W 1347 roku niejacy Tatarzy, oblegający krymski port Kaffa (należący wówczas do włoskiej Genui), po nieudanych próbach zdobycia twierdzy, dodatkowo zapadli na epidemię dżumy. Zdesperowani, zaczęli przy pomocy katapult, przerzucać zwłoki zmarłych przez mury, dzięki czemu zarazili ich obrońców nową, nieznaną europejczykom chorobą (pierwsza, udokumentowana, broń biologiczna w historii!), ale twierdzy nie zdobyli.

        Za to Genueńczycy roznieśli zarazę na całą Europę, wykańczając 1/3 jej mieszkańców (!). O dziwo, Polska pozostała wówczas prawdziwie zieloną wyspą (co poważnie przyczyniło się do wzrostu jej potęgi w latach późniejszych). Innym następstwem tej epidemii był też boom gospdarczy Europy (masa ziemii, domów i innego bogactwa przejmowanego po zmarłych), tudzież zanik higieny osobistej – używane dotąd łaźnie publiczne popopadały w ruinę, dodatkowo zaś nasilenie indywidualizmu i egoizmu (co się będę ruszał z domu – jeszcze się czym zarażę!).

        Co ciekawe, epidemia ta rosprzestrzeniła się głównie poprzez pchły pasożytujące na szczurach, które to zostały przywleczone przez wyprawy kupieckie rozwijającej się Europy. Wcześniej szczury i żyjące na nich pchły, były problemem Indii i ich okolic. Dziś są problemem całego świata.

        Potem inicjatywę przejęli Europejczycy i za pomocą niegroźnych dla siebie chorób – typu katar, wykończyli jakieś 80-90% tubylców obu Ameryk… zanim tam wkroczyli zbrojnie (!).

        W zamian przytargali na stary kontynent syfilis.

        Ale ta metoda epidemiologiczna działała na całym, odkrywanym i przejmowanym świecie, dzięki czemu Europa wkrótce stała się globu owego właścicielem.

        No i ostatni motyw, który przyszedł mi do głowy niejako przy okazji:

        obrzezanie.

        Przed rozpoczęciem I wojny w Zatoce Perskiej, Amerykanie zatrudnili jako konsultantów walk na pustyni, weteranów z Afrika Korps Rommla i szczurów pustyni Montgomerrego. Pomagali staruszki jak mogli, zapominając po której stronie walczyli … i zadziwili ich jednym stwierdzeniem:

         Najbardziej ich upierdliwym problemem, były notoryczne choroby układu moczowego wynikające… z prostego oddawania tegoż moczu! 

         Bo żołnierz też człowiek i sikać musi, za namiotem, za wydmą, czy w okopie wykopanym w piasku. A że na pustyni woda jest cenna, a na stanowiskach bojowych wręcz bezcenna, więc z higieną raczej było ciężko, a pod napletka zawiewało piaskiem i z czasem powodowało to stany zapalne i dalsze dolegliwości części podbrzusznej.

         Co już wieki temu zrozumiały ludy semickie i pozbyły się tego drażniącego problemu, profilaktycznie pozbawiając napletka wszystkich swych samców. Opornych motywowano względami religijnymi – co zadziwiająco dobrze działa do dziś, w kompletnie już innym środowisku.

         Ot siła przekonywania!

982 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.236.58.220
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code