Zrobiłem sobie trochę wolnego od pisania. Może to jakieś przeczucie kazało mi poczekać na nadchodzący kryzys? Może jakiś wewnętrzny (lub zewnętrzny?) głos uświadomił mi, że jeszcze zeszłoroczne problemy i przypadłości społeczne, nagle staną sie nieistotne? No zaiste stało się coś dziwnego! Pierwszy raz w historii cywilizacji zatrzymał się cały świat! Na blisko dwa miesiące, a końca nie widać! A wszystko za sprawą małego, grypopodobnego mikroba o dość nietypowym działaniu. Tak, uważam (a wręcz jestem pewny), że nie jest to twór do końca naturalny. Ale to już teraz mało istotne: kto go skonstruował i komu spierdzielił? Świat zamarł jak nigdy! Żadna wojna nie unieruchomiła tak wszystkich, na wszystkich kontynentach. Żaden kataklizm, żadna epidemia – wszystkie do grypy hiszpanki były tylko lokalnymi zakłóceniami, a i przy tej jedynie Australia zdecydowała się na blokadę granic, Ludzie (młodzi) umierali, ale świat toczył sie dalej. Żeby było jeszcze weselej, dokładnie dekadę temu też nas dopadło podobne cholerstwo! 

           I co? I nic!

           Że zacytuję (będę dużo cytował, bo się rozleniwiłem):

          "Przeczytane: Pamiętacie wielką pandemię z lat 2009/2010? Nie pamiętacie? Ciekawe, bo trwała 14 miesięcy, pochłonęła 285 tysięcy ofiar śmiertelnych a WHO ogłosiła wtedy szósty, najwyższy stopień zagrożenia. Nikt jednak nie zamykał szkół, uniwersytetów ani firm, chociaż chorowali głównie młodzi ludzie.
Pandemia tzw. świńskiej grypy została ogłoszona przez WHO w czerwcu 2009 roku. Odpowiadał za nią wirus AH1N1, który łączył w sobie geny aż czterech różnych wirusów grypy – dwóch odmian świńskiej, jednej ptasiej i jednej ludzkiej.
WHO od razu ogłosiła alarm, a dwa miesiące później – stan pandemii. Spodziewano się zachorowań na skalę "hiszpanki", ponieważ AH1N1 był mutacją tak niespotykaną, że nie istniały przeciwciała, które mogły by go powstrzymać. Szybko jednak okazało się, że chorują głównie dzieci, młodzież i ludzie do 50 roku życia… Ciekawe jest to co uznano: wirus rozprzestrzenia się tak szybko, że… nie ma sensu liczyć pojedynczych przypadków. Rejestrowano więc jedynie masowe zachorowania i zgony. Nie zostały zamknięte granice i szkoły, nie wprowadzono ograniczeń w poruszaniu się, a gospodarka funkcjonowała normalnie, chociaż chorowali głównie ludzie młodzi czyli uczący się lub pracujący.
Szczepionka na AH1N1 pojawiła się pół roku po ogłoszeniu pandemii, czyli w grudniu 2009 roku. Kupiło ją wiele krajów (Polska akurat nie) za ogromne sumy, rzędu 0,5 mld dolarów lub więcej. Zdążono zaszczepić od 4 do 10% populacji (w Polsce 0%) gdy pandemia wygasła. Nie stało się to w wyniku szczepionek, a w sposób, który natura zna od milionów lat – populacja wytworzyła odporność. WHO odwołała alarm w sierpniu 2010 roku, czyli po 14 miesiącach.
A teraz najciekawsze. Gdy wirus przestał zarażać, na WHO posypały się gromy ze strony rządów za… przesadną reakcję i panikarstwo z ogłaszaniem stanu pandemii.
Koronawirus w przeciwieństwie do AH1N1 atakuje głównie ludzi starszych, którzy mogą się łatwiej odizolować bez niszczenia podstaw swojej egzystencji, ponieważ mają stałe źródło dochodu – emerytury. Tymczasem rządy zdecydowały się wysłać na przymusowe bezrobocie miliony młodych ludzi.. co myślicie ? Ja już nie chcę się bać choć nie jest to łatwe .. ściskam"

        No tak, kolejna po hiszpance pandemia, która poniewierała ludzi młodych. Świat nie oszalał – co po czasie okazuje się wyborem słusznym. No sporo zgonów i zachorowań w wiadomej grupie wiekowej, ale po wczesniejszym kryzysie gospodarka nie została wstrzymana i zaczęła się ostro piąć w górę (globalnie i lokalnie). 

