Kredyty, w obecnej formie, zostały wdrożone w USA i funkcjonują tam do dzisiaj masowo, pomimo groźby całkowitej katastrofy finansowej owego mocarstwa, która parę lat temu owemu zagroziła, a to przez przeginkę w ich przyznawaniu (dawano wtedy je na domy bezrobotnym na przykład).

        Krachu jednak uniknięto, ciągnąc wprost po bandzie i amerykańce dalej sobie żyją po swojemu.

        Czyli na kredyt.

        Ale jest pewna, ogromna, mentalna różnica między mieszkańcami jUeSej(A), a dorobkiewiczami z Polski.

        Mianowicie, gdy spytamy z pozoru bogatego amerykańca, jak się dorobił domu z basenem, superfury i jachtu, ten odpowie bez wahania, że to nie jego, a banku, a jego to będzie za pół wieku, jak spłaci.

        Norma i prawda.

        Gdy przeciętnego Polaka, spinającego za lichą pensję ledwo koniec miecha z miesiącem, spytamy o to samo, to równie pewnie odrzeknie, że to jego i wypręży pierś w dumie, ręką pokazując swoje włości…

        …a komornik już tupie za progiem.  

        Otóż pojęcie własności jest tam i tu zupełnie inaczej rozumiane. Amerykanie mają wpojone, że życie to ryzyko i nic nie jest pewne, a wielki sukces i równie wielki upadek jest tak samo częstą przypadłością ludzi prących do przodu.

         I oni się z tym liczą.

         Tu nie. Tutaj masy chcą żyć stabilnie, w myśl zasady: "A nuż się uda!" (frankowicze na przykład i te dziady z Amber Gold). Ryzyko, jak już wielokrotnie pisałem, jest całkiem obce tej przemielonej przez czerwonkę stadninie. W przeciwieństwie do Amerykanów, którzy to zdają sobie sprawę, że stała jest jedynie nudna egzystencja (tam też tak żyje większość), ale są też szczyty, na które warto się wspinać.

         I włażą.

         Wiedzą, że większość z nich odpadnie, ale ci co dotrą, zyskają miano bóstw Olimpu. Więc się wspinają. I osiągają cel, i ta nieliczna grupka powoduje, że tamta kraina jest wciąż przodująca.

          Bo stawia na wytrwałych i odważnych.

          A tu jeno grajdołek.

          Tam po garażach produkują się przyszłe gwiazdy rocka, lub przez lata męczą jakiś odjechany projekt przyszli miliarderzy (Microsoft na przykład). Otoczenie ich nie wyśmiewa, bo wie że to potencjalni zwycięzcy (a jak przegrają, to cóż – nie wypaliło akuratnie).

          Tu jest wprost odwrotnie, bo wpadając w grajdołek iluzorycznego posiadania, Polak przeciętny (czyli praktycznie wszyscy), wsiąka w strefę wegetacji, bojąc się utraty tego, czego w rzeczywistości nie posiada.

           Stąd też Polska przoduje na świecie (!) w ilości samobójstw mężczyzn. Bo gdy bank odbiera nie ich domy, nie ich samochody, to czują się tak, jakby wyrywano im serce, a ponadto narażają się na szczekanie i kąsanie ich "xiężniczek", które zamiast ich wtedy wspierać, jeszcze dodatkowo ich dobijają (też już o tym pisałem gdzieś tam).

           Moment, w którym stadło polskie stanie się normalne i mocne, będzie łatwo rozpoznawalny po rozluźnieniu przez nich pośladów.

 

 

 

             "Kto ma trudności, lecz nie czyni planów, jest doprowadzony do ostateczności, a kto jest doprowadzony do ostateczności, a nie walczy, jest zgubiony."

                                                                                          Sun Tzu

200 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.227.6.156
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code