…czyli o posłuszeństwie obywatelskim.

Czytaj dalej

575 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli (w)padłeś – powstań!

Czytaj dalej

440 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli czemu wszyscy się jarają japońskimi przecinakami, a nikt nie kojarzy dobrych, polskich blach…

Czytaj dalej

902 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…a kiedy tylko kpiną z obywatela?

Czytaj dalej

718 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli o związkach przyczynowo – skutkowych ogólnego rozpieprzu.

Czytaj dalej

518 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

   

   Do 1803 roku naukowcy traktowali doniesienia o spadających z nieba kamieniach (czyli meteorytach), tak jak dzisiejsi traktują doniesienia o UFO. A nawet gorzej! Dzisiejsi chociaż czasem biorą się za badania owych fenomenów i nawet czasem przyznają, że nie wiedzą z czym mają do czynienia. Tamci wyśmiewali w czambuł teorię o gościach z kosmosu, bombardujących regularnie naszą planetę (czasem nawet dość destrukcyjnie – uczcijmy minutą ciszy dinozaury). Tak aż do owego roku, gdy deszcz meteorytów nie spadł pod stopy pewnego członka Francuskiej Akademii Nauk.

 

  Istnienie meteorytów, chcąc – nie chcąc, zostało naukowo uznane (co nie przeszkadzało im realnie istnieć od milionów lat).

 

  Mniej więcej w tym samym czasie dokonywał się olbrzymi postęp w medycynie. Studenci i profesorzy, ludzie światli i uczeni, masowo uczestniczyli w sekcjach zwłok, by potem z niemytymi rękami odbierać porody od prostych kobiet. Efektem była gorączka popołogowa, zabijająca nawet 1/5 rodzących w szpitalach!

 

  Tudzież strach owego prostego ludu przed szpitalami – wyśmiewany oczywiście przez światłych medyków.

 

  Dopiero niejaki Ignaz Semmelweis , wprowadzając antyseptykę, zakończył ów naukowy taniec ze śmiercią.

 

 Jeszcze niedawno, równie niedorzeczna wydawała się dla naukowców teoria o istnieniu w kosmosie miliardów planet. Nie wspominając już o tym, że przynajmniej niektóre z nich muszą być wyposażone w życie (także rozumne)!

 

  Dziś wiemy że istnieją. Życia co prawda jeszcze nie potwierdzono, ale to tylko kwestia opracowania odpowiedniego napędu, pozwalającego penetrować kosmos. Bo rakietami to możemy strzelać co najwyżej w sylwestra. Ewentualnie w innych (uznanych za wrogich) ludzi.

 

  Takich poślizgów nauki bywało wiele i wciąż wiele ich bywa. Począwszy od starożytności, a i w przyszłości niejeden szanowany dziś naukowiec, będzie przykładem kompletnego idioty. Niejedna dziś uważana za pewnik teoria, okaże się kompletną bzdurą.

 

  Kwestia postępu (naukowego oczywiście).

 

  Najgorsze, że ci racjonaliści są niereformowalni – wierzą tylko w to, co dotkną i zbadają, całą resztę wykreślając z rzeczywistości !!!

 

  Wyedukowane ofiary, niczym ludki z Matrixa.

 

  Nawet nie pojmą, czemu mi ich żal…

 

1,856 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Jakby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem.

Jakby, to ostatnio ulubione słowo wszelakich "dobrych" dusz dbających o bezpieczeństwo wasze i nasze.

Jaby pana coś rozjechało na tej polnej drodze, to kierowca by miał rozszarpane resztę życia!

Ale kierowca sam powiadomił odpowiednie organa i nic się, jakby, nie stało…

Jakbym puszczała dzieci same na dwór, toby…

Toby je pedofil napadł, samochód potrącił, lub pierun popalił!

Jakby to była norma…

Jakby ludzie mieli dostęp do broni, toby się pozabijali!

Częściowo może i tak? No i co z tego?

Jakby nie rząd "dobrze" rządzący i armia urzędników, tobyśmy poginęli jak lemingi…

Jakbyśmy byli ułomni. A może jesteśmy?

Jakby nie ekolodzy, to ziemia by się rozpadła (albo ci źli i durni ludzie by ją zniszczyli!).

Nie wydaje mi się, byśmy stanowili problem dla planety – ona raczej jest problemem dla nas.

Jakbyś nie pił, byłbyś szczęśliwy. Ożeniłbyś się, wziął kredyt na chatę, sporządniał, wyłagodniał, spoważniał…

Zdechłbym prędzej!

Jakbyś nie szalał…

To bym nie żył!

 

766 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Od czego by tu…? Moze od rowerzystów! Sam wpadłem w kłopoty za jazdę po browcu na welocypedzie, ale i tak jestem w szczęśliwej sytuacji: na 10000 siedzących obecnie w więzieniach pijanych kierowców, ponad połowa to rowerzyści.

