Starsze pokolenie ma takie idee fixe na punkcie pracy (to taka sfiksowana idea po polskiemu). Że to niby pracowitość się liczy – nie zarobek, że oszczędnością i pracą ludzie się bogacą – co za bzdura!!! Że kto tam pierwszy do pracy, ten i do jedzenia (tak mi matka from the PRL powtarzała), a nie od dziś wiadomo, że żarcie musi być przyjemnością, a nie paszą dla bydła. No tych piedorolele od tych ćwoków rocznik 40, czy 50 coś tam, nasłuchałem się w życiu do oporu!

         A to gówno prawda! 

         Tych cepów z lat stalinowskich żyje jeszcze całkiem sporo i na ten przykład: jak w życie zaczęli wkraczać millenialsi (ci urodzeni na przełomie wieków), to wpadli w przerażenie, że te wymoczki nie chcą zapierdalać w pocie czoła za minimalną krajową, na umowach śmieciowych (no te dwie ostatnie kwestie dla tych prostolinijnych ofiar komuny nie były zrozumiałe).

          Dla mnie są.

         Bo praca dla samej pracy to kompletny bezsens.

         Naprawdę lepiej nic nie robić, niż robić coś za nic i w dodatku w stresie!

        I mówię to ja, który przetyrał trochę życia, w większości bez sensu, bo bardziej liczą się układy, wazeliniarstwo i zwykła ściema.

        Tak to naprawdę wygląda.

        Praca to tak naprawdę gówno. Nikomu normalnemu nie zależy na tym, żeby rano wstawać i gdzieś tam zapierdalać. Wszyscy normalni ludzie marzą o życiu na tropikalnej wyspie, z darmowymi drinkami i nagimi kelnerkami (kobiety w tym momencie mogą sobie wkleić w wyobraźnię murzynów z dużymi pałami).

         Więc czemu pracujemy?

         Dla pieniędzy po prostu! A te pieniądze tak dla życia mają być. A te życie jak najbardziej pozbawione pracy.

         Logiczne chyba?

         A że wciąż uczciwie pracujący dostają w tym kraju jak najmniej, to jak tą pracę mają szanować?!

         Najlepsze, że z pracy kult uczynili ci, co najmniej jej doświadczyli:

         "Módl się i pracuj" to sentencja skrybów w zakonach średniowiecznych. Ci to robili na spokoju (acz porządnie!): przepisywali xięgi, warzyli pivo, uprawiali swe ogródki. Wszystko bez spiny i bez norm wyznaczanych przez jakichś psychopatów.

        Później już się powaliło kompletnie!

        "Praca czyni wolnym" była hasłem wejściowym Auschwitz-Birkenau. Nad łagrami wisiały równie szczytne i podobne napisy.

        Ich promotorzy byli kompletnymi nierobami (jak Marx), lub woleli wybrać bezdomność zamiast pracy (jak Hitler).

        Więc czemu my mamy zapierdalać na podobnych nierobów i wyzyskiwaczy (np. Jeff Bezos z Amazona)?!

        W imię czego?!!!

        Co to za idea?!!!!!

        Pracuj dla samej pracy, bo samo to coś dobrego z tobą sprawi?!!!!!!

        Chyba tu kogoś ostro posrało!

        Bo sama praca bez celu (pieniądze), to zwyczajne gówno!

        Niby rzecz oczywista, a nie do każdego barana dociera (zwłaszcza tych 60 + i kucy spod znaku JKM)…

 

139 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 2
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.228.11.9
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code