W moim wypadku, tudzież osobników w służbach mundurowych i zatrudnionych w kombinatach jak mój, to nie jakieś wyżynno-patriotyczne osiągnięcie, a… maxymalnie sześciorazowe (na rock) utaczanie krwi w odpowiednich punktach.

      A to i tak zazwyczaj spowodowane dodatkowym dniem urlopu z okazji stracenia tego czerwonego skarbu (pół litra na jakieś 5 posiadanych ogółem). 

      Duch w narodzie jednak do końca nie upadł i jest sporo zacnych, honorowych dawców, którzy nad orkę przedkładają życie – w tym wypadku rozumiane dosłownie i jeszcze w dodatku do potęgi (bo swoje, prywatne, też na tym zyskuje).

      Zgodnie ze starośredniowiecznym zwyczajem, takie upuszczenie krwi uznaję za zdrowotne także i dla mojego organizmu, więc ogólnie każda ze stron jest zadowolona.

      Dodatkowo takim upuszczaniem czyszczę sobie sumienie – i kontrargumentuję maniakom życia za wszelką cenę, albowiem jednocześnie, praktycznie od samego początku wpisany jestem, jako nieliczny, do rejestru sprzeciwów organowych.

      Znaczy że po śmierci nikt nie dostanie mojej garmażerki.

      Albowiem przeszczepy uznaję za kanibalizm, a śmierć pnia mózgu jest dla mnie określeniem tak niejednoznacznym, jak "dowody" na istnienie Boga.

      Po prostu w pewne rzeczy wierzę, a w inne nie.

      No ale moda jest na dawstwo organowe i tacy jak ja są uznawani co najmniej za egoistów i cymbałów.

      Niesłusznie.

      Rusza się ten temat zwłaszcza przy okazji WOŚP i podobnych akcji charytatywnych. Że to życie forever, przede wszystkim, nad wyraz, itp. i milczeć reszcie!

       Sprawa jest jednak konkretna i jasna:

       A) Wszystkich nie uratujemy.

       B) I tak wszyscy w końcu umrą.

       JKM rzucił jeszcze z właściwą sobie fantazją, że ratowanie dzieci niepełnosprawnych przyczynia się do degeneracji genetycznej przyszłych pokoleń, ale to podejście raczej mało chrześcijańskie i trącące jakże nieludzką eugeniką.

      Co za tym idzie, starcy także są już niepotrzebnymi odpadkami.

      No takie brednie można by wyśmiać, gdyby… nie funkcjonowało to już od dawna masowo pod postacią aborcji i eutanazji w krajach mieniących się postępowymi!

      Postęp obecny cierpi na ostrą schizofrenię, ponieważ promuje z jednakową stanowczością idee wykluczające się nawzajem.

      Ale krev, szpik, nawet nerkę, czy cokolwiek innego za życia gotów jestem oddać.

      Jednak na krojenie swego ciała z bijącym jeszcze sercem NIGDY się nie zgodzę! Nawet gdyby przywaliliby mi pniem w pień!

 

 

                              "Pierwszy kieliszek z butelki nauki robi z nas ateistów, ale na jej dnie czeka Bóg."    

                                                        Werner Karl Heisenberg

233 odsłon(a), 4 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.82.57.154
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code