        Więc czemu teraz tak histerycznie zaragowały wszystkie rządy, czemu wprowadzono takie obostrzenia, mimo że wystarczyło tylko izolować ludzi starych i z grup ryzyka, co nie byłoby znowu takim problemem, a świat nie stanąłby na głowie?

         Ano chyba wiem, komu na tym zależało i jakiej grupie niewyobrażalny lęk o życie doczesne (bo w inne nie wierzą) nakazał wydać rozkaz izolacji 7 miliardów ludzi… Tak na wszelki wypadek.

        Tu znowu zacytuję niedocenionego Lecha Jęczmyka z książki "Dlaczego toniemy, czyli jeszcze nowsze Średniowiecze" (2011 rok). Roździał o tytule (a jakże!) "Teoria spiskowa" :

       "Każdy człowiek jako tako wykształcony wie, że oskarżenie o uleganie spiskowej teorii dziejów jest najgorszym, jakie człowieka może spotkać. Ktoś taki nie może liczyć na pracę w mediach ani na uczelni, jest w ogóle traktowany jak trędowaty. Człowieka z klasą obowiązuje wiara w niespiskową teorię dziejów, czyli przekonanie, że wszystko dzieje się przypadkiem. Głoszenie tej teorii i wyśmiewanie głosicieli teorii odmiennej jest świętym obowiązkiem wszystkich spiskowców, do których dołączają "uzyteczni idioci". Ponieważ jednak przy całym tym wyśmiewaniu nie mówi się, z czego się wyśmiewamy, spróbujmy wczuć się w prymitywny umysł zwolennika teorii spiskowej.

         Pomyślmy o świecie jako o rozległych przestrzeniach lasów, stepów, sawann, bagien, pastwisk i coraz większych miast, zamieszkanych przez ludzi różnych ras i plemion, wyznających różne religie, mówiących róznymi językami, posługujących sie różnymi walutami, mających najróżniejsze formy organizacji społecznej. Czasem, co tu ukrywać, walczących między sobą o krowę, kawałek pastwiska, czy dostęp do wody.

          Wyobraźmy sobie niewielką (pewnie poniżej dwustu) grupę bardzo starych, utrzymywanych przy życiu przez armię najlepszych lekarzy i pielęgniarek, nieprawdopodobnie bogatych mężczyzn (nie słyszałem, żeby w tym gronie były jakieś kobiety), którym się taki chaotyczny, anarchistyczny świat nie podoba. Działa im na nerwy. Zbierają się więc  w ustronnych luksusowych kurortach i radzą, jak by to uporządkować. Żeby było tak:

            Żeby cały świat był zamieniony w jeden wielki trawnik z trawą wysokości jednego centymetra. Żeby po tym trawniku spacerowali podtrzymywani przez lokajów czcigodni starcy i niespiesznie grali w golfa. Ich zachowanie jest ściśle podporządkowane etykiecie zwanej polityczną poprawnością, służba jest w jednakowych liberiach, w cienistej alejce czeka rząd karetek reanimacyjnych, kelnerki roznoszą napoje. Gromady chamstwa, zagrażającego trawnikom, zostały wytrzebione. Lub jak w powieści Philipa K. Dicka tyrają w podziemnych bunkrach, utrzymywani przez media w przekonaniu, że na powierzchni szaleje jądrowa wojna.

           I to nazywamy globalizacją.

