Jako że z zamiłowania poszedłem w stronę literatury (czytam – pisać wciąż usiłuję), to pragnę coś wspomnieć o literatach lat ostatnich, z piórem mistrzowskim.

       Niestety wszyscy zeszli, aczkolwiek to było jeszcze niedawno.

       Zacznijmy od tego, że znana maxyma głosi, iż lepiej napisać jedną, dobrą książkę, niż sto bylejakich.

       Niestety w dzisiejszych czasach idzie się na ilość w jakiejkolwiek dziedzinie (technika, muzyka, tudzież literatura), byleby dożyć do pierwszego.

       Byleby zrobić sławę. Na chwilę choć zacelebrycić przynajmniej.

       Nie tędy droga niestety.

       Owych trzech mistrzów lat ostatnich to: Stanisław Lem, Philip K. Dick i Terry Pratchett. Dwóch anglojęzycznych i Polak (znak czasów). Chociaż narodowości różnej: Polak, Amerykanin z Kalifornii i Anglik.

       No i wszyscy oni niestety są zaprzeczeniem tej reguły. Takie wyjątki ją potwierdzające.

       Najsłynniejszy z nich, namiętnie teraz wprost przenoszony na ekran przez ziomków Amerykanin (Dick) ciągnął jeden w sumie temat, ale jakże niesamowity! Dotykał czlowieczeństwa, poszukiwał czegoś ponad i takie tam już wałkowane chociażby przez Lecha Jęczmyka na naszym poletku. Robił to z gracją i w takiej ilości, że przynajmniej nad tym można by się zastanowić (chociaż ilość używek, które pomagały w jego twórczości jest równie ogromna i trochę tłumaczy jego nadaktywność).

       Nasz rodzimy Lem trzaskał swoje opowiadania równie mocno, acz już bez używek, a ich rozrzut był taki, że ów Dick nie wierzył w jego istnienie i za dziwnym nazwiskiem "Lem" spodziewał się tuzina przynajmniej komunistycznych, PeeReLowskich pisarzy!

       Co już świadczy o geniuszu tego skromnego Lwowiaka.

      Ostatni ze zszedłych – Pratchett, poszedł w zupełnie innym kierunku i do końca życia ciągnął właściwie jeden temat, co dla innych twórców jest co najmniej niszczące! Jego Cykl Dysku jest niekończącą się, humorystyczną opowieścią, osadzoną w jednym świecie… i w zasadzie pisaną na jedno kopyto!

      Mimo to nie nudzi ani przez chwilę, jak muzyka Lemmy Kilmistera, czy AC/DC.

      Tak potrafią tylko mistrzowie.

 

 

 

26 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.227.6.156
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code