Najłatwiej można określić, z kim mamy do czynienia, po tym, jaką rozrywkę preferuje. Czasy mamy takie, że możliwości są w zasadzie ograniczone tylko zasobnością portfela, ale z odrobiną fantazji można i to przeskoczyć.

          Na przykład turystyka. Zdecydowana większość za swe marzenie uzna dwutygodniowy pobyt w jakimś Egipskim hotelu za jakieś 5 koła, w zasadzie bez możliwości czegokolwiek poza tam przebywaniem, i to jeszcze w szczycie sezonu - czyli kiedy tam jest total patelnia (ci odrobinę mądrzejsi jeżdżą tam zimą i po powrocie chociaż robią wrażenie naturalną opalenizną, ze sporymi oszczędnościami w portfelu)!.

          Warszafki marzeniem i jej xerokopiami jest nie wiedzieć czemu Podhale, wraz z centralnym jego punktem, czyli owym Zakopanem. Na samą myśl o góralach (czyli mieszaninie naprutego, prostego, sepleniącego człowieka z owcą), wyciągających ręce po dutki od jakichś frajerów dostaję dreszczy! To gorsze od zacnego horroru! To miejsce nie oferuje niczego poza pozerstwem w tłoku!

          A jest sporo alternatyw.

          Choćby coś bardziej na zachód, czyli Dolny Śląsk, który odwiedziłem w ostatni weekend, wraz z wizytą w Czechach, a to wszystko za ćwierć ceny tego, co bym przerypał w owym zakopcu.

         Więc wybierając bazę wypadową chociażby w zamku Czocha, mamy w okolicy Karkonosze, wraz z nielimitowaną liczbą tras narciarskich i busem gotowym na nasze zachcianki. Mnie akurat zsuwanie się w dól na jakichś dwóch sztachetach, lub jednej desce do prasowania nie bawi, ale rozumiem i szanuję ludzi, którzy tego potrzebują.

         Mamy tam niedaleki Frydlant, wraz z zacnym zamkiem i naprzeciwko położonym równie zacnym browarem z rozsądnymi cenami (można płacić w złotówkach!).

        Mamy tam totalnych świrów z zamku w Świeciu, którzy wbrew wszystkiemu, z kupy kamieni postanowili odbudować zamek (w technice średniowiecznej!). Mamy tam posmak tajemnicy, dobre zaopatrzenie…

        Więc co gna lud pędny w miejsca pełne trzody, jak owe Zakopane?

        Ano to samo, co dżdżownice w wilgotną glebę. Takie proste, zwykłe – trzeba tam być, bo są już inne.

        Sam dzieciństwo spędziłem w turystycznej, nadmorskiej miejscowości, gdzie na tych walących tłumnie w sezonie (poza sezonem – w przeciwieństwie do owego zakopca była to totalna dziura) mówiliśmy z sarkazmem: "stonka".

         Więc te robaczki – jak ich tam zwał – wybierają cel spędzania wolnego czasu według zasad stadnych. Ba! Są tacy, co to czas wolny przeznaczają na nic zupełnie!

         A jak zwykle można inaczej.

         To już nie jest kwestia tego, że można inaczej.

         To kwestia świadomości i chęci, że tak można.

         Ale skoro ludzie chcą być bezkształtną masą skupioną w jednym miejscu, to po co to kwestionować?

         Więcej miejsca dla nas!

 

        

         

64 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 35.171.183.163
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code