           Możemy też nazwać to trzecim podejściem, trzecią próbą uporządkowania świata, po nieudanych, nie do końca przemyślanych, choć zmierzających we właściwym kierunku eksperymentach komunizmu i nazizmu.

           Ci dziadkowie mają swoją ideologię i są nie mniej szaleni niż Hitler i Stalin. Zresztą realizują ten sam program unifikacji i totalizacji świata. Tym razem wszędzie ma zapanować bezosobowy kapitalizm kasynowy – w którym spekulacja ma pierwszeństwo przed pracą – etnicyzacja i regionalizacja, społeczeństwo otwarte na "gatunki inwazyjne", oligarchizacja, radykalna ekologia (..), ekumenizm i relatywizm, czyli likwidacja pojęcia prawdy.

           Ich wrogowie to państwa narodowe, Kościół katolicki ze swoją hierarchiczną organizacją, rodzina i własność prywatna.

          Ten świat ma być rządzony przez wąską samozwańczą elitę – zbiorowego platońskiego króla-filozofa – z jednym, pozornie amorficznym i najlepiej anonimowym ośrodkiem władzy. A niżej masa plebsu, żadnych szczebli pośrednich."

         No i koniec cytatu.

         Coś ponad setka takich dziadków wpadła w totalną panikę i zablokowała cały świat! 

         Bo tym razem to oni są w grupie ryzyka. A bez swoich lekarzy, służby, kucharzy i ogrodników po prostu nie są w stanie funkcjonować. Sprzęt ochronny na niewiele im się zda, bo ten akurat wirus ma dziwną właściwość utrzymywania się w powietrzu (coś koło pół godziny) i osiadania gdzie i rusz. Roznoszą go ludzie, a ludzie im, jak i całej reszcie są potrzebni do normalnego funkcjonowania. Tylko że tym razem każdy człowiek to potencjalny roznosiciel vira i nieświadomy zabójca. Więc dziadkowie spanikowali i nakazali całej reszcie siedzieć w domach.

        Sztandarowym przykładem i członkiem tego stowarzyszenia był (do 2017 roku) David Rockefeller. Koleś który dociągnął do 101 lat i bardzo chciał żyć dalej. Żeby to osiągnąć 6 razy (!!!) przeszczepiał sobie serducho, 2 razy nerki + niewiadomą liczbę przetaczań krwi i innych zabiegów. 

        Co i tak nie powstrzymało nieuchronnej śmierci.

        A śmierć teraz stanęła u bram jego kolegów i oni te bramy szczelnie zamknęli, bo strach przed nią przeraża ich nad życie.

        

322 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

        Kongres USA liczy niecałe 450 reprezentantów (tacy ichni posłowie) i 100 senatorów. Mniej więcej tyle co w Polsce. Tylko że USA ma 10 razy więcej mieszkańców! 

        Liczba radnych w Nowym Jorku to: 51 ! Los Angeles: 15 !!! Berlin 100 , Warszawa: 469 !!!!!

        Gmaszyska władz największych polskich miast są większe od niejednego parlamentu.

        Liczba ministrów i wiceministrów od 30 lat oscyluje koło setki. Do tego doliczyć trzeba limuzyny, sekretarzy, obsługę biur, itp. swoją drogą gmaszyska ministerstw w stolycy też są całkiem potężne.

        Ryba psuje się od głowy.

        I nikt tej głowy nie zamierza leczyć…

      

         

490 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Dopóki serce bije, dopóki w żyłach płynie krew…

       Dopóty życie trwa?

      Od 1965 roku medycyna ma jednak inne zdanie: może sobie krew żyłami płynąć, serce może bić, pacjent może oddychać, ale jak medycy stwierdzą śmierć pnia mózgu, to pozamiatane!

      Ba! To mocno tajemnicze pojęcie "śmierci pnia mózgu" jest kluczową kwestią w transplantologii! Cała ta dziedzina medycyny (?!) nie istniałaby, gdyby nie właśnie to sformułowanie!

