W mediach nie sposób nie natknąć się pośród natłoku reklam, na te z szamponami przeciwłupieżowymi. Upierdliwa dolegliwość, którą kiedyś miałem i rzewczywiście był taki szampon (drogi), co na to pomagał.

    Przejściowo.

    Trwało to, dopóki nie poszedłem po rozum do łuszczącej się łepetyny  i przestałem używać szamponów w ogóle!

    Od tego momentu męcząca przypadłość minęła bez śladu.

    Za to w umyśle mym została zasiana pewna dręcząca kwestia: ilu kłopotów i dolegliwości pozbyłbym sie tak samo, bez ŻADNYCH wydatków (a nawet z zyskiem!), gdybym opróżnił swoje otoczenie z pozoru niezbędnych rzeczy i przyzwyczajeń?

    Tak przy okazji tych higienicznych kwestii: nie myję zębów po każdym posiłku, jak wciskano mi to w szkole, a teraz też usiłują mi to narzucić media!

    NIKT tak nie robi! To nienormalne!

    Żeby już dowalić ostatecznie: nie lubię pryszniców, więc takiego nie posiadam (chociaż rozumiem ludzi, którzy prysznicują się codziennie), za to co tak dwa, trzy dni spędzam w wannie godzinę i w ZUPEŁNOŚCI  starcza to do utrzymania higieny. Nie śmierdzę, nie lepię się od brudu, nie mam się czego wstydzić (bieliznę oczywiście zmieniam częściej). Nie dałem się zwariować także w tej kwestii (swoją drogą fajny zwrot – dać się zwariować!).

    A wysiłek?

    Teraz w modzie jest się męczyć dla zdrowia (!!!???). Biegać, chodzić z kijkami bez nart i pocić się na siłowniach w różnych kombinacjach (producenci odpowiedniego sprzętu mają używanie!). Ale męczenie organizmu, to jak zużywanie sprzętu mechanicznego: od nadmiernej exploatacji NIC nie staje się lepsze, a bardziej zużyte i kiepskie!

    Tako rzecze logiga, fizyka i zdrowy rozsądek!

    Czy ci maniacy wydolności fizycznej nie mają o tym pojęcia?!

    Widocznie nie…

615 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Kacapy z histerią wszędzie zwalczają faszizm (tak to chyba wymawiają?), sami bedąc największymi faszystami. Wobec rewolucji (z ich, osobistym, dopatrywaniem się w tym podtextu neobanderowskiego) w NIEZALEŻNYM państwie zwanym dalej Ukrainą, podjęli odpowiednie kroki i niedawno zajęli część tego NIEZALEŻNEGO państwa (zwaną dalej Krymem), łamiąc wszelkie zasady prawa międzynarodowego i posługując się nieumundurowanymi, anonimowymi bojówkami, które w normalnych warunkach powinny być natychmiastowo wystrzelane co do jednego i zakopane w bezimiennych grobach – tu to prawo też jest bezwglednie racjonalne. W następnej kolejności mają na celowniku Mołdawię, nadbałtycką trójkę (Tam dopiero żyje masa mniejszości ruskiej! Cóż za pretext do inwazji!) i zwyczajowo na końcu dojdą do Polski.

    A co na to Polacy?

    Ano gdzie nie spojrzeć, jadą po Ukraińcach, bo nagle sobie przypomnieli, że tam są owi neobanderowcy i Ukraina pragnie ziem polskich (?!) ! 

    Pomijam główne strony, gdzie jak już wspominałem we wcześniejszym wpisie – na potęgę hejtują etatowi pracownicy ruskiego wywiadu. Niedawno jednak wdałem się w dyskusję na Facebooku z idiotą. Pożytecznym kacapom idiotą, nie będącym bynajmniej wyjątkiem! O nie! Idiota zatrzymał się w roku 1943, ględząc wciąż o neobanderowcach, neofaszystach i podobnych, nie wspominając nawet słowem o nadciągającej, rosyjskiej fali. Na dodatek pracował ongiś w MONie (!!!), powodując tym wyznaniem ostre ciarki na moich plecach…

    Imperium kontratakuje, a tacy gamonie tylko o neobanderowcach i faszystach!

    Nie uwierzyłbym w skalę ludzkiej głupoty, gdybym tego bezpośrednio nie doświadczył!

    Więc musiałem sobie to jakoś wytłumaczyć, bo przerosło to moje wyobrażenie o ludzkiej durnocie.

