Subiektywnie patrząc, sen od zawsze był dla mnie czymś wręcz najważniejszym, czasem nawet mieszającym się z rzeczywistością (paradoxalnie – używki wyzwalające innych z realiów życia, pozwalają mi wytrwać w owej "rzeczywistości"!). Spanie, zajmujące zdrowemu osobnikowi około 1/3 wegetacji w ciele materialnym, przez zwolenników asertywnego, pełnego sukcesów życia, jest ogólnie uznawane za stratę czasu (tego skromnego – góra stuletniego). Więcej! Spora część trzódki ludzkiej, prąca przez swoją (ułomną) czasoprzestrzeń, nie pamięta nawet swych snów i uważa je za bezsensowną stratę owego skromnego, danego nam, tu na ziemii żywota.

            Tak oczywiście nie jest.

            Olewanie sprężystym moczem 1/3 całego życia jest co najmniej ignorancją!

            I to dopiero jest nieekonomiczna strata czasu!

            Sen trzeba docenić.

            Od maleńkości.

            Co niestety w obecnym czasie nie jest normą i owych maluchów snu się pozbawia wręcz sadystycznie!

            Otóż stary model rodziny, gdzie to mąż (też rzadkość w obecnych, luźnych związkach) zajmował się utrzymaniem rodziny, a żona, tak naturalnie, gdzieś do trzeciego/czwartego roku życia chowała dzieciaki, jest już w zasadzie cieniem przeszłości. Więcej! Obecnie sporo kobiet, na kierowniczych stanowiskach (wbrew bzdurnym hasłom głoszonym przez feministki – kobiety zarabiają TYLE SAMO co mężczyźni!) zarabia więcej od swoich mężów. I co naturalne, więcej czasu spędzają w robocie. Drugą grupę stanowią pracownice zwykłe, fizyczne, słabo opłacane, które to przed 6 rano muszą swoje dzieciaki gdzieś wyexpediować.

            O ile ta pierwsza grupa da się swym dzieciakom wyspać chcociaż do 7 rano, by potem pozostawić je w swym najbardziej chłonnym wieku, na pastwę obcych ludzi w jakichś przechowalniach, do wieczora, o tyle te drugie mnie wprost przerażają!

            W zasadzie nie ze swojej winy – bo życie kosztuje, a życie w Polsce postPeeReLowskiej kosztuje podwójnie/potrójnie/poczwórnie – niepotrzebne wykreślić.

            Więc te poranne (w sumie nawet nocne) wyrobnice, budzą regularnie swoje pociechy (?!) o 3 – 4 rano, by zapierdalać wózkiem gdzieś tam, gdzie to dziecko przetrwa do ich powrotu. 

            To żadna ściema! Widzę to przez okno, wstając o 5 rano na pierwszą zmianę! Dla mnie, dorosłego człowieka, wstawanie o 5 rano już samo w sobie jest cierpieniem, ale jaką katastrofą dla wykluwającej się dopiero psychiki musi być zrywanie w środku nocy i przerywanie owych, tak ważnych snów (czy tam nowocześnie zwanych faz REM)!

            Zapierdalając w tym wyzwolonym od ustalonych reguł świecie, powoli, acz nieuchronnie doczekamy się pokolenia tak zestresowanego, z tak skrzywioną psychiką, że dzisiejsza gimbaza, hipsterzy i pederaści będą przy nich ostoją normalności!

             A to wszystko przez tak ignorowany obecnie sen…

 

 

            PS   Kompletnym paradoxem jest, że w czas ferii, czy wakacji, dla dzieciaków praktycznie nic sie nie zmienia (bo rodzice nie mają urlopów), ale za to wolne mają nauczycielki (bo to zawód już praktycznie w 100% sfeminizowany) i to te stare panny mogą sobie bez przeszkód podróżować, imprezować i zalegać w barłogach chociażby do południa!

 

 

59 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 34.229.151.87
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code