      Bo nie wiem, czy wiecie, ale narzadów do przeszczepu nie pobiera się ze zwłok! Organy muszą być świeże, a ich właściciel ma do końca podtrzymywać w nich krążenie.

      Najlepiej jeszcze podczas wycinania…

      No i to biznes niezły (zwłaszcza ten czarnorynkowy), szczytne to takie i piękne i w okresie zatracenia wiary w życie wieczne tak niezbędne do przedłużenia tej malutkiej chwili tu, na tym czymś okrągłym i niebieskim…

      Tylko że te pieńkowe zwłoki, podczas wycinania garmażerki, czasem się potrafią poruszyć (przypominam – bez znieczulenia!).

      Tak, to garmażerka! Unowocześniona forma kanibalizmu. A pojęcie śmierci pnia mózgu jest równie mgliste, jak nowoczesny podział na 72 płci.

      Gdy w 2006 roku uruchomiono Poltransplant, byłem jednym z pierwszych szczęśliwców, którzy tam zgłosili swój sprzeciw. Kartkę z tym zaświadczeniem do dzisiaj trzymam dumnie w legitymacji honorowego krwiodawcy!

      Większość z postępowców i ludków przerobionych przez system na mielone, zaśmieje się pewnie teraz: po cholerę ci narządy po śmierci? 

      Ano ta pnia "śmierć" to ściema – to po pierwsze.

      Po drugie, jako wierzący w życie ponad to, nie życzyłbym sobie, by moje zwieracze na przykład trafiły do jakiegoś geja, a serce do neomarxisty.

      No niekomfortowo co najmniej bym się czuł w zaświatach!

      Po trzecie: i tak wszyscy umrzemy, czy to się komu podoba, czy nie! Więc po cholerę się spinać o chwilę?!

      Oddawać mogę swe wnętrzności świadomie, za życia. Chociażby wymienioną krew (właśnie 4 raz w tym roku). Nawet gejom, feministkom, czy neomarxistom (to nie jest to samo w zasadzie?) – może się pod jej wpływem przestawią na właściwy tor? Szpik, w ostateczności nerkę, płuco, czy co tam jeszcze mam parzystego pod skórą? 

      Ale nie życzę sobie być rżniętym, gdy jeszcze oddycham, a serce me bije! I nie życzę sobie, by handlowano tym moim steranym organizmem, jak szynką w mięsnym!

      I polecam to wszystkim myślącym, a nie baranom stadnym.

      Więc się zapisujcie pod tym linkiem: http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html .

      Wieczność to nie tutaj! 

    

       

      

 

599 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

         Po raz kolejny powtarzam, że ludzie nie są pępkiem świata, a wręcz są zależni od tej niebieskiej globulki, która to ma ich daleko w tyle!

         No ale wraz z rozwojem technicznym i wyparciem się wiary w coś bardziej głębszego od materii, ludzie nabrali przekonania, że coś znaczą!

         Na miarę globalną!!!

         Śmiechu warte…

         No więc tak: mniej więcej od 100 lat znajdujemy się na początku epoki ocieplenia i końcu epoki lodowcowej. To jest KOMPLETNIE niezależne od człowieka! Kulminacja tak zwanej Małej Epoki Lodowcowej miała miejsce gdzieś tak na przełomie XIV i XV wieku. Od tego czasu robi się cieplej. Wtedy zamarzał cały Bałtyk – co jest doskonale opisane w kronikach. Teraz wszystko odmarza, woda się podnosi…

        …i dzbany wszelakie wyją z mocą całą! 

        Zwłaszcza ta gówniara znad owego Bałtyku, o dźwięcznym imieniu: Greta. Że to niby my, dorośli, rozjebaliśmy jej dzieciństwo (czym kurwa?!), że to my rozpieprzamy tą planetę, ku jej nieszczęściu!

        Otóż nie jesteśmy w stanie jej rozpieprzyć. Jeszcze nie teraz. Nie mamy takiej mocy po prostu!