    Wytłumaczeniem jest zwykły strach.

    Nie tylko Polacy boją się ruskich. To taka międzynarodowa tendencja. Ale reakcja histeryczna wymierzona w Ukraińców, przypomina zachowanie uczniów podstawówki, którzy zaczynają dręczyć jakiegoś słabeusza, bo zaczął tak jakiś najsilniejszy, najbardziej wyrośnięty psychopata. Więc zajeźdźmy słabego ewrybady razem, to może psychopata nas nie ruszy?

    To nie jest działanie świadome, a podświadome. Widziałem już takie coś na własne oczy właśnie w podstawówce (bynajmniej to nie byłem ja!).

    A historia pokazuje wyraźnie: dajemy szaleć psychopatom kosztem najmniejszych, to kończy się to tragedią na megaskalę.

    To takie proste…

    A wystarczy tylko przestać się bać! 

736 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Niedawno na peryferiach swojej mieściny, niespodziewanie ujrzałem wart milion złociszy samochód marki Ferrari. Łatwo go było zidentyfikować chociażby po sylwetce czarnego konika. Co już nie było takie proste dla pracującego obok, młodego budowlańca, który był pewny że to Ford Mustang (!!!!!). Podejrzewam że koleś nie był wyjątkiem i wiekszość z naszych fanów motoryzacji miałaby problem z identyfikacją lepszego, acz mniej powszechnego samochodu.

    Za to gdyby obok przejechałaby jakaś beemka, czy volksvagen (golf na ten przykład), to wszyscy od razu znaliby model, rocznik, przybliżoną cenę, przebieg, historię stłuczek i na której linii montażowej go składano!

    Jak dla mnie, to oznaka kompletnego buractwa, bo te wszystkie tłuki żyją wyłącznie szrotem sprowadzanym z dojczlandów, rezygnując przynajmniej z połowy światowej motoryzacji! Nawet nie stać ich na marzenia i zachwyt nad czymś naprawdę pieknym.

    Specjaliści kurwa od złomu powszechnego!

    Ale są pacany gorszej proweniencji: to kulturyści. Ich życie to ciągłe kursowanie pomiędzy siłką, sklepem z odżywkami i masturbacja przed lustrem w domu. Na imprezę taki nie pójdzie, bo jeszcze przez pomyłkę zjadłby coś, lub wypił spoza harmonogramu, rujnując sobie tym samym lata rzeźbienia sylwetki (?!). W ogóle sylwetka to sens ich istnienia! Podobnie jak dla modelek – ale one wystarczy że nic nie jedzą, lub żrą i wyrzygują, a mieśniak musi trzymać rygor żywieniowy. Niedawno czytałem (chyba na kwejku? Nie mogę odnaleźć) dumną wypowiedź jednego takiego czuba, co to zrezygnował z normalnego żarcia i życia, by stać się supermięśniakiem. No i bracia kulturyści byli pełni zachwytu nad samozaparciem narcyza, a normalni ludzie kręcili bekę z muminka…

   Swoją drogą zdarzyło mi sie odwiedzić parę takich amatorskich siłowni…

   …i wszędzie tam wisiały plakaty mięśniaków!

   Żadnej baby! Żywej, czy na obrazku!

   To mi zalatuje gejostwem i homopedalstwem na mile, hektary, wiorsty i parseki!

    Więc Boże od kulturystów strzeż, bo przed gender sam się obronię!

   

729 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

     To oczywiście kacapy (ze względów sentymentalnych od dzisiaj przestaję używać sformułowania: rosjanie). Od jakiegoś czasu trwa już niestety wojna (informatyczna) między Polską, a owymi kacapami. Łatwo to można dojrzeć w największych serwisach internetowych.

      Ci z Newsweeka dość szybko połapali się, w czym rzecz . Niestety ci z Onetu, WP i innych takowych, jakby mieli klapki na oczach, współpracowali z wrogiemi i nie reagowali na owe ataki.

      A dość przykro patrzeć na miotających się we wściekłości na owy trolling, nieświadomych manipulacji ludzi…

      I to tyle na dziś!

681 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Wczorajszy Dzień Kobiet, co bardzo ciekawe, jest oficjalnym świętem państwowym w ZSRR , znaczy w Rosji! W Polsce, w ten dzień organizowane są zwyczajowo tak zwane manify, które służą… no właśnie czemu?

