytuacyjno/logiczna ścinała z nóg i bez spalenia się przynajmniej kilogramem zieleniny i dobiciu psychoaktywnymi grzybkami ciężko to było ogarnąć. Co wbrew pozorom robi tej produkcji mocno na plus! Trzeba tylko posklejać i zaszpachlować ten chaos…

     Tylko po kiego wafla, jak samemu autorowi na tym nie zależy?!

     Wywalić pół bańki szmalu, stracić ze 3 lata, zaangażować parę setek ludzi, by zrobić coś tylko dla siebie?!

      Elvis kurwa, jebło cię w banie?!!!

 

 

      PS      Jedno co mnie wprowadziło w stan prawie nirvany, to browar robiony na miejscu i tamże podawany! Tak dobrego czerwonego już dawno nie piłem! 

      I to za darmo ;>

640 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.224.91.246
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code