        Nawet jakbyśmy odpalili wszystkie te atomowe rakiety, jakbyśmy podpalili co się dało… to tylko sami siebie byśmy wykończyli. Nic więcej. Ziemia by się swobodnie pozbierała. Nie z takich katastrof się zbierała. Raz nawet zamieniła się w śnieżną kulę! I wróciło do normy.

        Teraz się z kolei ociepla, wody się podnoszą, itp.

        To stan naturalny.

        Ale po co krzyczeć za to na ludzi?!

        I czemu do kurwy nędzy ma to robić jakaś niedorobiona smarkula ze skandynawii?!!!

        I czemu ktoś to coś słucha i bierze na poważnie?!

       Ludzi już naprawdę pogrzało z tego ocieplenia!

287 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

           W zeszłą sobotę miał miejsce w jakiejś hali na ślunsku finał eurowizji dżunior. Drugi raz z rzędu wygrała polka, drugi raz z rzędu dwunastolatka (chociaż wygląda jak skurczona trzydziestolatka). Z innych krajów wystąpiła cała masa jakiejś mniejszej gówniażerii dansującej i śpiewowywodzącej co sił natura dała!

         TVP i media pokrewne odtrąbiły to jak wielki sukces – w dorosłej eurowizji im nigdy nie szło, więc uczepili się gamonie tej wersji mini, jak podczas dorocznych klęsk w piłce kopanej: siatkówki, ręcznej i koszykówki…

        Sęk w tym, że owa eurowizja w tych dwóch odmianach – junior starszej i junior młodszej – stała się prężnym i obrzydliwym przykładem propagowania pederastii (w wersji dojrzałej (?!)), co pokazał dobitnie i wulgarnie ostatni finał w Izraelu, oraz pedofilii, czego najlepszym przykładem było to ostatnie śpiewające przedszkole.

        Pomijając całe stado zapadających nieuchronnie w alzheimera starych gospodyń domowych from the PRL – komu to się mogło podobać?!!!

        No?!

        Cały przekrój dzieciarni: od małych chłopców i dziewczynki, po nadzwyczaj rozwinięte dwunastolatki a'la Lolita.

        Podczas tego finału, od tysięcy schizoli trzepiących pałę, zadrżała Europa i pół zboczonego świata.

        Po to tylko to było.       

        Tylko czemu w taki kanał wchodzi televizja służąca niby konserwatywnej partii?!

        Całą tą eurowizję w wersji maxi i mini, każdy szanujący się kraj powinien wykopać w kosmos! 

         Bo to jest coś o wiele gorszego od sześciu kanałów porno, które aktualnie posiadam na kablówce, ale które w sumie oferują coś w zasadzie normalnego, ale wykreconego pod sufit, a nie jakieś dzieci wystawiane na ekrany, by wiadome stwory mogły się zacnie wytrzepać…

 

          PS       A tworzenie takiego hitu dla dwunastolatki? Jak to wygląda? Moja skromna wyobraźnia podpowiada mi, że gdzieś tam, w jakimś studiu, zbiera się na tydzień grupka sesyjnych muzyków – starych wyjadaczy +  odpowiedni texciarz (a nawet dwóch i trzech), imprezują dzień w dzień, kręcą z tego wszystkiego niezłą bekę, a powtem rodzą coś ku pocieszeniu tłuszczy i wyżej wspomnianych pedofili…

451 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

      "Osądzono" niejakiego Najsztuba. Piotra. Najsztub ów – Piotr – dziennikarzyna nieskromna, wyznawca opcji jedynie słusznej – Michnikowo/liberalno/levicowej, bywalec salonów stolicznych, składnik tamtejszej śmietanki "intelektualnej" , rzecz jasna został naturalnie uniewinniony przez "niezależny" sąd.

       A za co?

       No tu doszło do kumulacji!  