    Jeśli walce o jakieś prawa kobiet, to bez sensu – kobiety obecnie są tak wyzwolone, że żadnych dodatkowych praw im naprawdę nie trzeba. Ba! W niektórych kwestiach to faceci są dyskryminowani (kwestie przydziału dziecka po rozwodzie, wcześniejsze emerytury, czy parytety – bo na cholerę komu kompetencje?!). Jeśli zaś to defilowanie feministek służy pokazaniu babskiej mocy, to automatycznie jest to zaprzeczeniem idei feminizmu, bo miast równać, oddziela i wywyższa nibyprześladowaną grupę społeczną (podobnie zresztą czynią pederaści, żydzi i murzyni w USA). Co ciekawe, zawsze w takiej sytuacji, jest sprowadzany do parteru i pomiatany na wszelkie sposoby tylko jeden rodzaj człowieka: biały, hetero, chrześcijanin !

    Coby nie mówić, kobicie nigdy nie dogodzi – jak Rosji, a zbyt znaczące ustępstwa powodują tylko dalej idące żądania -aż poza granice absurdu i logiki.

    No ale ostatnio opanowała świat grupa ludzi, która jest zbyt ambitna, żeby zrezygnowac z walki o cokolwiek, ale zbyt tchórzliwa by naprawdę walczyć.

    I oni właśnie wywracają wszystko na lewą stronę. 

651 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Jeśli przyjrzeć się temu, co wyprawia Putin, to analogie z Hitlerem nasuwają się wprost same!

    Otóż Adolf H. , podobnie jak Władymir P. zorganizował olimpiadę będącą upolitycznioną, propagandową pokazówką (to w Berlinie w 1936 narodził się zwyczaj zapalania znicza olimpijskiego ogniem przyniesionym przez sztafetę, a także były to pierwsze igrzyska transmitowane przez televizję!).

    Potem, identycznie jak to czyni Władymir, zaczął przyłączać poszczególne kraje do III Rzeszy, na podstawie tylko tego, że mieszkała w nich mniejszość niemiecka! 

    Zaczęło się od Anschlussu Austrii, gdzie także ogłoszono plebiscyt za przyłączeniem i zostało to uznane przez państwa zachodnie! 

    Dla świętego spokoju…

    Za cenę chwilowego pokoju oddano Hitlerowi także Czechosłowację.

    Żałosne pozbycie się dwóch małych krajów, bo nikomu na nich nie zależało!

    Podobne głosy padają teraz w stosunku do państw nadbałtyckich! Że nie warto bronić! Typowo postsovieckie myślenie, gdzie dba się tylko o duże państwa – małe zostawiając samymi sobie.

    Co w przypadku Hitlera i tak skończyło się pożogą wojenną na niespotykaną skalę!

    Więc bandytów w stylu Hitlera i Putina trzeba niszczyć FIZYCZNIE, dopóki nie rozwinęli skrzdeł!

    Bez zastanowienia, wyrzutów sumienia i zastanawiania się nad liczbą poległych! Bo jeśli nie powstrzyma się kacapów już teraz, to jutro ofiary pójdą w miliony! A oni sami się nie zatrzymają…

1,140 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Mam kolegę… Właściwie to za mocno powiedziane – znajomy inwalida (Umysłowy?!  Ale cokolwiek nie mówić na coś w górnej półce rentę dostaje), któremu się ubzdurało, że jest poetą i fotografem. Poezji się nie czepiam – coś tam skrzybie bez ładu, składu i zrozumienia – czyli na fali. Kwestia gustu, ale siary coby nie mówić nie robi. Ale tego, że uważa się za fotografa, za grzyba wybaczyć mu nie mogę!

   Chodzi o to, że się miejscowo udziela w owych dziedzinach – czyli szokuje wieczorami artystycznymi, w domach kultury, swoimi dokonaniami miejscowe emerytki i wbija w przekonanie, że jest fachowcem od sztuki...

   Taki czar prowincji… 

   I pstryka z lustrzanki w promocji gdzie i rusz!

     A do robienia zdjęć sprzęt jest potrzebny na ostatnim miejscu, albowiem fotografowanie to PRZEDE WSZYSTKIM  umiejętność odpowiedniego kadrowania! To tak jak w muzyce: posiadanie wyczucia rytmu i melodii to postawa! Tego się nie da nauczyć – albo się to potrafi, albo nie! Dobre zdjęcie można zrobić i prostą komórką. Oczywiście lepszy sprzęt daje możliwości o tyle lepsze, co samochód sportowy nad furgonetką…

    …ale dojechać do celu na każdym się da!

