W ostatnim półwieczu każde nowe pokolenie reprezentowało sobą coś innego. I właściwie z góry patrzyło na tych poprzednich, niczym na skamieliny. Byli bigbitowcy (na zachodzie zdaje się zwani rockendrollowcami), hippisi (ci jebli rewolucją kulturalną, która do reszty przenicowała społeczeństwo na levą stronę), potem punkowcy, krótka, ale znacząca explozja grungu (grandżu po polskiemu) – na tą akcję sam się załapałem w kwiecie wieku, dodatkowo obserwując upadek starego systemu (nibykomunistycznego), który przeobraził się w system nowy (nibykapitalistyczny), a na koniec owego wieku pozamiatali wszystko skrajni metalowcy. Byli yappies, generacja X, hipsterzy, tudzież inni, których nie pamiętam. Postęp technologiczny, kulturalny, polityczny, gospodarczy i związane z tym zmiany spowodowały, że przerwała się ciągłość pokoleń i każde następne jest inne: w czymś lepsze, w czymś gorsze od poprzedniego.

        Ale ogólnie różne i bardzo często niezrozumiałe dla ich poprzedników.

        Wiek XXI dodatkowo zaowocował upowszechnieniem i udoskonaleniem internetu (z którego namiętnie korzystam, co widać chociażby teraz), oraz sprzętem służącym do jego obsługi. Co powszechnie wiadomo, pokolenie najnowsze korzysta z owego sprzętu wręcz odruchowo. Co też czasem prowadzi do dość zabawnych sytuacji.

        Otóż weekend spędziłem w Trójmieście, a zacząłem na dworcu głównym w Gdańsku, czekając na kolej oznaczoną skrótem: SKM. Na peronie był sobie postumencik, zwieńczony tabliczką z wypukłym schematem okolicy i napisami w alfabecie Braille'a wyjaśniającymi gdzie co jest. Pomijam fakt, że znalezienie tego chadziajstwa przez potencjalnego niewidomego graniczy z cudem – prędzej by się wpakował pod pociąg, lub połamał spadając z peronu, lub schodów.

         To jeden absurd.

         Ale na ów postumencik wpakowała się około dziesięcioletnia dziewczynka i po krótkiej, dokładnej, acz bezowocnej próbie ogarnięcia wzrokiem, do czego ta dziwna tabliczka wielkości tableta służy, zaczęła równie bezowocnie próbować uruchomić ją regularnym napieprzaniem paluszkami gdzie i rusz.

         Dla niej to naturalne, że coś tego kształtu i w tym miejscu MUSI  się uruchomić i coś pokazać, tudzież z czymś się połączyć.

         Z tego co widziałem, próba wytłumaczenia przez rodziców, że to czysto mechaniczne urządzenie służące (teoretycznie aczkolwiek – jak to nadmieniłem wyżej) niewidomym, nie bardzo do niej docierało.  

         Ona odbierała już świat z innego poziomu.

         Całkiem innego od mojego.

         A jak tu pojąć tych, co byli wcześniej?!

         Więc żyjemy tak w nieustannym, trwającym już pół wieku chaosie społecznym, niby razem, a obok siebie…         

922 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.236.58.220
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code