Czyli o pewnych rzeczach nie do przejścia (tak mi się przynajmniej wydaje).

  No bo weź tu mądry człowieku, wytłumacz tym przeciętnym oglądaczom televizorni, pasożytom z układu i innym wypasionym bubkom że:

  1.   Tu nie ma kapitalizmu!!! Panuje socjalizm etatystyczny.
  2.   Nie można się durnie cieszyć z zastanego stanu rzeczy, bo jest zwyczajnie do dupy! Ale nie – zwłaszcza te wypasione larwy nowego systemu, ciągle z sarkazmem wypominają wegetującej reszcie, że ta tylko narzeka na tą tak doskonałą demokrację, kapitalizm i kraj prawa. A jak już wcześniej wspominałem – tępe zadowolenie jest domeną imbecyli.
  3.   Ktoś nas regularnie rżnie na kasę (patrz punkt pierwszy) i doprowadza ten kraj do bezbronności (przez rozbrojenie i uczynienie ze społeczeństwa zwyczajnych ciamajd) na żer takim na przykład ruskom. 
  4. Że od wojny chorujemy na przewlekłą czerwonkę i za grzyba nie dociera do nas, że dokonaliśmy największego aktu kolaboracji ze wszystkich narodów, przechodząc masowo na stronę sovietów (obecnie ruskich – czyli naszych odwiecznych wrogów). Przy okazji tej kolaboracji życie straciło co najmniej paręset tysięcy luda – w większości elitarnego.
  5. Że nie trzeba się wszystkim kłaniać uniżenie, przepraszać za nic, bać się wszystkiego dookoła i wciąż myśleć, co inni sobie o nas pomyślą! Inni o nas od dawna nie myślą – bo dlaczego i po co? W świecie od początku cywilizacji liczą się tylko ci, co napieprzają bez litości i exponują swoją siłę. To wygrani czynią świat uległym…

…a my kurwa na przekór, musimy ciągle przegrywać, z jakimś dzikim, masochistycznym zadowoleniem!

      Boże, gdzie ty mi się kazałeś począć!!!

686 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

   Na początek może o tym, jak tego nie robić i z kim nie trzymać.

   Więc jest taki Duda, z którym na bank nic się nie uda! Wjechał jakiś czas temu ten pozer, z masą swoich przydupasów spod sztandarów Solidarności, do stolycy z zamiarem (?) zrobienia jakiejś zadymy.

   Wyszedł z tego lajtowy piknik.

   A zrobiła się kicha dlatego, że ci związkowcy byli z państwowych zakładów, w których mogli sobie pozwolić na wzięcie urlopu na tą wycieczkę, mogą sobie tam pozwolić na bycie w związku, no i najważniejsze: każdy z nich dostał gratyfikację pienieżną na tą wyprawę!!! Delegację taką.

   Jak już niejednokrotnie wspominałem, reszta ciężko pracujących na prowincji, w małych, prywatnych firmach, Stefanów i Zenków nawet nie marzy o związkach (natychmiastowy wilczy bilet)! Inne Janusze myślą tylko o tym, by dociągnąć do pierwszego i utrzymać rodzinę.

    A te czopki ze związków, kanalizują tylko zbierający na sile (i nieunikniony) społeczny bunt i marzą o polityce (Krzaklewski na ten przykład).

    Tak więc ci, którym najbardziej zależy na zmianie systemu, siedzą w domach pracując, lub nie i uczestnictwo w jakimś proteście jest dla nich równie nierealne, co urlop na karaibach…

    A to błąd!

    Bunt nie musi się zaczynać w centrum kraju, w świetle jupiterów i pod czujnym okiem kamer i aparatów!

    Bunt może się zacząć właśnie w tych małych firmach, w których pracownicy jakże często są gnojeni. I nie trzeba od razu robić tego oficjalnie! A nawet nie można! Potrzebna jest grupa zaufanych osób, od której można zacząć zorganizowany opór.

     Tak! W dzisiejszych czasach potrzebna jest konspiracja, bo związki zawodowe to pic na wodę służący tylko wybranym. Prawo służy tylko tym ze świecznika, policja to prawdziwe psy systemu, a media oficjalne, są brane na poważnie już tylko przez kompletnych idiotów (tych co się zawsze cieszą, że jest fajnie – bo to cecha niewydolnych intelektualnie). 

     A co mają robic w tym czasie bezrobotni?

     Jak już kiedyś napisałem, wrogie bazy systemu znajdują się w każdym mieście, to przede wszystkim Urzędy Skarbowe, ZUSy, tudzież pomniejsze instytucje gnębienia obywatela. Nie trzeba ich od razu wysadzać w powietrze, palić i mordować! Gdzie tam!

     Wystarczy chociażby powymazywać odpowiednie hasła na początek – to zwróci uwagę ludzi, a z czasem przyniesie odpowiednie efekty.

     No ale najważniejsza sprawa, bez której nic nie ruszy, to pozbyć się toczącej nas od lat wielu powszechnej czerwonki!

     A uczynić to można tylko i wyłącznie od rozpoczęcia jednej zasadniczej akcji:

     Pozbyć się tej masy obelisków i porozsiewanych po wielu cmentarzach czerwonych gwiazd sołdactwa sovieckiego!

     Nie należy się bać ruskiego marudzenia, bo te symbole okupantów niszczą nam duszę, niczym gówno na godle!

