Pamiętniki Jana Chryzostoma Paska byłyby cudownym przykładem soczystej staropolszczyzny, gdyby… były napisane po polsku! Sęk w tym, że pisał ów szlachciura, tak jak wtedy pisano i mówiono, czyli w KAŻDE zdanie wplatając albo słowa, albo całe frazy łacińskie, dzięki czemu przy czytaniu tych, coby nie mówić, ciekawych i bezcennych wspomnień, na mózgu prostują się wszelkie fałdy, a dłuższe przebywanie z tą xiążką można przepłacić załamaniem nerwowym i ogólnym postradaniem zmysłów.

    Potem się nie polepszyło. A skądże! Nastała moda na francuski i każdy przedstawiciel klasy wyższej, dla uzewnętrznienia swojej wyższości, przeprowadzał konwersację w języku żabojadów (!). Wydawałoby się, że z czasem nastania komunizmu, ta tendencja minęła, wraz z wprowadzeniem do szkół języka rosyjskiego (którego nikt nie chciał się uczyć), a wyprowadzeniem z nich wszelkich innych języków.

     Więc starsze pokolenie jest międzynarodowo niekomunikatywne. Nowsze coś tam łapie, a najnowsze dla odmiany polskiego nawet nie chwyta!

     Chodzi wszakże o coś innego: o językową nieszczerość. 

     Niedawno krajem wstrząsnęła afera podsłuchowa, gdzie to miodoustni publicznie politycy klęli jak szewce, w na pozór prywatnym spotkaniu (a tu niespodziewanka taka – pluskwa!). 

      To nie pierwszy taki przypadek politycznego wymiotu, z na pozór czystego ryja. "Miszczem'' Polski był w klasyfikacji generalnej tej językowej ściemy, niejaki Olexy, który to, gdy się wypowiadał publicznie, to bez słownika (jakiegokolwiek) nie sposób go było ogarnąć!   

      Dopóki go nie nagrał pod stołem Gudzowaty i z łysej, elokwentnej pały wyszedł typowy, pezetpeerowski (tam się tak uczyli kwieciście mówić) burak.

      Ten ich podwójny (jak u żmii) język, to tylko czubek ich ogólnej obłudy…

      Ale najbardziej widoczny.

      W mediach brylują, polując na srebrne usta, na codzień rżną z ryja po chamsku, po ludzku, zwyczajnie…

      A da się mówić i na codzień i publicznie, dosadnie, kulturalnie i z polotem!

      Trzeba tylko chcieć!

      A tak mamy weneckie lustro: publicznie lepią mordę tapetą kultury, a prywatnie pierdolą jak połamani!

       Jakby nie było złotego środka?

623 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.224.91.246
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code