  1.        Jechał niesprawnym samochodem (brak obowiązkowych badań technicznych).
  2.        Prowadził owe niesprawne auto bez obowiązkowego ubezpieczenia (OC).
  3.        Rzecz jasna bez prawa jazdy (równie obowiązkowego), które wcześniej stracił za łamanie przepisów.
  4.        Te trzy czynniki same w sobie już mocno świadczą o stylu życia tego gościa, ale żeby było ciekawiej celebryta Piotr Najsztub dowalił do pieca… już nie szuflę, a wagon węgla i na przejściu dla pieszych, na pasach… rozjechał staruszkę!

                  No bardziej nie można! Znaczy mógł być jeszcze pod wpływem (czegokolwiek), ale czy na pewno nie był? Patrząc na wyrok owego "niezawisłego" sądu, kto wie, co nam umknęło?

                  I właśnie to jest najgorsze w tej całej sprawie. Sam naj…naj… Najsztub to zwykły zwyrol i degenerat, który w normalnym kraju, przez normalny sąd, powinien być odpowiednio ukarany (co najmniej rok bezwględnego więzienia)… i po sprawie. Polskie sądy jednak mają jakąś taką słabość do ludków ze świecznika, że zazwyczaj ich uniewinniają – nawet w tak kuriozalnej sprawie jak ta!

                Internauci słusznie zwrócili uwagę, że gdyby w Polsce obowiązywało anglosaskie prawo precedensów, to właściwie od teraz, każdy, bele czym, bez żadnych uprawnień, mógłby spokojnie jeżdzić jakkolwiek, czymkolwiek i rozjeżdżać bezkarnie kogokolwiek, gdziekolwiek w pobliżu jezdni! 

                Tu mały wtręt: rocznie około 300 ludzi w Polsce ginie rozjechanych NA PASACH, a około 30 NA CHODNIKU !!! 

                Idziesz sobie spokojnie chodnikiem, mając to wszystko w tyle, a tu nagle zabija cię jakiś autodebil!

                Paranoja totalna !!! 

                A spróbuj jeszcze mieć we krwi trochę alkoholu, to z miejsca staniesz sie winny swojego zgonu, a kierowca zostanie uniewinniony!

                Żeby było jeszcze bardziej absurdalnie, parę lat temu wprowadzono zaostrzenia kar dla pijanych kierowców, w wyniku czego do więzień trafiło około 20 – 30 tysięcy rowerzystów, którzy na ogół zmierzali do wiejskiego gieesu po piwo polnymi drogami…

                Debile podburzane przez takie zakały, jak ten naj… naj… Najsztub, burzą się na jakieś tam trybunały, jakąś tam konstytucję, media "właściwe" drą koszule i ryja nad "łamaniem" prawa przez jedynie słuszną partię na szczeblu najwyższym(?)… a rokrocznie jest bezkarnie zabijane jakieś pół tysiąca ludzi.

                 Ot tak!

                 Bo takie mamy "prawo" i pilnujące go "sądy"… 

314 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

       Sprawy na pozór skomplikowane, mają na ogół proste rozwiązania. Tyle, że obecne czasy nie lubią prostoty. Dziś im bardziej skomplikowanie, zagmatwanie, niezrozumiale – tym lepiej!

       Prosta, zwyczajna mądrość jest w odwrocie. Jest zwalczana. Nikt dziś nawet nie chce i nie usiłuje jej zrozumieć!

       Chociażby nasilająca się, "tęczowa" ofensywa, skierowana na ostatni bastion normalności w UE – czyli Polskę. Pod niegroźnym z pozoru hasłem walki o prawa mniejszości, usiłuje się zniszczyć podstawy bytu większości (rodzina, wiara, własna tożsamość, itp). Z iście szatańską fantazją, ze szczytnymi sloganami na ustach, zmierza się do kompletnej destrukcji cywilizacji zachodniej!

        I co kogo interesuje, że recepta na idealne współżycie ogółu zawiera się w jednym zdaniu:

        Mniejszość nie może narzucać NIC większości, a większość nie może ingerować w wolność mniejszości.

        No co to kogo obchodzi?!