   

686 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

    Na początku była wymiana, zwana dzisiaj barterem. Małe społeczności robiły wszystko razem, ludzie żyli w komunach – tak jak dzisiaj ostatnie dzikie plemiona. Od czasu do czasu, ktoś robił coś komuś za inne coś. Gdy ludzi i obsługujących ich kupców zaczęło przybywać, a i szlaki handlowe się przetarły, życie wymusiło powstanie uniwersalnego środka przetargowego. Siłą rzeczy najlepiej nadawały się do tego najrzadsze minerały: złoto, srebro, kamienie szlachetne, ale na wyspach Pacyfiku służyły do tego na przykład muszelki, gdzie indziej drążone kamienie – tu wyobraźnia ludzka nie zna granic! 

   Parytet złota odszedł w zapomnienie. A szkoda! Z drugiej strony jestem przeciwnikiem bezproduktywnego trzymania ton złotego kruszcu w bankach/skrytkach/sejfach wszelakich. Dzisiejsze możliwości techniki pozwalają spokojnie puścić tony złota w obieg, wtopionego w wytrzymałe banknoty.

   I od razu zapomnielibysmy o inflacji, deflacji, stopach procentowych i innym cholerstwie, które wysysa z nas NASZE pieniądze!

   Nawiasem mówiąc, wszelkie oprocentowanie pieniędzy trzymanych w bankach i kredytów, w średniowieczu i jeszcze w XVIII wieku uchodziło za lichwę, manipulację, szwindel i było karane gorzej od zwykłego złodziejstwa!

   A teraz to norma…

   Swoją drogą Polska, Niemcy i inne kraje, mają naprawdę wielki problem z odzyskaniem ton złota zdeponowanych w Anglii, czy USA!

   Istnieje dość uzasadnione podejrzenie, że słynny Fort Knox zieje już od dawna pustką!

   Dziś posługujemy się całkowicie wirtualnym szmalem. Gdyby wszyscy na raz chcieli wypłacić z banków SWOJE pieniądze, okazałoby się, że ich fizycznie nie ma.

   Żyjemy w świecie złudzeń, kreowanych przez wąską grupkę bankierów i posłusznych im jak psy polityków i mediów.

   Kwestią czasu jest, kiedy ten obłudny system padnie.

   Bo nic, co fałszywe i nieludzkie nie trwało długo. Zawsze prawda i rzeczywistość niszczyły fałsz i mrzonki!

   Ale jak to napisał ongiś Lech Jęczmyk, przy tych przewrotach zawsze nie mogło się obyć bez znaczących ubytków w biomasie ludzkiej.

   I to mnie martwi… 

   

  

609 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

    Jak to (nie)działa, że trzy miliony (3 000 000) ludzi wyjechało z tego kraju za pracą, ciągle wyjeżdżają i praca dla nich na zachodzie jest!? 

    A tu ni cholery!!!

    Nie chodzi tu tylko o słabe uprzemysłowienie tego umęczonego kraju, jego nedzę ekonomiczną, czy biurokratyzm rozrośnięty do monstrualnych rozmiarów.

    Musi być jeszcze jakiś powód, bo obecna sytuacja nie mieści mi się w głowie! 

    Naprawdę tego nie ogarniam! Tu się powinni w tej chwili pracodawcy zabijać o pracowników… a co się dzieje? Jest jeszcze gorzej niż było! I taki stan się pogłębia!

    Zaprawdę browar postawię temu, co ten absurd wytłumaczy!

    Przy okazji: wiem, czemu magistry i studenciaki wszelakie mają też źle. Niestety nie ja to tak pięknie opisałem, więc wkleję linka cytując:

     https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=360412347427046&id=270229509778664

921 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

    Raz jeden moja wiara w Boga została zachwiana. Na krótko, ale jednak. Miało to miejsce po zdaniu sobie sprawy z możliwego, przypadkowego wykreowania rzeczywistości, w której funkcjonujemy. Było to związane z teorią chaosu.

    Zakłada ona w całkiem prosty sposób, że możemy mieć do czynienia z kompletnym chaosem dopiero wtedy, gdy pewne jego elementy są uporządkowane. Ponieważ kompletnie chaotyczny chaos jest na swój sposób przewidywalny – każdy jego element nie pasuje do poprzedniego, więc chaos kompletny musi mieć elementy współgrające ze sobą.

    Tym sposobem z teorii wielkiego wybuchu można całkiem spokojnie wykluczyć całą metafizykę!

    No ale zaraz zadałem sobie pytanie: co było przed?!

    Jesteśmy tak uformowani, że ZAWSZE musi być coś przed, w trakcie i po. Mylnie nazywa się to czasem. Nie ogarniamy wieczności, bo niejako na wejściu zostaliśmy wyposażeni w ogranicznik nie pozwalający jej ogarnąć.

    Zawsze musi być coś przed, w trakcie i po.

    Tym mocnym, przejmującym akcentem, rozpoczynam funkcjonowanie na własnej stronie!

 

   Teraz kwestia techniczna:

   Mój stary bloog (http://zyciejestzabojcze.bloog.pl/) funkcjonuje od dziś w formie archiwalnej, stare wpisy postaram się powoli poprzenosić tutaj.

2,175 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

…czyli jak zrozumieć obecną (posraną dokumentnie) sytuację.

Czytaj dalej

926 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli o obserwacjach z niedalekiej podróży.

Czytaj dalej

663 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli czemu należymy obecnie do strefy wschodniej?

Czytaj dalej

522 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

…czyli o tym jak zostać perfekcyjną panią domu.

Czytaj dalej

613 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

…czyli o posłuszeństwie obywatelskim.

Czytaj dalej

770 odsłon(a), dzisiaj nie było odsłon

Kategorie

Użytkownicy na stronie

Aktualnie online: 1

Stronę odwiedziło

000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.92.160.119

Kontakt

Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code