Na ogół jest to jakiś ubogi Stefan z zadupia, którego szaleńczy pościg, równie "dzielnych" policmajstrów, dorwał na polnej drodze do swego domu. Po raz drugi na gazie – czyli recydywa. Policmajstry udali się do domu w poczuciu rzetelnie spełnionego obowiązku obrony "prawa" , by tak po ludzku kochać swe rodziny i drapać się po jajkach przed televizornią, z browcem w łapie, a ów Stefan trafił do paki niwecząc do reszty i tak już żałosne swe życie. 

Ale sumienie (?!) ich nie ruszy – przecież oni tylko wykonywali swe obowiązki!

Jak esesmani w obozach…

Albo ci komornicy:

wywalić na bruk poczciwych staruszków? Przecież to "prawo"! Po co takiego ma gryźć sumienie?!

Kiedyś leciał serial o komornikach. Dokumentalny. Utkwił mi w pamięci jeden odcinek. Gdzieś tam w okolicach litewskiej granicy, zlikwidowano wieś z powodu budowy tamy. Nielicznych jej mieszkańców przeniesiono kawałek dalej do typowych, pegieerowskich bloków. Już się nigdy nie pozbierali i klepali typową, pegieerowską biedę. Komornicy nachodzili ich regularnie, do tego stopnia, że wyexmitowali całą klatkę jednego z bloków!!!

Co naturalne, nikt nawet tych mieszkań kupić nie zamierzał, więc blok niszczał zabity dechami, a jego lokatorzy zasilili stada dworcowych obrzępołów.

Normalne, prawne i logiczne dla urzędasów…

Tyle, że absurdalne i nieludzkie!

Ale i ci komornicy pewnie po robocie tulili się czule do swych żon, dzieci, matek i byli szanowanymi sąsiadami…

Albo kwestia pozbawiania rodziców dzieci:

zabiera się dzieci normalnym, lecz biednym rodzinom, by dać je rodzinom zastępczym, do których dopłaca się, z tego co wiem, jakieś 2000 zeta na każde dziecko!!!

To jest tak nienormalne, że brakuje mi słów i wykrzykników!

Ostatnio czytałem o procederze wykupywania kamienic w centrum Poznania. Nowy właściciel wyrzucał mieszkańców na bruk (bo tak!) , kamienice zamieniał w apartamentowce (puste, bo drogie), które były dla niego i tak doskonałą lokatą kapitału. 

Po co mu sumienie?

Po co takiemu być człowiekiem?!

Szmal się liczy i robota…

Tak jak w wieżowcach po calej Polsce, od początku ich istnienia: w tych żałosnych klitkach marmury, parkiety i inne bajery, ale za drzwiami zaczyna się od razu chlew i obora…

 

437 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

 

Ostatnio uaktywnili się wszelakiej miary ateiści. Wojujący ateiści. Co prawda nie są tak bezwzględni (jeszcze) , jak ich niedawni przodkowie – bolszewicy, którzy kwestie wiary rozwiązywali w prosty sposób – kulą w łeb. Ewentualnie upartego wierzącego zsyłano do łagru, gdzie zamarzał, lub ginął z głodu i przepracowania. Dyskusji niet. Co ciekawe, powrót do wiary nastąpił w czasie marszu Niemców w głąb Rosji, gdy okazało się, że to ostatni element mogący poprawić morale Rosjan. Stalin reaktywował kościół prawosławny (do dziś uzależniony od Kremla).

I pomogło!

Już w czasie pierwszej wojny światowej ukuto takie powiedzenie:

"W okopach nie ma ateistów".

My mielismy swoje już dawno:

"Jak trwoga, to do Boga".

A ten nowoczesny, wojujący ateizm? Głównie zresztą internetowy. 

Narodził się z dobrobytu. Paru napalonych naukowców – na ogół dość inteligentnych i masa znudzonych, tępych dzieciaków nie mających już o co walczyć. Głównym ich celem jest chrześcijaństwo, ze szczególnym uwzględnieniem katolicyzmu. Wiadomo – dobry chrześcijanin łba nie utnie… Tacy hardzi prowokatorzy, co to dopiero wyskoczyli z pieluch, z xiąg wszelakich znający najwyżej Harrego Pottera.

Najgorsze, co można zrobić, to wdać się z nimi w dyskusję! Albowiem człowiek wierzący i racjonalista (cokolwiek to znaczy?) poruszają się po innych poziomach.

Oni na nas mają, wydaje się im, że idealny haczyk – dowody.

My mamy słowa mistrza:

"Ktokolwiek we Mnie uwierzy, żyć będzie!".

WIARA! Podstawą naszej wiary jest WIARA! My to mamy w statucie!

Wystarczy się tylko dokształcić, rozchachani idioci…

 

497 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

W związku z tym, że w ramach jakichś tam renowacji zostałem wypierdzielony z poprzedniego blooga, przeniosłem się tutaj. 

Poprzednio przebywałem pod tym adresem:

http://typnegatyvny.blog.pl/

 

Mam nadzieję, że na tej stronie mnie nie wydymają, jak na Onecie!

 

To zaczynamy!

1,075 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Kategorie

Użytkownicy na stronie

Aktualnie online: 1

Stronę odwiedziło

021620
Dzisiaj : 1
Wczoraj : 4
W tym miesiącu : 126
Obecnie online : 1
Twoje IP: 54.162.218.214

Kontakt

Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code