    Może się powtarzam, ale nie uznaję fotoszopów, zdjęć monochromatycznych, czy tam czarno-białych: bo to popelina dla pozerów.

    Nie uznaję kaczuszek, dzieciaczków i imprezowych megastrzałów megaseriami -chociaż ostatnio na moich urodzinach dorwano się do mojego fotopstryka i poszła seria 300u! – ale zostawiłem ku pamięci (pewnie i parę moich tam jest – ale kto dojdzie?!), a nowy sprzęt przetestowałem wpierw na dzieciach sąsiadów (przy ich obecności – żeby nie było!).  

    Uznaję za to ruszanie dupy z miejsca, bo to najlepszy sposób, by znaleźć dobry cel i brak oporów w robieniu z pozoru nieciekawych fotek.

    Chyba że jest się typową, wywyższoną samoistnie pozerką bez talentu, z Akademii Sztuk Przepięknych, co to ze swoim nowym, drogim sprzętem ruszyła robić zdjęcia menelom na Oruni i wróciła bez sprzętu i bez zębów.

     I słusznie!

     Bo dobry fotograf jest jak myśliwy, ten prawdziwy i pradawny myśliwy, co to łazi i poluje i sam nie da się upolować!

723 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   - Filip! Do domu!

   - Nie mamo! Chcę jeszcze zostać!

   - Filip! Wracamy!

   - Sam wrócę! – odpowiedział prawie z płaczem.

   W tym momencie mama, trochę podłamana, zawiesiła się na ławce przy placu zabaw, nie wiedząc co dalej czynić wobec oporu dzieciaka (lat gdzieś tak 6-8). Plac zabaw mieścił się między blokami, w których zapewne mieszkali. Dodatkowo jednym z tych bloków było przedszkole, więc było tam naprawdę tłoczno od dzieci i ludzi dorosłych. Filip ów bawił się z kumplami, a całą tą scenę zaobserwowałem wczoraj, koło 15, wracając z roboty.

    Rozbawiła mnie zwłaszcza niemoc matki wobec synka.

    Tylko że tu akurat małolat miał rację.

    Jest pewien wiek, w którym można dzieciaki wypuszczać na podwórko i nawet dalej. Chociażby dla własnego spokoju. A niech sobie tam nawet coś złamie, przebije, lub wybije! Wcześniej czy później każdy człowiek sobie coś uszkodzi. Ale nie! Obecne matki i ojcowie uparli się "kochać" swoje dzieci permanentnie i na zabój!

    Metodą – zagłaskać kotka na śmierć.

    Bo on/ona jedyny/a, niepowtarzalny/a i wybitny/a i krzywda mu/jej stać się nie może! Więc będziemy go/ją (ta politycznie poprawnie pisownia jest strasznie upierdliwa) mieć na oku non stop, przy okazji od małego przyzwyczajając ich do życia w niewoli…

    A potem się dziwią, że egoiści, że przed kompem tracą czas i co to się w ogóle porobiło z tymi dziećmi!

    A strachem przyprawiającym o natychmiastowe rozwolnienie, napawa tych tępych rodzicieli myśl, że świat jest pełen pedofili, a za każdym winklem czai się hasający od jakiegoś czasu po wolności niejaki Trynkiewicz. 

    I to wszystko przy pełnej tolerancji dla pederastów, z których każdy ślini sie na widok małego chłopczyka…

    Ręce opadają!

852 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Ostatnimi dniami nie można ominąć tematu ukraińskiego, więc nie omijam.

    Jak już wspomniałem, europejczycy zasiedzieli się wygodnie u siebie, przekonani że czas wojen skończył się definitywnie, a oto nastał błogi czas pokoju.

    Rosjanie mają na ten temat zdanie zupełnie odmienne. Udowodnili to wcześniej w Gruzji, uratowanej właściwie cudem przez – coby o nim nie mówić – Lecha K. Rosja od czasu upadku ZSRR zwyczajnie zbiera się do kupy, zreformowała i przezbroiła armię i (imperium) przechodzi do kontrataku, by odzyskać wcześniej utracone pozycje! 

    Swoją drogą w podobny sposób postepowały Stany Zjednoczone atakując chociażby Irak. No ale tam chodziło o demokrację (?!). Rosjanie za punkt wyjścia postawili sobie ochronę swojej ludności. Tym sposobem mogą napaść na KAŻDY kraj – bo wszędzie jakiś rusek się znajdzie… 

    I już w Gruzji udowodnili oni, że samo wyszkolenie i technika nie wystarczą do zwycięstwa, gdy nie posiada się masy czołgów, sprzętu i żołnierzy.