        Ułamek procenta spokojnego, przaśnego, nadwislańskiego społeczeństwa, zasilany niewyobrażalnymi pieniędzmi z "tęczowego" lobby, postanowił przerobić resztę na swój wzór i podobieństwo. Krytyki ma nie być. Dyskusji ma nie być. Logiki ma nie być. Ma być tak, jak oni to sobie wymyślili.

         Wszelkie inne rozwiązania są niepożądane.

          To wojna totalna. Najgorsza z możliwych, bo psychologiczna…

      

         PS Lesbijska aktywistka wspierająca ruch LGBT przyznała szczerze, iż celem działaczy nie są prawa homoseksualistów. Celem jest całkowity demontaż małżeństwa i rodziny.

– Nie chodzi o prawo homoseksualistów do zawarcia małżeństwa, ale o to, że instytucja małżeństwa powinna  przestać istnieć. Walka o małżeństwa dla homoseksualistów zazwyczaj wiąże się z ukrywaniem tego, co mamy  zamiar zrobić z małżeństwami, kiedy ten cel osiągniemy. Mówienie, że instytucja małżeństwa wówczas nie ulegnie  zmianie, jest kłamstwem –  stwierdziła Masha Gessen, rosyjska dziennikarka dumna ze swojej homoseksualnej orientacji.

– Sądzę iż ona [instytucja małżeństwa] nie powinna istnieć – dodała. To samo tyczy się rodziny w tradycyjnej formie. Dzieci powinny znajdować się pod opieką „społeczności rodziców”, których może być nawet piątka. Do bólu szczere wyznanie kobiety udowadnia, iż społeczeństwo LGBT jest czymś więcej, niż jedynie zbiorem osób o konkretnych zaburzeniach czy problemach.

Cały ruch posiada swoje cele, do których realizacji skrupulatnie dąży.  Powoli, świadomie, z wyrachowaniem i pilnymi kalkulacjami. Przechodząc powoli od walki o akceptację, aż po zniszczenie panującego jeszcze ładu zbudowanego na chrześcijańskich wartościach. LGBT naśladuje wiernie wielkie systemy totalitarne, za fasadą miłości niosąc coraz większy chaos i bezsens.

294 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Już nie śmieszno, już jest straszno

Zeszły absurd jest realny dziś

Weź się nie kłóć! Masz popierać!

Nie ma prawdy! Jest idea!

Wskaże ci ją odpowiedni Zdziś

Może Zdzisio, może Zdzisia? Bo to sexualnie zmienny typ

Olej przeszłość! Wybierz przyszłość! Teraźniejszość nie ma sensu już

Nie myśl zbytnio, bo to wytną

By spasować do szablonu lila-róż

I unikaj słów jak: Prawda, Bóg!

Wytycznych trzymaj się, byś mógł

Szczęśliwym być na głównej z dróg

Co kolorami prawie tęczy

Wskazują prawie mędrcy

A co tam, że na końcu mrok!

Że grzęźnie w łajnie każdy krok!

Ktoś to zmajstrował, więc masz podążać tam

Bo to dla ciebie, byś nie był już jak ciemny cham

Oni chcą dobrze! Po co ci pogrzeb?

Nie myśl o śmierci – to jakoś zleci

Po prostu żyj według nakazu

I wątpliwości nie okazuj

Bo za to grozi mocny kop

Wprost w ten "tęczowy" , groźny mrok…

 

546 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

              Program publicystyczny pod takim hasłem obejrzałem wczoraj wieczorem w televizji "wPolsce.pl". Praktycznie większym problemem prowadzących było określenie wielkości tej wygranej i stopień nasycenia parlamentu innymi partiami, po tych zaiste najdziwniejszych w dziejach wyborach. A najdziwniejszych, bo to pierwszy przypadek, gdy potencjalna opozycja wykończyła się tuż przed nimi! No takim strzałem w potylicę było wypuszczenie na koniec TW Bolka – ewidentnie już zrypanego psychicznie i wymagającego izolacji, a nie wciskania go na ekrany – który to zwyzywał zmarłego dzień wcześniej ojca obecnego premiera, bezdyskusyjnego bohatera walki z komuną.

