Chodzi oczywiście o obecny strajk samozwańczej ętelygencji – czyli nauczycieli. Grupa owa żyje od lat w jakimś równoległym świecie, kompletnie oderwanym od rzeczywistego. Ci ludzie są niemobilni, nieelastyczni i zazwyczaj przerażająco tępi. Tu trzeba też dodać, że zawód ten (nie żadne powołanie!) sfeminizował się w ostatnich latach praktycznie w 100%!

          Kto nie wierzy, niech wpadnie na najbliższy univerek, na te pedagogiczne wydziały, a ujrzy taką masę wymuskanych ciach, że grozi to zawałem penisa! Na ogół te ciacha pochodzą z zapadłych wioch i zostały tam wysłane z krwawicy swych rodzicieli – a jak już we wcześniejszych wpisach wspominałem, wysłanie córki na takie studia, to gwarancja jej staropanieństwa i bezdzietności (wnuków nie będzie!). Spora oczywiście ich część, wspomaga się finansowo, użyczając swych pięknych ciał za pieniądze, by dociągnąć do magisterki. Oczywiście o tym szczególe się nie dowiecie, ponieważ nabralibyście sporych wątpliwości w oddawaniu swych pociech w ręce takich ciał (pedagogicznych już).

          One oficjalnie kreują się na lepsze od niedouczonego motłochu, ponieważ nie posiadają ABSOLUTNIE ŻADNYCH innych cech dodatnich, oprócz wyoranej magisterki (o czymś takim ongiś śpiewało Lady Pank w piosence "Mniej niż zero", ale wtedy zwykła matura była więcej warta od dzisiejszych studiów). To jest ich sens życia, cel i spełnienie. Więc nie potrzebują już ni rodziny (bo każdy facet niegodny i ma wady), ni praktycznie właściwie niczego, co trapi ludzi doczesnych. One po tych studiach, niczym kule bilardowe, wpadają do odpowiedniej szkoły, gdzieś tam w pobliżu sprawiają sobie maluśkie mieszkanko (koniecznie z kotem!) i z naturalnym przekonaniem, że raz podjęta praca, w jednym miejscu, jest jak wstąpienie do zakonu: czyli do śmierci. One będą same cierpiały, a swoje komplexy, braki umysłowe i złość wyładowywały na biednych dzieciach.

           Po czym orientują się (z nudów zazwyczaj), że za bycie taką matroną edukacji, ostoją wiedzy i kagankiem oświaty należą im się o wiele większe pieniądze, a jako że o życiu zwyczajnym nie mają ABSOLUTNIE żadnego pojęcia, więc kwestie średnich zarobków, średnich ludzi i ogrom pracy na to poświęconej, równie ABSOLUTNIE ich nie interesuje.

           No i naturalnie rozpoczynają strajk.

           Temat ten nie wart by był niniejszego wpisu, bo już został mocno rozjechany w internecie, a i media mainstreamowe zaczynają się powoli odwracać, ale…

           Ale nagle ruszyła akcja pod hasłem hasztag coś tam popieram i wywaliło całą masę celebrytów z nieodłącznymi karteczkami i tak sobie poczytałem…

          Więc praktycznie jeden w jedną podają te same "argumenty" (?): a bo mnie tam kiedyś uczyła/uczył ktoś tam od czegoś (wtedy jeszcze zdażali się nauczyciele – mężczyźni) i byli wspaniali i przekazali mi ogrom wiedzy, etc. 

          A i owszem! Nawet dzisiaj tacy się zdażają! Tyle tylko, że to coraz mniejsza mniejszość.

          Cała reszta nie nadaje się nawet do łopaty, bo nie potrafiliby obsługiwać tak skomplikowanego urządzenia, a poza tym świat zewnętrzny (olaboga – inna praca!) dla nich nie istnieje, więc okopali się na swych z góry straconych pozycjach i dokonali tak wspaniałego strzału w kolano, że już wkrótce publiczne przyznanie się do bycia pedagogiem będzie równoznaczne z przyznaniem się do pedofilii. 

          Więc od dzisiaj każdemu nauczycielowi bez krępacji powiem w twarz, że jest zwyczajnym pasożytem

          I wszystkich zachęcam do tego samego!           

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.228.24.192
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code