Podobno nie ma ludzi bez talentu. Podobno każdy ma umiejętność, która go wyróżnia, ale jak to w życiu bywa, większość ludków tego talentu zwyczajnie w sobie nawet nie odkryje, bo życie zapędziło ich do innych robót, w których się tylko męczą i marnują… Bo takie jest to dziwne życie!

Więc efekt jest taki, że światem kręcą miernoty… które też marnują swoje ukryte talenty! A tych z prawdziwymi talentami nie dopuszczają na swoje miejsce, bo je jakimś cudem (koneksjami najczęściej) zdobyli.

To podobna paranoja, jak z dojazdem do pracy.

Logicznie rzecz biorąc, powinniśmy pracować jak najbliżej miejsca zamieszkania, ale tak nie jest! Codziennie rano, z różnych, niewiadomych mi przyczyn, cała masa ludu pracującego miast i wsi, przemieszcza się w przeciwnych kierunkach, blokując drogi, zapychając transport publiczny i wstając przynajmniej o godzinę za wcześnie (przy okazji odstawiając swe niewinne dzieciątka do przeróżnych przechowalni).

Wszystko w pośpiechu.

Nie wiadomo w sumie po co?

No troszkę jednak wiadomo. Wyższe o parę stówek pensje, nepotyczno/kolesiowy system zatrudniania na miejscu (prowincja), no ale można!

Teraz można – bo śladowe bezrobocie, ale i w czasach tego galopującego też było można!

Jako typowy przedstawiciel prekariatu, praktycznie całe swoje życie zawodowe spędziłem w swoim mieście (nie miasteczku!) przylepionym do Trójmiasta, ruszając się co najwyżej na 15 kilometrów do pracy (w połowie drogi do owej aglomeracji), co mnie w końcu i tak mocno zmęczyło, że zamieniłem to na mniej płatną, gorszą robotę – ale na miejscu.

Niezrozumiałe?

Proste, o ile się jest kimś bez zobowiązań. Kwestia wyboru: czy dasz się przypiąć do dyszla, czy sam chcesz wybierać pastwisko?

Ale nie o tym miało być.

Niektórzy mają większe ambicje i chcą zaistnieć.

Można próbować w sporcie – tu przynajmniej zasady są jasne: wygrywa ten pierwszy. I żyje: jak czołowi piłkarze i olimpijczycy z rentą za złoto – co popieram z całą mocą! Reszta niestety po latach uprawiania owego musi zmienić branżę i wylądować w zwyczajnym życiu.

Ale są inne dziedziny: jak muzyka, gdzie rynek został już tak zamulony, że prawdziwe perełki są trudne do wyłuskania. Aktorstwo, gdzie 90% klepie biedę i szuka chałtur, a resztę… widać! Oni wszyscy tak samo kończą na ubitej ziemii pełnej pospólstwa (z którego się wywodzą).

Problemem jest samo zaistnienie, ale jeszcze większym jest przetrwanie!

Szczęśliwcom uda się przetrwać życie w swojej branży i przy oklaskach tłumu, ale jest to opcja tak na góra 100 lat. Wszystko dalej się zwyczajnie zapomina.

Więc po kim zostanie pamięć?

Nie po pisarzach! Na przykład większość XIX wiecznej literatury już jest bezwartościowa w dzisiejszych okolicznościach. Muzyka? Przetrwa nieliczna. Kino? To samo. Fotografia? Mamy już smartfony, drony, a zaraz będziemy mieli okulary rejestrujące wszystko w trójwymiarze – to też przepadnie.

Szachiści przegrają z komputerami wreszcie. Rzemieślnicy z drukarkami 3D.

Co więc przetrwa na wieki? Na pewno rzeźba i malarstwo.

I myśl.

Idea spisana.

18 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.92.190.11
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code