    Ukraińcy na swoje nieszczęście nie posiadają nic z tych rzeczy! Armię mają raptem dwukrotnie liczebniejszą od naszej (a nasza mieści się na stadionie narodowym), przeżartą korupcją, niedoszkoloną, niedozbrojoną i z niskim morale.

    Czyli w sumie regularnego wojska nie mają!

    Polskie, cokolwiek nieliczne wojsko, jest jednak wbrew pozorom dobrze dofinansowane (jeden z największych budżetów w krajach byłego bloku wschodniego!), dobrze wyszkolone i z dużym morale. W dodatku z doświadczeniem bojowym (co jest rzeczą bezcenną!).

    Tyle że ponad 10 razy mniej liczne od rosyjskiego…

    I rezerwiści tu nie pomogą – już we wrześniu 1939 połowa rezerwistów nie zdążyła się stawić na czas, a w dzisiejszej epoce większość nawet nie zdążyłaby odebrać wezwania!

    Potrzebny jest system szwajcarski, gdzie każdy jest przeszkolony (ale nie gnił bez sensu w koszarach – jak to miało miejsce w Polsce, w latach 80 i 90!), a skład broni i amunicji każdy poborowy ma pod ręką, co z niczego tworzy w chwilę potężną armię, rozłożoną równomiernie po całym kraju – co dla każdego agresora jest horrorem! 

    I trzeba go wprowadzić w życie jak najszybciej, bo niedźwiedź bardzo wyraźnie budzi się ze snu i jest strasznie głodny!

    Tylko kto to zrobi? Tutaj nie ma prawdziwych polityków – tu są celebryci medialni, złodzieje, degeneraci i zwyczajni cwaniacy…

729 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Czemu nie lubię czegoś, co nazywa się rosyjskim narodem?

    Właściwie to nie jest zwykłe nielubienie: ja tej wschodniej swołoczy nienawidzę całym sercem, gardzę nią i najchętniej wymazałbym to ścierwo z kart historii, a ludność tej krainy pozamykał na dożywocie w schroniskach dla psów! Normalnie nie lubię Niemców, Żydów i muzułmanów, ale ruskich NIENAWIDZĘ całkowicie!

    Teraz pewnie oburzą się ludziska, co bywali w Moskwie, okolicach i ogólnie w rassiji: przecież tam Polaków wręcz noszą na rękach, oni tacy przyjaźni, dobrzy, serdeczni, to nasi bracia, słowianie! I dalej w tym stylu…

     Zmyła panowie i panie!

     Jak już wielokrotnie wspominałem: to ani nasi bracia, ani słowianie, ani Europejczycy. Ot takie natrętne chwasty co wyrosły pod bokiem. Może bym ich nawet lubił, albo nielubił zwyczajnie i bez spinki – jak wyżej wymienione grupy ludzi, ale jest coś co zmieniło ich w podgatunek człowieka zwanym Homo Sovieticus.

    To 70 lat komunizmu/bolszevizmu/socjalrealizmu – jakkolwiek zwał!

    My przechodziliśmy przez tą chorobę, w łagodniejszej wersji,  przez 45 lat, mimo to wyszliśmy z niej pozbawieni duszy i przenicowani na levą stronę. Ubodzy duchowo i mentalnie, z nawałą dziwnych komplexów.

    Oni mieli o wiele cięższe i dłuższe ciśnięcie na dusze przez czerwonego demona. To zdeformowało nieodwracalnie cały ten ludek na pokolenia! Oni wszędzie widzą faszyzm – czymkolwiek by to nie było, oni jeszcze przez wieki będą żyli tą swoją "wojną ojczyźnianą" (którą sami rozpętali!!!).

     I oni zawsze będą widzieli wszędzie swoją bolszają rossiję – jak muzole swój światowy islam. Oni wykonają każdy rozkaz swojego pana – taką mają mentalność. Mogą się wydawać łagodni i przyjacielscy – dopóki nie dostaną komendy: bierz go!

     Wtedy zagryzą nawet własną matkę – bo tak zostali wychowani…  

747 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie

Użytkownicy na stronie

Aktualnie online: 1

Stronę odwiedziło

000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 34.229.151.87

Kontakt

Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code