               Bolek dostał brawa, a media opozycyjne skrzętnie umniejszyły ten incydent.

               Wyobraźmy sobie odwrotną sytuację: nad trumną zaciukanego w Gdańsku Budynia ktoś ogłasza (zgodnie z rzeczywistością), że to złodziej, oszust i skorumpowany malwersant, który jakimś dziwnym trafem nie siedzi jeszcze w więzieniu?

                Za ogłoszenie tych oczywistych prawd, potencjalny ogłosiciel zostałby natychmiast zagryziony. Więc pochowano go w spokoju i żeby nie było: jeszcze w katedrze! 

                Swoją drogą radykalna polaryzacja mediów (odpowiednio: TVP i TVN) powinna pozostać i po wyborach. Wystarczy, że ktoś bez dostępu do innych, wiarygodnych mediów, obejrzy wiadomości w jednym i drugim kanale, wyciągnie średnią i już ma prawdę!

                A jedynym istotnym pytaniem o jutrzejsze wybory jest, czy partia Jarosława uzyska więcej niż 231 głosów wymaganej większości

                Śmiech totalny ogarnąłby mnie, gdyby PO poszło na aut, a jej miejsce zajeły te dziwne stwory w stylu zjednoczonej lewicy i konfederaci Janusza.

                 Ale najważniejszym wnioskiem było wczoraj stwierdzenie: Czemu będzie rządzić jedna partia (mylnie określana prawicową) ?!

                 Mianowicie ludzie zwykli czują się już tak pogardzani i odsunięci na margines przez samozwańcze "autorytety" , że z czystej przekory, bezsilności i zwyczajnej wściekłości, przesuną je sami na ten margines.

                 Tak już bywało w historii. W dwóch najsłynniejszych rewolucjach (francuskiej i bolszewickiej) takie zmurszałe i zdegenerowane elity likwidowano po prostu fizycznie!

                 Ale jak widać: historia nie uczy, ale uparcie sie powtarza.

                 Żeby było weselej, akuratnie na ekrany kin wchodzi genialny film "Joker" , który taki proces przedstawia w sposób wręcz fizycznie bolesny, a co najmniej wbijajacy w fotel!

                 Bo pogarda tych sławnych, bogatych i wpływowych to problem ogólnoświatowy.

                 A to się nigdy dobrze nie kończyło…

              

456 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

        Toczyłem w necie jekieś jałowe dosyć dyskusje na temat zalewania "tęczowym" gównem pozostałości cywilizacji europejskiej (w domyśle – chrześcijaństwo). Oponenci tradycyjnie zalewali mnie tym tęczowym śmiechem: że to nic groźnego, że to miłość, dobro i podobne niegroźne pierdoły, itp…

        No ale tradycyjna intuicja podpowiada mi cokolwiek innego (intuicja chyba nie jest jeszcze zakazana?).

        Jedno mnie skłania do uznania tego za inwazję: to co się z tej tęczowej rury wylewa uznane zostało za właściwe.

        Odgórnie, totalnie, bezdyskusyjnie…

        I ta bezdyskusja mnie dogłębnie martwi.

       Ktoś coś uznał za właściwe i z tym się nie można spierać!

       Z jednej strony tej rury zawsze szło jakieś gówno, ale były to ścieki, które po oczyszczeniu dostawały się do głównej rzeki bez wpływu na rzeczywistość.

      Tylko, że oczyszczalnia uległa awarii ;)

       Ściek wylał z całą mocą, ale apologeci nowego systemu powtarzają, że tak musi być!

       I nie możemy się z tym spierać, bo to jest jedyna i właściwa droga ku powszechnemu szczęściu i takim tam…

       Tylko zaraz… Skąd my to znamy?

426 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie

Użytkownicy na stronie

Aktualnie online: 1

Stronę odwiedziło

000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.239.192.241

Kontakt

Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code