Najpierw o Gwiezdnych Wojnach. Wczoraj byłem, obejrzałem sobie Episod VII. W 3D, powrót do korzeni, także dosłownie – pokazała się ekipa z samych początków tej sagi, tym celniej tam umieszczona, że akcja też się dzieje paredziesiąt lat po Epizodzie VI. Szkoda tylko, że ginie Han Solo i to w dodatku z ręki swego (złego do szpiku miecza świetlnego) syna. Zgodnie z logiką hoolyłódzką, czarny bohater (rasowo) też nie może dożyć końca. Ale coby nie było, furtka dla opowieści została otwarta i podejrzewam, że ta historia będzie się ciągnęła w nieskończoność.

         Ale chciałem o fenomenie serii Gwiezdnych Wojen. W tym cyklu od początku jest wszystko nie tak i to jeden z głównych powodów tłumaczących jej sukces. Najpierw chronologia, siedem części ukazywało się w takiej kolejności: 4,5,6,1,2,3,7. Już rypie banie. To pierwszy (i chyba jedyny) film SF, o zaawansowanej technicznie cywilizacji, który zaczynał się słynnym: "Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce." (?!). Universum tej opowieści jest rozbudowane i bogate, jak chyba w żadnych opowiadaniach, filmach, serialach SF, czy fantasy? No i akcja. Ktoś kiedyś (słusznie) zauważył, że jeśli obrać tą sagę do samego rdzenia, to wyjdzie… western! Czyli od starożytności uprawiana, aktualna i niezmiernie lubiana opowiastka o herosach walczących ze złem. Tylko scenografia i gadżety za każdym razem inne.

        To o klasyce filmu.

        A teraz o dzisiejszym dniu, zwanym powszechnie gwiazdką właśnie. Więc dzień narodzin Chrystusa jest CAŁKOWICIE symboliczny i podpięty pod staropogański, czczony od pradziejów, jak świat długi i szeroki – dzień przesilenia (tak samo czci się ten czerwcowy i dwa dni równonocy – stąd Pascha i Wielkanoc). W dodatku nastapiła jakaś obsuwa i zamiast 21, do dziś wigilia wypada 24 grudnia. Chrystus narodził się najprawdopodobniej wiosną i to jest ostateczny argument za uznaniem wyzszości świąt Wielkiejnocy, nad świętami Bożego Narodzenia. Raz na jakiś czas albowiem, data Wielkiejnocy pokrywa się z rzeczywistością. Poza tym, tamte święta są mniej sztuczne i zobowiązujące. Teraz każdego zdrowego faceta męczy ta ceremonialna sztuczność wigilii. Dodatkowo, w epoce globalizacji, doszedł jeszcze potężny cios komercyjny…

      I już się zbiera na wymioty normalnym ludkom.

      Więc szczodrych godów bracia słowianie!    

      A! Te dodatkowe nakrycie to nie dla bezdomnych i emigrantów z bliskiego wschodu, a dla tych co odeszli w krainę wiecznych łowów (symbolicznie oczywiście – duchy raczej nie jadają). W tym rocku spodziewam się na tym miejscu ducha zmarłego niedawno wujka. A niech zakręci talerzykiem i pozrzuca sztućce!                                                                                 

880 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 34.239.149.34
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code