I znowuż mą megafirmę ponadnarodową odwiedził sensei! O owym anonimowym cokolwiek japończyku, przed którym potulnie klekają biurwy i biurwiarze, pisałem już wcześniej. Wtedy nie załapałem się na jego obchód firmy, tudzież wprowadzanie w życie odjechanych pomysłów tej niejasnej proweniencji osoby.

      Teraz jednak widziałem przez parę dni kolorowe pochody prowadzone przez tego przewodnika… no i ostatnio mogę zaobserwować wprowadzane w życie plany przez niego wydumane.

      Chujnia z patatajnią delikatnie mówiąc.

      No przede wszystkim będzie tak jak było. Może trochę trudniej dla dolnych partii pracujacych, ale nic poza tym. Tam nic się nie zmienia od początku, a wystrzały fantazji jakiegoś azjaty, rokrocznie odwiedzającego ten kombinat taniej siły roboczej, składającej cokolwiek na zlecenie, nic tradycyjnie nie zmieni. Wpadł owy żółtek, zamieszał, zgarnął kasę i pojechał gdzie indziej wprowadzać zamęt.

      Jakby się znał.

      Nie wiem, co to za guru i kim tam jest u siebie, ale nie zdziwiłbym się, gdyby był jakimś miejscowym żurem spijającym sake na zeszyt i śpiącym na ławce.

      Tu, u tych zakomleksionych korposzczurów uchodzi zaś za wyrocznię!

       I NIKT nie zakwestionuje jego chorych pomysłów.

       Nie pozwala im na to małość ducha, strach przed utratą ciężko wylizanej posady i zwyczajny brak odwagi. No jak nic, korposystem przypomina wiekszą w zasięgu biurokrację! Miałkie ludki z ograniczoną do następnego poziomu (dalej nie zajdą) ambicją, pazurami trzymający się swoich stanowisk…

       Ku uciesze tych, co stoją ponad nimi.

       A ci z awansu (a zwłaszcza "te") to wybitnie na ogół nieludzkie, przygłupawe i psychopatyczne indywidua. No ale takich potrzeba właścicielom, w jakimś zapyziałym obozie pracy, składającym po taniości cokolwiek na zlecenie kogokolwiek.

       Żeby było weselej, ponad ćwierć tysiąca załogi, jakiś czas temu, chroniąc ich przed zwolnieniem, lub przymusowymi urlopami (przebranżowienie produkcji), wysłano na Węgry.  

       A te głupki odstawili tam pokazówkę i wykonali coś koło 125% normy!

       I za to właśnie nie lubi się Polaków na zachodzie (a teraz i na Węgrzech).

       Debil Polak za pieniądze się zaorze i chociażby mu pourywało ręce, to i tak wykona zlecenie i jeszcze coś ponadto.

       Kretyn Polak dla pieniędzy zrobi wszystko – jak zwykła dziwka.

       A gdy dojdzie do tego awans, to zostanie nawet kurwą.

       I tak ma większość.

       Dlatego żyjemy w krainie sprzedajnych dziwek i wrednych kurew.

       I nie wygląda niestety, by to się szybko zmieniło.

       

 

       "Żyje się za pieniądze, ale nie należy żyć dla pieniędzy."

                                                                          Nicholas de Chamfort

    

234 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
021620
Dzisiaj : 1
Wczoraj : 4
W tym miesiącu : 126
Obecnie online : 1
Twoje IP: 54.162.218.214
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code